Ja po zjednaniu się z Litwą, zacząłbym walki z Rusią o Inflanty.
Po tych walkach, nie umieszczał na tron Zygmunta III Wazy, by nie zaczynać konfliktu ze Szwecją, unikając jednocześnie potopu szwedzkiego.
Następnie, nie zaczynał mordów kozaków, a po prostu próbował ich zjednoczyć z Polską. Własną kulturę w niektórych rejonach państwa wprowadzić by mieli swój kącik, oczekując posłuszeństwa i wsparcia zbrojnego. Bez żadnych rejestrów itp. A po tym, jak ich część Polski pomagałaby nam bardzo, mieliby pewne ulgi np. obniżki podatków (całkiem małe, ale jednak). Dzięki temu zyskalibyśmy silnych sojuszników. Uniknęlibyśmy powstania kozackiego niszczącego nasz kraj. Dodatkowo, dzięki ich pomocy, zjednalibyśmy ze sobą Chanat Krymski, dzięki czemu moglibyśmy zyskać silnego sojusznika.
Zorganizowałbym prawdziwą wyprawę na Ruś. Wraz z kozakami, husarią i całą resztą wojsk, wyruszylibyśmy na Rosję. Zdobylibyśmy ją, ludność wysiedlili na koniec Azji, i byli potęgą jakiej jeszcze świat nie widział.
Zawiązałbym ze Szwecją porozumienie handlowe i pakt o nieagresji, nie chcąc nawiązać sojuszu.
Potem przygotowałbym się do odparcia ataku Turków. Wyszlibyśmy z odsieczą, a dowództwo tam dowodzące zamienił na prawdziwych żołnierzy, nie takich co się poddaje mimo możliwości dalszej obrony.
Austria. Nie nadchodziłbym z żadną odsieczą dla tych patałachów. Zostawiłbym ich na łaskę Turków.
Po zdobyciu Wiednia zapewne ruszyliby dalej, i my wtedy natychmiast byśmy ich zaatakowali i zniszczyli. Wiedniu, nadchodzę!
Próba zdobycia Wiednia, a następnie przywłaszczenie go sobie! Tak, Austria nie istnieje. Przynajmniej nie ma prawa przetrwać przez więcej niż dekadę.
Od Turków wybuliłbym z co najmniej 3 miejscowości (zależne od szkód jakie bym im zadał) i dodatkowo zabrał od nich wysoki, jednorazowy trybut.
Jakiś czas potem, zaproponowałbym im rozejm, trwający tyle czasu, aż będą co miesiąc płacić nam określoną ilość kaski. Zgoda - póki płacą, póty mają spokój. Nie - mogą się od nas spodziewać wszystkiego.
I to na razie tyle. Polska byłaby ocalona. Uniknęlibyśmy osłabienia z powodu głupich wojen. Zdobylibyśmy całą Rosję, Austria przestałaby istnieć, a dzięki porozumieniu ze Szwecją, zlikwidowanie możliwości odnowienia się Prusów. Żadnych rozbiorów, Europa ocalona, spokój. Co dalej by się potoczyło - czas by pokazał. Ale po tym wszystkim, świat nigdy by o nas nie zapomniał, a my spokojnie pokonalibyśmy w XVIIIw. Brandenburgię (czy Niemcy, jak kto woli) i tym samym uniknęli wojen światowych.
Wszystko pięknie, dzięki MNIE :)