Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Gadanie przy Ławie (Offtopic) => Wątek zaczęty przez: DuoGum w Grudnia 27, 2009, 16:39:23

Tytuł: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: DuoGum w Grudnia 27, 2009, 16:39:23
No właśnie.. Boicie się?
Ja jako ateista - nie. Co do moich osobistych przemyśleń, uważam śmierć za koniec całkowity istnienia człowieka w sensie fizycznym i metafizycznym. Po śmierci nasza świadomość ulega "recyklingowi". Nie boję się śmierci - boje się samego momentu umierania, tego ostatniego tchnienia, gdy całe życie przeleci Ci przed oczami i wreszcie te jedno pytanie : "Życie - nie zmarnowałeś go?". Żyję tak, by odpowiedź na te pytanie brzmiała NIE. Boję się jednak utraty, tego wszystkiego. Przyjaciół, pasji..
Wreszcie.. - boję się tego, iż po tym jak umrę.. wszystko tutaj dalej będzie toczyć się swoim rytmem, a ja już nigdy tego nie zobaczę. Z jednej strony.. przecież wtedy już nic nie będę czuł..

Wypowiadajcie się. Czekam na odpowiedzi zarówno ateistów, jak i chrześcjanin. ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jezus w Grudnia 27, 2009, 16:41:35
Boję się tylko tego że nie starczy mi życia na zrealizowanie marzeń i celów życiowych. No i bólu i dentysty :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Margoth w Grudnia 27, 2009, 16:45:39
Ja się boję właśnie utraty wszystkiego czego kocham, a tak to już niczego. Ja uważam, że na świecie istnieje reinkarnacja  i właśnie dlatego się nie boje śmierci.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jeferiaz w Grudnia 27, 2009, 16:54:44
Ja może się nie boje... ale nie mogę sobie tego wyobrazić... tego, że kiedy umrę będzie koniec, nic nie będę czuł, nie będę na ziemi, nie będę nic widział... To tak jak podczas snu... Nie mogę sobie tego wyobrazić i jest to dla mnie niemożliwe - nierealne.

EDIT: Chrześcijanin ze mnie 100% , ale kościoły bym mógł palić.

Kościół a Bóg to co innego!!
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: DuoGum w Grudnia 27, 2009, 16:59:10
Dlatego mówiłem chrześcjanin nie katolik. :)
Cytuj
na świecie istnieje reinkarnacja  i właśnie dlatego się nie boje śmierci.
Spotkałem się z ciekawą teorią na zbliżony temat :
Cytuj
Witam, chciałbym zaprezentować swoją teorię istnienia po "śmierci". Dalej wysuwam daleko idącą teorię o istnieniu iątego wymiaru ale zdaję sobię sprawę że to tylko moje teorie. Ciekaw jestem kto je podziela, kogo przekonam, a jeśli znajdą się rzetelne przedstawienia innych teorii skłonny jestem je rozważyć, gdyż jak zaznaczam moja teoria jest tylko teorią i choć może tak być wcale nie musi...

Zapewne każdy z was jest świadom swojego istnienia czyli można uogólnić - posiada świadomość istnienia. Czy ktoś z was nie pamięta swojej śmierci? Nie widzę rąk w górze , więc do czego zmierzam - CZŁOWIEK NIE JEST W STANIE ZAUWAŻYĆ SWOJEJ ŚMIERCI. Śmierci swojego fizycznego ciała - ponieważ to do czego zmierzam będzie o nieśmiertelności ŚWIADOMOŚCI ISTNIENIA. Nie chcę zanudzać nikogo, więc będę się streszczał - według mojej teorii - umierając nasze JA umiera. Umiera wszystko co wiemy, pamiętamy, czym jesteśmy. Natomiast nasza świadomość przenosi się na innego osobnika żyjącego - przejmuje jego doświadczenie, myślenie, jego JA. Dlatego właśnie nie potrafimy zauważyć że umarliśmy - Bo ŻYJEMY jako ktoś inny. Wszystko co było zapisane w mózgu - nasze doświadczenia, pamięć itp. ginie. Ale ciągle żyjemy i jestego świadomi że żyjemy. Czy ktokolwiek był z Was nieświadomy tego że żyje. Albo inaczej - czy był świadomy, że nie żyje? Wydaje mi się że nie ma takiej opcji. Rozwijając swoją teorię, moim zdaniem świadomość istnienia w czystej postaci stanowi któryś z wymiarów, w którym żyjemy. Może piąty może dziesiąty, nie jest to istotne, natomiast istotne jest to, że coś Nas wszystkich łączy na jakiejś płaszczyźnie. Przypadków połączeń jest wiele - wystarczy poszukać.
Interesuje mnie rzetelna polemika, kto podziela moją teorię, kto przedstawi rozsądne dowody, że nie ma prawa zaistnieć. Może ktoś ma lepszą teorię życia po życiu?
Zapraszam.
      

Muszę przyznać, że nie brzmi zbyt wiarygodnie, ale jednak skłoniła mnie ona do refleksji.

Jef :
Cytuj
Ja może się nie boje... ale nie mogę sobie tego wyobrazić... tego, że kiedy umrę będzie koniec, nic nie będę czuł, nie będę na ziemi, nie będę nic widział... To tak jak podczas snu... Nie mogę sobie tego wyobrazić i jest to dla mnie niemożliwe - nierealne.

Jesteś chrześcjaninem, ale uważasz, że nie ma nic po śmierci?.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jeferiaz w Grudnia 27, 2009, 17:06:05
Jestem chrześcijaninem, owszem, ale nie wypowiedziałem się chyba jasno co do tego "Co jest po śmierci" Wypowiedziałem się na podstawie "naukowej" A to co jest po śmierci... ha... tego dowiem się dopiero wtedy kiedy umrę.

Analiza którą zacytowałeś daje do myślenia, ale jest nijaka w stosunku co do innych argumentów Życia po śmierci.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Grudnia 27, 2009, 17:11:23
Ja natomiast wierzę w życie pozagrobowe, i uważam się za dość porządnego człowieka - więc liczę że gorzej niż do czyśćca nie trafię. Kocham swoje ziemskie życie, ale nie obawiam się tego co po nim nastanie. Dodatkowo nie żałuje większości czynów jakich dotąd dokonałem. Mógłbym nawet umrzeć w tej chwili, a odchodziłbym z tego świata w poczuciu spełnienia.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Balian w Grudnia 27, 2009, 17:15:39
Cóż ja ostatnio dużo się dowiedziałem o śmierci, np. ostatnio zmarła bardzo bliska mi osoba, miałem nawet myśli samobójcze, ale się podniosłem jakoś, nie wiem gdzie ta osoba teraz jest, ale wierzę że jest jej lepiej, że jest w jakimś innym lepszym miejscu. Czy jestem chrześcijaninem to nie wiem tak na 100%, ale wierzę w życie po śmierci, nie jako postać fizyczna oczywiście, mam duszę na myśli. Śmierci się nie boję, boję się tylko tego ze mogę stracić wcześniej znów kogoś bliskiego, że zostanę sam, mogę umrzeć, ale pod warunkiem że nie będę cierpieć.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Xasan w Grudnia 27, 2009, 18:21:26
A ja się nie boję, bo wierz, że gdy umrę, to narodzę się od nowa i będę znowu człowiekiem, zwierzęciem, czy czymś innym. Nie wierzę w niebo, czy piekło, dla mnie takie coś nie istnieje, a to, że na religii chcą mi to wpoić, że muszę się modlić i być dobrym chrześcijaninem, bo inaczej pójdę do piekła, to jest ich problem.

Mogę stanowczo powiedzieć, że się bardziej boję śmierci kogoś bliskiego, niż ja miałbym umrzeć.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Revan w Grudnia 27, 2009, 19:15:58
"Zapewne każdy z was jest świadom swojego istnienia czyli można uogólnić - posiada świadomość istnienia. Czy ktoś z was nie pamięta swojej śmierci? Nie widzę rąk w górze , więc do czego zmierzam - CZŁOWIEK NIE JEST W STANIE ZAUWAŻYĆ SWOJEJ ŚMIERCI. Śmierci swojego fizycznego ciała - ponieważ to do czego zmierzam będzie o nieśmiertelności ŚWIADOMOŚCI ISTNIENIA. Nie chcę zanudzać nikogo, więc będę się streszczał - według mojej teorii - umierając nasze JA umiera. Umiera wszystko co wiemy, pamiętamy, czym jesteśmy. Natomiast nasza świadomość przenosi się na innego osobnika żyjącego - przejmuje jego doświadczenie, myślenie, jego JA. Dlatego właśnie nie potrafimy zauważyć że umarliśmy - Bo ŻYJEMY jako ktoś inny. Wszystko co było zapisane w mózgu - nasze doświadczenia, pamięć itp. ginie. Ale ciągle żyjemy i jestego świadomi że żyjemy. Czy ktokolwiek był z Was nieświadomy tego że żyje. Albo inaczej - czy był świadomy, że nie żyje? Wydaje mi się że nie ma takiej opcji. Rozwijając swoją teorię, moim zdaniem świadomość istnienia w czystej postaci stanowi któryś z wymiarów, w którym żyjemy. Może piąty może dziesiąty, nie jest to istotne, natomiast istotne jest to, że coś Nas wszystkich łączy na jakiejś płaszczyźnie. Przypadków połączeń jest wiele - wystarczy poszukać.
Interesuje mnie rzetelna polemika, kto podziela moją teorię, kto przedstawi rozsądne dowody, że nie ma prawa zaistnieć. Może ktoś ma lepszą teorię życia po życiu?
Zapraszam."





