Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Państwo, a Kościół.  (Przeczytany 3194 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Dealan

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 81
    • Piwa: -2
    Państwo, a Kościół.
    « dnia: Sierpnia 20, 2012, 02:02:32 »
    Chciałbym rozpocząć dyskusję na temat uzależnienia państwa, od religii. Jakie macie stanowisko wobec relacji rząd i Kościół?

    Mimo tych wszystkich liberalnych idei - głoszących wolność religijną - władza katolicka w Polsce jest jawna. Nie mówiąc już o krzyżu w sejmie, czy w szkołach, fundamentaliści i ekstremiści Kościoła posiadają niesamowite korzyści majątkowe. Żyjemy w państwie konserwatywnym, mającym swoje korzenie w totemizmie. Osobiście jestem strasznie zawiedziony faktem, że naszym krajem rządzi ktoś, kto wierzy w gadające węże. Ktoś się wtrąci, że jest to tylko część gry pozorów, kampanii politycznej. Cóż, w takim przypadku, albo są całkowicie realistyczni, albo urodzonymi obłudnikami. Czy jestem ateistą? Wolałbym określenia ,,agnostyk''.
    Jestem także ciekawy, jak religia uzyskała status ,,tematu tabu''. Dlaczego nie mogę z kimś porozmawiać o religii , jak o pogodzie, czy np. przemyśle farmaceutycznym?. Czy wynika to z lęku? Przed samym stwórcą, czy możliwością zwątpienia?

    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 20, 2012, 15:50:57 wysłana przez Dealan »

    Offline Rapodegustator

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1334
    • Piwa: -38
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #1 dnia: Sierpnia 20, 2012, 02:39:01 »
    Mnie się to również nie podoba że księża dostają zapłatę za uczenie religii w szkole. Głupota, po prostu głupota.
    Co do wiary to nie ukrywam że jestem niewierzącym. Jeśli ktoś wierzy to nie mam nic przeciwko temu, ale ja osobiście nie wierze w takie cuda o jakich opowiadają, że coś może powstać z niczego.
    Z drugiej strony wiem doskonale o tym, że dosłownie wszystko jest możliwe i że wszystko może się stać w dowolnej chwili. I tutaj jest ciekawa sprawa, bo może rzeczywiście mogą istnieć te "gadające węże" coś o nich wspominał, my możemy być np. częściami jakiejś komórki wchodzącej w skład kibelka czy patelki, albo nawet sami możemy być bogami i od nas mogą zależeć losy tego "wszystkiego".
    Te dwie rzeczy nie wykluczają się nawzajem (wiadomo).
    Ale oprócz chrześcijaństwa są jeszcze inne wiary jak pogaństwo, buddyzm czy inne takie. Jak dla mnie to ludy wymyślają takie bóstwa tylko po to, aby mieć pretekst do np. wojny by powiększyć teren działania w celu zbratania sobie pozostałych ludzi jednocześnie posiadając z tego zyski (wiadomo, "ofiary" na kościół czy takie duperele), lub po prostu by mieć po prostu w co wierzyć i istnieć w imię czegoś. Zwyczajny sens życia.

    Aha, dodam jeszcze, że mimo tego co myślę o tym wszystkim to nie jestem złym czy bardzo złym człowiekiem (jakby ktoś tak myślał, lub jakiś debil miał zacząć przez to spamować).
    Zeby osiagnac rzeczy trudne potrzeba czasu. Zeby osiagnac rzeczy niemozliwe potrzeba go troche wiecej.

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #2 dnia: Sierpnia 20, 2012, 03:02:42 »
    Chcesz dyskutować, a już na samym początku stwierdzasz oczywiste dla ciebie fakty. To nie będzie dyskusja tylko kłótnia, idę o zakład ale mimo to spróbuję.

    Cytuj
    Mimo tych wszystkich liberalnych idei - głoszących wolność religijną - władza katolicka w Polsce jest jawna.

    Jawna? W jakim sensie jawna? Z tego co mi wiadomo nie ma w sejmie typowych partii katolickich. Hierarchowie kościelni nie mają wpływu na decyzję z góry...no chyba że przyjmiemy że tak jest ale to już zwykłe teorie spiskowe. Na jakieś podstawie twierdzisz że władza katolicka jest jawna? Na jakiej podstawie uważasz że premier Tusk i reszta rządu prezentują "władzę katolicką". To dlatego że sami praktykują? Czy jedyne słuszne prawo do rządzenia mają ateiści? A czy wtedy też władza "ateistyczna" nie będzie jawna? Sprecyzuj o co ci chodzi, najlepiej poprzyj to rzeczowymi argumentami.

    Cytuj
    Nie mówiąc już o krzyżu w sejmie, czy w szkołach, fundamentaliści i ekstremiści Kościoła posiadają niesamowite korzyści majątkowe.

    Co ci ten krzyż przeszkadza? Krzyż jest symbolem wpisanym w najnowszą historię Polski. Rozumiem że krzyż w sejmie jest dowodem "katolickiej" władzy? Niech sobie wisi, najlepiej z braku argumentów zrzucić dyskusję na sejmowy krzyż. Jakie korzyści czerpią jak to ująłeś "fundamentaliści i ekstermiści"? Dostają wyższe wynagrodzenie? Może idą na nich podatki? Bo jeśli nie, to nie rozumiem o co ci chodzi. Chyba że chodzi o ich utrzymywanie się z pieniędzy katolików. Z tego co mi wiadomo dary pieniężne nie są w naszym kraju zakazane i jest kwestią wolnej woli danej osoby, czy je daje czy nie. Nie widzę więc powodu do czepiania się o to.

    Cytuj
    Żyjemy w państwie konserwatywnym, mającym swoje korzenie w totemizmie.

    Żyjemy w państwie konserwatywnym. Prawda, ja nie widzę w tym nic złego. Natomiast co do korzeni "totemistycznych" (?) to jest to temat na oddzielną dyskusję. Tu również prosiłbym o podanie rzeczowych argumentów na potwierdzenie tej teorii.

    Cytuj
    Osobiście jestem strasznie zawiedziony faktem, że naszym krajem rządzi ktoś, kto wierzy w gadające węże.

    Rządzący może sobie wierzyć nawet w krasnoludki jeżeli nie ma to wpływu na sposób w jaki rządzi. A to "jak" rządzi to już jest inny temat.

    Cytuj
    Ktoś się wtrąci, że jest to tylko część gry pozorów, kampanii politycznej. Cóż, w takim przypadku, albo są całkowicie realistyczni, albo urodzonymi obłudnikami. Czy jestem ateistą? Wolałbym określenia ,,agnostyk''.

    Jak wyżej. Jest kwestią indywidualną danej jednostki w co wierzy, z tego co mi wiadomo wiara nie jest zakazana. A to że nie jest aktualnie "modna" nie oznacza że ludzie którzy praktykują są gorsi i mają zaprzestać swojego procederu byle tylko kilku ateist...tfu...agnostyków twierdzi że są "głupsi".

    Jak sam twierdzisz jesteś agnostykiem, wygodnie...


    Cytuj
    Jestem także ciekawy, jak religia uzyskała status ,,tematu tabu''. Dlaczego nie mogę z kimś porozmawiać o religii , jak o pogodzie, czy np. przemyśle farmaceutycznym?. Czy wynika to z lęku? Przed samym stwórcą, czy możliwością zwątpienia?

    Temat tabu? Głupota, ostatnimi czasy wszędzie toczą się dyskusje na temat religii, od sejmu począwszy na kłótni dwóch rolników (tak byłem ostatnio świadkiem takiej sytuacji) skończywszy. Swoją drogą jedno od drugiego specjalnie się nie różni. A co do samego rozmawiania, część osób może po prostu nie ma ochoty opowiadać o tym w co wierzy. Trzeba to uszanować.

