Forum Tawerny Four Ways
Rozmowy Różne => Gadanie przy Ławie (Offtopic) => Rozrywka => Wątek zaczęty przez: Mafarus w Lutego 16, 2010, 21:11:19
-
Założyłem ten temat po historiach opowiadanych na Shoutbox.
Ja zacznę:
Raz cała moja klasa poszła z księdzem do kościoła...gdy byliśmy w drodzę nagle ksiądz do mojego kolegi Borysa "rzucił" taki tekst "Borys zamknij ten pysk" xD
-
Na lekcji polskiego kolega mówi że chce iść do toalety gdy wyszedł drugi kolega za nim a pani się pyta gdzie a on odpowiada
-Idę mu potrzymać bo sam nie da rady
wtedy wszyscy w ryk nawet pani się zaśmiała
może dla was to nie jest śmieszne ale dla mnie tak
-
Raz na polskim z kolegami robiliśmy wycieczki do zlewu ale to nic w porównaniu z tym kiedyś kolega położył na przejściu obok ławek plecak pani szła i się wywaliła i w szafkę głową przysadziła ja tam z kumplami oczywiście śmiech ona wstaje i "(...)To nie jest śmieszne ciekawe jakbyś ty się tak przewrócił(...)" i dostaliśmy -20pkt. xD
-
Ja może opowiem coś o studiach:
W semestrze zimowym między wykładem z prawa, a ćwiczeniami z mniejszości miałem 2-godzinną przerwę. Taka ilość wolnego czasu aż prosi się o zagospodarowanie - no więc wybrałem się do baru, niestety wybrałem się z informatykiem. A im czas biegnie inaczej - 2 minuty to wg. nich wystarczający czas na wypicie jeszcze jednego piwa. Po wypiciu wielu piw w dość krótkim czasie pobiegłem - nie to złe słowo.... Udałem się pośpiesznym krokiem na zajęcia. Usiadłem w środkowym rzędzie, niestety reszta grupy usiadła na końcu - więc siedziałem najbliżej doktorka. Jako że czułem ucisk w pęcherzu to miałem skrzyżowane nogi niczym żul pod sklepem. Na dodatek wyjątkowo bawiły mnie słowa doktora - nawet "dobry wieczór" w jego wykonaniu bawiło mnie do łez. A jako że siedziałem najbliżej go to spadł na mnie zaszczyt zaniesienia mu listy z obecnością. A miałem do niego jakieś 3, 4 metry - cholernie długa droga. Szło mi nawet dobrze, co prawda opierałem się o krzesła, ale zbliżałem się do celu - rzuciłem mu kartkę na biurko i o dziwo! Kartka nie spadła na podłogę tylko opadła na blat! Uff... No ale teraz powrót - już pod koniec drogi do mojego krzesła doznałem zaburzenia błędnika i poczułem że podłoga zbliża się do mojej twarzy. Na szczęście w ostatniej chwili złapałem za podstawkę do pisania, która jest przymocowana do krzesła - niestety podstawka została poważnie uszkodzona, ale uratowała mnie. Po paru minutach doktorek z uśmiechem na ustach powiedział że na dziś koniec, do zobaczenia za tydzień. Uradowany wybiegłem jak najszybciej z sali, schody pokonałem jednym susem i efektownym przeturlaniem się po podłodze. A gdy opuściłem instytut (gdyż zajęcia te nie odbywały się na wydziale lecz w oddzielnym budynku) poczułem że mój pęcherz nie wytrzyma - nie chcąc zabrudzić spodni, obsikałem ścianę - o dziwo wszyscy opuścili budynek drugimi drzwiami, więc mogłem niepokojony przez nikogo wypróżnić się w spokoju.
-
Hehe, to opowiem Wam sytuację z dzisiaj, lekcja religii :D
Wczoraj z kolegami byliśmy u takiego ziomka i oglądneliśmy na "JuTube" ten mix.
Dzisiaj pani podaje krzyżówkę i trzeba było odgadnąć coś na literę "W" to kolega krzykną "Na Wałbrzych!" drugi wstaje ze zrywem krzycząc "Siema Eniu" to wstałem ja i dopowiedziałem "Kopytko?" Facetka wie że nie jestem chrześcijaninem (nie chcą mnie zwolnić z religii na rzecz etyki, więc się muszę męczyć) i postawiła mi uwagę, a reszcie kazała usiąść. Jako że wygłupom ciąg dalszy, facetka pyta "dlaczego człowiek niewierzący czuje się uciskany?" kolega na moją prośbę wstał i powiedział "Proszę pani, to wina tych podsłuchów! Bo one są wszędzie! Podsłuchują nas nawet tutaj!" (to ostatnie zdanie wypowiedział z jękiem rwąc się za włosy), oczywiście brecht. Potem znów facetka zadaje pytanie "Czy znacie jakichś Świętych o których nigdy nic się nie mówi?". Wstałem "ŚWIĘCI KATECHECI!"
To było z dzisiaj, ostatnio (przed feriami) też na religii słuchałem Sztuki Varga Vikersena przez słuchawki, pani mnie nakryła i coś tam biadoliła w moją stronę, nie słyszałem nic i na jej wypociny wzruszyłem ramionami na znak "nie wiem". Po lekcji pytam się kolegów czego się mnie zapytała, to kolega mówi "Pani się zapytała ciebie kim był Jezus Chrystus" ...
Grievous, lol :)
-
Ostatnio na przerwie kolega1 obraził kolegę2, więc kolega2 nie był mu dłużny i powiedział, nie, zadarł się na całą szkołe: Umyj se cycki! Los chciał że akurat w stronę kolegi2 obróciła się nauczycielka, która pomyślała że to było do niej... Mieliśmy z tego niezły ubaw, i ten wyraz twarzy kolegi2 gdy rozmawiał z nauczycielką... bezcenne
-
Kiedyś w Gimnazjum zrobiliśmy z całą klasą(13 osób):
1.Trzymając się za ręce tańczyliśmy w kółko, a potem "pociągiem" wyszliśmy z klasy(podczas lekcji.
2.Z 2 kolegami "pożyczyliśmy" miotły i zrobiliśmy wyścig na nich.
3.Wrzuciliśmy zapalonego szluga do szuflady nauczyciela.
