Gdyby:
-LARP w Polsce nie był taki zachodni (pianeczki, gumiaczki, smoczki i lśniące gówienka
-wyglądał jak w Rosji bardziej (Nie macu macu piankami, ale walki w systemie Huscarl. To są nie tyle larpy co multiperiody. Odtwórcy różnych wieków nawalają się razem, mając dowolność w wyglądzie. Więc wikingowie mogę dozbroić się stalowymi zasłonami. Aspekt walki tak to czysta sieczka.
Ale na takie jeżdżenie szkoda mi czasu. Może kiedyś w Polsce takie multiperiodowe "ustawki" się rozwiną. Póki co muszę zadowolić się Wolinem
Obejrzałem ten "zwiastun" z pierwszego posta i - o ile już rekonstrukcje uważam za trochę "dziwną" - pierwsze co przeleciało mi przez głowę: ale zabawa dla nerdów. Nawet nie wiedziałem, że na taki pomysł można wpaść - wiadomo, człowiek uczy się całe życie. :p
Obejrzałem ten "zwiastun" z pierwszego posta i - o ile już rekonstrukcje uważam za trochę "dziwną" - pierwsze co przeleciało mi przez głowę: ale zabawa dla nerdów. Nawet nie wiedziałem, że na taki pomysł można wpaść - wiadomo, człowiek uczy się całe życie. :p
PS. Chociaż napieprzanka z tego filmiku Blitzwinga (bitwa o "mur") wygląda całkiem przyjemnie.
Ano. Bo po prostu bieganie w stalowym gaciach bawi. Dla mnie mogą się w to bawić jedynie ultra fani fantastyki. Bo ja też lubie sobie pobiegać w grze jakimś herosem, obejrzeć film albo coś takiego. Ale nie do tego stopnia żeby biegać po lesie w takim stylu. Furtkę na moje ciągoty mam w rekonstrukcji. Tam bardzo dużo się nauczyłem (dużo więcej niż przez cały okres edukacji na ten temat :P), rozwinąłem kondycje i poznałem wielu przyjaciół. Tym bardziej że na takiej imprezie jesteśmy sobą, a nie wikingiem zza fiordu i gadamy o normalnych sprawach, nie o tym kto jakiego smoka ubił :p Tematy co prawda i tak same schodzą na wydarzenia imprezowe, więc otoczka robi się sama:D
Poziom walki będzie ssać bo niemożliwe jest dobre fechtowanie w momencie ćwiczeń gąbką. Gabaryty, waga odbiegają od realiów, efekt psychologiczny też. Bo uczysz się aby nie dostać w twardego żelastwa w łeb. Tutaj nie masz już takiej motywacji :o. Także takie to fechtowanie jak weselne tańce w porównaniu z you can dance xd
Ty nigdy nie chciałeś być jak Aragorn, który z samym Eomerem bronił bramy Helmowego Jaru przed armią Uruk-Hai? Nie chciałeś nigdy niczym Qui Gon walczyć mieczem świetlnym? Jeśli nie, to naprawdę współczuję Ci, bo musiałeś mieć strasznie nudne dzieciństwo.
Ale i tak nie odpowiedziałeś na moje pytania :P No i wiem że można zmieścić się w 150zł. Tyle że to takie fatałaszki będą. A ja widzę w filmikach ludzi odzianych w zbroje które w sklepach kosztują po 2 tysiące złotych. A zrobione są z 1mm blaszki, za pomocą wszystkich nowoczesnych metod. :d Widzę że walczyć można praktycznie w majtkach, tyle że po jakimś czasie każdy chce wyglądać lepiej i kupuje różne gadżety. A to właśnie one mają powalone ceny.
Nawet jeśli nie zwracam się do obcych po starosłowiańsku i nie tropię wrogów w krzakach nieopodal wygląda to naprawdę fajnie :pSą chyba też imprezy, na których właśnie tropi się w nocy wrogów w krzakach? Wiem, że jest np. Mazovia, gdzie odtwarzanie trwa chyba cały czas, bez względu na porę dnia i cały czas trzeba być gotowych do walki (ale to raczej nie twój wiek ;) ). Dla wczesnego średniowiecza też są takie impezy?
Jednak stały obóz również w dzień chyba też by nie przeszkadzał ;) Tym bardziej że płócienne namioty to bardzo fajna rzecz. I po zmroku można przy nich ogniskować do woli :P
Widzę tutaj strasznie duży minus. Że zabawa nagle się kończy i benc. Współczesne namioty itd. A gwarantuję że siedzenie w nocy przy ognisku w obozie z zawieszonym uzbrojeniem i gwarem ludzi daje na prawdę świetny klimat :D
LARP byłby fajniejszy gdyby trochę w nim pozmieniać. Już nie czepiam się walki, bo z filmików widzę że w potyczkach latają bardzo gęsto małe dzieciaki i bez nich bitwy stałyby się starciami 5vs5. Ale wymogi co do butów, namiotów, sprzętu byłyby super. Tym bardziej że LARP to przede wszystkim klimat. Czemu więc nie zrobić go w całości? :P Najwyżej noc byłaby wyłączona z życia RPG, co nie przeszkadzałoby przecież w klimatycznych biesiadach z gadaniem o dupie maryny :PW rekonstrukcji klimat robi się sam, właśnie poprzez całościowe odtwarzanie życia obozowego. Nawet jeśli nie zwracam się do obcych po starosłowiańsku i nie tropię wrogów w krzakach nieopodal wygląda to naprawdę fajnie :p LARP za bardzo spiął się w konwencji odtwarzania sfery "duchowej" zupełnie pomijając podstawy :P Bo czyż nie czuje się jak wojownik sprzed tysiąca lat walcząc pod bramami Jomsborga? Czuje się i to bardzo, właśnie przez to co mnie otacza. Takie Ci przemyślenia odtwórcy z długim stażem :D
Pozdrowionka
Byłem za to na niezliczonych tego typu wyjazdach w ramach rekonstrukcji tarczownika z XI wieku i widzę co jest u mnie, a czego nie ma u Ciebie :P Namioty z ortalionu z tropikiem na pewno nie wpisują się w klimat. Tak samo jak glany :d Dlatego tak to oceniam. To niedopuszczalne u mnie, w LARP'ie też powinno tak być. W końcu u was stawia się na klimat. U mnie też jest ważny, ale rekonstrukcja to główny czynnik. Przesypiając tyle nocy na trawie pod kawałkiem płótna i wypijając beczki miodu przy ognisku stwierdzam że to właśnie to czego szukacie w LARP'ie.
I żeby nie było : to możliwe i bardzo przyjemne :p
larpa na metalową broń, czy nawet z wymogiem historycznych strojówNie no, wymóg historycznych strojów to już nie LARP a odtwórstwo historyczne z dopisanym scenariuszem. Takie rzeczy się odbywają, chociażby Wilcze Tropy organizowane przez Grody Czerwieńskie. Ale dobrze zrobione stylizacje to już byłoby coś. I wtedy pod pojęciem stylizacja byłby szerokie ramy. Czyli impreza w klimacie barbarzyńskim - bez rycerskich gadżetów, więcej prostych ciuchów, skór, kolczug, okrągłych tarcz.