    Cytuj
    Mnie się to również nie podoba że księża dostają zapłatę za uczenie religii w szkole. Głupota, po prostu głupota.

    Nauczyciele dostają zapłatę za tak irracjonalne przedmioty jak WDŻ (sicz!) więc czemu nie Religia? Uczęszczanie na nią nie jest obowiązkowe, teoretycznie jeżeli ktoś chodzi to znaczy że chce się edukować i nie widzę problemu w wynagrodzeniu dla księży. Ateiści wszędzie zaznaczają że księża powinni pracować żeby na siebie zarobić, a jak już pracują to nagle mają to robić za darmo? Czym różni się ksiądz od innego nauczyciela? Ubiorem, czy tym że prowadzi msze niedzielne?


    Cytuj
    Ale oprócz chrześcijaństwa są jeszcze inne wiary jak pogaństwo, buddyzm czy inne takie. Jak dla mnie to ludy wymyślają takie bóstwa tylko po to, aby mieć pretekst do np. wojny by powiększyć teren działania w celu zbratania sobie pozostałych ludzi jednocześnie posiadając z tego zyski (wiadomo, "ofiary" na kościół czy takie duperele), lub po prostu by mieć po prostu w co wierzyć i istnieć w imię czegoś. Zwyczajny sens życia.

    No takich głupot to dawno nie czytałem. Pogaństwo jako religia? Wypadałoby najpierw sprawdzić co oznacza dany termin, a potem używać go w dyskusji. Większość religii mają pokojowe założenia, to że ludzie interpretują je na opak, nie oznacza że religie są złe.

    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #3 dnia: Sierpnia 20, 2012, 03:47:15 »
    Cóż, temat do dyskusji wydaję się być ciekawy, ale formę jaką już teraz przyjmuję, może go niestety zdyskredytować.
    Wracając do meritum, pozwolę sobie wypunktować parę poruszonych zagadnień i wyrażę w nich swoją opinię.

    1. Argalebie - w polskim sejmie obecnie są dwie partie typowo katolickie - PiS oraz SP.
    2. Wpływ religii na dzisiejszy kształt Polski - niewątpliwie jest to jeden z fundamentów tej dyskusji. Mianowicie, władza kościoła (jako instytucji) w Polsce jest obecna na szerszą skalę niż powszechnie, lecz wynika to z historycznych uwarunkowań, mianowicie okres PRL-u, gdy dla ludzi ucieczką, jedyną ostoją polskiej kultury był kościół, lecz o ile kiedyś kościół (pisząc ten wyraz z małej litery zawsze mam na myśli instytucję) był organizmem wybitnie politycznym, dziś stopniowo zmniejsza się jego ingerencją. Tak więc, przez okres Polski Ludowej kościół uzyskał znaczne wpływy w naszym kraju, widoczne do dziś. A więc Delan mówiąc o jawnej władzy katolickiej miał na myśli takie patologie jak to, iż prowincjonalni proboszczowie na mszy, dyktują wiernym jak mają głosować, nie oszukujmy się kościół jak i wierni dzielą się - na światły i powiedzmy gorszy. Kościół, światła jego część zajmuje się teologią, zaś ta druga część ingeruje w politykę z niskich pobudek, dla władzy, bogactwa, nie mówię tu o tym iż papież jest Iluminatem i trzyma świat w ryzach, ale nie da się ukryć iż Kościół ma wielki autorytet i może go w wielu ważnych sprawach wykorzystać zabierając głos, ale niestety w większości (często w Polsce), jest wykorzystywany źle.
    3. Krzyż - wspomniałem już o historycznych uwarunkowaniach, dla mnie w tym miejscu kwestia jest spora, lecz przychylałbym się do nie uznawania go za symbol narodowy. Dla mnie jako chrześcijanina nie jest ważne, czy w sejmie mojej ojczyzny pojawi się krzyż, czy też nie, w ogóle pojęcie symboliki do mnie nie przemawia, a pewnie wielu innych też pewnie to nie razi, bądź przeszkadza, nawet w przypadku osób innego wyznania/religii. To co działo się w Polsce, mam na myśli "obrońców Krzyża", to była żenada. Ci ludzie prawdopodobnie niczego w życiu nie osiągnęli, a tę szopkę rozpoczęli, nie dla krzyża, nie dla wiary, nie dla pamięci osób które zginęły w katastrofie (bądź jak niektórzy twierdzą - spisku [XD]), tylko dla siebie, zapomnieli o całym krzyżu, zhańbili ten symbol zamiast go szanować, ale to już temat na dłuższą dyskusję.
    4. Państwo konserwatywne - według mnie ciężko użyć takiego określenia jednoznacznie. Albowiem co jest wyznacznikiem? Prawo i społeczeństwo, a u nas w obu dziedzinach toczy się walka, liberalność z konserwatyzmem, wszystko balansuje na granicy.
    5. Religia jako temat tabu - problemem bywa to, iż osoby które niewiele wiedzą o religii, nie chcą zgłębiać jej tajemnic i reflektować się na jej temat, zazwyczaj najczęściej zabierają głos, bądź rozmawiają o religii przez pryzmat np. polityki, to czyni z religii temat niezręczny, lecz nie tabu.
    6. Wynagrodzenie dla księży - tutaj nie do końca wiem, czy autorowi nie chodzi również o katechetów. W większości przypadków z jakimi się zetknął, poziom nauczania jest słaby, polega na zastraszaniu dzieci piekłem i różnymi tanimi chwytami, które z religii miast rowu Mariańskiego, robią kałużę. Aczkolwiek nie ulega wątpliwości, iż te osoby mimo swej niekompetencji tracą na to swój czas. Dla mnie kwestia wynagrodzenia jest jasna - pensja powinna być, ale osoby niekompetentne należy zamienić, wiem że brzmi dziecinnie, ale tak powinno być ;) Jeszcze jedno, często bywa iż siostry zakonne i księża, nauczają a nie są oni "powołani". Niektóre kobiety wybierają klasztor, gdyż mają zapewnione spokojne i stabilne życie, nie patrzą na to przez prymat powołania, ale swego rodzaju sposobu na życie i zawodu w przypadku księży.

    To na razie tyle, napisałem dość ogólnikowo, ale cóż, nie będę krył - jestem leniem ;)
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Dealan

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 81
    • Piwa: -2
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #4 dnia: Sierpnia 20, 2012, 05:18:02 »
    Zakładam, że jesteś osobą wierzącą. Negujesz ateizm, i agnostycyzm, dedukując zostaje teizm i deizm.

    Jawna? W jakim sensie jawna? Z tego co mi wiadomo nie ma w sejmie typowych partii katolickich. Hierarchowie kościelni nie mają wpływu na decyzję z góry...no chyba że przyjmiemy że tak jest ale to już zwykłe teorie spiskowe. Na jakieś podstawie twierdzisz że władza katolicka jest jawna? Na jakiej podstawie uważasz że premier Tusk i reszta rządu prezentują "władzę katolicką". To dlatego że sami praktykują? Czy jedyne słuszne prawo do rządzenia mają ateiści? A czy wtedy też władza "ateistyczna" nie będzie jawna? Sprecyzuj o co ci chodzi, najlepiej poprzyj to rzeczowymi argumentami.