4.Jeden koleś poszedł do kibla, to druga osoba szybko wybiegła za nim, potem trzecia by go złapać, Pani zaczęła się wydzierać, potem ja wybiegłem i 2 inne osoby.Przy okazji już poszliśmy do domu.Tzn. uciekliśmy.
Dżizus,
To było kiedyś, tacy gówniarze różne mają pomysły.Z wiekiem to się (chyba) zmienia?
-
Szkoda czytać skoro połowa z tych rzeczy jest prymitywna jak jednokomórkowce. Zapalonego papierosa do szuflady nauczyciela? Śmiać się z potknięcia o czyiś tornister i przywalenia o cos głową? Wg mnie żałosne, nie śmieszne, humor z "wylęgarni dresów i kiboli" a nie szkół :S Takie coś śmieszy "12-letnich cwaniaczków"...
....
Jako że mieliśmy kartkówkę z chemii jako pierwsi, postanowiłem powiedzieć kumplowi jakie będą pytania (w naszej szkole taka pomoc międzyklasowa jest na dość wysokim poziomie :). Stoimy na korytarzu i mówię mu po kolei jakie były pytania i ewentualnie jakieś odpowiedzi których jestem pewien lub tłumaczę mu materiał którego sam nie potrafi. Gdy skończyłem, kumpel odwraca się do swojej klasy i krzyczy na cały korytarz: "Ej, słuchajcie! Mam pytania na kartkówkę!". Pech chciał że staliśmy obok drzwi do sali chemicznej a nauczycielka akurat wychodziła z klasy :)
-
To może ja pokażę zdjęcie...
(http://img641.imageshack.us/img641/9275/leo2.gif) (http://img641.imageshack.us/i/leo2.gif/)
To mój wykładowca z infrastruktury...
Żeby było śmieszniej, nazywa się Hildebrand a w umyśle studentów od razu powstało skojarzenie holender:-)
Przepraszam że takie małe zdjęcie ale to nie ja robiłem...
-
u mnie w szkole ubikacje są otwarte od góry to koledzy po rółach jak małpy wchodzą i wychodzą a drzwi zamknięte od środka
raz kolega wszedł na rułe a ta ruła urwała się i woda zalała 2 piętro a kapało z dachu na 1 wtedy były jaja
Radzę wziąć się za interpunkcję i zasady języka, bo długo na forum nie zabawisz... zwłaszcza, że 2 warny na koncie już zaksięgowane. ;|
-
Wybaczcie offtopa,pozniej moze cos napiszę.
Jezu, Arek, masz coś takiego na klawiaturze jak przecinek?? Tego się czytać nie da!
-
Huh... Fajnie. Ja znam takich historii setki, codziennie nowa jakaś, ale to się szybko zapomina niestety ;p Dobra, opiszę wczorajszego faila. W szkole jest dosyć zimno (budynek ma ze 160 lat) i na przerwie ogrzewaliśmy się przy rurach, jak nam się wydawało grzewczych wystających ze ściany. Przyszła sprzątaczka, chciała opróżnić kosz na śmieci i do nas z takim mniej więcej tekstem:
"Dzieci... posrało was? To są rury ściekowe" wyobraźcie sobie naszą reakcję ;o Jaja u mnie w szkole są często, bo pełno tu Cyganów, ich ziomków i innych nigga-podobnych (nie, żebym był rasistą, ale większość Cyganów myśli, że są czarnymi raperami i gangsterami), patologia JP 100% tu się objawia...
-
Dziś na historii - wspaniała i najwspanialsza, moja P. Dyrektor zapytała mojego kumpla:
- Co Odoaker wysłał do Konstantynopola?
- KATAPULTĘ! Odparł Kumpel
Ja jako klasowa ikona Historii zacząłem się w niebo-głosy chichrać (mam śmiech jak czarownica/hamujący pociąg jak kto woli) cała klasa wraz z Dyrą w ryk z mojego śmiechu . . .
Gdybyście to widzieli na żywo...
-
- Co Odoaker wysłał do Konstantynopola?
Wow, to wy tak szczegółowo omawiacie historię starożytną na lekcjach?
-
U nas było jeszcze lepiej:
Mój kolega z ławki pytany
Nauczycielka:Co przekroczył Hannibal?
Kolega:DOZWOLONĄ PRĘDKOŚĆ!!!(kolega był skupiony na rozmowie)
Oczywiście narysowanie komórki to u nas chleb powszedni.
-
U mnie babka od geografi sprawdza sprawdziany wczytana taka w te kartki i nagle krzyknęła: O Ku**a ! :D
-
Na lekcji języka polskiego pani po napisaniu notatk ina tablicy usiadła i się drewniane krzesło pod nią załamało. Od tamtego czasu ma metalowe :)
-
Na lekcji Historii była taka pół śmieszna sytuacja, ja jakooby że lubie historię a szczególnie II wś, to jestem aktywny na lekcjach.
Pani mówi o procesie Norymberskim i taki dialog wyszedł
-Zabito 20 (nie pamiętam ile ;P) faszystów i...
i w tej chwili ja sie wtracam
-a 33 zostało rannych kolega co obok siedzi zaczął się śmiac, i on ma dziwny śmiech do tego po czym zaczęła całą klasa ryczec ;p.
Kolejna sytuacja.
Mój kolega chciał rzucic w takiego kabla śnieżką ale nie trafił i dostał wikary, z naszej parafii (mamy obok szkołe i kościół)
Wikary był tak zdenerwowany że zaczął przeklinac wręcz i z takim tekstem wiesz kim ja jestem wiesz?? jak chcesz to moge ci pokazac.
Jak dres normalnie ;)
-
Dziś na Anglu było fajnie ,pan coś wpisuje do dziennika a kolega staje i mówi :
-Namhujadałeś (Można to powiedzieć Nam chuja Dałeś i Na Mchu Jadałeś) Pan nie wie czy się śmiać czy co :D
Jeszcze opowiem sytuacje z zeszłego tygodnia.Mieliśmy otwarte okna i na dole szedł jakiś pan około 40 lat a to było 2 piętro,on jak głupi wyjął książki i rzucił plecak,potem miał przewalone bo koleś przyniósł plecak do szkoły a on podszedł do tego gościa i powiedział ,że to jego plecak, i poszli do pani dyrektor :D
-
No to, przyszedł nowy ksiądz do szkoły, pierwsza lekcja, coś tam gada i nagle mówi: "Jakieś pytania?". Koleżanka [czysty metal, że nowy ksiądz to nie wiedział że ona na religię nie chodzi] podnosi rękę i się pyta: "A ksiądz się jeszcze mastur**je ??", cała sala brecht a on tylko "Wyjdź!"...
