Uważam, że w tym wątku bardzo niesprawiedliwie potraktowano manhunterów. Według mnie to jedne z lepszych jednostek w grze (jeśli się wie, jak ich użyć). A napewno najbardziej niedocenione. Dlaczego?
Otóż taki manhunter jest jednostką nieprzeciętnie słabą. Trzeba na niego chuchać i dmuchać - najlepiej wydać na samym początku komendę F1 dla piechoty, a z kawalerią ruszyć do boju, celem pozyskania expa dla drużyny. Niedługo manhunter przerodzi się w slave drivera, który... też jest słabiutki, tak samo jak kolejny slave hunter. Męcząc się dalej z ich awansem, dochodzimy do slave crushera. I to jest jeden z trudniejszych momentów w szkoleniu tych jednostek, ponieważ dostąją oni na tym etapie konie, więc ruszają z nami do boju. A nadal są ciency, mimo 22 Clvl. Jednak ci, którzy nie zginą, po pewnym czasie przerodzą się w slaver chiefs. I tu się zaczyna przygoda :-) Pomimo słabych statystyk, slaver chiefs z łatwością rozwalają większość jednostek średniego poziomu (nieco problemu sprawia im wroga kawaleria, jako że nie mają żadnego ataku dystansowego). Ale jak dobrać przeciwnika, żeby nasi slaver chiefs nie trafili na wysokopoziomowego swadiańskiego rycerza albo rhodockiego sharpshootera (tarczy oczywiście też nie mają...)? Proste - umieszczamy ich w zamkach Senuzgda (przede wszystkim!), Vyincourd, Alburg koło Wercheg, względnie Curin koło Tihr. Czyli w tych, wokół których spawnuje się mnóstwo leśnych bandytów bądź sea raiderów. I co jakiś czas w celu uzupełnienia gotówki wyruszamy z nimi na owych bandytów - biorąc całe ekipy do niewoli. A 50 leśnych bandytów wartych jest u wykupiciela ok. 4000 denarów + kasa pobitewna + łupy bitewne. Lekką ręką 5000-6000 denarów, a za sea raiderów jeszcze więcej. Warto dodać, że szarżujący slaver chief może położyć sea raidera jednym ciosem (często się zdarza).
Tak więc słabe (obiektywnie) statystyki slaver chiefa są podyktowane odpowiednim balansem gry - jeśli byliby trochę mocniejsi, to każdy biegałby z ekipą składającą się wyłącznie z tych jednostek. Ja na samym początku też byłem bardzo rozczarowany ich statystykami, dopóki nie wypracowałem dla nich odpowiedniego "zastosowania". Szczególnie polecam zamek Senuzgda (ten w lasach pomiędzy Jelkalą a Praven) - zawsze wokół tej fortecy lata sporo jednostek po 40-50 bandytów (ich liczebność zależy od poziomu naszego bohatera, na początku jest mniej). Niby slaver chiefs są słabi na łuczników, ale ten teren jest mocno zadrzewiony, a w dodatku pofałdowany (można zaczekać na bandytów za górką, żeby nie zaczęli zbyt wcześnie strzelać). Robię tak, że idę do tego zamku tylko z NPC (wszyscy z obuchami), czym zachącam bandytów do pościgu za mną (małe ekipy prowokują te duże do ataku) i gdy już ściągam je pod zamek - biorę slaver chiefs i sam ich atakuję. Biorę jeńców, zbieram łup i zostawiam wszystko w zamku, po czym zabieram się za kolejną ekipę. Prosty i bardzo szybki sposób za zdobycie kilkunastu tysięcy denarów.