    Nie ma partii katolickich? Masz telewizor w domu? Może radio? Zakładam, że internet tak.
    Wiele decyzji opiera się na etyce chrześcijaństwa, włącznie z kwestią np. homoseksualistów, czy edukacją.
    Prawo do rządzenia może osiągnąć obywatel RP. Rządzić powinien człowiek inteligentny, tolerancyjny, moralny. Mówiąc ,,jawna'', mam na myśli fakt, że premier Tusk, czy prezydent Komorowski nie ukrywają tego, że religia odgrywa dużą role w ich działaniach politycznych.

    Co ci ten krzyż przeszkadza? Krzyż jest symbolem wpisanym w najnowszą historię Polski. Rozumiem że krzyż w sejmie jest dowodem "katolickiej" władzy? Niech sobie wisi, najlepiej z braku argumentów zrzucić dyskusję na sejmowy krzyż. Jakie korzyści czerpią jak to ująłeś "fundamentaliści i ekstermiści"? Dostają wyższe wynagrodzenie? Może idą na nich podatki? Bo jeśli nie, to nie rozumiem o co ci chodzi. Chyba że chodzi o ich utrzymywanie się z pieniędzy katolików. Z tego co mi wiadomo dary pieniężne nie są w naszym kraju zakazane i jest kwestią wolnej woli danej osoby, czy je daje czy nie. Nie widzę więc powodu do czepiania się o to.

    To problem. Jest to znak religijny. Równie dobrze można tam postawić muzułmański księżyc, czy Buddę, albo zachować neutralność, i nic nie wstawiać.
    Odnośnie Kościoła, jest on nieopodatkowany. A dlaczego ekstremiści, działacze islamu, nie są również z tego zwolnieni? Jaka jest różnica między nimi, trzymająca się w granicach moralności, i równości społecznej?

    Natomiast co do korzeni "totemistycznych" (?) to jest to temat na oddzielną dyskusję. Tu również prosiłbym o podanie rzeczowych argumentów na potwierdzenie tej teorii.

    Jak wyżej. Jest kwestią indywidualną danej jednostki w co wierzy, z tego co mi wiadomo wiara nie jest zakazana. A to że nie jest aktualnie "modna" nie oznacza że ludzie którzy praktykują są gorsi i mają zaprzestać swojego procederu byle tylko kilku ateist...tfu...agnostyków twierdzi że są "głupsi".

    Jak sam twierdzisz jesteś agnostykiem, wygodnie...

    Widzę, że nie mogło się obyć bez oszczerstw i oskarżeń o arogancję. Cóż, zmieniam kierunek rozmowy - na czystą krytykę jakże świętych doktryn.
    Agnostycyzm nie jest żadnym podrasowanym ateizmem. Agnostycyzm to postawa, która charakteryzuje się założeniem, że człowiek nie jest w stanie się pewnych rzeczy dowiedzieć podczas egzystencji na ziemi. Nie wyklucza on istnienia boga. Twierdzenie, że czegoś nie ma, bo tego nie widać jest wyrazem ograniczenia. Ateizm nie jest wyłącznym określeniem osoby, która wie, że Boga nie ma, to także osoba która nie wierzy w jego istnienie. Można być agnostykiem, i ateistą jednocześnie.
    Widzę różnicę między ateizmem, wynikającym z rozumu, a ateizmem(wprawdzie, debilizmem), wynikającym z ignorancji, oportunizmu, pewnej formy fatalizmu - czy najzwyklej - z głupoty. Tak często spotykanym w środowiskach skorumpowanych nastolatków.

    Pozwól, że się tutaj zatrzymam na dłużej.

    Czym jest dla mnie religia?
    Dzieckiem ewolucji, uzupełnieniem luki, która powstała po uzyskaniu przez nas wyższej formy samoświadomości - odpowiedzią na pytania, które zaczęliśmy sobie zadawać.
    A religia w tym momencie, jest ukojeniem - najtańszym sposobem sprzedaży nadziei. Pokazuje ona tylko, jak ludzie potrafią w coś wierzyć, mimo braku jakichkolwiek racjonalnych dowodów. Ludzie wierzą w to, co chcą wierzyć.
    Religia twierdzi, że nie możemy żyć moralnie bez Boga, że nie możemy być dla siebie dobrzy. Twierdzi, że musimy kochać kogoś, przed kim czujemy lęk. Jest to istota sadomasochizmu. Istota relacji pan i jego niewolnik.
    Nie boję się Ciebie nazwać ofiarą. Ofiarą indoktrynacji. Wierzenia, idee wpajane w Twój dziecięcy mózg, pozwoliły rozwinąć je niemalże do poziomu instynktu. Na tych fundamentach zbudowałeś swój porządek otoczenia. I na tym etapie pozwolę sobie poruszyć kwestie moralności, samego Boga. Sądzisz, że na Twoją wiarę nie miał wpływu system socjalny? Spytam inaczej - sam sobie tego boga wymyśliłeś, czy ktoś Ci o nim opowiedział? Urodziłeś się Tu, w środkowej Europie. Zostałeś zmuszony, skazany na lokalną religię. Gdybyś urodził się w Indiach, wierzyłbyś w Krisznę. Gdybyś urodził się w starożytnej Grecji, czy Rzymie, wierzyłbyś Zeusa, czy Saturna. Gdybyś urodził się w Danii za czasów wikingów, wierzyłbyś w Thora, czy Odyna. Gdybyś urodził się w zacofanych cywilizacjach, gdzieś w Ameryce Północnej, wierzyłbyś w wielkiego Mam-Budżu. Jesteś niczym innym jak reinkarnacją wiary własnych rodziców. Obecny papież, pan Ratzinger twierdzi, że tyko chrześcijanie dostąpią aktu zbawienia. W Indiach żyje ok. 1 mld ludzi, nie mówiąc już o muzułmanach czy żydach. W świetle kościoła, nie ważne jakimi dobrymi ludźmi byli, ich los jest wszystkich przesądzony. To nie ich wina, że urodzili się w złej kulturze, gdzie poznali złą teologie i nie doznali objawienia. Jeżeli wierzysz w boga Krisznę, czy boga małpy Hanumana - jesteś skazany na potępienie. Zatem Bóg odizolował kulturowo wyznawców innych religii, tak by nie poznali tajemnicy objawienia, a następnie wymyślił za tę niewiedzę karę, w postaci wiecznych mękach. Hm?

    Zajmę się teraz negacją tezy istnienia boga starego testamentu. Czytałeś może? Wydaję mi się, ze nie. Biblia jest strasznie nielogiczna, i pozbawiona moralności. Bóg przedstawiony w tej baśni, jest niesamowicie okrutny. Jest zazdrosny i dumny z tej zazdrości, pogardliwy wobec kobiet, mordujący i zaspokajający własną próżność tyran, kapryśnie manifestujący brak zrozumienia despota. Nie mów mi o żadnych metaforach. Jak słowo boże może podlegać rozległej interpretacji, skoro z założenia jest ono doskonałe? Jaką metaforę znajdziesz mi dla torturowania ludzi, czy zabijania dzieci dla polepszenia własnego samopoczucia?

    O to kilka szybkich cytatów, które znalazłem:

    Księga Powtórzonego prawa 10:19
    A ujrzysz między jeńcami kobietę o pięknym wyglądzie i pokochasz ją - możesz ją sobie wziąć za żone [..] i wprowadzić do swojego domu. Ona ogoli swą głowę, obetnie paznokcie i zdejmie z siebie odzież branki.

    Księga Liczb 31:17
    Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną.

    Księga Jeremiasza 19:9
    Sprawię, że będą jedli ciało swoich synów i córek; jeden będzie jadł ciało drugiego, z powodu oblężenia i ucisku, jakim otoczą ich nieprzyjaciele nastający na ich życie.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    A oto kolejny cytat, warty większej uwagi. Wisieńka na torcie:

    Księga Powtórzonego Prawa 13:1
    Tych wszystkich rzeczy, przeze mnie nakazanych, pilnie będziesz przestrzegał, by je wykonać: niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz
    /To także podlega metaforze?

