Lecz z drugiej strony nadal nie wiem co wybrać i czy w ogóle warto inwestować w kuszników i Łuczników i co jest lepsze
To zależy od tego, jakie zadania przed nimi postawisz. Czy ma to być obrona zamku lub szturm, czy walka w polu. Do obrony zamku (ale już nie do szturmu!) warto zwrócić uwagę na khergickiego doborowego łucznika - to on wali we wroga najcelniej (ponad 200 punktów biegłości w łukach). Wybornie nadaje się również do wsparcia oddziałów walczących poza murami - jeśli pod Twoją fortecą rozgrywa się bitwa, to posiłki w formie jednostek khergickich łuczników są bardzo wskazane. Są jednak żołnierze drodzy w utrzymaniu.
Generalnie zarówno łucznicy vaegirscy jak i kusznicy rhodoccy mają swoje mocne jak i słabe strony.
Łucznicy:
+ duża szybkostrzelność
+ mniejszą siłę łuku rekompensują bardzo dobrze rozwiniętą umiejętnością potężny naciąg (power draw)
- brak tarcz (przy szturmach to tragedia!)
- szybko kończą im się strzały
Kusznicy:
+ duża siła ognia
+ tarcze na wyposażeniu
+ przy ładowaniu kuszy się pochylają (ile razy przez to chybiłem ;-)
+ w późniejszym etapie gry szybciej się ich szkoli - głównie dzięki treningowi (są trzecim szczebelkiem rozwoju chłopów, a vaegirowie czwartym)
- strzelają naprawdę woooolno (łucznik w podobnym czasie wypuszcza 2 strzały), co potrafi być decydującym czynnikiem
Wydaje mi się, że najlepszym pomysłem jest mieszanie oddziałów kuszników i strzelców w proporcjach 1:1. Weź też pod uwagę dostępność poszczególnych jednostek - już na początku gry zacznij budować pozytywne relacje z mieszkańcami wiosek, z których później będziesz rekrutować (więcej ochotników, lepsza jakość - choć nie warto przesadzać, bo może się okazać, że zamiast łuczników będą chcieli do nas dołączyć np. jeźdźcy). Rozwiązaniem oczywistym będzie tu wykonywanie zadań dla wiosek leżących na często przez nas wykorzystywanych szlakach handlowych.
EDIT: Jeszcze jedna uwaga - gdy obronimy/atakujemy zamek, nasi żołnierze, którzy padli w boju, czasem zostawiają po sobie część ekwipunku, z którego możemy korzystać. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ zdarza się, że taki wojak zostawia nam dodatkowe strzały/bełty. Z tego punktu widzenia bezsensem jest posiadanie wyłącznie kuszników, jeśli sami używamy łuku - ich "amunicja" do niczego nam się nie przyda. Szczególnie mocno da się to odczuć podczas obrony posiadłości - nasz kołczan szybko stanie się pusty (przy założeniu, że mamy łuk, tarczę i coś do cięcia, dysponujemy tylko 1 kołczanem).