Khanat khergicki rzeczywiście potrafi być denerwujący jeżeli mamy dużo piechoty, ale wystarczy mieć 30 mameluków lub swadiańskich rycerzy, aby rozgromić ich oddział liczący 300 ludzi (tracąc przy tym najwyżej dziesięciu swoich) - oczywiście bez żadnych redukcji obrażeń na siebie i swoich ludzi. Taktyka jest bardzo prosta: wyjeżdżamy przed szereg samemu i pokonujemy lorda, który jedzie na tyłach. Wtedy nasi przeciwnicy zatrzymują się, a my rozpoczynamy polowanie na lansjerów i pozostałych lordów. Gdy uznamy, że nasz koń dostał już sporo obrażeń (około połowę zdrowia) lub gdy większość najlepszych przeciwników zostanie pokonana, wypuszczamy swoich jeźdźców do ataku. Warunki na taką akcję są dwa: opancerzony koń i dobra zbroja - wtedy strzały Khergitów są wobec nas praktycznie bezskuteczne (zadają po kilka obrażeń koniowi i nam - często nawet 0). Aby sprawdzić jak Khergici radzą sobie ze Swadią lub Sarranidami (kawalerią), polecam zrobić szybką bitwę. Tylko Veagirowie, coś słabo sobie z nimi radzą.
Ja zagłosowałem na Rhodoków - mają naprawdę dobrych strzelców i przyzwoitą piechotę (choć sierżanci to już nie to samo, co w podstawce). W oblężeniach potrafią przyłożyć naprawdę porządnie, nawet Nordom. A ten zamek w kształcie podkowy, o którym była mowa w którymś z poprzednich postów, to Grunwalder - tam oblężenia to już zupełna masakra i nie polecam robić ich samemu (już lepiej wychodzą, gdy wybiera się losowy wynik bitwy - bez własnego udziału).