Za tydzień już przyszła pani katechetka [ta co wcześniej z nią mieliśmy] i się pyta: "Co się księdzu tak szkoła szybko odwidziała?"
-
Chemia, jeszcze w gimnazjum. Miałem takiego dresika- Iwanka w klasie co bardzo lubił rozmawiać z panią od chemii o jej rodzinie itp. Córka naszej pani od chemii nazywała się Sonia :D.
-Co tam u Soni słychać?- pyta się kolega
-Aaa ostatni coś pokasływała, ale ogólnie to dobrze- odpowiada pani
-Bo wie pani, mój kolega swojego nowego psa nazwał Sonia.
U baby- "Poker Face"
Ten sam koleżka i pani od chemii.
-Proszę pani? A pani nie uważa, że ten pani mąż już przygruchał sobie jakąś dupę tam we Francji? (jej mąż był Francuzem i mieszkał we Francji)
-Czasem też tak myślę...
Klasa- "Poker Face"
Znowu Iwanek i pani od chemii.
-Proszę pani, a czemu nie można złamanej ręki zabetonować, a nie gipsować?
-Bo beton jest żrący Iwan.
-To na ch** on tyle wpie**ala?
Iwan again, ale tym razem z panią od Historii.
-Proszę pani mogę do kibla?
-Nie, bo wiem, że pójdziesz palić?
-Ale mnie ciśnie proszę pani!
-To ja pójdę z tobą.
-Chce mnie pani potrzymać za pindusia?
-Jak ty się wyrażasz sratatatatatatata (coś go opiepszała nie pamiętam jakimi słowami)
-Dobra, dobra czego się tak babka pręży jak plandeka na żuku :D
Nawet baba sobie zwyła :D
W liceum nasz facet u WF-u kocha rozgrzewki. Zawsze jest 30 minut lekcji biegania i 10 minut grania :/ Ćwiczyliśmy wszystkie mięśnie oprócz jednego...
(Robimy jakieś bezsensowne ćwiczenie)
-To może teraz prącie poćwiczymy?- Pyta zdenerwowany kolega
-Na prąciu... Na prąciu to ty se nadgarstek w domu poćwiczysz- odpowiada spokojny WF-man
-
Jesteś z Gliwic? Ten cały "Ivan" bardzo przypomina mi tego, o którym opowiadał mi kumpel gdy sam gimnazjum skończył.
-
Przypomniała mi się dosyć zabawna sytuacja jaka miała miejcie jeszcze w semestrze zimowym. Aż dziw że jej tutaj nie zaprezentowałem. Otóż na pewnym wykładzie z pewnego nudnego przedmiotu traf chciał iż było bardzo mało studentów - góra tuzin. Pan Profesor spojrzał na salę, westchnął i rzekł iż mało studentów przyszło dziś na wykład. Wtem jeden ze słuchaczy zacytował stare przysłowie: "Im dalej w las tym mniej drzew". Natomiast pan Profesor spojrzał na pierwszy rząd i jego wzrok zatrzymał się na pewnej urodziwej studentce. A! Zapomniałem dodać iż pan Profesor ma już około 70 wiosen na karku. Pan Profesor uśmiechnął się do studentki i odniósł się do cytatu studenta: "Albo jak to mówią dziewczyny...(chwila pauzy, uśmiech pana Profesora stał się dosyć obleśny) Im dalej w las tym głębiej wchodzi" Na sali zapanowała konsternacja, obleśny uśmiech nadal tkwił na twarzy pana Profesora, studentka zaczerwieniła się i spuściła głowę w dół, a ja nie wiem sam jakim cudem powstrzymałem się od wybuchnięcia śmiechem. Wtuliłem się w rękaw, przygryzłem język i jakoś opanowałem mój bardzo wesoły nastrój.
-
Jesteś z Gliwic? Ten cały "Ivan" bardzo przypomina mi tego, o którym opowiadał mi kumpel gdy sam gimnazjum skończył.
Nie. Pochodzę i mieszkam w Białymstoku.
-
Pewien koleś o ksywie Miki - chciało mu się jarać, więc gdy nauczyciel rozmawiał w drzwiach wyszedł przez okno na papieroska.
-Gdzie jest Mikołaj?
-Nie wiem, pewnie w toalecie
-To idź sprawdzić
Po minucie...
-Nie ma go tam
Po 10 sekundach wchodzi Miki
-Gdzie byłeś, Mikołaj?
-Eee, w toalecie
__________
NIECH MNIE PAN ZOSTAWI, JA SIĘ PANA NIE BOJĘ!!! (trzymany za ramię przez nauczyciela)
-
Raz na matmie u nas było tak:
Pani od matematyki coś opowiada i nagle mówi- "cofnijcie trochę ławki"
Po czym Majkel odpowiada-"w którą stronę?
Jeszcze druga:
Na religii szaszor jak zawsze, wszyscy gadają, rzucają czymś, nagle ksiądz wziął dziennik podskoczył chyba z metr w górę i za całej pety walnął z dziennika w biurko.
Gdybyście ten skok zobaczyli na żywo w takiej sytuacji nie moglibyście ze śmiechu :D
-
No panowie... Może wyjdę na chama, ale te dwa posty powyżej to niby opisują zabawne sytuacje? Jeśli tak to naprawdę nudne życie prowadzicie w szkołach, skoro takie "wydarzenia" zasługują na miano zabawnych...
-
Na niemieckim babka tłumaczy z 10 minut koledze o co chodzi w jakieś zrytej tabelce. (B - babka; M - Michał (kolega))
B - Sratatatatatatata już rozumiesz?
M - ...... Nie.
B - Ale czego tu nie rozumiesz. Przecież jest napisane jasno na białym!
M - Właśnie dlatego nie rozumiem.
-
No panowie... Może wyjdę na chama, ale te dwa posty powyżej to niby opisują zabawne sytuacje? Jeśli tak to naprawdę nudne życie prowadzicie w szkołach, skoro takie "wydarzenia" zasługują na miano zabawnych...