    Spójrzmy na ofiarowanie syna Bożego. A! Nikt niczego nie ofiarował, bo nikt tego nie żądał. Mam odpowiadać za śmierć człowieka, z którym nie miałem żadnego bezpośredniego kontaktu? Dotknę również sprawy moralności. Chrystus, nawołuję ,,Zrzuć na mnie grzechy! Przekaż mi swoje długi, a nie będą Twoje, nie będą ważone podczas sądu ostatecznego''. Paradoksem się to staje, kiedy przytoczymy fakt, że nie mogę odebrać Tobie Twoich grzechów, ponieważ podstawą koncepcji ludzkiej uczciwości i przyzwoitości, jest ta bardzo indywidualna idea, która mówi, że jesteś za siebie odpowiedzialny. Zatem oferta zakładająca zbawienie, jest rezygnacją i negacją odpowiedzialności. Jest niemoralna z definicji.

    Sądzę, że Jezus tak naprawdę nie istniał.
    Przywołam historie egipskiego boga słońca. Oto ona(Źródło www.eioba.pl):

    "Horus" - 3000 lat przed naszą erą był Bogiem Słońca w Egipcie. Jest on uczłowieczeniem Słońca, a jego życie to seria alegorii związanych z ruchem Słońca po niebie. Z hieroglifów wiemy dużo o tym słonecznym mesjaszu. Na przykład HORUS będąc słońcem, światłem, miał wroga zwanego SET - będącego uosobieniem ciemności czy nocy. I mówiąc metaforycznie - każdego ranka HORUS wygrywał walkę z SETEM a kiedy nastawał wieczór, SET wygrywał walkę i wysyłał HORUSA do świata podziemi.

    Warto odnotować, że Ciemność i Światło, czy Dobro i Zło - to jedne z najważniejszych mitologicznych dualizmów, obecnych i wyrażanych na wielu płaszczyznach po dziś dzień. Najogólniej mówiąc, historia Horusa jest następująca: Horus narodził się z dziewicy (Isis-Marii) 25-go grudnia Jego narodzinom towarzyszyła gwiazda na wschodzie za wskazaniem której szło 3 królów by oddać cześć nowo narodzonemu zbawcy.

    W wieku 12 lat był nauczycielem syna marnotrawnego, a w wieku lat 30 został ochrzczony przez postać zwaną ANUP i tak zaczął się jego stan duchowny. Horus miał 12 uczniów, z którymi podróżował, czyniąc cuda takie jak uzdrawianie i chodzenie po wodzie. Horus był znany pod wieloma imionami: Prawda, Światło, Pomazaniec Boży, Dobry Pasterz, Baranek Boży i wiele innych.

    Po tym jak został zdradzony przez TYPHONA, Horus został ukrzyżowany, pochowany na 3 dni, a potem zmartwychwstał.

    Warto napomnieć, że imię człowieka, którego uzdrowił, było egipskim odpowiednikiem imienia Łazarz, analogicznie do mojego imienia Łukasz i starogreckiego Loukas, czy starorzymskiego Lucjusz. Żydzi wywodzili się z kultury egipskiej, a Horus był w tamtych czasach jednym z głównych bogów panteonu egipskiego. Dowody na istnienie Jezusa to tylko Ewangelie, nic innego. Nawet św. Paweł nie miał bezpośredniego kontaktu z Jezusem.

    Kościół również się w to nieźle wcisnął. Znacie 10 przykazań? Bo ja sądzę, że nie. Nie znacie drugiego przykazania które zostało usunięte przez pierwsze głowy Kościoła, a dotyczyło zakazu tworzenia obrazów i rzeźb, przedstawiających boga. Oczywiste, z tą zasadą monopol by się nie rozkręcił. Za to, żeby zachować magię dziesięciu przykazań, rozdzielono ostatni na dwa człony.

    Sumując, rasa ludzka jeszcze nie dojrzała, by pozbyć się złudnych iluzji, które podtrzymują sens jej marnej egzystencji.
    Zadam banalne pytanie. Dlaczego większość naukowców, intelektualistów na tym świecie jest ateistami?


    Temat tabu? Głupota, ostatnimi czasy wszędzie toczą się dyskusje na temat religii, od sejmu począwszy na kłótni dwóch rolników (tak byłem ostatnio świadkiem takiej sytuacji) skończywszy. Swoją drogą jedno od drugiego specjalnie się nie różni. A co do samego rozmawiania, część osób może po prostu nie ma ochoty opowiadać o tym w co wierzy. Trzeba to uszanować.

    Idąc dalej.
    Głupota. Religia jest wielkim tematem tabu, choć na pewno nie w dyskusjach między wyznawcami tej samej wiary, doktryny. Byłeś świadkiem kulturalnej rozmowy między fundamentalistycznym teistą, a ateistą? Bo ja nigdy(No może teraz :P). A co do regularnego demonstrowania kłótni na tle religijnym w sejmie, tudzież w mediach - pierwsze słyszę.

    Kościół nie powinienem być w żaden sposób uprzywilejowany.

    Ludzie, obudźcie się.

    //Nieuniknione jest pojawienie się postu - pozbawionego argumentów i jaśnie sformułowanych myśli - jakiegoś dziecka, piszącego głębokie frazesy o miłosierdziu bożym, dotyczących również moich przyszłych męczarni w ogniu. Pozwolę sobie jednak takie wypowiedzi zignorować.
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 20, 2012, 08:17:24 wysłana przez Dealan »

    Offline sheep6665

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 121
    • Piwa: 0
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #5 dnia: Sierpnia 20, 2012, 09:09:49 »
    Żyjemy w państwie konserwatywnym. Prawda, ja nie widzę w tym nic złego.
    Właśnie tutaj leży problem, którego ludzie nie rozumieją. To nie jest tak, że w sejmie większość ma partia złożona z samych księży. To bujda. Problem leży w tym, że nasze społeczeństwo jest typowo konserwatywne i dlatego politycy z kościołem muszą się liczyć, bo w przeciwnym wypadku stracą wyborców.
    Stąd postulaty przeciwko jakiejkolwiek ingerencji wiary w politykę.
    Na czym to polega?
    Państwo ma być jak najbardziej laickie i w spraw religijnych w ogóle unikać, politycy także powinni nie powoływać się na religię, niezależnie od tego jak ważne miejsce zajmuje w ich życiu. W ten sposób, ludzie zamiast głosować na tego co tak ładnie mówi o porządku, honorze i wierze będą głosowali na tych, których program będzie najbardziej zbliżony do ich poglądów.
    Ma to na celu zwalczenie populizmu w polityce, co głupim pomysłem nie jest.