Ehmm... z tego wynika,że dusza,duch czy co tam kto woli, "wchodzi" w czyjeś ciało,tak? "BES SĘSU"(cytując klasyka:)), a to z prostego powodu. Ilu jest ludzi na świecie? Kilka miliardów... a ilu juz umarło? Nie wiem nawet czy jest taka liczba która by to wyraziła... No i co? każdy ma w sobie 20 dusz jakichś zmarłych osób?


Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jezus w Grudnia 27, 2009, 20:01:58
Z tego wynika że na świecie jest stała liczba ludzi.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Francysh w Grudnia 27, 2009, 23:55:50
A ja nie będę twardzielem. Boję się śmierci. Tylko głupiec nie boi się śmierci. Boję się niewiadomego po drugiej stronie. Boję się ciemności która mnie otoczy. A jak dalej nie będzie nic...To co będzie? Boję się utraty życia, bo w sumie je kocham. Kocham otaczające mnie bodźce i uczucia. Jestem agnostykiem, mam nadzieje, że Bóg policzy mi to na plus jeżeli istnieje...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Pablo77 w Grudnia 28, 2009, 09:10:33
Ja śmiercie się nie boję, ale to dlatego, że nie myślę o niej, wiem, że kiedyś mnie dopadnie, więc po co zawracać sobie nią głowę.... Carpe diem to moje motto :) Gdy śmierć będzie blisko mnie to wtedy zacznę się nią przejmować. A jeśli chodzi o samą śmierć to z wierzeń wszelakich najbardziej przekonuje mnie reinkarnacja.

PS: Ta teoria, którą ten koleś uważa za własną to wg. mnie nic innego jak reinkarnacja właśnie :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Wezyk w Grudnia 28, 2009, 11:26:58
Ja śmierci się boję , chociaż wiem, że to tylko kolejna ścieżka w moim życiu . Lecz po prostu się boję tego niewiadomego, bylem już kilka razy dość  blisko tego niewiadomego i boje się tego jak cholera . Boje się utracić bliskich i wszystkiego co przeżyłem , boje się tego niewiadomego, tej ciemności , tego , że mogę zostać sam   .
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: DuoGum w Grudnia 29, 2009, 15:09:53
Cytuj
Z tego wynika że na świecie jest stała liczba ludzi.
Nie do końca. Rodzą się też nowi ludzi i nowe 'dusze'(?). Nie potrafię tego tłumaczyć.

Cytuj
Tylko głupiec nie boi się śmierci.
Wcale nie. Jeśli wierzysz we własne poglądy, tak naprawdę niczego nie musisz się obawiać.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Pifcio w Grudnia 29, 2009, 15:17:07
Czy się boję??? To zależy... jeśli dam moim dzieciom byt, przyszłość, zapewnie im start w życiu, zostawie swoją myśl dla nich to nie, nie boję się.... w sumie mógłbym już umrzeć w wieku 40 lat, gdybym te wszystkie cele zrealizował, ale wtedy nie mógł bym spędzać czasu z rodzicami, bratem, żoną, których bardzo kocham i może dlatego ten lęk cały czas istnieje... nie chce żyć wiecznie, ale chce żeby moja myśl, sposób postępowania, logika przetrwały u moich dzieci, wtedy z ulgą będę mógł powiedzieć, że będę żył wiecznie...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Kąbiner w Grudnia 29, 2009, 15:39:37
Ja osobiście uważam, że nie ma co sobie zawracać głowy tą pin...ą śmiercią tylko po prostu iść przed siebie ."Carpe diem" tak jak pana Pawła tak i moim jest mottem.I właściwie nie ma co się wypowiadać czy się boi śmierci czy nie, jeśli nie jest się umierającym.Tak naprawdę to wszyscy boimy się śmierci tylko, póki co jesteśmy zbyt daleko od niej, by ten strach poczuć i żadna wiara, czy to w życie w niebie czy reinkarnację od tego nas nie uchroni.Im człowiek bardziej o tym rozmyśla, tym bardziej się boi.To jest tak jakby ktoś rano ci powiedział ci, że jeszcze dziś spuści ci łomot i ostatecznie ta wiedza sprawi ci większy ból niż 10 takich łomotów, gdyż wciąż się tym zadręczasz i się stresujesz.  

PS: Postawa Pifcia jest godna do naśladowania!
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Fryderyk w Stycznia 01, 2010, 10:11:39
Ja się nie boje. Włączy się cheaty lub trainer i jest gites. A tak na serio to nie wiem czy starczy mi czasu na zrealizowanie moich marzen.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Brajnerek w Stycznia 01, 2010, 10:39:37
"Zapewne każdy z was jest świadom swojego istnienia czyli można uogólnić - posiada świadomość istnienia. Czy ktoś z was nie pamięta swojej śmierci? Nie widzę rąk w górze , więc do czego zmierzam - CZŁOWIEK NIE JEST W STANIE ZAUWAŻYĆ SWOJEJ ŚMIERCI. Śmierci swojego fizycznego ciała - ponieważ to do czego zmierzam będzie o nieśmiertelności ŚWIADOMOŚCI ISTNIENIA. Nie chcę zanudzać nikogo, więc będę się streszczał - według mojej teorii - umierając nasze JA umiera. Umiera wszystko co wiemy, pamiętamy, czym jesteśmy. Natomiast nasza świadomość przenosi się na innego osobnika żyjącego - przejmuje jego doświadczenie, myślenie, jego JA. Dlatego właśnie nie potrafimy zauważyć że umarliśmy - Bo ŻYJEMY jako ktoś inny. Wszystko co było zapisane w mózgu - nasze doświadczenia, pamięć itp. ginie. Ale ciągle żyjemy i jestego świadomi że żyjemy. Czy ktokolwiek był z Was nieświadomy tego że żyje. Albo inaczej - czy był świadomy, że nie żyje? Wydaje mi się że nie ma takiej opcji. Rozwijając swoją teorię, moim zdaniem świadomość istnienia w czystej postaci stanowi któryś z wymiarów, w którym żyjemy. Może piąty może dziesiąty, nie jest to istotne, natomiast istotne jest to, że coś Nas wszystkich łączy na jakiejś płaszczyźnie. Przypadków połączeń jest wiele - wystarczy poszukać.
Interesuje mnie rzetelna polemika, kto podziela moją teorię, kto przedstawi rozsądne dowody, że nie ma prawa zaistnieć. Może ktoś ma lepszą teorię życia po życiu?
Zapraszam."





Ehmm... z tego wynika,że dusza,duch czy co tam kto woli, "wchodzi" w czyjeś ciało,tak? "BES SĘSU"(cytując klasyka:)), a to z prostego powodu. Ilu jest ludzi na świecie? Kilka miliardów... a ilu juz umarło? Nie wiem nawet czy jest taka liczba która by to wyraziła... No i co? każdy ma w sobie 20 dusz jakichś zmarłych osób?





Wiesz.. Może ludzie w kolejce czekają  na swoje  ponowne urodzenie :D.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Oktawian w Stycznia 01, 2010, 11:07:22
"Zapewne każdy z was jest świadom swojego istnienia czyli można uogólnić - posiada świadomość istnienia. Czy ktoś z was nie pamięta swojej śmierci? Nie widzę rąk w górze , więc do czego zmierzam - CZŁOWIEK NIE JEST W STANIE ZAUWAŻYĆ SWOJEJ ŚMIERCI. Śmierci swojego fizycznego ciała - ponieważ to do czego zmierzam będzie o nieśmiertelności ŚWIADOMOŚCI ISTNIENIA. Nie chcę zanudzać nikogo, więc będę się streszczał - według mojej teorii - umierając nasze JA umiera. Umiera wszystko co wiemy, pamiętamy, czym jesteśmy. Natomiast nasza świadomość przenosi się na innego osobnika żyjącego - przejmuje jego doświadczenie, myślenie, jego JA. Dlatego właśnie nie potrafimy zauważyć że umarliśmy - Bo ŻYJEMY jako ktoś inny. Wszystko co było zapisane w mózgu - nasze doświadczenia, pamięć itp. ginie. Ale ciągle żyjemy i jestego świadomi że żyjemy. Czy ktokolwiek był z Was nieświadomy tego że żyje. Albo inaczej - czy był świadomy, że nie żyje? Wydaje mi się że nie ma takiej opcji. Rozwijając swoją teorię, moim zdaniem świadomość istnienia w czystej postaci stanowi któryś z wymiarów, w którym żyjemy. Może piąty może dziesiąty, nie jest to istotne, natomiast istotne jest to, że coś Nas wszystkich łączy na jakiejś płaszczyźnie. Przypadków połączeń jest wiele - wystarczy poszukać.
Interesuje mnie rzetelna polemika, kto podziela moją teorię, kto przedstawi rozsądne dowody, że nie ma prawa zaistnieć. Może ktoś ma lepszą teorię życia po życiu?
Zapraszam."





