Niezwykle logiczne i inteligentne argumenty (proud, musiałeś mnie wyprzedzić?) przemawiają tutaj za armią poborową - gówniarze i leczenie homoseksualzmu przez "dostawanie" od starszego kolegi... Od pilnowania gówniarzy nie jest wojsko tylko policja, jak taki młodociany bohater coś zrobi to powinien na komisariacie tak oberwać, że przez tydzień by go rodzina nie poznała. Brzmi brutalnie, ale po takim spotkaniu już żadnemu z nich nie przyszłoby do głowy wypisywać JP na murach. I oberwałby za to co zrobił, a nie jak zaproponował Amadeus czy Kradus "prewencyjnie". Wątpię, żeby niewinni i inteligentni ludzie obowiązkowo przechodzący przez instytucję oficjalnie i legalnie opierającą się na "dostawaniu od starszych kolegów" nadal mieli później ochotę być niewinni i inteligentni. Zamiast tępienia głupoty, w waszym systemie to właśnie osiłki bez mózgu czułyby sie dobrze w armii. Zawsze wydawało mi się, że wojsko (przynajmniej oficjalnie, nie wiem jak to wygląda od środka), próbuje walczyć z przemocą wśród żołnierzy. To nie ma być więzienie tylko zaszczytna służba ojczyźnie. Oczywiście jestem przeciwko armii poborowej. Nie każdy się do wojska nadaje, a poza tym, dobry żołnierz to żołnierz wyszkolony, wyposarzony i przygotowany do walki. A żołnierze z obowiązkowego poboru, dla których służba trwa dwa czy trzy lata, raczej nie mogą być do niej dobrze przygotowani. Ale popieram obowiązkowe podstawowe szkolenie trwające dwa czy trzy tygdonie. Nie po to, by z tych ludzi formować regularne oddziały, tylko, żeby "na wszelki wypadek", gdyby wojsko nie było w stanie obronić niepodległości, wiedzieli którą stroną trzyma się karabin.