    Nauczyciele dostają zapłatę za tak irracjonalne przedmioty jak WDŻ (sicz!) więc czemu nie Religia? Uczęszczanie na nią nie jest obowiązkowe, teoretycznie jeżeli ktoś chodzi to znaczy że chce się edukować i nie widzę problemu w wynagrodzeniu dla księży. Ateiści wszędzie zaznaczają że księża powinni pracować żeby na siebie zarobić, a jak już pracują to nagle mają to robić za darmo? Czym różni się ksiądz od innego nauczyciela? Ubiorem, czy tym że prowadzi msze niedzielne?
    Nie wiem jak teraz to pozmieniali np. w szkole podstawowej, bo ja jestem z tych, co na mundurki* załapali się w 1 gimnazjum, ale pamiętam, że mieliśmy, poza JEDNĄ dodatkową lekcją w całym pierwszym roku po 2-3 miesiące WDŻ na WoSie. Prowadził to nauczyciel od WoSu. I nie było żadnych dodatkowych lekcji oprócz tej jednej godzinki w pierwszej klasie. Nie liczę oczywiście takich "jakby w temacie" pogadanek na godzinach wychowawczych bo tam i tak nie ma co robić
    W wypadku religii, mamy zabawę od przedszkola, do matury. Po dwie godziny tygodniowo.
    Jak dla mnie powinno to trochę inaczej wyglądać - samorządy powinny decydować(na podstawie oczekiwań populacji) czy i jakiej religii chcą w szkołach. Tak byłoby chyba najmądrzej.
    Co do tej "nieobowiązkowości", jakby to delikatnie powiedzieć. Mam 18 lat. Jestem więc, wedle prawa dorosłym człowiekiem. Jednak w IIILO oświadczenie o tym, że NIE CHCE chodzić na religię składa rodzic.

    Jak widać, jestem dorosły, ale nie jestem dorosły, gdyż mój dorosły wiek nie pozwala mi na podejmowanie dorosłych decyzji, które chodzą mi w głowie od niedorosłych czasów.

    *nie mogę się powstrzymać aby tego nie skomentować. O ile rozumiem argumenty ludzi popierających mundurki(mimo, że się z nimi nie zgadzam), to sposób w jaki wprowadził je Giertych był głupi jak ch*j za przeproszeniem. Mnie(a w zasadzie - moich rodzicieli), mój własny, przypominający nieco stary worek na ziemniaki, kosztował 70 złotych. Nie był jakiś wymyślny czy coś, bezrękawnik który wyglądał jak stara szmata i żadnym "najaczem" też nie był. Dlaczego tyle kosztował? Bo każda szkoła, wybierała swój model i firma która go zaprezentowała produkowała ich określoną ilość na zamówienie, w efekcie, zamiast jednego, jedynego typu "uniwersalnego" mundurka, produkowanego masowo(i kosztującego grosze) mieliśmy kilkaset-tysięcy-dziesiątek tysięcy, różnych typów mundurków, produkowanych w dokładnie określonych ilościach i kosztujące po kilkadziesiąt złotych.

    Offline Matim

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 833
    • Piwa: 54
    • Płeć: Mężczyzna
    • Matim loves you
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #6 dnia: Sierpnia 20, 2012, 09:19:14 »
    Proszę zamknąć temat, bo będzie z tego jeszcze jakaś kłótnia.

    Kościół jest instytucją nadającą jakiś sens życia milionom emerytów. Duża ilość księży jest patologiczna, ale system i tak działa nie najgorzej.

    Cała edukacja leży i kwicz a ty przyczepiasz się do mundurków i przedmiotów dodatkowych. Rzuć najpierw okiem na "zmiany w podręcznikach", czy też porównaj czego uczą w np. Anglii, a czego u nas z XIX wiecznym systemem.

    Pamiętaj że w granicach etyki chrześcijaństwa jest tolerancja.

    EDIT: Wiedziałeś że demokracja w Polsce była kiedyś patologiczna? ZUOOO BEZ USPRAWIEDLIWIENIA
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 20, 2012, 12:03:20 wysłana przez Matim007 »

    Offline Rapodegustator

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1334
    • Piwa: -38
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #7 dnia: Sierpnia 20, 2012, 10:54:14 »
    Co do tolerancji, to przypomnij sobie Krzyżowców. Zdobywali miasta by mordować miliony, niewinnych ludzi.
    Gdzie tu tolerancja chrześcijańska?
    PS: I nie mówcie mi że to było "coś innego" czy "wyjątkowa sytuacja" bo to co oni robili jest oczywiste.
    Zeby osiagnac rzeczy trudne potrzeba czasu. Zeby osiagnac rzeczy niemozliwe potrzeba go troche wiecej.

    Offline Blitzwing

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1077
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #8 dnia: Sierpnia 20, 2012, 12:17:07 »
    A co zrobili ateistyczni komuniści, Stalin choćby. Bo co ma religia do złego człowieka?
    Mamy w Polsce demokracje, a większość ludzi jest wierząca, wybiera więc partie pod tym względem podobne. To jakie one są jest nieważne, wyborcy w naszym kraju są niezbyt świadomi. Ale też partie stanowiące alternatywę i mające duże poparcie, czyli SLD (post komuna, wszyscy "liderzy" związani są z PRL) oraz RPP (totalny syf, brak działania na strefie politycznej, zajmowanie się pierdołami, jak właśnie krzyż na sali sejmowej [komu to przeszkadzało zanim Palikotowcy zaczęli szczekać?]). Religia w Polsce jest trwale związana z naszą kulturą i historią. PRL już próbował to zatrzeć, bezskutecznie.
    Sława!

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #9 dnia: Sierpnia 20, 2012, 13:30:14 »
    Co do tolerancji, to przypomnij sobie Krzyżowców. Zdobywali miasta by mordować miliony, niewinnych ludzi.
    Gdzie tu tolerancja chrześcijańska?
    PS: I nie mówcie mi że to było "coś innego" czy "wyjątkowa sytuacja" bo to co oni robili jest oczywiste.

    Tak jak mówiłem. Nie oszukujmy się, wyprawy Krzyżowe były wyprawami łupieżczymi i wątek religijny odgrywał tam niewielką rolę. Jaka jest wina religii w tym jak niesamowicie mogą zinterpretować ją różni ludzie, tak by pasowała do ich planów i ambicji...

    Cytuj
    Proszę zamknąć temat, bo będzie z tego jeszcze jakaś kłótnia.

    Oh tak, najlepiej zamknijmy wszystkie co bardziej ambitne tematy. Chcecie uchodzić za inteligentnych ludzi a babracie się w tematach typu "X czy Y" i chcecie zamykać takie jak ten. Brawo (!)

    Cytuj
    Kościół jest instytucją nadającą jakiś sens życia milionom emerytów. Duża ilość księży jest patologiczna, ale system i tak działa nie najgorzej.

    Nie kościół nadaje im sens życia, a religia w którą wierzą.

    Cytuj
    Cała edukacja leży i kwicz a ty przyczepiasz się do mundurków i przedmiotów dodatkowych. Rzuć najpierw okiem na "zmiany w podręcznikach", czy też porównaj czego uczą w np. Anglii, a czego u nas z XIX wiecznym systemem.

    Widzisz ty przynajmniej wiesz gdzie leży taka Anglia...ci od niesamowitego systemu nauczania niekoniecznie.


    Cytuj
    Państwo ma być jak najbardziej laickie i w spraw religijnych w ogóle unikać, politycy także powinni nie powoływać się na religię, niezależnie od tego jak ważne miejsce zajmuje w ich życiu. W ten sposób, ludzie zamiast głosować na tego co tak ładnie mówi o porządku, honorze i wierze będą głosowali na tych, których program będzie najbardziej zbliżony do ich poglądów.
    Ma to na celu zwalczenie populizmu w polityce, co głupim pomysłem nie jest.

    Skoro ludzie chcą głosować na wierzących bo twierdzą że państwo pod ich władzą będzie się rozwijać - ich sprawa. Zabawnie się czyta gdy gimnazjaliści czy licealiści sprowadzają dorosłych wierzących ludzi (mówię o ogóle, nie o mnie) do miana idiotów, pachołków, zindoktrynowanych durni itd...very funny.


    Cytuj
    Jak dla mnie powinno to trochę inaczej wyglądać - samorządy powinny decydować(na podstawie oczekiwań populacji) czy i jakiej religii chcą w szkołach. Tak byłoby chyba najmądrzej.

