O dobrze że ktoś odkopał temat. Niedawno przeczytałem książkę o Marszałku Konstantynie Rokossowskim pióra Sokołowa Borisa. Moim zdaniem jeden z niewielu porządnych albo chociaż trochę porządnych z komunistycznej sfory, dobry dowódca nie posyłający żołnierzy tylko po aby "zmarnować" Niemcom amunicję. No cóż zdarzały się takie sytuacje ale było ich mało i to podczas wojny obronnej w 1941 roku kiedy miał nad sobą dużą kontrolę i presję ze strony Stawki i samego Stalina. A także nie podpisał żadnego wyroku śmierci na żołnierzach. Nie będę się dalej rozpisywał ponieważ można poczytać o nim w internecie a także zachęcam do kupna wyżej wspomnianej książki.