Fakt, Egipt również. Odpowiedź odnośnie pancerza znalazłem w angielskojęzycznej wikipedii, gdzie pod hasłem "Mamluk" był
taki obrazek, który jednak dotyczy połowy XVIw. Mamelucy byli jednak też podczas krucjat, tylko nie wiem, czy w wersji pancernej czy lekkiej. Nawet jeśli autorzy nieco przesunęli pancernych kilka wieków wstecz, to też dobrze, by Swadia nie miała monopolu na ciężką kawalerię.
Faktycznie ciężko o
temat niezwiązany z militariami. W
handlu raczej wszystko gra: jest prawo popytu i podaży, jest typowa dla tamtych czasów różnica między ceną kupna a sprzedaży, nawet towary typowe dla właściwych regionów (no właśnie! po winie i winogronach skojarzyłem najpierw Rhodoków z południem Europy - argument przeciw Szwajcarii :) ).
Wyrywanie panienek w sumie też klimatyczne do tamtych czasów. No, może poza faktem, że mają 18-21lat, czyli stare dupy w średniowieczu :) Pewnie chodziło autorom o poprawnośc polityczną, żeby nie było szerzenia pedofilii i publicznego namawiania do popełniania przestępstw :) No, albo po prostu chcieli byc przystępni graczom, bo mało który chyba by 13-tkę ruszył... nawet wirtualnie.
Odnośnie fabuły, to faktycznie jest skromna i możemy bazowac tylko na opowieściach napotkanych postaci. Od Jeremusa dowiemy się co nieco o
medycynie - jego uwaga o leczeniu rozgrzanym metalem, że kluczem do sukcesu jest dawka, wydaje się słuszna (ale lekarzem nie jestem), co na tamte czasy mogło byc nowością, bo tamowanie krwotoków w ten sposób była wtedy normą, ale istniało ryzyko trwałych poparzeń (chyba o to mu chodzi). Od Lezalita złapiemy parę wskazówek
taktycznych, ale ok - miało nie byc o wojsku. Zarozumiali szlachcice Alayen i Matheld dobrze grają swoje role i odzwierciedlają
podziały społeczne - współczesnemu aż się nóż w kieszeni otwiera. Zaganiałbym do najgorszej roboty, by się nauczyli równości w mojej drużynie! Jak wysyła się towarzyszy, by podkręcali prawo do rządzenia i rozpowiadali o rzeczach dziś oczywistych (Bunduk: prawo do uczciwego procesu; Artimenner: prawa mieszczan i chłopów do uczciwej zapłaty za pracę), niektórzy się nawet o to oburzą (Deshavi: stryczek bez pytania; Rolf: pan szlachcic nie ma czasu myślec o pierdołach jak płacenie hołocie).
Artimennera i
architekturę zostawiam na inny akapit, bo o tym chyba możemy się rozkręcic. Nie był to mój ulubiony aspekt historii, ale może dźwignę temat. Nie pamiętam, żebym w grze zobaczył szklane okna, a szkło już znano i używano. Przykładem są katedry w stylu gotyckim ze szklanymi witrażami. Czasy gry to już właśnie panowanie tego stylu. Oczywiście witraże były tylko w kościołach, ale zwykłe szkło też było do wykonania. Naturalnie nie było pewnie przystępne dla każdego, ale żeby w zamku piździło mi przez "gołe" okna? Do tego te okna z reguły strasznie wysoko i małe są. Zalatuje więc stylem romańskim (wczesne średniowiecze). Podczas gry przyjrzę się jeszcze, bo teraz tylko niektóre obiekty chodzą mi po głowie.
No i ostatnia kwestia:
kościół. W grze w ogóle nie ma czegoś takiego jak świątynie, mnisi, wiara itd. Była to jedna z przyczyn, dlaczego w ogóle dotknąłem grę o średniowieczu - wcześniej nie znosiłem epoki właśnie przez przeginający pałę kościół. Dla jasności: nie chcę tu nikogo obrażac, bo nie kościół sam w sobie jest zły, a nadmierne dążenie do władzy przez kogokolwiek. Wtedy akurat kościół tworzył teorie do manipulowania ludźmi. Skoro kościół miał pewne prawa do sprawowania władzy (ot, chocby podatki pobierał), to już służba Bogu i działanie dla wiary miesza się z interesem prywatnym. Stąd potem ściema, że co wynalazek, to dzieło szatana, bo ułatwia pracę chłopom, przez co ci mają zapewnioną egzystencję, czas wolny, a więc i większe potrzeby jak rozrywka. Większe potrzeby ludności to większe wyzwania dla władzy, a po co spełniac oczekiwania, jak można je stłumic? Nadmiar czasu wolnego to też skłonnośc do buntu. Żyjący na granicy głodu ludzie nie mają czasu na rebelie - trzeba pracowac, by jeśc. W końcu pożyczanie na procent to też wynalazek szatana, bo ktoś się bogaci i nie są to księża. No i o wolności słowa zapomnij, bo spłoniesz.
Żeby nie było, że jestem jednostronny, wspomnę o tym, że klasztory były centrami naukowymi przed powstaniem uniwersytetów, a więc też rozwijali naukę. Szkoda tylko, że mieli na to monopol...
Troszkę zjechałem z tematu i pojechałem po przyczynach powolnego rozwoju epoki - tzn. w moim mniemaniu. W Calradii tego nie ma i wg mnie bardzo dobrze, że nie ma wojen religijnych. Co prawda te z chęci zysku i posiadania też wcale nie są dobre, ale przynajmniej przyczyna jest jasna, a nie ma ściemy, że umierasz za Boga, bo on tego od Ciebie chce, a tak naprawdę chodzi o to samo: nowe terytoria i dorabianie się kosztem innych. Czy może jednak uważacie, że dodanie duchowieństwa do gry dodałoby klimatu grze?