Nie wybuchnąłbyś śmiechem gdyby spokojny ksiądz nagle dostał ataku szaleju? :)
-
Ja bym raczej nie wybuchnął śmiechem, bo co? No chyba, że by poszła mu z ust piania i zaczął wyklinać na was, to wtedy jest śmieszne, ale, że uderzył dziennikiem w biurko to już nie, jak bym się miał przez takie rzeczy śmiać to... Bym miał jeszcze do dzisiaj bolący brzuch, bo w naszej klasie tka dużo razy jest uderzany dziennik, że aż się rozdupcył.
-
Ja bym raczej nie wybuchnął śmiechem, bo co? No chyba, że by poszła mu z ust piania i zaczął wyklinać na was, to wtedy jest śmieszne, ale, że uderzył dziennikiem w biurko to już nie, jak bym się miał przez takie rzeczy śmiać to... Bym miał jeszcze do dzisiaj bolący brzuch, bo w naszej klasie tka dużo razy jest uderzany dziennik, że aż się rozdupcył.
Michjemu (nie wiem czy dobrze) chodziło o jego skok, wyobrażasz księdza tak zdesperowanego, żeby do siły uderzenia dodawał wyskok to wg mnie mogłobyć śmieszne :)
-
U mnie dzisiaj na Technologii Informacyjnej (informatyka) kolega włącza Internet Explorera: "Nie można wyświetlić strony sieci Web."
Mówi do nauczyciela: Psze pana, neta nie ma.
On z podniesionym głosem: Nie ma i nie będzie. Zaje*ali. :P
-
Mój nauczyciel od informatyki... nie umiał zainstalować Windows'a Visty.
Poprosił mojego kumpla (nie z mojej klasy), aby on zrobił to za niego, kiedy kumpel to załatwił dostał na koniec roku 6...
Infomratyk nieumiejący zainstalować Visty...
@DOWN:
Vice versa :)
P.S Dlaczego większość ludzi nazywa mnie wesH, zamiast wesCH?
-
Wesh to fajną szkołe masz :)
A ostatnio kolega przyniósł 0.5 litrówke d oskzoły i nie chciał z nim nikt pić więc wypił sam, siedzi w szatni i mówi ze idzie do kibla.
Wychodzi z szatni i zwymiotował prosto pod nogi dyrektor ai szybkim krokiem zmierzył do ubikacji ale tam już niestety busted ;p
-
Konkretnie sytuacja nie wydarzyła się w szkolę lecz na szkolnej wycieczce . Moja klasa pojechała do kina . Usiadłem z kolegami w ostatnim rzędzie i oglądamy . Jeden z kolegów niezbyt rozważnie ściągnął buty . Po chwili buty zostały ukryte przez nas i kolega bite 3 godziny szukał butów . Już nawet ze śmiechu nikt filmu nie oglądał :-)
-
WFmani zwykle słyną z dobrych ripost i tekstów. Przytoczę dwa teksty niejakiego Kola:
Mieliśmy mieć teścik z francuskiego i koleżka mówi, żeby nam darował bo musimy się uczyć jak to określił: "parle-parle", a Kolo na to "Parle-parle... zaschło w gardle!" :D
Kolejna sytuacja:
"A co ty iksiński taki wesoły dzisiaj, co?"- Kolo
"Koleżka wesoły taki, bo tatusiem będzie"- jakiś żartowniś
"Aaaa rozumiem. Aldona?"- Kolo
"Jaka Aldona?"- Iksiński
"Aldona- córka pękniętego kondona xD" Kolo
Mało tego- córka Kola ma na imię Aldona xD
Po oddaniu kartkówek z łaciny, koleżanka która dostała kosę mówi do faceta:
"A mogłabym tę pałkę poprawić ustnie?"
Męska część klasy z facetem z łaciny na czele jak jeden mąż walnęła od razu śmiechem- takie to dwuznaczne xD
Babka z Polskiego przepytuje koleżankę:
"W jakim mieście studiował Mickiewicz"
"Nie wiem pani profesor"
"Nie wiesz na jakim uniwersytecie studiował Mickiewicz!?"
"No wiem, że na Uniwersytecie Wileńskim, ale nie wiem w jakim mieście"
Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby nauczyciel walną takiego wymownego facepalma :D
-
Kilka sytuacji z ostatniego miesiąca stycznia
Pewien idiota z (który nie był klasy)podczas naszej lekcji polaka wychodzi z szafy-wyobraźcie sobie reakcję nauczyciela i klasy.
Ten sam człowiek podczas w-fu obnaża się publicznie i próbuje trzepać (wiecie co)po czym szybko go zakrywa.Po lekcji jakiś koleś się pyta czemu tak szybko go schowałeś? na to on -za duża presja.
Z kolei nasz pan od w-fu (spoko człowiek)jak ktoś mówi coś do niego to on zawsze mówi tak:
- ta, ty masz zawsze racje tylko ćwicz.
-
Trochę odświeżę.
Wczoraj miałem lekcję matematyki. Nasza nauczycielka szczerze mówiąc nie ogarnia, bo uczy pierwszy rok, dlatego wszyscy dresiarze z klasy to wykorzystują i niszczą jej lekcje. Wczoraj na wstęp i na zakończenie lekcji zrobiła nam kartkówkę, z czym że na końcu z tematu, którego jeszcze nie mieliśmy. My więc, zbuntowani, zaczęliśmy piekło. W stronę tablicy leciały samoloty i papiery. Na to zdesperowana matematyczka zamknęła salę i zaczęła zbierać kartkówki. Na niektórych kartkach widniały podpisy takie jak Ryszard Kalisz, Jurand ze Spychowa czy Zdzisiek z Bagien. Że była to sala muzyczna, to jeden z dresów nawalał w talerze od perkusji, a drugi zagrał Jana Sebastiana Bacha :
http://www.youtube.com/watch?v=DquxPwY91MI (od 0:30). Oprócz tego otworzyli okna i zarzekli się, że skoczą. Niektórzy zaczęli nawalać pięściami w drzwi i krzyczeć w niebogłosy "POMOCYYYYY'', przy czym dostawaliśmy odpowiedź z zewnątrz. Zapanował totalny chaos, tak że gdyby nauczycielka miałaby przy sobie pistolet, to myślę, że strzeliłaby sobie w łeb. Załamana otworzyła drzwi i wypuściła "Puszkę Pandory" z sali.
