Zakładam, że jesteś osobą wierzącą. Negujesz ateizm, i agnostycyzm, dedukując zostaje teizm i deizm.
Jawna? W jakim sensie jawna? Z tego co mi wiadomo nie ma w sejmie typowych partii katolickich. Hierarchowie kościelni nie mają wpływu na decyzję z góry...no chyba że przyjmiemy że tak jest ale to już zwykłe teorie spiskowe. Na jakieś podstawie twierdzisz że władza katolicka jest jawna? Na jakiej podstawie uważasz że premier Tusk i reszta rządu prezentują "władzę katolicką". To dlatego że sami praktykują? Czy jedyne słuszne prawo do rządzenia mają ateiści? A czy wtedy też władza "ateistyczna" nie będzie jawna? Sprecyzuj o co ci chodzi, najlepiej poprzyj to rzeczowymi argumentami.
Nie ma partii katolickich? Masz telewizor w domu? Może radio? Zakładam, że internet tak.
Wiele decyzji opiera się na etyce chrześcijaństwa, włącznie z kwestią np. homoseksualistów, czy edukacją.
Prawo do rządzenia może osiągnąć obywatel RP. Rządzić
powinien człowiek inteligentny, tolerancyjny, moralny. Mówiąc ,,jawna'', mam na myśli fakt, że premier Tusk, czy prezydent Komorowski nie ukrywają tego, że religia odgrywa dużą role w ich działaniach politycznych.
Co ci ten krzyż przeszkadza? Krzyż jest symbolem wpisanym w najnowszą historię Polski. Rozumiem że krzyż w sejmie jest dowodem "katolickiej" władzy? Niech sobie wisi, najlepiej z braku argumentów zrzucić dyskusję na sejmowy krzyż. Jakie korzyści czerpią jak to ująłeś "fundamentaliści i ekstermiści"? Dostają wyższe wynagrodzenie? Może idą na nich podatki? Bo jeśli nie, to nie rozumiem o co ci chodzi. Chyba że chodzi o ich utrzymywanie się z pieniędzy katolików. Z tego co mi wiadomo dary pieniężne nie są w naszym kraju zakazane i jest kwestią wolnej woli danej osoby, czy je daje czy nie. Nie widzę więc powodu do czepiania się o to.
To problem. Jest to znak religijny. Równie dobrze można tam postawić muzułmański księżyc, czy Buddę, albo zachować neutralność, i
nic nie wstawiać.
Odnośnie Kościoła, jest on nieopodatkowany. A dlaczego ekstremiści, działacze islamu, nie są również z tego zwolnieni? Jaka jest różnica między nimi, trzymająca się w granicach moralności, i równości społecznej?
Natomiast co do korzeni "totemistycznych" (?) to jest to temat na oddzielną dyskusję. Tu również prosiłbym o podanie rzeczowych argumentów na potwierdzenie tej teorii.
Jak wyżej. Jest kwestią indywidualną danej jednostki w co wierzy, z tego co mi wiadomo wiara nie jest zakazana. A to że nie jest aktualnie "modna" nie oznacza że ludzie którzy praktykują są gorsi i mają zaprzestać swojego procederu byle tylko kilku ateist...tfu...agnostyków twierdzi że są "głupsi".
Jak sam twierdzisz jesteś agnostykiem, wygodnie...
Widzę, że nie mogło się obyć bez oszczerstw i oskarżeń o arogancję. Cóż, zmieniam kierunek rozmowy - na czystą krytykę jakże świętych doktryn.
Agnostycyzm nie jest żadnym podrasowanym ateizmem. Agnostycyzm to postawa, która charakteryzuje się założeniem, że człowiek nie jest w stanie się pewnych rzeczy dowiedzieć podczas egzystencji na ziemi. Nie wyklucza on istnienia boga. Twierdzenie, że czegoś nie ma, bo tego nie widać jest wyrazem ograniczenia. Ateizm nie jest wyłącznym określeniem osoby, która
wie, że Boga nie ma, to także osoba która
nie wierzy w jego istnienie. Można być agnostykiem, i ateistą jednocześnie.
Widzę różnicę między ateizmem, wynikającym z rozumu, a ateizmem(wprawdzie, debilizmem), wynikającym z ignorancji, oportunizmu, pewnej formy fatalizmu - czy najzwyklej - z głupoty. Tak często spotykanym w środowiskach skorumpowanych nastolatków.
Pozwól, że się tutaj zatrzymam na dłużej.
Czym jest dla mnie religia?
Dzieckiem ewolucji, uzupełnieniem luki, która powstała po uzyskaniu przez nas wyższej formy samoświadomości - odpowiedzią na pytania, które zaczęliśmy sobie zadawać.