    Ale przecież są lekcje religii dla ludzi spoza kręgu wyznania katolickiego. Zresztą po co tracić kolejne pieniądze tylko po to żeby samorządy mogły zdecydować że na terenie ich działalności będzie nauczana religia katolicka (bo nie oszukujmy się, w całej Polsce tak by było).

    Cytuj
    Zakładam, że jesteś osobą wierzącą. Negujesz ateizm, i agnostycyzm, dedukując zostaje teizm i deizm.

    Źle zakładasz.

    Cytuj
    Nie ma partii katolickich? Masz telewizor w domu? Może radio? Zakładam, że internet tak.
    Wiele decyzji opiera się na etyce chrześcijaństwa, włącznie z kwestią np. homoseksualistów, czy edukacją.
    Prawo do rządzenia może osiągnąć obywatel RP. Rządzić powinien człowiek inteligentny, tolerancyjny, moralny. Mówiąc ,,jawna'', mam na myśli fakt, że premier Tusk, czy prezydent Komorowski nie ukrywają tego, że religia odgrywa dużą role w ich działaniach politycznych.

    Tak. Tak. Tak. Tak.

    Edukacja oparta na etyce chrześcijańskiej? Ciekawe. Co do kwestii homoseksualistów, to większość ludzi opiera swe teorie na niezrozumieniu i obrzydzeniu którym darzą tych ludzi, nie na religii. Nie odgrywa ona tu większego znaczenia. Myślisz że gdyby religia akceptowała homoseksualizm, nagle wszyscy zaczęli by go popierać? Nie.

    Spójrzmy na obecnych rządzących. Ludzie inteligentni - chyba tak. Tolerancyjni - jak najbardziej. Ja nie widzę żadnych przejawów nietolerancji i premiera Tuska. Co do jego moralności to to już jest temat na inną dyskusję. Skoro tego nie ukrywają to podaj jakiś przykładowy cytat, chętnie poczytam.


    Cytuj
    To problem. Jest to znak religijny. Równie dobrze można tam postawić muzułmański księżyc, czy Buddę, albo zachować neutralność, i nic nie wstawiać.
    Odnośnie Kościoła, jest on nieopodatkowany. A dlaczego ekstremiści, działacze islamu, nie są również z tego zwolnieni? Jaka jest różnica między nimi, trzymająca się w granicach moralności, i równości społecznej?

    Ale jaki problem? Wytłumacz mi jedno...w czym on ci przeszkadza? Obraża cię? Dajże spokój...panowie i panie z RPP czepili się tego krzyża z braku innych tematów. Dwa lata temu bynajmniej ci ten krzyż nie przeszkadzał, ba nawet nie zwracałeś uwagi na jego istnienie. Powinni wstawić księżyc czy Buddę? Warto zauważyć że katolicy stanowią przytłaczającą większość obywateli kraju a krzyż jest jak już pisałem wpisany w naszą historię. Dlatego niech sobie wisi. Co najciekawsze -nie przeszkadza on muzułmanom, wyznawcą Buddy czy wszelkich innych religii. Przeszkadza TYLKO I WYŁĄCZNIE ateistom. Ciekawe, nie?

    Co do podatków to pozwolę sobie na cytat.

    Opodatkowanie duchownych uzyskało swoją konkretną podstawę ustawową dopiero na mocy ustawy z dnia 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku duchownych od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz. U. z 1998 r., nr 144, poz. 930). Ustawa ta reguluje opodatkowanie zryczałtowanym podatkiem dochodowym niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne, które prowadzą pozarolniczą działalność gospodarczą, a także przez osoby duchowne. Dotyczy ona zatem zryczałtowanego podatku dochodowego w formie ryczałtu dochodowego od przychodów ewidencjonowanych, karty podatkowej i zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów osób duchownych. Wpływy z tych podatków, oprócz karty podatkowej, stanowią dochód budżetu państwa. Źródło dochodu zostało określone analogicznie jak we wcześniej obowiązujących rozporządzeniach – są to przychody z opłat otrzymywanych w związku z pełnionymi funkcjami o charakterze duszpasterskim. Kwartalne stawki ryczałtu zamieszczone są w załącznikach do ustawy (nr 5 i 6) i stosuje się je odpowiednio do osób duchownych innych wyznań, którzy sprawują porównywalne funkcje. Podobnie jak to miało miejsce w rozporządzeniach, przewidziano stawki ryczałtu dla duchownych kierujących parafią i wikariuszy, w zależności od wielkości parafii (liczy się ilość mieszkańców) i miejsca zamieszkania. Wysokość ryczałtu ustalana jest odrębnie na każdy rok podatkowy przez właściwy według miejsca wykonywania funkcji o charakterze duszpasterskim urząd skarbowy. Opłacanie ryczałtu pozostaje jedną z możliwości regulowania obowiązku podatkowego przez osoby duchowne. Mogą one zrzec się opodatkowania w tej formie i opłacać podatek dochodowy na ogólnych zasadach, prowadząc księgę przychodów i rozchodów.
    Jak z powyższego wynika, zarówno Kościół, jak i osoby duchowne, płacą podatki i uczestniczą we wspomaganiu budżetu państwa, na miarę swoich dochodów. Tradycyjnie Kościół katolicki oraz inne kościoły i związki wyznaniowe, a także osoby duchowne, utrzymują się z ofiar składanych przez wiernych. Dzieje się to w sposób wymykający się uregulowaniom prawnym. Mimo tego opodatkowanie kościelnych instytucji i osób prawnych, jak i osób duchownych jest uregulowane prawnie w sposób czytelny i przejrzysty. Twierdzenie zaś, że Kościół i duchowni nie płacą podatków, a tylko korzystają z ulg i zwolnień podatkowych, w świetle przytoczonych wyżej przepisów prawa, nie wytrzymuje krytyki. Ulgi i zwolnienia podatkowe względem Kościoła i jego instytucji zamieszczone w regulacjach prawnych mają przede wszystkim na celu wspieranie Kościoła w prowadzeniu przez niego różnych dzieł religijnych, charytatywno-opiekuńczych, oświatowych i wychowawczych, które służą dobru człowieka.


    Jak więc widzisz księża nie są całkowicie zwolnieni z podatków. Oczywiście większość dochodów generują z datków, ale to indywidualna sprawa ich i ich darczyńców i nie powinna cię interesować. Czy żony które są na utrzymaniu mężów, dzieci na utrzymaniu rodziców też stanowią dla ciebie problem? Jak już pisałem jest to sprawa indywidualna.


    Cytuj
    Widzę, że nie mogło się obyć bez oszczerstw i oskarżeń o arogancję. Cóż, zmieniam kierunek rozmowy - na czystą krytykę jakże świętych doktryn.
    Agnostycyzm nie jest żadnym podrasowanym ateizmem. Agnostycyzm to postawa, która charakteryzuje się założeniem, że człowiek nie jest w stanie się pewnych rzeczy dowiedzieć podczas egzystencji na ziemi. Nie wyklucza on istnienia boga. Twierdzenie, że czegoś nie ma, bo tego nie widać jest wyrazem ograniczenia. Ateizm nie jest wyłącznym określeniem osoby, która wie, że Boga nie ma, to także osoba która nie wierzy w jego istnienie. Można być agnostykiem, i ateistą jednocześnie.
    Widzę różnicę między ateizmem, wynikającym z rozumu, a ateizmem(wprawdzie, debilizmem), wynikającym z ignorancji, oportunizmu, pewnej formy fatalizmu - czy najzwyklej - z głupoty. Tak często spotykanym w środowiskach skorumpowanych nastolatków.