Może kiedy się to czyta, to nie jest to ani straszne, ani śmieszne, ale mnie jako świadka to rozbraja.
-
Nie, to nie jest ani straszne ani śmieszne... to jest tragiczne...
Powiedzcie mi, czy ja naprawdę juz tak dawno skończyłem szkołę i tyle się zmieniło już od tego czasu? Gdzie elementarny szacunek do nauczyciela, gdzie szacunek do drugiego człowieka? Już pomijam fakt, ze to kobieta i osoba na pewno od ucznia starsza...
-
No to już wiem Solejók, dlaczego pokazujesz swój żałosny poziom na tym forum.... jakie otoczenie, takie zachowanie.
Ja w liceum miałem sporo śmiesznych historii, czesto ja jestem główną postacią ;D Ale powiem, co miałem w gimnazjum, bo przypomniało mi się, czytając post IvoMirce`a.
Gimnazjum, 3 klasa. Geografia. Kolega pyta nauczycielki: "Proszę pani, mogę poprawić pałę?"
- "Śmiało" - odpowiada nauczycielka
Kolega wstaje, wkłada rękę pod spodnie i mówi "Skończyłem, dziękuję".
Luca, w szkołach poniżej LO (Technika też juz na psy zeszły) jest... patologia. Mogę Ci opowiedzieć kiedyś o tym, bo nie tak dawno (2 lata temu) z gimnazjum wyszedłem. ;)
-
Trochę odświeżę.
Wczoraj miałem lekcję matematyki. Nasza nauczycielka szczerze mówiąc nie ogarnia, bo uczy pierwszy rok, dlatego wszyscy dresiarze z klasy to wykorzystują i niszczą jej lekcje. Wczoraj na wstęp i na zakończenie lekcji zrobiła nam kartkówkę, z czym że na końcu z tematu, którego jeszcze nie mieliśmy. My więc, zbuntowani, zaczęliśmy piekło. W stronę tablicy leciały samoloty i papiery. Na to zdesperowana matematyczka zamknęła salę i zaczęła zbierać kartkówki. Na niektórych kartkach widniały podpisy takie jak Ryszard Kalisz, Jurand ze Spychowa czy Zdzisiek z Bagien. Że była to sala muzyczna, to jeden z dresów nawalał w talerze od perkusji, a drugi zagrał Jana Sebastiana Bacha :
http://www.youtube.com/watch?v=DquxPwY91MI (od 0:30). Oprócz tego otworzyli okna i zarzekli się, że skoczą. Niektórzy zaczęli nawalać pięściami w drzwi i krzyczeć w niebogłosy "POMOCYYYYY'', przy czym dostawaliśmy odpowiedź z zewnątrz. Zapanował totalny chaos, tak że gdyby nauczycielka miałaby przy sobie pistolet, to myślę, że strzeliłaby sobie w łeb. Załamana otworzyła drzwi i wypuściła "Puszkę Pandory" z sali.
Może kiedy się to czyta, to nie jest to ani straszne, ani śmieszne, ale mnie jako świadka to rozbraja.
Stary,dla mnie to jest po prostu żałosne.To wszystko co napisze,więcej się nie da.
-
Nie, to nie jest ani straszne ani śmieszne... to jest tragiczne...
Powiedzcie mi, czy ja naprawdę juz tak dawno skończyłem szkołę i tyle się zmieniło już od tego czasu? Gdzie elementarny szacunek do nauczyciela, gdzie szacunek do drugiego człowieka? Już pomijam fakt, ze to kobieta i osoba na pewno od ucznia starsza...
Nie trudno dzisiaj o takie rzeczy. Zwłaszcza w gimnazjum. Mnie w przez dwie pierwsze klasy gimnazjum uczył fizyki starszy facet (może z 50 lat), który nie potrafił kompletnie utrzymać dyscypliny. Wszyscy rozwalali mu lekcję poprzez typowe gimbusiarskie zachowania (np. robienie fali gdy nauczyciel się odwróci, lub wspomniane przez kolegę wcześniej rzucanie samolotami czy wychodzenie z okna itp.). O ocenach nie mówię bo podczas lekcji w ogóle się materiału nie przyswajało. W trzeciej klasie wszystko się zmieniło bo zaczął nas uczyć dyrektor, który był kontrastem dla wcześniejszego pana. Jak już wspomniałem wystarczy, że nauczyciel nie potrafi utrzymać dyscypliny, zazwyczaj praktykanci i świeżo upieczeni nauczyciele (chociaż przytoczony przeze mnie przykład temu zaprzecza).
PS. Dobrze, że już to za mną.
-
Mamy w klasie takiego nieogara, Dominik się nazywa. Wszyscy mówią na niego "Krzywonogi" bo biega jakby miał krzywe nogi, zresztą tak samo chodzi. On zawsze do wuefisty wali takie texty:
WF, gramy w nogę. Dominik zamiast iść grać, stoi w miejscu. Wuefista każe mu iść grać. I taki dialog:
W - wuefista
D - Dominik
W- Idź grać, wszyscy to robią, ty też masz to zrobić.
D - Co mam zrobić?
W- Idź grać, no już.
D - Sam pan sobie idź.
W- Ale to ty masz iść.
D - Ale mi się nie chce.
W- Idź, no już!
D - A jak nie?
W- To wstawię ci jedynkę!
D - *śpiewnym głosem* Maaam tooo gdzieeeeś!
Wuefista idzie do dziennika i uświadamia sobie, że dziennika nie ma. Nagle Michał z naszej klasy woła Dominika:
-Ej, Krzywonogi, chodź z nami grać!
-Dobra, już idę!
Wuefista strzelił facepalma. Patrzył na Michała jak na geniusza typu Dexter.
Następny dzień - Michał = szóstka do dziennika. :)
Druga sytuacja - Koledzy, Paweł i Arek, wbijają do mojego mieszkania. Ściągają kurtki i wchodzimy do salonu, ale najpierw trzeba przejść przez przedpokój z nachyloną ścianą(mieszkam na poddaszu). Paweł tak ****** w tą ścianę głową, że się wyglebał. Arek w śmiech, a on ma bardzo wysoki głos, także jego śmiech mnie rozbraja. Ja też zaczynam się chichrać i walnąłem w ścianę jak przed chwilą Paweł. Upadłem mu na brzuch, podcinając przy okazji Arka. Arek także się wyglebał i zrobił się fajny sandwich. W tym momencie do domu weszli moi rodzice.
