Arkito:
Przyznam się, że nie wiem, bo po prostu... jeszcze nigdy nie miałem tak wysokiego "poparcia". Trzeba byłoby to sprawdzić empirycznie. Jednak wydaje mi się, że poparcie ma wpływ tylko przy wyborach na marszałka (choć w innych tematach spotkałem się z opiniami, że to losowe, choć od lordów z wysokim "poparciem" zawsze otrzymywałem głos). I w przypadku bycia marszałkiem może chętniej wykonują Twoje rozkazy. Ponieważ nie przypominam sobie, by jakikolwiek lord zgodził się na wykonanie naszego polecenia, gdy nie jesteśmy marszałkiem.
Opcja z mieszczanami to tylko Wasze pobożne życzenia. Co do mięsa armatniego, to zaobserwuj kiedy pomagasz jakiejś wiosce pozbyć się bandytów. Wieśniacy jak i mieszczanie mimo wszystko mają wartość bojową, choćby polegającą na liczebności.
Arathorn - z jednej strony się z Tobą zgadzam... W potyczce w wiosce taka masa wieśniaków sie przydaje. Jednak w potyczkach w wioskach zazwyczaj biorą udział bandyci, którzy jakimiś specjalnymi killerami nie są + nie występują w oszałamiających ilościach. Wiadomo - możemy przerwać wrogiemu lordowi plądrowanie, ale to wg mnie bardzo nieczęsta sytuacja.
Z drugiej zaś strony w oblężeniach miast na wstępie garnizon wroga liczy ok 300 osób. Do tego dochodzą wrodzy lordowie. Więc choć liczebność ma niebagatelne znaczenie, to liczy się przede wszystkim jakość wojaków.
Ponieważ załóżmy sytuacje- udało nam się wedrzeć na mury, wejść na dziedziniec, gdzie toczymy "otwartą" walkę z obrońcami. Gdy mamy wieśniaków, to padają jak muchy, przez co tworzy sie przewaga wroga. Zanim posiłki dojdą do trzonu naszej armii (zakładam, ze dołączają po szybkim wybiciu wieśniaków), to nasi zostaną okrążeni i poważnie pokiereszowani.