Jeśli łuk do strzelania dla przyjemności, to tylko tradycyjny lub naturalny. Te wszystkie bloczki, huntery, recurve'y i inne tałatajstwa z tysiącem przyczepionych bajerów moim zdaniem niewiele z duchem łucznictwa mają wspólnego. Zresztą cena takich łuków też wpływa na to, że w Polsce jest to hobby raczej dla nielicznych.
Na początek dobre będą łuki Łukbisu, jak już beanshee wspomniała. Diana to bardzo fajny łuczek i mimo że w ostatnich miesiącach strasznie podrożał (przed wakacjami było ok. 200zł, teraz dochodzi do 300zł), to nadal można go polecić. Sam po złamaniu swojego dębowego longbowa tymczasowo przerzuciłem się na Dianę i nie narzekam, bo strzela się bardzo miło, a i celność da się opanować znacznie łatwiej, niż w zwykłych "drewniakach".
Z długich prostych łuków można jeszcze polecić łuki "Angielskie" (w cudzysłowie, bo tak naprawdę z angielskimi niewiele mają wspólnego) tego producenta. Jeśli natomiast interesują Cię łuki refleksyjne, wschodnie, to dość dobrym wyborem będzie Samick SKB 50 - wyhaczysz go już za nieco ponad 400zł, a z tego co słyszałem, to też łatwo go opanować i wybacza błędy łucznika.
Jeśli dysponujesz grubszym portfelem, to warto zainteresować się łukami pana Sylwestra Styrczuli z okolic Zakopanego. Podobnie jak Bisokowie produkuje łuki laminowane włóknem szklanym, tyle że porównywanie jego dzieł do Bisoków to coś jakby porównywanie Ferrari do Maluszka. ;) Po prostu znacznie wyższa półka (i cena).
Unikaj jak ognia łuków refleksyjnych "obciąganych skórą", które można dostać na allegro od pana z Opola za jakieś 250zł. Też są zrobione na bazie włókna szklanego, ale ich jakość... Cóż, uwierz na słowo, że to czysta strata kasy i już lepiej byłoby kupić sobie w sklepie zwykły pręt z włókna szklanego i założyć nań kawałek sznurka - będzie równie gównianie strzelał, a wyjdzie znacznie taniej. ;)
Tyle o łukach tradycyjnych, czas na naturalne...
Tutaj oczywiście możesz sobie łuk wystrugać sam. Do zrobienia dobrze strzelającego łuku trzeba jednak i wiedzy, i doświadczenia, i czasu. Nie mówiąc o odpowiednim materiale... Rozumiem, że Ty chcesz się poświęcić łucznictwu, a nie rzemiosłu, więc zostaje druga opcja - kupno od kogoś, kto się zna.
Ceny łuków naturalnych są różne - od okazyjnych 100zł, przez 400-600zł za łuki z jesionu, robinii, klonu, akacji itp., ponad tysiąc za cisowe longbowy, po aż kilka tysięcy za naturalne łuki wschodnie na bazie rogu i ścięgien.
Z czystym sercem mogę polecić pana Łukasza Nawalnego z Łodzi (firma Camelot), który jest obecnie jednym z najbardziej cenionych "łukorobów" w Polsce. Sprzedaje łuki nieco drożej niż przeciętni rzemieślnicy, ale zmawiając u niego możesz być pewien najwyższej jakości. Solidna firma i świetne łuki. Sam marzę, by mieć kiedyś w łapkach cisowego longbowa od tegoż pana.
Drugim wartym polecenia łukorobem jest pan Andrzej Kluska, również z Łodzi. Ceny u niego są minimalnie niższe, a też bardzo wiele dobrego słyszałem o jego produktach. Ponoć nie odstają jakością od wyrobów pana Nawalnego.
Jeśli chodzi o innych rzemieślników, to polecam zerknąć na forum o rzemiośle łuczniczym - Arcus. Link:
http://www.forum.arcus-lucznictwo.plInne linki:
Łukbis - DianaSamick SKB 50Sylwester StyrczulaŁukasz Nawalny - CamelotKupując łuk musisz się wpierw zdecydować jaki typ łuku chcesz mieć. Potem dochodzi ważna rzecz - dobór odpowiedniej siły naciągu. Ogólnie przyjęło się, że kobiety powinny zaczynać swoją przygodę od łuków o sile naciągu ok. 12kg. Tak samo, gdy idzie o młodzież. Dla mężczyzn na początek zaleca się ok. 15kg. Oczywiście są to wartości umowne, bo każdy z nas jest inny.
Tutaj nie ma jednak co szaleć i robić z siebie macho, biorąc łuk ponad 20kg, bo ciężko będzie Ci się nauczyć strzelać. Zaczynając przygodę z łucznictwem musisz wyrobić sobie technikę - odpowiednią postawę, prawidłowy spust, powtarzalność strzałów. Strzelanie z silnego łuku może i jest fajne, ale gdy już umie się strzelać i ma wyrobione odpowiednie mięśnie. Zbyt silny łuk na początek to same problemy, frustracja i ból (a często późniejsze poważne problemy zdrowotne).
Dla przykładu - ja strzelałem z 20kg longbowa. Było fajnie, miał niezłego kopa. Kij z tym, że w nic nie trafiałem, a po dłuższym treningu przez kilka dni nawalało mi ramię. Wmawiałem sobie, że ten "pałer" łuku mi to rekompensuje. Po pewnym czasie łuk się rozleciał, a że akurat krucho było z kasą, to byłem na razie zmuszony wziąć najtańszy łuk, czyli Dianę, by nie robić zbyt wielkiej przerwy w treningach. Akurat nie było Dian o mocniejszych naciągach i trafiła mi się 15-tka. Byłem załamany... do czasu aż sobie z tego łuku nie postrzelałem. Znacznie łatwiej się naciągał niż mój poprzedni łuk, a i tak strzały z niego leciały szybciej (zaleta łuków laminowanych włóknem). Co najważniejsze - mogłem spokojnie ćwiczyć po kilka godzin dziennie, nawet kilka dni pod rząd, nie męcząc się zbytnio, nie martwiąc się bólem czy późniejszymi ewentualnymi powikłaniami. No i wreszcie zacząłem trafiać... ;)
Dlatego też nie ma sensu się wygłupiać. W zależności od tego ile masz lat i jakiej jesteś postury, radziłbym Ci wziąć łuk 13-15kg, nie więcej. Łuk i tak w końcu zmienisz (jeśli łucznictwo Cię wciągnie), a nie ma co sobie samemu kłód pod nogi rzucać i już od początku problemy robić.
Jak masz jakieś pytania, to wal śmiało.