Chyba nie muszę mówić, co było dalej. xD
-
Kilka lat temu była u nas praktykantka z Polskiego. Każdą lekcję rozwalał taki nasz kolega. Raz jak dostał trzy jedynki, otworzył okno i groził że wyskoczy, jeżeli nie zostaną wykreślone z dziennika. Historię znam tylko z opowieści, świadkiem zdarzenia niestety nie byłem. Ten sam gość raz zdenerwował jednego chłopaka z naszej klasy, m.in. zrzucając mu rzeczy ze stołu. On postanowił się odegrać, więc wyrzucił mu jego piórnik za okno... do śniegu. Nauczycielka podobno wyleciała za uderzenie jakiegoś ucznia kredą w oko.
-
Mamy w klasie takiego nieogara, Dominik się nazywa.
Jaki ten świat jest mały. Dominik nie gra czasem wieczorami w WB i nie ma brata Robhara?
-
Nauczycielka podobno wyleciała za uderzenie [...] kredą [...].
Do mnie i do kumpla raz rzuciła. Przez cała klasę, bo w ostatniej ławce siedziałem :| Rozwaliła się na pół, mieliśmy szczęście, że akurat się "odchylaliśmy"...
-
Argaleb,
nie, on wgl w nic nie gra. Chyba tylko w CS'a. Poza tym jest jedynakiem. xd
Jest po prostu IMO nieogarem.
-
Argaleb,
nie, on wgl w nic nie gra. Chyba tylko w CS'a. Poza tym jest jedynakiem. xd
Jest po prostu IMO nieogarem.
No pedoleb argaleb dobrze mówi, Rhobar przeto w szafie się ukrywa. A w co gra to nawet śnić nie możesz...
-
Religia z księdzem-Układamy piramide z ławek i ksiądz nas łapie mnie i mojego kumpla i za drzwi i sie pyta czy zasadził ci ktoś kiedyś kopa?
Od tej pory gdy wchodzimy do sali wywracamy ławki do góry nogami
-
Dobre, dobre! Uśmiałem się! :D :D :D. Wy to macie takie śmieszne te sytuacje! :D :D :D.
A tak do tematu, to tylko mnie nie śmieszą te sytuacje? Dobra, niektóre są zabawne, ale zabawa w wywracanie ławek, to jest tragiczne jak dla mnie.
Żeby nie offtopować, to "śmieszna" historyjka ode mnie.
Ostatnio będąc na etyce zaczął się temat powitań w śród dzisiejszej młodzieży. Więc nauczycielka pyta się mnie i kolegi, jakie znamy te powitania. Odpowiadamy jej, że teksty typu "elo, cze, joł, cześć, witam itp". Następnie poleciało "heloł" i wtedy nauczycielka zaczęła się wyśmiewać, że te powitania stosują tylko "słit pokemony z tlenionymi włosami oraz zbyt częstymi odwiedzinami solarium". Jakby nie było, nas to rozśmieszyło.
To by było na tyle tej przejmującej, a jakże dla was zabawnej historii z mojego szkolnego życia. Mam nadzieję, że ubawiło was to po pachy.
-
Ostatnio będąc na etyce zaczął się temat powitań w śród dzisiejszej młodzieży. Więc nauczycielka pyta się mnie i kolegi, jakie znamy te powitania. Odpowiadamy jej, że teksty typu "elo, cze, joł, cześć, witam itp". Następnie poleciało "heloł" i wtedy nauczycielka zaczęła się wyśmiewać, że te powitania stosują tylko "słit pokemony z tlenionymi włosami oraz zbyt częstymi odwiedzinami solarium". Jakby nie było, nas to rozśmieszyło.
To ja jestem pokemon ani chybi:(
A to moja historia:
Raz na histori nauczyciel sobie siedział przy biurku i popijal herbate. A mój kolega siedzial w ławce za mną, trzymał w obu rękach długopis.Ja postanowiłem mu go wyrwac z ręki tak szybko,
Długopis był rozkręcony, jo go pociągnołem uprzednio chwytając, a dolna część poleciała wprost na biurko nauczyciela.No i on taki zaskoczony podniósł wzrok coś tam warknoł i wrócił do picia cherbaty z czymśtam:)
-
To ja jestem pokemon ani chybi:(
A to moja historia:
Raz na historii nauczyciel sobie siedział przy biurku i popijal herbate. A mój kolega siedzial w ławce za mną, trzymał w obu rękach długopis.Ja postanowiłem mu go wyrwac z ręki tak szybko,
Długopis był rozkręcony, jo go pociągnołem uprzednio chwytając, a dolna część poleciała wprost na biurko nauczyciela.No i on taki zaskoczony podniósł wzrok coś tam warknoł i wrócił do picia cherbaty z czymśtam:)
Ta herbata to szczyt, po prostu szczyt...
-
,, Pierwsza ławka za drzwi !" no to wynieśliśmy
-
,, Pierwsza ławka za drzwi !" no to wynieśliśmy
hahaaha zajebi**e :D
-
,, Pierwsza ławka za drzwi !" no to wynieśliśmy
Podawanie tekstów z Kwejka sprzed roku jako swoje własne akcje, +10 do respektu na tawernie.
DOWN: U mnie w szkole są normalni ludzie, śmiejemy się tylko ze śmiesznych rzeczy. :o
-
Podawanie tekstów z Kwejka sprzed roku jako swoje własne akcje, +10 do respektu na tawernie.
Haters gonna hate
btw. Pozdroo jak nie znales tego ,,kawału" w szkole tylko poznałes na necie.
-
Haters gonna hate
btw. Pozdroo jak nie znales tego ,,kawału" w szkole tylko poznałes na necie.
Nawiązując do twojego słownictwa:
"btw. Pozdrooo jak musi nauczyciel wam kazac wyjsc bo nie umiecie sie zachowac."