Ehmm... z tego wynika,że dusza,duch czy co tam kto woli, "wchodzi" w czyjeś ciało,tak? "BES SĘSU"(cytując klasyka:)), a to z prostego powodu. Ilu jest ludzi na świecie? Kilka miliardów... a ilu juz umarło? Nie wiem nawet czy jest taka liczba która by to wyraziła... No i co? każdy ma w sobie 20 dusz jakichś zmarłych osób?





Wiesz.. Może ludzie w kolejce czekają  na swoje  ponowne urodzenie :D.

Z tego całego twierdzenia wynika, że dusze nie odchodzą do innego świata tylko "pozostają" na ziemi co znaczy, że są one wielokrotnego użytku. Dlatego logicznie to ujmując mogłoby zabraknąć dusz, których przybywa( wystarczy poczytać o liczebności ludzi w poszczególnych epokach- jeszcze 200 lat temu ludność na świecie była kilkukrotnie mniejsza), ale ciał jest jakby zbyt dużo. Oczywiście rozumuje to na swój sposób i nie mówię, że właśnie tak rozumuję istotę świata po świecie. 

Czy się boję? Nawet jakbym bardzo chciał to nie potrafię...śmierć jest jak matura, boisz się jej, ale wiesz, że każdy musi ją napisać( nie chodzi mi o wszystkie osoby, które się uczą, ale o całość jako moją klasę/ szkołę) dlatego dochodzisz do wniosku, że to jednak nic strasznego i tylko chwilę przed samym testem zaczynasz się uczyć. Boję się, że będę umierał w samotności i w poczuciu, że nic z tego całego szarego życia nie wyszło, ale myślę jak Pif-Paf...na godną śmierć trzeba sobie zasłużyć co warunkuje kilka rzeczy o których wspominał. Pytanie brzmi czy się jakoś przygotowujemy na tą śmierć? Czy staramy się w jakiś sposób zmienić? Jeśli nie...to rzeczywiście można zacząć bać się śmierci. Zawsze istnieje ta niepewność, która tak czy inaczej w ostatnich chwilach zostaje rozmyta. Tak więc starajcie się aby Wasze sumienie było czyste a śmierć nie powinna być dla Was straszna. Na koniec przypomnę, że temat dotyczy każdego. Wszyscy będziemy gnili w grobach;)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: matizz w Stycznia 04, 2010, 22:25:34
Śmierci nie należy się bać tylko należy się z nią pogodzić. Umrzeć każdy musi i na każdego przyjdzie czas (memento mori) więc trzeba się z tym pogodzić.
Śmierć to kolejny etap w życiu( naszej duszy ) :)

Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Stycznia 04, 2010, 22:33:26
Wiecie co? Nie wiem skąd bierze się ten cały strach przed śmiercią. Przecież to naturalne i tego nie należy się obawiać. Ja osobiście cieszę się, że kiedyś, wcześniej czy później odejdę z tego świata, zapominając o problemach i całym szarym życiu. Mnie już to nudzi. Kto wie... może powędruje na zielone łąki Valhalla ;>
Na Waszym miejscu bardziej bałbym się życia... Zacytuję tekst z jednej z moich płyt. "Death is certain, Life is not"- Fenriz, cytat z środka płyty Isengard- Hostmorke. Po naszemu znaczy to nie mniej, nie więcej tyle "Śmierć jest pewna, życie nie..."
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: DuoGum w Stycznia 05, 2010, 15:20:26
A no racja. :).
Ale niektórzy po prosut boją się utracić to co mają.. i.. ja to rozumiem.
Nie wyobrażam sobie jeśli miałbym, teraz odejść z tego świata. Utracić przyjaciół, to wszystko.. Ciebie to nudzi, mnie kręci.
Tego się boję. Nie boję się śmierci, wręcz cieszę się na nią. Ale chciałbym spotkać się "gdzieś tam" z przyjaciółmi, dziewczyną..
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jezus w Stycznia 05, 2010, 16:26:12
Przejdź na Islam. Dostaniesz ileś-tam dziewic :D
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: eXtras w Stycznia 07, 2010, 10:10:07
A no racja. :).
Ale niektórzy po prostu boją się utracić to co mają.. i.. ja to rozumiem.
Nie wyobrażam sobie jeśli miałbym, teraz odejść z tego świata. Utracić przyjaciół, to wszystko.. Ciebie to nudzi, mnie kręci.
Tego się boję. Nie boję się śmierci, wręcz cieszę się na nią. Ale chciałbym spotkać się "gdzieś tam" z przyjaciółmi, dziewczyną..
Ja się śmierci nie boję. Skończy się piekło na Ziemi. Ale za to boję się o moich najbliższych, ty się boisz straty, a ja się boję tego że to oni mnie stracą. Gdybym był sam robił bym wszystko, lecz nie jestem samotny więc zachowuję szaleństwo, ale i rozsądek.


Nie używaj kolorów w postach.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: PosejdoX w Stycznia 09, 2010, 22:38:19
Ja się boję tego co zrobię w przyszłość a śmierci się nie boje bo wiem że na mnie czeka . :D
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Maly_007 w Stycznia 09, 2010, 22:41:58
To ja skomentuje cały temat jednym cytatem (autora nie pamiętam):

"Nie bierz życia na serio... i tak nie wyjdziesz z tego żywy..."
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jezus w Stycznia 09, 2010, 23:25:31
Każdy mówi: wszyscy się boją śmierci. A O ile dobrze pamiętam tutaj tylko jedna osoba się do tego przyznała. Kolejny stereotyp?
@DOWN
Ale i tak myślę że każdy z nas się przestraszy jak będzie już leżał na łożu śmierci. Chyba że umrze we śnie (w sumie wiadomo czy we śnie śmierci się nie czuje? Chyba nikt się nie podzielił przeżyciami? :P).
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Stycznia 09, 2010, 23:52:43
Może po prostu nasi userzy wyłamują się z utartych szbablonów i nie pasują do stereotypów?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: DuoGum w Stycznia 11, 2010, 09:38:00
Właściwie rzecz biorąc chrześcjaninie nie powinni bać się śmierci. Traficie do nieba, spotkacie tam ważnych dla siebie ludzi. Co, więc za problem?
Z punktu widzenia ateistów - powinniśmy się bać. ;P

Cytuj
Może po prostu nasi userzy wyłamują się z utartych szbablonów i nie pasują do stereotypów?

Albo to ty ustalasz takie stereotypy. Ja nie słyszałem o czymś takim.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: kretu19955 w Lutego 02, 2010, 16:23:10
Ja wiem, że umrę. Interesuję się historią i każda wielka jej postać także w jakiś sposób umierała/ginęła. Jednak mi trudno się pogodzić z tym, że kiedyś umrę. Jednak wiem, że to kiedyś musi nastąpić.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Vesamir w Lutego 02, 2010, 18:06:21
Staram się żyć według tej zasady "Carpe diem". Wszyscy kiedyś umrzemy więc niepotrzebnie sie martwić na zapas. TRZEBA ŻYĆ CHWILĄ ! ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 02, 2010, 18:42:19
dokładnie. Śmierć czeka każdego, ale po co o niej myslec? Trzeba życ chwilą, bo życie jest za krótkie na takie rozważania.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Mr War w Lutego 02, 2010, 19:08:32
Życie jest za krótkie by rozpamiętywać małe problemy.Żyjcie chwilą!.Jutro może być wszystko źłe.Ja nie boje się śmierci o to jakby kolejna część naszego życia po śmierci przy boku wielkiego boga lub w piekle
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 03, 2010, 12:59:21
Zależy w co wierzysz. Nie jestem ateistą, jednak bardzo często zdarza mi się wątpić w całe to życie po życiu. Śmierć wydaje sie dla mnie ostatecznym końcem istnienia. Bo jesli zwierzęta nie mają duszy to dlaczego my, którzy od nich pochodzimy mamy ją mieć?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Barudokuku w Lutego 03, 2010, 14:24:38
Rucio - jeśli zwierzęta nie mają duszy, to my również, bo jakie mamy prawo uznawać człowieka za coś innego od zwierzęcia?... To gatunek jak gatunek.