    Nie twierdzę że angostycyzm to podrasowany ateizm. Nie musisz tego tłumaczyć. Rozumiem że ty przedstawiasz środowisko inteligentnych nastolatków? Znowu zadziwia mnie, jak łatwo przychodzi ci ocena ludzi o których nie masz zielonego pojęcia.


    Cytuj
    Religia twierdzi, że nie możemy żyć moralnie bez Boga, że nie możemy być dla siebie dobrzy. Twierdzi, że musimy kochać kogoś, przed kim czujemy lęk. Jest to istota sadomasochizmu. Istota relacji pan i jego niewolnik.

    Jasne że możemy, w religii występuje masa osób z poza kręgu chrześcijańskiego których czyny są dobre. I nie twierdzi że trzeba czuć lęk przed Bogiem. Wręcz przeciwnie. Lęk jest wymysłem ludzi, którzy stworzyli coś na czym mogli opierać swoją władzę. W tym przypadku hierarchów kościelnych. A i szeroko naciągniętym jest porównanie relacji dwóch ludzi do relacji człowieka z Bogiem.

    Cytuj
    Nie boję się Ciebie nazwać ofiarą. Ofiarą indoktrynacji. Wierzenia, idee wpajane w Twój dziecięcy mózg, pozwoliły rozwinąć je niemalże do poziomu instynktu. Na tych fundamentach zbudowałeś swój porządek otoczenia. I na tym etapie pozwolę sobie poruszyć kwestie moralności, samego Boga. Sądzisz, że na Twoją wiarę nie miał wpływu system socjalny? Spytam inaczej - sam sobie tego boga wymyśliłeś, czy ktoś Ci o nim opowiedział? Urodziłeś się Tu, w środkowej Europie. Zostałeś zmuszony, skazany na lokalną religię. Gdybyś urodził się w Indiach, wierzyłbyś w Krisznę. Gdybyś urodził się w starożytnej Grecji, czy Rzymie, wierzyłbyś Zeusa, czy Saturna. Gdybyś urodził się w Danii za czasów wikingów, wierzyłbyś w Thora, czy Odyna. Gdybyś urodził się w zacofanych cywilizacjach, gdzieś w Ameryce Północnej, wierzyłbyś w wielkiego Mam-Budżu. Jesteś niczym innym jak reinkarnacją wiary własnych rodziców. Obecny papież, pan Ratzinger twierdzi, że tyko chrześcijanie dostąpią aktu zbawienia. W Indiach żyje ok. 1 mld ludzi, nie mówiąc już o muzułmanach czy żydach. W świetle kościoła, nie ważne jakimi dobrymi ludźmi byli, ich los jest wszystkich przesądzony. To nie ich wina, że urodzili się w złej kulturze, gdzie poznali złą teologie i nie doznali objawienia. Jeżeli wierzysz w boga Krisznę, czy boga małpy Hanumana - jesteś skazany na potępienie. Zatem Bóg odizolował kulturowo wyznawców innych religii, tak by nie poznali tajemnicy objawienia, a następnie wymyślił za tę niewiedzę karę, w postaci wiecznych mękach. Hm?

    No i tu się zbłaźniłeś. Jakim prawem twierdzisz że jestem chrześcijaninem? Że w dzieciństwie wpajano we mnie wierzenia? Że zbudowałem mój fundament otoczenia na podstawie religii? Powiem ci tylko - nie trafiłeś. Nie trafiłeś z żadnym twierdzeniem. Nie rozmawiamy o mnie tylko o religii. A dla mnie w tym momencie zachowałeś się śmiesznie. No nic...

    To co twierdzi obecny papież to jego interpretacja religii, nie muszę myśleć tak samo. Papież mówi swoje, ale to Bóg decyduje.

    Cytuj
    Zajmę się teraz negacją tezy istnienia boga starego testamentu. Czytałeś może? Wydaję mi się, ze nie.

    Znowu to samo - błazenada. Co do cytatów to tu odwołam się do opinii innych jako że sam jestem laikiem w tych kwestiach.

    Cytuj
    Księga Powtórzonego prawa 10:19
    A ujrzysz między jeńcami kobietę o pięknym wyglądzie i pokochasz ją - możesz ją sobie wziąć za żone [..] i wprowadzić do swojego domu. Ona ogoli swą głowę, obetnie paznokcie i zdejmie z siebie odzież branki.

    Żeby zrozumieć sens tej wypowiedzi trzeba użyć jej całej, a nie wyrywać z kontekstu.


    Cytuj
    10 Jeśli wyruszysz na wojnę z wrogami, a wyda ich Pan, Bóg twój, w twoje ręce i weźmiesz jeńców, 11 a ujrzysz między jeńcami kobietę o pięknym wyglądzie i pokochasz ją - możesz ją sobie wziąć za żonę 12 i wprowadzić do swego domu. Ona ogoli swą głowę, obetnie paznokcie 13 i zdejmie z siebie odzież branki. Zamieszkawszy w twym domu opłakiwać będzie swego ojca i matkę przez miesiąc. Potem pójdziesz do niej, zostaniesz jej mężem, a ona twoją żoną. 14 Jeśli ci się przestanie podobać, odeślesz ją, gdzie zechce, nie sprzedasz jej za srebro ani nie obejdziesz się z nią jak z niewolnicą, ponieważ obcowałeś z nią wbrew jej woli.

    Jest więc wojna, pokonani i zakaz traktowania jej jak niewolnicy.


    (click to show/hide)

    Cytuj
    Księga Liczb 31:17
    Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną.

    (click to show/hide)

    Cytuj
    Księga Powtórzonego Prawa 13:1
    Tych wszystkich rzeczy, przeze mnie nakazanych, pilnie będziesz przestrzegał, by je wykonać: niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz

    Tak, niżej w tej księdze mamy rzeczy nakazane przez Boga.

    Co do historyczności Jezusa. Wiem że to ubieganie się do najprostrzych rzeczy ale kończy mi się czas. Poniżej link do wikipedii. Jest tam rozdział dotyczący historyczności tej postaci.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_Chrystus



    Cytuj
    Głupota. Religia jest wielkim tematem tabu, choć na pewno nie w dyskusjach między wyznawcami tej samej wiary, doktryny. Byłeś świadkiem kulturalnej rozmowy między fundamentalistycznym teistą, a ateistą? Bo ja nigdy(No może teraz :P). A co do regularnego demonstrowania kłótni na tle religijnym w sejmie, tudzież w mediach - pierwsze słyszę.

    Tak byłem i to nie raz. Zazwyczaj się kończyło tym że pseudo ateiście brakło argumentów i chciał dowodów. Nuda...

    Co do regularności kłótni na tle religijnym. To raczej nie jest temat do regularnej debaty i będzie on powracał co jakiś czas.

    Pozdrawiam i życzę miłego (?) czytania.

    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline Amadeus

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 66
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #10 dnia: Sierpnia 20, 2012, 13:39:23 »
    Jeśli się kościół nie zajmie polityką to polityka się zajmie kościołem.

    Alleluja!

    Offline Dealan

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 81
    • Piwa: -2
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #11 dnia: Sierpnia 20, 2012, 15:32:55 »
    Edukacja oparta na etyce chrześcijańskiej? Ciekawe. Co do kwestii homoseksualistów, to większość ludzi opiera swe teorie na niezrozumieniu i obrzydzeniu którym darzą tych ludzi, nie na religii. Nie odgrywa ona tu większego znaczenia. Myślisz że gdyby religia akceptowała homoseksualizm, nagle wszyscy zaczęli by go popierać? Nie.
    Większość. Tak.

