Tak jak w temacie :D
Ja pewnego razu widząc jak kilku wasali Królestwa Szwecji (któremu służyłem) walczących przeciwko całemu pospolitemu ruszeniu Rzeczypospolitej, niewiele myśląc ruszyłem wesprzeć towarzyszy broni, których szanse na zwycięstwo były nikłe. Bitwa była długa i zacięta, i niestety widząc iż nasza klęska jest nieunikniona postanowiłem po cichu czmychnąć do najbliższego sojuszniczego miasta. Dodam jeszcze, że niedługo przed bitwą kupiłem sobie za kilkanaście tysięcy talarów mieczyk całkiem mocny (to ważne). Wychodzę z bitwy mając 2 ludzi i około 20 rannych, patrze, a tu 10 zwiadowców mnie goni, a ja przez tych 20 niezdolnych do walki byłem znacznie spowolniony i chcąc nie chcąc musiałem oddać się w niewolę zwiadowcom -.-. Byłem całkowicie spłukany i co gorsza, straciłem swój mieczyk z którego tak się cieszyłem ;/