Nie boję się śmierci, bo to nie jest coś, czego należy się bać, ale nie mam zamiaru poddać się jej przed wykonaniem wszystkich swoich planów na Ziemi. Jeśli już umrę, to albo pójdę do dobrego miejsca - ale to już tylko, jeśli wyprę się materialnych spraw - albo wrócę tutaj. Jako człowiek lub inne zwierzę.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 03, 2010, 16:14:06
O czym ty wogóle mówisz? Jakie dobre miejsce? I niby jak masz zamiar tu wrócić jako człowiek lub inne zwierze??
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Vesamir w Lutego 03, 2010, 17:00:10
Poprzez reinkarnacje. Takie buddyjskie tematy to są ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 03, 2010, 18:39:35
wiem co to reinkarnacja. tylko że buddyści wierzą w istnienie duszy czy czegos w tym stylu
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Barudokuku w Lutego 03, 2010, 18:54:42
Rucio: sądzę, że zwierzęta mają duszę, jeśli tego nie pojąłeś z sensu wypowiedzi.

Dobre miejsce - to wg mnie coś bliżej nieokreślonego (bo przestrzenią bym tego nie nazwał), może stan ducha, który buddyści określają Nirwaną. Jeśli wiesz, co to reinkarnacja, to wiesz, jak zamierzam wrócić...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 03, 2010, 19:35:35
no pojąłem odwrotnie - dusza nie istnieje, mój bład. Ale nie uważasz że to troche naiwne? Powrót do tego świata jako pies, mucha, żaba, wąż itd.? Powrót jako zwierzę, które nie myśli, które wszystko opiera na instynktach? Które nie jest nawet świadome własnego istnienia?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: legomir w Lutego 03, 2010, 19:42:22
To ja wtrącę moje zdanie. Zwykle człowiek żyje kilkadziesiąt lat tydzień to dużo czasu(przynajmniej dla mnie) ,ja mam 16 więc zostało mi półwieku może więcej ,a może mniej. Czego mam się bać? Tego czego nie znam? To chyba dobrze poznać wszytko ,więc poznam i śmierć. Bardziej się boje starzenia. Umiera się kilak minut ,sekund. A starzeje się całe lata
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Barudokuku w Lutego 03, 2010, 19:43:57
Cytat: Rucio
Ale nie uważasz że to troche naiwne?

A nie uważasz, że naiwnym jest sądzenie, że po śmierci pójdziemy na chmurkę i będziemy przez wieczność śpiewać jakieś psalmiki ku chwale Boga lub przez ony okres czasu gotować się i złorzeczyć?

Cytat: Rucio
Powrót jako zwierzę, które nie myśli, które wszystko opiera na instynktach?

Racja, sądzę, że to niemożliwe. Dlaczego? Bo prawie wszystkie zwierzęta myślą. Chyba tylko takie małe żyjątka jak mucha, komar czy dżdżownica (która wszak nie ma mózgu) opierają się tylko na instynkcie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Lutego 03, 2010, 19:56:23
Cytat: Rucio
Ale nie uważasz że to troche naiwne?

A nie uważasz, że naiwnym jest sądzenie, że po śmierci pójdziemy na chmurkę i będziemy przez wieczność śpiewać jakieś psalmiki ku chwale Boga lub przez ony okres czasu gotować się i złorzeczyć?

Cytat: Rucio
Powrót jako zwierzę, które nie myśli, które wszystko opiera na instynktach?

Racja, sądzę, że to niemożliwe. Dlaczego? Bo prawie wszystkie zwierzęta myślą. Chyba tylko takie małe żyjątka jak mucha, komar czy dżdżownica (która wszak nie ma mózgu) opierają się tylko na instynkcie.

Ja chciałbym iż niebo było oceanem piwa, w którym mógłbym pływać od rana od wieczora. Ale nie będę płakał jeżeli całą wieczność spędzę na chwaleniu Boga - człowiek się dostosuję, i nie uważaj za naiwniaków ludzi którzy wierzą w idealne niebo. Ja nie krytykuję ateistów, agnostyków i innowierców - każdy ma prawo do własnych poglądów na wieczność.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 03, 2010, 19:59:46
A nie uważasz, że naiwnym jest sądzenie, że po śmierci pójdziemy na chmurkę i będziemy przez wieczność śpiewać jakieś psalmiki ku chwale Boga lub przez ony okres czasu gotować się i złorzeczyć?

Jestem agnostykiem i również uważam to za naiwne.

Racja, sądzę, że to niemożliwe. Dlaczego? Bo prawie wszystkie zwierzęta myślą. Chyba tylko takie małe żyjątka jak mucha, komar czy dżdżownica (która wszak nie ma mózgu) opierają się tylko na instynkcie.

I tu się mylisz. O normalne myślenie posądza się jeśli już, to tylko najinteligentniejsze gatunki małp. WSZYSTKIE inne zwierzęta nie mają wystarczająco pofałdowanego i dużego mózgu by normalnie myśleć. Dlatego właśnie ewolucja wykształciła u nich instynkty i wyostrzyła potrzebne im zmysły. Nam ludziom jako zwierzętom również nie są one(instynkty) obce, ale to dzięki wykształceniu mózgów i kilku tysiącom lat ich wytężania stopniowo zanikły u nas te zwierzęce cechy. Dlatego uważamy się za coś wyższego i mamy racje. Które zwierze ma jakies potrzeby poza jedzeniem, piciem, załatwianiem się i kopulacją? Które wytworzyło cokolwiek, co możnaby nazwać kulturą?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Barudokuku w Lutego 03, 2010, 20:04:55
Cytat: Grievous
nie uważaj za naiwniaków ludzi którzy wierzą w idealne niebo.

Nie uważam. Na argument odpowiedziałem takim samym argumentem - ponownie me próby ukrycia sensu zostają 'spłonięte', więc mówię, że nie uważam ich przekonań za błędne ani prawdziwe - teraz nie mi to osądzać. Gdy jednak ktoś uważa me przekonania za naiwne, krew się we mnie buzuje, gdyż to pokazuje ignorancję niedopuszczającą żadnej krytyki do swej religii. Może niebo każdy widzi inaczej? Może jest ono jedno? To wie tylko istota - czy też może istoty - wyższe.

Cytat: Rucio
Które zwierze ma jakies potrzeby poza jedzeniem, piciem, załatwianiem się i kopulacją? Które wytworzyło cokolwiek, co możnaby nazwać kulturą?

Człowiek.

Cytat: Rucio
I tu się mylisz. (...)

Na takie argumenty nie odpowiem. Widzę, że całą wiedzę pokładasz w nauce, która na dzisiejszym poziomie jest... na dzisiejszym poziomie, a ja nie mam szans na wyłożenie naukowych dowodów na myślenie innych zwierząt od człowieka, tutaj masz tę wyższość nade mną. Myśl jak chcesz.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 03, 2010, 20:12:09
Nie ma się o co kłócić. Za te 80 lat( mam nadzieję że więcej XD) zobaczymy. Ja mając te zasrane 16 lat nie mam zamiaru myśleć o śmierci, ani o tym co będzie dalej. Ale wizja Grievous'a (ta z morzem piwa) wydaje sie być aż za bardzo kusząca ;P
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Lutego 03, 2010, 20:22:27
Hahaha.... niestety uważam iż Bóg nie przychyli się do spełnienia moich marzeń, mimo to sądzę iż  podczas życia wiecznego nie będzie mi przeszkadzać sławienie Boga - ja naprawdę przyjmę niebo takie jakie jakie się okaże, uważam że spędzenie wieczności na wielbieniu Wszechmogącego to nie jest zła perspektywa.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: arek818 w Lutego 04, 2010, 13:30:47
poczytajcie kiedyś kiedy było pełno zwierząt było mało ludzi teraz kiedy jest mało zwierząt jest dużo ludzi i to się składa w całość ludzie po śmieci przechodzą do kolejnych ludzi a zwierzęta też i jest rozwiązanie a czy boje się śmierci nie wiem boje się cierpienia przed śmiercią
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Blitzwing w Lutego 04, 2010, 14:32:56
Teoria godna Nobla. Tym bardziej że to my spowodowaliśmy zmniejszenie populacji zwierząt i raczej nie było to wolą kogoś wyższego a gatunku ludzkiego które coś jeść musiał. Później uważał się i do dziś uważa za władcę ziemi. Gdyby istniał gatunek drapieżników inteligentniejszych od nas to my bylibyśmy w ZOO a nie zwierzątka :P
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: astonmartin007 w Lutego 04, 2010, 14:52:08
Ja nie bo ostatnio coś dziwnego mi się zdarzyło mój kuzyn co umarł po 3 dniach przyszedł do mnie i rozmawiał o śmierci tak samo z innymi.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Lutego 04, 2010, 15:22:51
Ja nie bo ostatnio coś dziwnego mi się zdarzyło mój kuzyn co umarł po 3 dniach przyszedł do mnie i rozmawiał o śmierci tak samo z innymi.
Chyba nadal jeszcze jesteś narąbany - wytrzeźwiej i potem popraw swój post bo jest mętny jak niepasteryzowane trzydniowe piwo. Swoją drogą niezłe masz odloty skoro gadasz z duchami....
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Idilyon w Lutego 06, 2010, 15:40:26
A co,jeśli to właśnie umysł ludzki jest na tyle potężny,aby stworzyć taką czy taką rzeczywistość po śmierci?Taką, jaką sobie dana osoba wyobraża?Może wówczas połączenie wielu umysłów w jedno niebo daje efekt tak prawdziwy,że dla duszy staje się rzeczywistością?

