Przeczytałem i czyta się gładko i przyjemnie, w sumie jestem nawet ciekaw jakby się to wszystko miało rozwinąć i zejść. Bohaterowie mnie w ogóle nie zainteresowali, trudno oczywiście w tak krótkich fragmentach od razu wszystko przedstawić, ale na razie są to marionetki, które swoje myśli wyrażają kursywą(tu akurat nawet fajnie te pojedyncze zwroty działały) i po prostu płyną razem z fabułą.
Oczywiście jest to sztampowe fantasy(dobrze, że nie high z magią... no chyba, że jeszcze o tym nie wiadomo i w ogóle obudzi się 'pradawne złoooo'), ale to nic nie szkodzi, byle było ciekawie napisane. Świat na razie jest jak z jakiegoś uni do rpg i bitewniaków, różne rasy, kultury, itd., no fajnie, tylko na razie za mało wiadomo i bez wyrazu. Albo to wszystko wyjdzie później albo zacznij coś rysować? :P
Problem(dla odbiorcy) na razie jest taki, że w tych kilku fragmentach przedstawiłeś strzępy fabuły z różnych stron świata i perspektyw, więc zarzut, że nic o świecie nie wiadomo, można obalić dopiero po wielu takich fragmentach... Więc może postaraj się nie dodawać nowych bohaterów-wątków? Wybrałeś sobie taką 'mozaikową' strukturę(bardzo w stylu Martina), więc teraz z tego raczej karkołomne zadanie ułożenia tych wszystkich kawałeczków w jeden obraz... Nie wiem czy czytałeś Martina, ale on lubi zabijać bohaterów, potem stety-niestety dodawać nowych, a w ukazywaniu fabuły z różnych perspektyw poszedł zdecydowanie za daleko i niektóre z tomów są po prostu nudne.
No i oczywiście ta dyplomatyczna 'drużyna pierścienia'... heh, no trudno uwierzyć, że nie napisałeś tego właśnie jako kalka Tolkiena :)