    Źle zakładasz.

    Albo jesteś hipokrytą, albo masochistą.

    Ale jaki problem? Wytłumacz mi jedno...w czym on ci przeszkadza? Obraża cię? Dajże spokój...panowie i panie z RPP czepili się tego krzyża z braku innych tematów. Dwa lata temu bynajmniej ci ten krzyż nie przeszkadzał, ba nawet nie zwracałeś uwagi na jego istnienie. Powinni wstawić księżyc czy Buddę? Warto zauważyć że katolicy stanowią przytłaczającą większość obywateli kraju a krzyż jest jak już pisałem wpisany w naszą historię. Dlatego niech sobie wisi. Co najciekawsze -nie przeszkadza on muzułmanom, wyznawcą Buddy czy wszelkich innych religii. Przeszkadza TYLKO I WYŁĄCZNIE ateistom. Ciekawe, nie?

    W pierwszym poście specjalnie to pominąłem, zaznaczając tylko istotę problemu. Nie jest to problem odczuwany jak dziury ozonowe, ale jest problemem. Sejm symbolizuje polską demokrację, a to jest sprzeczne z demokracją. Ateiści w naszym społeczeństwem są drugą religią, pod względem liczby osób. Spytam inaczej, znasz jakiegoś muzułmanina osobiście? Ewentualnie widujesz takich w mediach?

    Jak więc widzisz księża nie są całkowicie zwolnieni z podatków

    To nie są grosze(Mam na myśli różnice).

    No i tu się zbłaźniłeś. Jakim prawem twierdzisz że jestem chrześcijaninem? Że w dzieciństwie wpajano we mnie wierzenia? Że zbudowałem mój fundament otoczenia na podstawie religii? Powiem ci tylko - nie trafiłeś. Nie trafiłeś z żadnym twierdzeniem. Nie rozmawiamy o mnie tylko o religii. A dla mnie w tym momencie zachowałeś się śmiesznie. No nic...

    Nie użyłem wobec Ciebie określenia chrześcijanin. Jakim prawem mi to zarzucasz? Błazenada.
    Tak, najlepiej pomiń wszystkie moje argumenty, nazwij mnie błaznem, i idź dalej. Mimo to, wciąż czekam.

    Nie twierdzę że angostycyzm to podrasowany ateizm. Nie musisz tego tłumaczyć. Rozumiem że ty przedstawiasz środowisko inteligentnych nastolatków? Znowu zadziwia mnie, jak łatwo przychodzi ci ocena ludzi o których nie masz zielonego pojęcia.

    Czyli według Ciebie ludzie, którzy nazywają siebie ateistami - mimo że jest to tylko ignorancja - mogą być niesamowicie wyrafinowani intelektualnie? Mówiąc skorumpowane nastolatki, mam na myśli niższą warstwę społeczną (JP itd...)

    To co twierdzi obecny papież to jego interpretacja religii, nie muszę myśleć tak samo. Papież mówi swoje, ale to Bóg decyduje.

    Znowu to samo - błazenada. Co do cytatów to tu odwołam się do opinii innych jako że sam jestem laikiem w tych kwestiach.

    Żeby zrozumieć sens tej wypowiedzi trzeba użyć jej całej, a nie wyrywać z kontekstu.

    Jakoś nic Wam nie przeszkadzało przez kilka wieków, kiedy paliliście ludzi, którzy wysuwali tezy naukowe sprzeczne z tymi w Biblii. Faktem jest, że nasz gatunek żyje od 100 tysięcy lat. Jako chrześcijan/żyd/muzułmanin musisz wierzyć w to, że przynajmniej przez 98 tyś. lat nasz gatunek cierpiał i umierał. Większość dzieci umierała przy porodzie, średnia długość wiekśzości ludzi nie przekraczała 20 lat. Przez gnijące zęby, głód, znój, walki plemienne, cierpienie, nędzę wszystko to razem przez 98 tyś lat niebiosa oglądają z całkowitą obojętnością. I nagle 2 tyś lat temu niebiosa głoszą ,,koniec tego, zaczynamy zabawę''. A najlepszym sposobem aby to zrobić to przeznaczyć kogoś na ludzką ofiarę gdzieś w mniej piśmiennej części Bliskiego Wschodu. Nie, nie pokazujmy się Chińczykom, gdzie ludzie potrafią czytać i badać dowody i mają cywalizacje, chodźmy na pustynie i przedstawiajmy kolejne dowody. To jest nonsens. Osoba myśląca nie powinna wierzyć w takie rzeczy.
    Dopiero Darwin ze swoją teorią ewolucji położył Kościół na łopatki. Mimo to, wielcy oświeceni teolodzy nadal upierają się na tym, że spłodzili nas Ewa i Adam.

    Każdą książkę można interpretować do woli. Twoje spoilery z wyjaśnieniami wywołały na mojej twarzy tylko uśmieszek politowania. Stwierdziłem, że biblijny bóg jest zły, a ty mi kontrargumentujesz tym, że chciał ukazać swoją moc.

    Co do Jezusa. Dowody na istnienie bożka, to dzieła literackie napisane przez jego wyznawców? Dlaczego Buddyści, czy Hinduiści nie mają racji, mimo że działa to na tej samej zasadzie?

    Tak byłem i to nie raz. Zazwyczaj się kończyło tym że pseudo ateiście brakło argumentów i chciał dowodów. Nuda...

    Chyba żyjemy w różnych społeczeństwa. Zwykle jest na odwrót. Katolik zapytany o filary swojej wiary, o dowody na istnienie boga, obdarowuje nas frazesami o tym, że Bóg jest nieodgadniony - kicz, fraza zastępcza do
    ,, Nie wiem, ale wiem!''




    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 20, 2012, 15:52:22 wysłana przez Dealan »

    Offline Blitzwing

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1077
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #12 dnia: Sierpnia 20, 2012, 16:16:55 »
    Co za klepanie. Samo słowo WIARA wyjaśnia chyba wszystko odnośnie dowodów religii. Każdy wierzy w to co chce, nikt nie narzuca Ci swojego myślenia. Tyle że dziś ateiści nazywają wszystkich naiwniakami, że wierzą w jakieś ludziki z nieba. Nagle solą w oku jest krzyż w sejmie (a co ma wisieć, gwiazda dawida? Krzyż można swobodnie traktować w naszym kraju jako jeden z symboli narodu, ponieważ pojawia się on na sztandarach równie długo jak orzeł. Nie poradzisz nic że tysiącletnia historia Polski związana jest z jedną, konkretną religią. Jest demokracja, większość wyznaje wiarę katolicką, wisi więc krzyż w sejmie. Skarżył się ktoś na to? Znam neopogan, muzułmanina, żyda i nikt przed aferą się tym nie zajmował. Tak samo jak podatkami księży itp.
    Całość zabawna, jako że w historii Polska była strasznie tolerancyjna i wielokulturowa. Nawet gdy nie wychodziło to nam na zdrowie. Jak ktokolwiek ma dać dowód istnienia Boga komuś kto w niego nie wierzy? Według kryteriów wierzącego to Ty możesz im udowodnić że go nie ma. W jaki sposób to zrobisz ostatecznie?
    Sława!

    Offline Mat Berserker

    • Żonglujący Pepeszami
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2018
    • Piwa: 94
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Państwo, a Kościół.
    « Odpowiedź #13 dnia: Sierpnia 20, 2012, 16:25:51 »
    Z takich tematów nigdy nie wychodzi nic dobrego. Za chwile pewno zacznie się obrzucanie mięsem. Tak więc temat zamykam. Krzyżowcy wypad na forum radia maryja czy inną frondę.