Inaczej:na świecie są dla przykładu setki milionów katolików.Skoro tyle osób wierzy w niebo we właśnie takiej postaci,to wspólnie ich umysły stwarzają miejsce,którego tak na prawdę NIE MA i nie mają możliwości połączenia się ze światem "prawdziwym",tj. "żywym",a tylko z ludźmi,którzy już nie żyją?

Nie jestem filozofem czy co xd To tylko moja teoria,chociaż nie do końca w nią wierzę :P
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 06, 2010, 15:46:46
Moim zdaniem bardzo ciekawa teoria. W końcu nasz umysł kryje przed nami praktycznie wszystkie swoje mozliwości. Zapewne nigdy nie poznamy go do końca.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Barudokuku w Lutego 06, 2010, 17:23:11
Idilyon: czytałem o tej teorii (już nie pamiętam gdzie, w jakimś Nieznanym Świecie, Czwartym Wymiarze, a może w Internecie) i przychylam się do niej całym umysłem.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Idilyon w Lutego 07, 2010, 09:36:38
A możliwe,że o tym czytałem.Ale to musiało być już baaaaardzo daaaawno :P
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: legomir w Lutego 07, 2010, 09:47:52
Nie chce jej dyskredytować ,ale umysł umiera po śmierci więc raczej nic nie stworzy.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Verinen w Lutego 07, 2010, 18:36:41
Tak nie nawiązując do tego o czym aktualnie rozmawiacie, chciałbym napisać że mnie cholernie śmieszą te wypowiedzi tzw. "ateistów" (nie wymienię nicku), z których wynika,że są pewni iż przez 60-70 najbliższych lat nic im się złego nie wydarzy i nie ma co się przejmować tym, co będzie po śmierci, a nawet jeśli po śmierci jest koniec to mam to w dupie bo sobie będę żył i korzystał z życia [or rzyci...] ...
A więc pytam się ciebie,jeden z drugim skąd wiesz,że nie umrzesz jutro,w drodze do pracy/szkoły/czegokolwiek, bo cię ktoś dziabnie nożem,potrąci etc.?

Ach, i jeszcze jedno. Nie jestem jakimś żarliwym katolikiem, ale wydaje mi się,że uważanie,że nic po śmierci nie ma to zwykłą naiwność i głupota, bo jeśli się mylę,albo ktoś potrafi logicznie odpowiedzieć na moje pytanie, to niech mnie  poprawi : PO CO, NA CO, DLACZEGO I SKĄD jest Ziemia,inne planety, i w ogóle cały Kosmos i znany nam świat doczesny?


Dziękuję za uwagę.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: proud w Lutego 07, 2010, 19:25:31
A więc pytam się ciebie,jeden z drugim skąd wiesz,że nie umrzesz jutro,w drodze do pracy/szkoły/czegokolwiek, bo cię ktoś dziabnie nożem,potrąci etc.?
No właśnie co za różnica? To tylko ateista myśli w ten sposób? Ty wolisz zmarnować całe życie i masz dzięki temu gwarancję "długiej żywotności? Wątpię... więc dlaczego nie korzystać z życia, nie realizować swoich marzeń? Wolę żyć tak żebym nie oglądał się wstecz i żebym umierając (jutro, za miesiąc, za rok, za 40 lat) nie pluł sobie w brodę, że zmarnowałem życie... Zresztą uwierz mi, że jak jesteś blisko śmierci to albo się z nią pogodzisz, albo będziesz się kurczowo trzymał "byle tylko...". Nie ma innej możliwości...

Ach, i jeszcze jedno. Nie jestem jakimś żarliwym katolikiem, ale wydaje mi się,że uważanie,że nic po śmierci nie ma to zwykłą naiwność i głupota, bo jeśli się mylę,albo ktoś potrafi logicznie odpowiedzieć na moje pytanie, to niech mnie  poprawi : PO CO, NA CO, DLACZEGO I SKĄD jest Ziemia,inne planety, i w ogóle cały Kosmos i znany nam świat doczesny?
W ten temat nie wchodzę, bo już kiedyś dosyć sie na wątku "religijnym" napisałem i mi się nie chce, ale nie każdy musi się chyba zgadzać z Twoim podejściem... Czyż nie mam racji? Zresztą obrażanie kogoś nazywając go "naiwnym", bądź "głupim" świadczy tylko o Twoim ograniczeniu i braku tolerancji...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Verinen w Lutego 07, 2010, 19:36:49
W ten temat nie wchodzę, bo już kiedyś dosyć sie na wątku "religijnym" napisałem i mi się nie chce, ale nie każdy musi się chyba zgadzać z Twoim podejściem... Czyż nie mam racji? Zresztą obrażanie kogoś nazywając go "naiwnym", bądź "głupim" świadczy tylko o Twoim ograniczeniu i braku tolerancji...

A kto powiedział,że nie toleruje takich ludzi? Mam gdzieś poglądy innych. Niech każdy sobie wierzy w co chce... A  ludzi którzy uważają,że nic po śmierci nie ma ( i nie mowie tu tylko o niebie i piekle,ale o CZYMŚ ,bliżej nieokreślonym,ale CZYMŚ) uważałem,uważam i będę uważał za ograniczonych (pozwolę sobie użyć Twojego określenia na moją osobę) i naiwnych.

Ciągle czekam, na jakiegoś zatwardziałego ateistę, który odpowie mi na moje pytanie według jego ideologii: PO CO, NA CO, DLACZEGO I SKĄD jest Ziemia,inne planety, i w ogóle cały Kosmos i znany nam świat doczesny?...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 07, 2010, 19:43:00
Skąd? Albo jeszcze nie wiemy, albo możemy ufać teorii Wielkiego Wybuchu.
Po co? Głupie pytanie... a po co istnieją Tatry?
Na co? .....
Dlaczego? Przypomina mi się reklama pudliszki czy innego ścierwa.

Wszystko nastąpiło wskutek naturalnych procesów. Nie wszystkie jeszcze znamy, gdyż człowiek jest bardzo ograniczony w takich dziedzinach. Od razu mieszać w to działanie jakiegoś boga, moim zdaniem jest pójściem na łatwiznę.... Ale już się nie będę rozpisywał, ponieważ w przeciwieństwie do kolegi wyżej, ja nie jestem tolerancyjny. ;]
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: proud w Lutego 07, 2010, 19:46:30
Ciągle czekam, na jakiegoś zatwardziałego ateistę, który odpowie mi na moje pytanie według jego ideologii: PO CO, NA CO, DLACZEGO I SKĄD jest Ziemia,inne planety, i w ogóle cały Kosmos i znany nam świat doczesny?...
Ja jestem "zatwardziałym", "zdeprawowanym" ateistą, bez "perspektyw życiowych" i/lub "poza życiowych", ale... jak to mawiał klasyk "Poglądy są jak dupa – niby każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać...", więc męcz się dalej z odpowiedziami na te pytania i jeśli taka Twoja wola, to opieraj je na świętej książce. Każdy ma prawo odbierać życie (śmierć), świat, wszechświat jak tylko chce i takie jego prawo, a że niektórzy wolą racjonalne wytłumaczenia niż doktryny, które nie dość że mają ponad 2000lat (a w tym czasie nauka w miejscu nie stała...), a po drugie były wykorzystywane, "dopisywane" i zmieniane przez stulecia dla osiągnięcia określonych celów.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Verinen w Lutego 07, 2010, 20:03:48
Ja jestem "zatwardziałym", "zdeprawowanym" ateistą, bez "perspektyw życiowych" i/lub "poza życiowych", ale... jak to mawiał klasyk "Poglądy są jak dupa – niby każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać...", więc męcz się dalej z odpowiedziami na te pytania i jeśli taka Twoja wola, to opieraj je na świętej książce. Każdy ma prawo odbierać życie (śmierć), świat, wszechświat jak tylko chce i takie jego prawo, a że niektórzy wolą racjonalne wytłumaczenia niż doktryny, które nie dość że mają ponad 2000lat (a w tym czasie nauka w miejscu nie stała...), a po drugie były wykorzystywane, "dopisywane" i zmieniane przez stulecia dla osiągnięcia określonych celów.

Wydaje mi się jednak że ta świeta ksiażka na język polski została prztłumaczona bezposrednio z hebrajskiego (czyli z oryginalnych tekstow), a nie ze sredniowiecznej biblii w jezyku lacinskim, w ktorej - owszem- mogly byc jakies treści,ktore zostaly dopisane do jakichs celów...