A po ludzku... Nie rozumiem ludzi, wstawiających tutaj "zabawne" sytuacje, w których objawia się wasze szczeniactwo i totalny idiotyzm... Po co w ogóle chodzicie do tej szkoły, skoro z niej nic nie chcecie wynieść? Gdybym miał takie podejście, to bym nie chodził do szkoły po prostu, a nie przeszkadzał osobom, które mają jakieś większe ambicje niż przysłowiowa "ławeczka pod sklepem"
-
Nawiązując do twojego słownictwa:
"btw. Pozdrooo jak musi nauczyciel wam kazac wyjsc bo nie umiecie sie zachowac."
A po ludzku... Nie rozumiem ludzi, wstawiających tutaj "zabawne" sytuacje, w których objawia się wasze szczeniactwo i totalny idiotyzm... Po co w ogóle chodzicie do tej szkoły, skoro z niej nic nie chcecie wynieść? Gdybym miał takie podejście, to bym nie chodził do szkoły po prostu, a nie przeszkadzał osobom, które mają jakieś większe ambicje niż przysłowiowa "ławeczka pod sklepem"
Zabawa zabawą a nauka nauką pośmiać się można a uczyć też
-
A po ludzku... Nie rozumiem ludzi, wstawiających tutaj "zabawne" sytuacje, w których objawia się wasze szczeniactwo i totalny idiotyzm... Po co w ogóle chodzicie do tej szkoły, skoro z niej nic nie chcecie wynieść? Gdybym miał takie podejście, to bym nie chodził do szkoły po prostu, a nie przeszkadzał osobom, które mają jakieś większe ambicje niż przysłowiowa "ławeczka pod sklepem"
W Polsce edukacja jest do 18 roku życia obowiązkowa jakbyś nie wiedział.
-
Ale można iść od razu do gimnazjum profilowanego. :)
-
Nawiązując do twojego słownictwa:
"btw. Pozdrooo jak musi nauczyciel wam kazac wyjsc bo nie umiecie sie zachowac."
A po ludzku... Nie rozumiem ludzi, wstawiających tutaj "zabawne" sytuacje, w których objawia się wasze szczeniactwo i totalny idiotyzm... Po co w ogóle chodzicie do tej szkoły, skoro z niej nic nie chcecie wynieść? Gdybym miał takie podejście, to bym nie chodził do szkoły po prostu, a nie przeszkadzał osobom, które mają jakieś większe ambicje niż przysłowiowa "ławeczka pod sklepem"
Widzisz Husasz. Ale z ciebie dzieciak. Totalny nikt. Jak możesz zachowywać się w tak szczeniacki sposób? Idź do IPLu tam nauczą cię kultury;)
-
Ale można iść od razu do gimnazjum profilowanego. :)
A co to za syf i co to daje?
-
A co to za syf i co to daje?
pewnie kopanie dołów
-
Widzisz Husasz. Ale z ciebie dzieciak. Totalny nikt. Jak możesz zachowywać się w tak szczeniacki sposób? Idź do IPLu tam nauczą cię kultury;)
No i Pan Legionista może nauczyć Was ortografii oraz angola [czyt. korki za free] ;) Nie ładnie tak się naśmiewać Argaleb ;)
Ja niestety jestem sztywniak i kujon i nic oprócz 5tki z jakiegoś przedmiotu nie powoduje uśmiechu na mojej twarzy ;(
-
Abyś wiedział, Argalebie, że cię nauczą kultury... Widzę jakiś jad w twoich wypowiedziach, zluzuj trochę;)
-
Hah spinacie się o głupiego posta a potem o to jak głupio zachowujemy się w szkole.
Czy na ten temat nie polega? Byłem wtedy w gim. i mialem różne dziwne pomysły. Jeżeli sami nie mieliscie jakis przygód ktormi moglibyscie sie podzielic to sie nie wypowiadajcie.
-
Typowa obrona osoby która nie ma nic mądrego do powiedzenia:
Jeżeli sami nie mieliscie jakis przygód ktormi moglibyscie sie podzielic to sie nie wypowiadajcie.
-
Temat polega na wrzucaniu zabawnych sytuacji w szkole, a nie chwaleniu się głupotą. Ty też się może nie wypowiadaj, skoro masz na podorędziu jedynie głupoty...?
-
Ok to może tym razem bez offtopu:
Dziś na majzie z kolegą wciągaliśmy tabake, a wcześniej zakładalismysie kto więcej wciągnie.
No i ja wciągnołem sporą kreske tak że zaczeło mi sie lekko robić i dostałem zawrotów głowy.
Wyszłem z klesy do kibla i siedziałem tam gdzieś z pół godziny czekając aż mi sie żygać na powarznie zachce.
Wróciłem po pół godzinie gdzieś, tlumaczyłem nauczycielowi że cos tam nieświerzego wczoraj zjadłem , choć cała klasa w śmiech bo
cały blady byłem i oczy mi sie czerwony zrobiły.No ale zakład wygrałem.
-
Ja pierdziele....
-
Ok to może tym razem bez offtopu:
Dziś na majzie z kolegą wciągaliśmy tabake, a wcześniej zakładalismysie kto więcej wciągnie.
No i ja wciągnołem sporą kreske tak że zaczeło mi sie lekko robić i dostałem zawrotów głowy.
Wyszłem z klesy do kibla i siedziałem tam gdzieś z pół godziny czekając aż mi sie żygać na powarznie zachce.
Wróciłem po pół godzinie gdzieś, tlumaczyłem nauczycielowi że cos tam nieświerzego wczoraj zjadłem , choć cała klasa w śmiech bo
cały blady byłem i oczy mi sie czerwony zrobiły.No ale zakład wygrałem.
Jestem z ciebie dumny! To teraz wstrzyknij sobie marichuane:)
-
A później wszyscy uważają tabakę za narkotyk..
-
Jestem z ciebie dumny! To teraz wstrzyknij sobie marichuane:)
Marichuana jest z konopii?
-
powarznie
Na polskim też chyba wciągasz tabakę...
-
Niech robią kreski na słownikach :D Wciągną troche wiedzy.
-
Ok to może tym razem bez offtopu:
Dziś na majzie z kolegą wciągaliśmy tabake, a wcześniej zakładalismysie kto więcej wciągnie.
No i ja wciągnołem sporą kreske tak że zaczeło mi sie lekko robić i dostałem zawrotów głowy.
Wyszłem z klesy do kibla i siedziałem tam gdzieś z pół godziny czekając aż mi sie żygać na powarznie zachce.
