@Rapodegustator:Właśnie nie do końca wiem, jak to było przed Mieszkiem. Powinienem był zaznaczyc tam, że tamten fragment wypowiedzi to przypuszczenie. Na jednym z załączonych przeze mnie filmików widac jednak na mapce strzałki w kierunku obecnej Polski, więc - jeśli wierzyc filmowi - jakieś wyprawy miały miejsce. Nie zabieram głosu, bo nie mam informacji. Przypuszczam jednak, że ciężko o ogólną tendencję, bo - znając Wikingów - nie były to wielkie bitwy, tylko pojedyncze starcia.
@Cziort:Ach, alkohol. Faktycznie, widziałem już Twoje inne posty i były na poziomie, więc się nieco zdziwiłem. No, nie rozpamiętujmy.
...wystarczy zobaczyć kierunek ekspansji wypraw wikingów,żeby zauważyć ze mimo tego że tereny słowiańskie opływały w bogactwa zamiast wpływać w Wisłę i Odrę kierowali się na zachód. Małżeństwo córki mieszka uchronić go mogło tylko przed napaścią od jednego odłamu wikingów a nie ich wszystkich.
Poprawcie mnie, jak się mylę, ale wtedy już Wikingowie byli po chrystianizacji, a więc byli już chyba w miarę jednolitym królestwem. Wtedy jeden ślub i po sprawie.
O wspólnych wyprawach wikińsko- słowiańskich wzmiankuje Urbańczyk
Powinieneś podac jeszcze tytuł, by zainteresowani znaleźli. Ja wierzę na słowo, bo nie będę miał kiedy zając się lekturą. W każdym razie wspólne wyprawy jeszcze nie dowodzą, że akurat Słowianie wynaleźli konstrukcję drakkara. Zależy, co dokładnie podaje źródło. Załóżmy, że nawet jest to patent słowiański, to u Mongołów chwaliłeś, że umieli wykorzystac inną technologię. Żeby było uczciwie, doceńmy to też u Wikingów. Co więcej, wykorzystali ją lepiej od autorów, bo popłynęli dalej. W końcu łódź to jedno, a rozumienie gwiazd i inne tajniki żeglowania to drugie.
Służenie innym wskazuje na to że kraj z którego pochodzę jest słaby i nie wart mego życia.
Przyjemnie poczytac. Wtedy jednak nie istniało takie podejście jak narodowośc czy więź narodowa. Nacjonalizm rozwinął się dopiero później. Widac to dobrze nawet w Warbandzie. Swadia podbija rhodocką wioskę i ciągle rekrutujemy w niej rhodoków, a nie swadian. Nie ma zasiedlania swoimi ludźmi, a podbita ludnośc nie ucieka za przesuniętą granicę do swoich. Jest przywiązanie chłopa do ziemi, kwestia tylko, do kogo należy ziemia.
My też w Calradii służymy jako najemnicy/wasale innym krajom (jesteśmy przecież cudzoziemcami). To tylko gra, ale jednak...
Bo były one nie bronione? Na pewno wyruszając ze swego portu nie mieli określone ze zakatują klasztor A, tylko płynęli do czasu gdy znaleźli łatwy łup. Nie prowadzili oni jak mongołowie zwiadu który uwzględniał nie tylko cel ale i kraje przyległe ewentualnych sojuszników.
To ja zaryzykuję twierdzenie, że Wikingowie robili jednocześnie zwiad i grabież. Jak coś trafili, to złupili i zaznaczyli sobie na mapie na później. 2 w 1.
Poza tym, gdyby Wikingowie atakowali w ciemno, musieliby uderzac na pierwszy lepszy cel. Takie płynięcie wzdłuż brzegu i selekcja, to też zwiad (obserwacja z łodzi chociażby). Trudno, żeby mieli wracac do Norwegii i na nowo się szykowac, bo na razie popatrzyliśmy, a teraz jedziemy łupic.
Strategie i taktykę mieli własną, a to że używali inżynierów chiński też jest za plusem dla nich, bo umieli skorzystać z tego co im wpadło w ręce na własna korzyść.
O tym już pisałem: niech będzie, że przyznajemy punkty obu stronom.
A mongołowie oszczędzali miasta które im się od razu podały (choć nie zawsze) i szanowali religie innych. Umieli wdrażać obce technologie a handel im był nie potrzebny jako że byli zdobywcami.
Wikingowie też nie łupili, jak dostali okup. W jednym z podanych filmów porównano ich do terrorystów. Tu trochę nie bardzo, bo terrorysta działa - wg mnie przynajmniej - dla ideologii, religii lub wyższych celów, a nie dla zysku. W każdym razie trafne spostrzeżenie, że metoda podobna: każdy atak to strach dla potencjalnych następnych ofiar. Każdy zabity służy za przykład, że nie warto się stawiac. W historii to żadna nowośc i współcześnie też.
Handel zawsze jest potrzebny! Przywołując znowu te filmy: co z tego, że zdobywasz i łupisz, skoro nie masz gdzie sprzedac towarów? Nawet, jak zagarniesz ziemie, jak Mongołowie, to zamieszkującej ludności musisz dostarczac potrzebne produkty do życia. Skoro wchłonęłeś te ziemie, to musisz łupic inne. W końcu zabraknie Ci wojska do obrony, skoro wszyscy będą w ataku.
Przekładając na Warbanda: wyobraź sobie miasto, które nic nie produkuje, bo nie ma surowców i jest odcięte od reszty. Owszem, spalisz kilka wioch, coś przywieziesz, ale doraźnie, a zapotrzebowanie jest ciągłe. Dalej: napchasz kieszenie łupami, ale co Ci po aksamicie, jedwabiu czy płótnie, jeśli nie masz tego gdzie sprzedac? Nie nakarmisz tym drużyny ani nie kupisz żarcia! Handel to podstawa jakiegokolwiek rozwoju.
Za źródło wystarczy "Historia sekretna mongołów"
To film, książka? Gdzie to znaleźc?