Taaakkk, racja... :/ Dobra nie chce już mi się dyskutować na tematy około religijne dlatego nie odpisuje w nowym poście. Ani Ty mi nie udowodnisz istnienia jakichś bogów (czy w co tam wierzysz), ani ja ich braku.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Arto w Lutego 07, 2010, 20:08:32
Cytuj
Od razu mieszać w to działanie jakiegoś boga, moim zdaniem jest pójściem na łatwiznę....
No właśnie... I to jest naiwność wierzyć w stworzenie świata kilkoma słowami.(nie chcę dyskryminować niczyjej wiary)

Cytuj
a po drugie były wykorzystywane, "dopisywane" i zmieniane przez stulecia dla osiągnięcia określonych celów.
Z tego co widać, ludzie chcieli nagiąć historię biblijną w celu zmniejszenia przestępczości (nie zabijaj, nie kradnij) a z czasem do zwiększenia zawartości portfela ;) Bo niby z czego księża tak się bogacą? Z datków "na kościół".

@down:
Pozwolę sobie zacytować wypowiedź prouda:
Cytuj
Ani Ty mi nie udowodnisz istnienia jakichś bogów (czy w co tam wierzysz), ani ja ich braku.
Ja również kończę temat.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Verinen w Lutego 07, 2010, 20:10:48
Cytuj
Od razu mieszać w to działanie jakiegoś boga, moim zdaniem jest pójściem na łatwiznę....
No właśnie... I to jest naiwność wierzyć w stworzenie świata kilkoma słowami.(nie chcę dyskryminować niczyjej wiary)

Czy ty naprawdę odbierasz zawsze i wszędzie wszystko dosłownie? A może Bóg był po prostu inicjatorem Wielkiego Wybuchu (między innymi)?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Idilyon w Lutego 07, 2010, 20:40:10
A właśnie?Załóżmy,że Bóg stworzył wszechświat takim,jakim go widzimy,dlatego też nie możemy widzieć Boga,bo on tego nie chciał,albo myślimy,że to wszechświat "sam się zrobił",a on chciał żebyśmy tak to widzieli?

@Down

Amen.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 07, 2010, 20:43:10
Jeśli tak, to już jego problem. Chociaz ciekawa teoria z tym, że ufundował nam Matrixa... lubię takie ;]


Ale zapomniałbym... zakończcie offtop, bo temat nie jest o bogach itp. Tylko o śmierci.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Rucio w Lutego 08, 2010, 18:30:15
No właśnie. Od siebie powiem tylko, ze nie wykluczam istnienia Boga, ani zycia poza grobowego, ale nie moge go tez uznac poniewaz nie ma na to naukowych dowodow. A przyjmowac tego na wiare po prostu nie potrafie.

Tak nie nawiązując do tego o czym aktualnie rozmawiacie, chciałbym napisać że mnie cholernie śmieszą te wypowiedzi tzw. "ateistów" (nie wymienię nicku), z których wynika,że są pewni iż przez 60-70 najbliższych lat nic im się złego nie wydarzy i nie ma co się przejmować tym, co będzie po śmierci, a nawet jeśli po śmierci jest koniec to mam to w dupie bo sobie będę żył i korzystał z życia [or rzyci...] ...
A więc pytam się ciebie,jeden z drugim skąd wiesz,że nie umrzesz jutro,w drodze do pracy/szkoły/czegokolwiek, bo cię ktoś dziabnie nożem,potrąci etc.?

Dziękuję za uwagę.
To chyba do mnie. Uwazam tylko, ze zycie ma sie tylko jedno i trzeba je wykorzystac najlepiej jak sie tylko potrafi. Przeciez to cale Memento mori wymyslono w sredniowieczu po to zeby straszyc chlopkow zeby poboznie pracowali dla swoich panow, a panowie pamietali o wykupieniu odpustu. Dla mnie cale to rozwazanie nad sensem smierci nie ma sensu.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Lutego 09, 2010, 09:38:41
Banda napinaczy, Śmieszy mnie co tu piszecie.

Nie zgrywajcie takich twardzieli, każdy boi się śmierci, w ten czy inny sposób, i możecie mi mówić wasze teorie i tak wam nie uwierzę, lęk przed nieznanym i przed bólem i wszystkim tym związanym ze śmiercią jest wpisane w ludzką naturę. Jedyne co każdy odczuwa inaczej, to stosunek i znaczenie śmierci, oraz to co będzie po niej.

A więc wyluzujcie, misiaki ;*.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: zasa213 w Lutego 16, 2010, 00:07:42
Ja wierze w życie po śmierci. Jednak miałem niedawno pewnie sen, mianowicie:
Coś jak II wojna światowa. Nas zabili, zostałem tylko ja, jakiś hitlerowiec do mnie podszedł i przystawił mi pistolet do głowy... Myślałem że to na prawdę, te uczucie że umieram, to że wszystko się może skończyć, że może nie ma życia po śmierci, to uczucie jest straszne...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Mordrakar w Lutego 25, 2010, 22:30:35
 Życie to nieuleczalna choroba która zawsze się kończy śmiercią :). Kiedyś zadławiłem się głupim cukierkiem mało brakowało a bym się udusił, bałem się tak, że prawie mi stanęło serce myślę że każdy by się wtedy bał że umrze taką głupią śmiercią a jeszcze nie zrealizował swoich celów życiowych. A Bóg, raczej istnieje, bo co innego miało by stworzyć cały wszechświat. Ten wielki wybuch musiał ktoś zapoczątkować, gdyby nie to była by pustka nic.

Lecz to tylko moje opinie :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Nemedis w Marca 02, 2010, 14:49:05
E, ludzie...

Człowiek jest taki mądry, a nie potrafi w swojej główce zmieścic wyobrażenia o własnym nieistnieniu, albo, na przykład nie moze sobie wyobrazić jak coś może istnieć zawsze, bez początku. (Np.: Tak jak to twierdzą nasi kochani katolicy o Bogu, który jest od zawsze. Ide o lewe jądro, ze nitk z Was nie jest w stanie sobie wyobrazić istnienia od zawsze, kazdy głęboko wierzy, choćby nie wiem jak przekonywał innych, ze musi być poczatek wszystkiego. Od czegoś musi się zaczac). No i zazwyczaj, jak zaczynamy myśleć o czyms tak bardoz nierealnym, wpadamy w dziwną przepaść bez odpowiedzi, no bo nie ma zadnego racjonalnego wytlumaczenia. Dla większości jest nierealne to, ze nagle się zaśnie i się nie obudzi. No bo jak? Po całym zyciu nagle umrzec i nawte nie zdawac sobie sprawy z tego, że sie nie żyje? Noo, czyli nie być, bo na tym polega śmierc, jakby się wiedziało, że się nie żyje, to by nie była to śmierć. Od razu uprzedzam, że te wszystkie życia poza grobowe mnie naprawde odrzucają i w poście tym ich nie będzie. Odrzuca mnie też reinkarnacja w róznych postaciach, teorie na temat stałej liczby ludzi, śmierci fizycznej (pomijając "duchową" jak to ludzie pięknie piszą) itd. No, powiem wprost, dla mnie to jest głupie. I nie mówie tego, żeby kogoś obrazic. Po prostu, wg. mnie ludzie wymyślają takie rzeczy, żeby nie wpadać we wcześniej opisaną przeze mnie przepaść, to znaczy, żeby znaleźć sobie jakies wytłumaczenie (nawet abstrakcyjne). Jak umre pójde do nieba. Jak umre, zmienie się w kogos innego i nic nie będe pamiętał. Jak umre narodze się od poczatku. Jak umre, moja dusza będzie żyła nadal. I tak dalej. To samo dotyczy religii - ludzie wymyślają takie rzeczy, żeby mięc świadomość panowania nad nimi. Żeby myśleć, że coś istnieje, że jest coś większego, nad nimi (lub pod nimi, obok, jak tam chcecie). Moga też chcieć dzieki temu usprawieliwiać swoje czyny, zrzucać wine na postacie rodem z fantasty, albo uwieczniac się jako częśc wielkiego planu, w którym nie mają wpływu na nić i zyją pod kloszem jakieś boskiej postaci. Sami zobaczcie - to bardzo wygodne. Zrzucic odpowiedzialność z siebie i przyjąć istnienie czegoś, co jest wazniejsze, większe, władcze - a tak zawsze przedstawia się bogów i religie. Tworzenie wielkich, heroicznych, idealnych, boskich postaci, wklepanie w nich całego idealizmu i wszelkich zalet... To takie naciągane, że aż śmierdzi.