Wróciłem po pół godzinie gdzieś, tlumaczyłem nauczycielowi że cos tam nieświerzego wczoraj zjadłem , choć cała klasa w śmiech bo
cały blady byłem i oczy mi sie czerwony zrobiły.No ale zakład wygrałem.
Irytuje mnie takie zachowanie - pisanie/gadanie o tym, że się wypiło kilka piw, wypaliło kilka paczek papierosów i nawciągało jakiś gówien. Naprawdę myślisz, że pisząc o swojej demoralizacji osiągniesz szacunek ludzi z internetu? Jak spotkasz takich samych gimbusów to pewnie tak. Najlepiej napisz o tym co robiłeś z koleżanką w WC albo za co głupiego dostałeś naganę to się pośmiejemy. Normalnie przypomniało mi się gimnazjum jak niektórzy kretyni gadali o sytuacjach gdzie się schlali i wymiotowali sobie na spodnie...
Gdyby coś Ci się stało to szkoła poniosłaby za to konsekwencje. A przynajmniej nauczycielka prowadząca lekcje.
-
Irytuje mnie takie zachowanie - pisanie/gadanie o tym, że się wypiło kilka piw, wypaliło kilka paczek papierosów i nawciągało jakiś gówien. Naprawdę myślisz, że pisząc o swojej demoralizacji osiągniesz szacunek ludzi z internetu? Jak spotkasz takich samych gimbusów to pewnie tak. Najlepiej napisz o tym co robiłeś z koleżanką w WC albo za co głupiego dostałeś naganę to się pośmiejemy. Normalnie przypomniało mi się gimnazjum jak niektórzy kretyni gadali o sytuacjach gdzie się schlali i wymiotowali sobie na spodnie...
Gdyby coś Ci się stało to szkoła poniosłaby za to konsekwencje. A przynajmniej nauczycielka prowadząca lekcje.
Powinieneś uczyć bądź wychowywać takich.
Przypomniało mi sie jak jakies kolezanki wychodziły przez okno i spadły z rozszeronymi kolanami na głowy jakiś chłopców .Podobno ze starachu się zmoczyły te dziewczyny.
-
Pani od muzyki nam gada, i nagle słychać jakiś wybuch który brzmiał jak głośny pierd. Pani przestała mówić i po chwili usłyszeliśmy z jej ust niezapomniane słowa..... ,,To nie ja" po czym wróciła do lekcji.
Moja koleżanka z klasy sobie rysowała postaci z Vocaloid w zeszycie. Pani akurat popatrzyła w jej stronę, podeszła a po chwili klasa usłyszała ,,Co ja pacze, <cenzura imienia> powinnaś iść do szkoły srtystycznej" na co koleżanka odpowiedziała ,,ja tak tylko przy okazji sobie rysuję", a pani jej na to ,,Na takie fajne rysunki dawno się nie napaczyłam. Ale ta dziewczyna ma chyba trochę za mały biust, nie uważasz?"
Tak to jest z moimi nauczycielami :D
Albo na pierwszej lekcji informatyki pan nam gadał o komputerach, jak działają itd. A więc tłumacząc o pikselach, o tym jak się litery pojawiają, powiedział ,,W chwili kiedy naciskamy klawisz ,,A" na klawiaturze zostaje wysłany sygnał, i dzieje się coś takiego" po czym podszedł do jednego kolegi, kopnął go w nogę i powiedział ,,Ej, Zenek, idź i zapal wszystkie światełka tworzące wielką literę A na monitorze"
-
hahaha nie mogę wytrzymać po dzwonku (miałem angielski) ide po plusa do dzienniczka podchodzą tam moje koleżanki bo mieliśmy chodzić na wyrównawcze z anglika i mówią jej że nie bendą chodzić bo nie mają czasu a nauczycielka na to -o wy suki po cichu ale słyszeliśmy japierdziu
Przejrzałem twoje wiadomości, temu panu już podziękujemy za bezsensowne nabijanie postów oraz kompletne ignorowanie ortografii.
-
Heh, wuefista często nam wali dżołki w szatni. Ostatnio:
-Czym się różni krowa od byka? Jak się doi byka do mu się morda cieszy.
-
U nas pan wuefista ma dość ciemną karnację, przez co zyskał sobie kryptonim "Murzyn" (o czym on oczywiście nie wie). Pewnego razu wbija do naszej szatni, w której waliło strasznie, i mówi - Śmierdzi jak w murzyńskiej chacie! - Po czym wszyscy zaczęli się śmiać, a Murzyn taki zadowolony, bo myślał, że "fajnego teksta zarzucił":D
-
Z tydzień temu na lekcji niemieckiego nasza nauczycielka (fajna wyluzowana) walnęłą teksta bo śmialiśmy się z "koleżanki":
Zachowujcie się jak gówniarze z wiochy i głupie bachory. Na to nasza druga " koleżanka "(która jest makabrzyczna zawsze przypomina nauczycielom o sprawdzianach) powiedział do pani : no chyba ty. Mże dla was to nie jest śmieszne ale to zawsze nam się obrywa przez nią więc z niej lailiśmy :D miała przesrane :P
-
Kiedyś na lekcji techniki przerabialiśmy... Coś tam związanego z rzutami obrazu. Nagle ćwiczenie: mamy do dyspozycji koła, kwadraty i trójkąty, trza narysować rzut przedni człowieka (?!). Praca skończona:
-Dobra malce. Kto użył najwięcej kół do rysunku? Zgłasza się 5 osób- te osoby są pesymistami
Kto ma najwięcej kwadratów- 3 osoby- optymiści.
Kto ma trójkąty? 21 osób. Te osoby są zboczone i nie zajdą daleko, więc możecie już zmienić pasję jak kto chciał być technikiem!
Klasa w śmiech, a ja nie do końca zrozumiałem jej ideę. Wie ktoś może, pod jakim względem to jest śmieszne?
-
Heh, przypomniała mi się sytuacja z księdzem w klasie :)
Lekcja religii, nudy, wszyscy śpią, a ksiądz coś tam gada o modyfikacjach genetycznych. No nic, dziwne tematy drukują ci wydawcy w podręczniku. Ja osobiście grałem sobie po cichu w karty z kolegą.
Nagle pada pytanie: "Proszę księdza, to religia, czy biologia?"
Odpowiedź księdza: "Dowiesz się, jak dojdziemy do tematu o rozmnażaniu!"
xD