James Kinney & Verator Kane
Mutant jakby na chwilę odpłynął myślami. Nagle wyraz twarzy z rozmarzonej zmienił się w zdziwioną. Ghul zmierzył wzrokiem Veratora i rzucił natychmiast:
- Sytuacja się zmieniła, nie pytam się Ciebie o zdanie, a pozostawiam dwie opcje: idziesz z nami, albo alarmuję obóz, jak widzę wyboru już dokonałeś, a teraz musimy zapierda*lać! Bo... Nie zdążymy.
Nawet jak na mutanta i ogromne dawki napromieniowania, ten jest wyjątkowo dziwny... Podbiegł do drzwi, uchylił je i jął się rozglądać było ciemno, naprawdę ciemno...
James Kinney
W plecaku nie znajdujesz nic poza, zdartym skórzanym pancerzem, dwie koszulę i jedne "spodnie", które kiedyś zasługiwały na to miano, ale dziś są elementem garderoby. Poza tym znalazłeś zdewastowany pistolet 9-cio milimetrowy, który był Ci zbędny, ale magazynek ma pełny, a z dna plecaka mógłbyś wydłubać parę pocisków. Myślenie przychodziło Ci ciężko, ale po chwili zorientowałeś się, iż on był więźniem, a teraz ma przy sobie coś... Nie wygląda profesjonalnie, więc może sam je zrobił? Może zrobiłby użytek z tego pistoletu, tylko po to aby Cię potem nim zastrzelić, o ironio... Ale w sumie, warto mieć trzech uzbrojonych ludzi, niż dwóch, tym bardziej iż sam cyborg z rozczarowaniem spoglądał na swoją broń. Wypadałoby się pośpieszyć, ten mutant ma nie po kolei, ale to on płaci...
Vladimir Andrieiev
Noc osiągnęła kwintesencję swej istoty, było ciemno, nic poza wyblakłym blaskiem gwiazd i różnorakich szmerów, czynionych przez insekty. Kretoszczur był gotowy, było go wystarczająco wiele by zjeść trochę teraz i by spakować sporą jego część na dalszą drogę. Smakował jak papier, ale może przed wojną mięso też tak smakowało? Ważne, że było co jeść. Teraz pozostawała kwestia odpoczynku. Niby obóz był niedaleko, z drugiej strony straciłeś już tu trochę czasu, a pieniędzy i jedzenia Ci nie przybywa, ale czy warto ryzykować życie dla paru godzin wyprzedzenia?
Verator Kane
Kur*a. Masz szczęście do wyjątkowych debili, pecha i zbierania batów.Twoje życie to paskudna kawalkada najgorszych świństw podtrzymywana nieustającą chęcią zemsty, podlewana krwią oprawców. Tym razem trafiłeś na niezbyt ogarniętego ghula, które i tak stanowią największy odsetek "inteligencji" wśród mutantów. Całe szczęście, że się zgodził obnażenie zamiarów nie pozostawiało ciekawych perspektyw, każdy chętnie wziąłby na siebie odpowiedzialność za robota-renegata ściganego przez najgroźniejszą armię Ameryki. Ten kowboj, ekhm... James? Właśnie rzucił Ci ubrania, to dobry początek, ale lepiej się nie ociągać i podążać za ghulem.