Człowiek fizycznie jest najdoskonalsza formą, organizmem, najwyżej położonym "technologicznie" w naszej liście matki natury. Ale idealny nie jest, a to wszystko przez to głupie myślenie i nikomu niepotrzebny mózg. Słowem? Jestesmy tylko masą komórek ludzie. No, dosyć skomplikowaną, w kończu dzielimy się na atomy, cząsteczki, komórki, tkanki, jesteśmy chodzącą reakcją chemiczną i tak dalej... No ale to nic nie zmienia, bo to nadal świat fizyczny. No i nie możecie przyjąć, że kiedyś, wskutek czegoś po prostu "rozpadniecie się"? Komórki zostaną w jakis sposób naruszone i nie będą mogły funkcjonować. Tyle. A skąd się bierze tyle myślenia i zastanowienia, ja nie wiem. Żeby tłumaczyć sobie śmierc, powinno się patrzec na siebie jak na zwykły organizmn, taki jak ryba, dzik, czy grzyb i bakteria. A to, że mamy uczucia i potrafimy całkiem dobrze myśleć (teoretycznie) to tylko miły dodatek do naszego jakże dziwnego życia (które polega na ciągłym spłenianiu potrzeb, tak samo jak i inne organizmy robią), no i ten dodatek zresztą nie zawsze jest taki miły. Co nie zmienia faktu, że jako ciało, kiedyś się rozpadniemy, zgnijemy, grzybki porosną, bakterie zjedza, staniemy się częścią gleby no i tak dalej... Nie ma co filozofować, jesteście komórkami, i tyle.

Umrzecie. I to wszystko. I zapewniam, nikt nie będzie was prowadził do nieba. Po prosu przestaniecie raz na zawsze istnieć i nie będziecie o tym wiedzieć. Zapadniecie w sen bez snów i koszmarów, taka nieświadomość. No, tyle, że się nie obudzicie na rano, bo nigdy się nie obudzicie, a to za sprawa niefunkcjonującego organizmu, który was nie zbudzi. Kiedyś widziałem swoją droga, taki bardzo ciekawy eksperyment. Obcięto głowe kurczakowi, ale mimo wszystko karmiono wszystkimi potrzebnymi substancjami przez wsytrzykiwanie ich. Kurczak żył jeszcze miesiąc i miał się całkiem dobrze, nawet od czasu do czasu wykonywał ruchy i to nie takie małe. Ale wątpie aby myślał, chociaz nadal chodził. Bakteria też nie myśli, a ma się dobrze. Ciekawe czy się zastanawia nad tym, co się stanie z nią po "śmierci".
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Antictizen w Marca 02, 2010, 16:01:37
Śmierć według mnie jest logiczna i nie powinniśmy się jej bać.Ja tak często śnię,że umieram 3 razy tygodniowo,że strach sam odchodzi.Powinnismy raczej jej się nie bać.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Margoth w Marca 03, 2010, 20:55:01
Tak jak kolega dwa UP.

Po co się zastanawiać nad śmiercią i po co ją sobie tłumaczyć ? Umrzemy i tak i tak, nie będziemy istnieć i tyle. Nie będziemy nawet wiedzieć, że nie żyjemy, bo w końcu wysiądzie nam mózg i po co to tłumaczenie ? Chcecie, to wpadajcie w depresje, ale po co ? Róbcie w życiu najlepiej to co kochacie, spełnijcie swoje marzenia, a potem miejcie gdzieś tą całą śmierć i tyle, ważne że spełniliście swoje marzenia, nie ? No. Koniec kropka. No dobra, jednak piszę dalej :d. Te wszystkie pierdoły, Bogowie, Latające Spaghetti[Dobrze ;D ?] i tak dalej to kit, by sobie ułatwić życie. Podobno nas tak bardzo Bóg kocha, taaa... Tak bardzo, że są wojny, wielu się nie zgodzi, powie że to kara za grzechy, ale czy to ma sens ? Tłumaczycie sobie każdy zły uczynek tym: Szatan Cię opętał, albo tym: To kara za grzechy ludności.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: zasa213 w Marca 03, 2010, 23:07:22
Każdy człowiek ma wolną wolę, niech sobie wywołuje wojny, nie zostanie to mu zapomniane... Kościół wszystkiego nie wyjaśni, nie należy wierzyć w to co mówi kościół, tylko najlepiej prześledzić początki chrześcijaństwa.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Marca 08, 2010, 14:37:59
E, ludzie...

Człowiek jest taki mądry, a nie potrafi w swojej główce zmieścic wyobrażenia o własnym nieistnieniu, albo, na przykład nie moze sobie wyobrazić jak coś może istnieć zawsze, bez początku. (Np.: Tak jak to twierdzą nasi kochani katolicy o Bogu, który jest od zawsze. Ide o lewe jądro, ze nitk z Was nie jest w stanie sobie wyobrazić istnienia od zawsze, kazdy głęboko wierzy, choćby nie wiem jak przekonywał innych, ze musi być poczatek wszystkiego. Od czegoś musi się zaczac). No i zazwyczaj, jak zaczynamy myśleć o czyms tak bardoz nierealnym, wpadamy w dziwną przepaść bez odpowiedzi, no bo nie ma zadnego racjonalnego wytlumaczenia. Dla większości jest nierealne to, ze nagle się zaśnie i się nie obudzi. No bo jak? Po całym zyciu nagle umrzec i nawte nie zdawac sobie sprawy z tego, że sie nie żyje? Noo, czyli nie być, bo na tym polega śmierc, jakby się wiedziało, że się nie żyje, to by nie była to śmierć. Od razu uprzedzam, że te wszystkie życia poza grobowe mnie naprawde odrzucają i w poście tym ich nie będzie. Odrzuca mnie też reinkarnacja w róznych postaciach, teorie na temat stałej liczby ludzi, śmierci fizycznej (pomijając "duchową" jak to ludzie pięknie piszą) itd. No, powiem wprost, dla mnie to jest głupie. I nie mówie tego, żeby kogoś obrazic. Po prostu, wg. mnie ludzie wymyślają takie rzeczy, żeby nie wpadać we wcześniej opisaną przeze mnie przepaść, to znaczy, żeby znaleźć sobie jakies wytłumaczenie (nawet abstrakcyjne). Jak umre pójde do nieba. Jak umre, zmienie się w kogos innego i nic nie będe pamiętał. Jak umre narodze się od poczatku. Jak umre, moja dusza będzie żyła nadal. I tak dalej. To samo dotyczy religii - ludzie wymyślają takie rzeczy, żeby mięc świadomość panowania nad nimi. Żeby myśleć, że coś istnieje, że jest coś większego, nad nimi (lub pod nimi, obok, jak tam chcecie). Moga też chcieć dzieki temu usprawieliwiać swoje czyny, zrzucać wine na postacie rodem z fantasty, albo uwieczniac się jako częśc wielkiego planu, w którym nie mają wpływu na nić i zyją pod kloszem jakieś boskiej postaci. Sami zobaczcie - to bardzo wygodne. Zrzucic odpowiedzialność z siebie i przyjąć istnienie czegoś, co jest wazniejsze, większe, władcze - a tak zawsze przedstawia się bogów i religie. Tworzenie wielkich, heroicznych, idealnych, boskich postaci, wklepanie w nich całego idealizmu i wszelkich zalet... To takie naciągane, że aż śmierdzi.

Człowiek fizycznie jest najdoskonalsza formą, organizmem, najwyżej położonym "technologicznie" w naszej liście matki natury. Ale idealny nie jest, a to wszystko przez to głupie myślenie i nikomu niepotrzebny mózg. Słowem? Jestesmy tylko masą komórek ludzie. No, dosyć skomplikowaną, w kończu dzielimy się na atomy, cząsteczki, komórki, tkanki, jesteśmy chodzącą reakcją chemiczną i tak dalej... No ale to nic nie zmienia, bo to nadal świat fizyczny. No i nie możecie przyjąć, że kiedyś, wskutek czegoś po prostu "rozpadniecie się"? Komórki zostaną w jakis sposób naruszone i nie będą mogły funkcjonować. Tyle. A skąd się bierze tyle myślenia i zastanowienia, ja nie wiem. Żeby tłumaczyć sobie śmierc, powinno się patrzec na siebie jak na zwykły organizmn, taki jak ryba, dzik, czy grzyb i bakteria. A to, że mamy uczucia i potrafimy całkiem dobrze myśleć (teoretycznie) to tylko miły dodatek do naszego jakże dziwnego życia (które polega na ciągłym spłenianiu potrzeb, tak samo jak i inne organizmy robią), no i ten dodatek zresztą nie zawsze jest taki miły. Co nie zmienia faktu, że jako ciało, kiedyś się rozpadniemy, zgnijemy, grzybki porosną, bakterie zjedza, staniemy się częścią gleby no i tak dalej... Nie ma co filozofować, jesteście komórkami, i tyle.

Umrzecie. I to wszystko. I zapewniam, nikt nie będzie was prowadził do nieba. Po prosu przestaniecie raz na zawsze istnieć i nie będziecie o tym wiedzieć. Zapadniecie w sen bez snów i koszmarów, taka nieświadomość. No, tyle, że się nie obudzicie na rano, bo nigdy się nie obudzicie, a to za sprawa niefunkcjonującego organizmu, który was nie zbudzi. Kiedyś widziałem swoją droga, taki bardzo ciekawy eksperyment. Obcięto głowe kurczakowi, ale mimo wszystko karmiono wszystkimi potrzebnymi substancjami przez wsytrzykiwanie ich. Kurczak żył jeszcze miesiąc i miał się całkiem dobrze, nawet od czasu do czasu wykonywał ruchy i to nie takie małe. Ale wątpie aby myślał, chociaz nadal chodził. Bakteria też nie myśli, a ma się dobrze. Ciekawe czy się zastanawia nad tym, co się stanie z nią po "śmierci".