A religia w tym momencie, jest ukojeniem - najtańszym sposobem sprzedaży nadziei. Pokazuje ona tylko, jak ludzie potrafią w coś wierzyć, mimo braku jakichkolwiek racjonalnych dowodów. Ludzie wierzą w to, co chcą wierzyć.
Religia twierdzi, że nie możemy żyć moralnie bez Boga, że nie możemy być dla siebie dobrzy. Twierdzi, że musimy kochać kogoś, przed kim czujemy lęk. Jest to istota sadomasochizmu. Istota relacji pan i jego niewolnik.
Nie boję się Ciebie nazwać ofiarą. Ofiarą indoktrynacji. Wierzenia, idee wpajane w Twój dziecięcy mózg, pozwoliły rozwinąć je niemalże do poziomu instynktu. Na tych fundamentach zbudowałeś swój porządek otoczenia. I na tym etapie pozwolę sobie poruszyć kwestie moralności, samego Boga. Sądzisz, że na Twoją wiarę nie miał wpływu system socjalny? Spytam inaczej - sam sobie tego boga wymyśliłeś, czy ktoś Ci o nim opowiedział? Urodziłeś się Tu, w środkowej Europie. Zostałeś zmuszony, skazany na lokalną religię. Gdybyś urodził się w Indiach, wierzyłbyś w Krisznę. Gdybyś urodził się w starożytnej Grecji, czy Rzymie, wierzyłbyś Zeusa, czy Saturna. Gdybyś urodził się w Danii za czasów wikingów, wierzyłbyś w Thora, czy Odyna. Gdybyś urodził się w zacofanych cywilizacjach, gdzieś w Ameryce Północnej, wierzyłbyś w wielkiego Mam-Budżu. Jesteś niczym innym jak reinkarnacją wiary własnych rodziców. Obecny papież, pan Ratzinger twierdzi, że tyko chrześcijanie dostąpią aktu zbawienia. W Indiach żyje ok. 1 mld ludzi, nie mówiąc już o muzułmanach czy żydach. W świetle kościoła, nie ważne jakimi dobrymi ludźmi byli, ich los jest wszystkich przesądzony. To nie ich wina, że urodzili się w złej kulturze, gdzie poznali złą teologie i nie doznali objawienia. Jeżeli wierzysz w boga Krisznę, czy boga małpy Hanumana - jesteś skazany na potępienie. Zatem Bóg odizolował kulturowo wyznawców innych religii, tak by nie poznali tajemnicy objawienia, a następnie wymyślił za tę niewiedzę karę, w postaci wiecznych mękach. Hm?
Zajmę się teraz negacją tezy istnienia boga starego testamentu. Czytałeś może? Wydaję mi się, ze nie. Biblia jest strasznie nielogiczna, i pozbawiona moralności. Bóg przedstawiony w tej baśni, jest niesamowicie okrutny. Jest zazdrosny i dumny z tej zazdrości, pogardliwy wobec kobiet, mordujący i zaspokajający własną próżność tyran, kapryśnie manifestujący brak zrozumienia despota. Nie mów mi o żadnych metaforach. Jak słowo boże może podlegać rozległej interpretacji, skoro z założenia jest ono doskonałe? Jaką metaforę znajdziesz mi dla torturowania ludzi, czy zabijania dzieci dla polepszenia własnego samopoczucia?
O to kilka szybkich cytatów, które znalazłem:
Księga Powtórzonego prawa 10:19A ujrzysz między jeńcami kobietę o pięknym wyglądzie i pokochasz ją - możesz ją sobie wziąć za żone [..] i wprowadzić do swojego domu. Ona ogoli swą głowę, obetnie paznokcie i zdejmie z siebie odzież branki.Księga Liczb 31:17Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną.Księga Jeremiasza 19:9Sprawię, że będą jedli ciało swoich synów i córek; jeden będzie jadł ciało drugiego, z powodu oblężenia i ucisku, jakim otoczą ich nieprzyjaciele nastający na ich życie.------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A oto kolejny cytat, warty większej uwagi. Wisieńka na torcie:
Księga Powtórzonego Prawa 13:1Tych wszystkich rzeczy, przeze mnie nakazanych, pilnie będziesz przestrzegał, by je wykonać: niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz/To także podlega metaforze?
Spójrzmy na
ofiarowanie syna Bożego. A! Nikt niczego nie ofiarował, bo nikt tego nie żądał. Mam odpowiadać za śmierć człowieka, z którym nie miałem żadnego bezpośredniego kontaktu? Dotknę również sprawy moralności. Chrystus, nawołuję ,,Zrzuć na mnie grzechy! Przekaż mi swoje długi, a nie będą Twoje, nie będą ważone podczas sądu ostatecznego''. Paradoksem się to staje, kiedy przytoczymy fakt, że nie mogę odebrać Tobie Twoich grzechów, ponieważ podstawą koncepcji ludzkiej uczciwości i przyzwoitości, jest ta bardzo indywidualna idea, która mówi, że jesteś za siebie odpowiedzialny. Zatem oferta zakładająca zbawienie, jest rezygnacją i negacją odpowiedzialności. Jest niemoralna z definicji.
Sądzę, że Jezus tak naprawdę nie istniał.
Przywołam historie egipskiego boga słońca. Oto ona(Źródło
www.eioba.pl):
"Horus" - 3000 lat przed naszą erą był Bogiem Słońca w Egipcie. Jest on uczłowieczeniem Słońca, a jego życie to seria alegorii związanych z ruchem Słońca po niebie. Z hieroglifów wiemy dużo o tym słonecznym mesjaszu. Na przykład HORUS będąc słońcem, światłem, miał wroga zwanego SET - będącego uosobieniem ciemności czy nocy. I mówiąc metaforycznie - każdego ranka HORUS wygrywał walkę z SETEM a kiedy nastawał wieczór, SET wygrywał walkę i wysyłał HORUSA do świata podziemi.
Warto odnotować, że Ciemność i Światło, czy Dobro i Zło - to jedne z najważniejszych mitologicznych dualizmów, obecnych i wyrażanych na wielu płaszczyznach po dziś dzień. Najogólniej mówiąc, historia Horusa jest następująca: Horus narodził się z dziewicy (Isis-Marii) 25-go grudnia Jego narodzinom towarzyszyła gwiazda na wschodzie za wskazaniem której szło 3 królów by oddać cześć nowo narodzonemu zbawcy.
W wieku 12 lat był nauczycielem syna marnotrawnego, a w wieku lat 30 został ochrzczony przez postać zwaną ANUP i tak zaczął się jego stan duchowny. Horus miał 12 uczniów, z którymi podróżował, czyniąc cuda takie jak uzdrawianie i chodzenie po wodzie. Horus był znany pod wieloma imionami: Prawda, Światło, Pomazaniec Boży, Dobry Pasterz, Baranek Boży i wiele innych.
Po tym jak został zdradzony przez TYPHONA, Horus został ukrzyżowany, pochowany na 3 dni, a potem zmartwychwstał.
Warto napomnieć, że imię człowieka, którego uzdrowił, było egipskim odpowiednikiem imienia Łazarz, analogicznie do mojego imienia Łukasz i starogreckiego Loukas, czy starorzymskiego Lucjusz.
Żydzi wywodzili się z kultury egipskiej, a Horus był w tamtych czasach jednym z głównych bogów panteonu egipskiego. Dowody na istnienie Jezusa to tylko Ewangelie, nic innego. Nawet św. Paweł nie miał bezpośredniego kontaktu z Jezusem.
Kościół również się w to nieźle wcisnął. Znacie 10 przykazań? Bo ja sądzę, że nie. Nie znacie drugiego przykazania które zostało usunięte przez pierwsze głowy Kościoła, a dotyczyło zakazu tworzenia obrazów i rzeźb, przedstawiających boga. Oczywiste, z tą zasadą monopol by się nie rozkręcił. Za to, żeby zachować magię dziesięciu przykazań, rozdzielono ostatni na dwa człony.
Sumując, rasa ludzka jeszcze nie dojrzała, by pozbyć się złudnych iluzji, które podtrzymują sens jej marnej egzystencji.
Zadam banalne pytanie. Dlaczego większość naukowców, intelektualistów na tym świecie jest ateistami?
Temat tabu? Głupota, ostatnimi czasy wszędzie toczą się dyskusje na temat religii, od sejmu począwszy na kłótni dwóch rolników (tak byłem ostatnio świadkiem takiej sytuacji) skończywszy. Swoją drogą jedno od drugiego specjalnie się nie różni. A co do samego rozmawiania, część osób może po prostu nie ma ochoty opowiadać o tym w co wierzy. Trzeba to uszanować.
Idąc dalej.
Głupota. Religia jest wielkim tematem tabu, choć na pewno nie w dyskusjach między wyznawcami tej samej wiary, doktryny. Byłeś świadkiem kulturalnej rozmowy między fundamentalistycznym teistą, a ateistą? Bo ja nigdy(No może teraz :P). A co do regularnego demonstrowania kłótni na tle religijnym w sejmie, tudzież w mediach - pierwsze słyszę.
Kościół nie powinienem być w żaden sposób uprzywilejowany.
Ludzie,
obudźcie się.
//Nieuniknione jest pojawienie się postu - pozbawionego argumentów i jaśnie sformułowanych myśli - jakiegoś dziecka, piszącego głębokie frazesy o miłosierdziu bożym, dotyczących również moich przyszłych męczarni w ogniu. Pozwolę sobie jednak takie wypowiedzi zignorować.