Swoje Teorie, zostaw dla siebie, możesz napisać swoją opinię ale nie ucz Katolików że są głupi, i niedouczeni. Ja ci powiem coś jak ja to widzę, może to wszystkie twoje gadanie, to prawda ( załóżmy ), Ale to czemu kochamy, jesteśmy szczęśliwi itd, nie tak jak zwięrzęta, którę dążą tylko do utrzymania swojego gatunku ( Nawiązanie do twojego kurczaka), to coś chyba nie stworzyła ziemia, lub coś innego, to coś Musi pochodzić od Boga .
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Idilyon w Marca 08, 2010, 16:59:03
Tak jak kolega dwa UP.

Po co się zastanawiać nad śmiercią i po co ją sobie tłumaczyć ? Umrzemy i tak i tak, nie będziemy istnieć i tyle. Nie będziemy nawet wiedzieć, że nie żyjemy, bo w końcu wysiądzie nam mózg i po co to tłumaczenie ? Chcecie, to wpadajcie w depresje, ale po co ? Róbcie w życiu najlepiej to co kochacie, spełnijcie swoje marzenia, a potem miejcie gdzieś tą całą śmierć i tyle, ważne że spełniliście swoje marzenia, nie ? No. Koniec kropka. No dobra, jednak piszę dalej :d. Te wszystkie pierdoły, Bogowie, Latające Spaghetti[Dobrze ;D ?] i tak dalej to kit, by sobie ułatwić życie. Podobno nas tak bardzo Bóg kocha, taaa... Tak bardzo, że są wojny, wielu się nie zgodzi, powie że to kara za grzechy, ale czy to ma sens ? Tłumaczycie sobie każdy zły uczynek tym: Szatan Cię opętał, albo tym: To kara za grzechy ludności.

Pierwsze primo,to żydzi uważają,że to co złe,to kara za grzechy.

Drugie primo,to ludzka sprawa,że są wojny i ludzką sprawą jest się bronić.Chociaż ludzie,gdyby chcieli,mogliby zapobiec wojnom.

Trzecie primo,w naszych czasach raczej nie mówi się,że to szatana wina,bo znowuż grzech rzeczą człowieczą :P
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Nemedis w Marca 10, 2010, 11:14:57
E, ludzie...

Człowiek jest taki mądry, a nie potrafi w swojej główce zmieścic wyobrażenia o własnym nieistnieniu, albo, na przykład nie moze sobie wyobrazić jak coś może istnieć zawsze, bez początku. (Np.: Tak jak to twierdzą nasi kochani katolicy o Bogu, który jest od zawsze. Ide o lewe jądro, ze nitk z Was nie jest w stanie sobie wyobrazić istnienia od zawsze, kazdy głęboko wierzy, choćby nie wiem jak przekonywał innych, ze musi być poczatek wszystkiego. Od czegoś musi się zaczac). No i zazwyczaj, jak zaczynamy myśleć o czyms tak bardoz nierealnym, wpadamy w dziwną przepaść bez odpowiedzi, no bo nie ma zadnego racjonalnego wytlumaczenia. Dla większości jest nierealne to, ze nagle się zaśnie i się nie obudzi. No bo jak? Po całym zyciu nagle umrzec i nawte nie zdawac sobie sprawy z tego, że sie nie żyje? Noo, czyli nie być, bo na tym polega śmierc, jakby się wiedziało, że się nie żyje, to by nie była to śmierć. Od razu uprzedzam, że te wszystkie życia poza grobowe mnie naprawde odrzucają i w poście tym ich nie będzie. Odrzuca mnie też reinkarnacja w róznych postaciach, teorie na temat stałej liczby ludzi, śmierci fizycznej (pomijając "duchową" jak to ludzie pięknie piszą) itd. No, powiem wprost, dla mnie to jest głupie. I nie mówie tego, żeby kogoś obrazic. Po prostu, wg. mnie ludzie wymyślają takie rzeczy, żeby nie wpadać we wcześniej opisaną przeze mnie przepaść, to znaczy, żeby znaleźć sobie jakies wytłumaczenie (nawet abstrakcyjne). Jak umre pójde do nieba. Jak umre, zmienie się w kogos innego i nic nie będe pamiętał. Jak umre narodze się od poczatku. Jak umre, moja dusza będzie żyła nadal. I tak dalej. To samo dotyczy religii - ludzie wymyślają takie rzeczy, żeby mięc świadomość panowania nad nimi. Żeby myśleć, że coś istnieje, że jest coś większego, nad nimi (lub pod nimi, obok, jak tam chcecie). Moga też chcieć dzieki temu usprawieliwiać swoje czyny, zrzucać wine na postacie rodem z fantasty, albo uwieczniac się jako częśc wielkiego planu, w którym nie mają wpływu na nić i zyją pod kloszem jakieś boskiej postaci. Sami zobaczcie - to bardzo wygodne. Zrzucic odpowiedzialność z siebie i przyjąć istnienie czegoś, co jest wazniejsze, większe, władcze - a tak zawsze przedstawia się bogów i religie. Tworzenie wielkich, heroicznych, idealnych, boskich postaci, wklepanie w nich całego idealizmu i wszelkich zalet... To takie naciągane, że aż śmierdzi.

Człowiek fizycznie jest najdoskonalsza formą, organizmem, najwyżej położonym "technologicznie" w naszej liście matki natury. Ale idealny nie jest, a to wszystko przez to głupie myślenie i nikomu niepotrzebny mózg. Słowem? Jestesmy tylko masą komórek ludzie. No, dosyć skomplikowaną, w kończu dzielimy się na atomy, cząsteczki, komórki, tkanki, jesteśmy chodzącą reakcją chemiczną i tak dalej... No ale to nic nie zmienia, bo to nadal świat fizyczny. No i nie możecie przyjąć, że kiedyś, wskutek czegoś po prostu "rozpadniecie się"? Komórki zostaną w jakis sposób naruszone i nie będą mogły funkcjonować. Tyle. A skąd się bierze tyle myślenia i zastanowienia, ja nie wiem. Żeby tłumaczyć sobie śmierc, powinno się patrzec na siebie jak na zwykły organizmn, taki jak ryba, dzik, czy grzyb i bakteria. A to, że mamy uczucia i potrafimy całkiem dobrze myśleć (teoretycznie) to tylko miły dodatek do naszego jakże dziwnego życia (które polega na ciągłym spłenianiu potrzeb, tak samo jak i inne organizmy robią), no i ten dodatek zresztą nie zawsze jest taki miły. Co nie zmienia faktu, że jako ciało, kiedyś się rozpadniemy, zgnijemy, grzybki porosną, bakterie zjedza, staniemy się częścią gleby no i tak dalej... Nie ma co filozofować, jesteście komórkami, i tyle.

Umrzecie. I to wszystko. I zapewniam, nikt nie będzie was prowadził do nieba. Po prosu przestaniecie raz na zawsze istnieć i nie będziecie o tym wiedzieć. Zapadniecie w sen bez snów i koszmarów, taka nieświadomość. No, tyle, że się nie obudzicie na rano, bo nigdy się nie obudzicie, a to za sprawa niefunkcjonującego organizmu, który was nie zbudzi. Kiedyś widziałem swoją droga, taki bardzo ciekawy eksperyment. Obcięto głowe kurczakowi, ale mimo wszystko karmiono wszystkimi potrzebnymi substancjami przez wsytrzykiwanie ich. Kurczak żył jeszcze miesiąc i miał się całkiem dobrze, nawet od czasu do czasu wykonywał ruchy i to nie takie małe. Ale wątpie aby myślał, chociaz nadal chodził. Bakteria też nie myśli, a ma się dobrze. Ciekawe czy się zastanawia nad tym, co się stanie z nią po "śmierci".


Swoje Teorie, zostaw dla siebie, możesz napisać swoją opinię ale nie ucz Katolików że są głupi, i niedouczeni. Ja ci powiem coś jak ja to widzę, może to wszystkie twoje gadanie, to prawda ( załóżmy ), Ale to czemu kochamy, jesteśmy szczęśliwi itd, nie tak jak zwięrzęta, którę dążą tylko do utrzymania swojego gatunku ( Nawiązanie do twojego kurczaka), to coś chyba nie stworzyła ziemia, lub coś innego, to coś Musi pochodzić od Boga .


Uczucia to substancje chemiczne wytwarzane w odpowiedniej ilości organizmie, tak jak endorfiny odpowiedzialne za radość. Wszystko służy temu, aby człowiek wiedział, odczuwał, co jest dla niego odpowiednie. Jak się sparzysz to już wiesz, że nie powinieneś dotykać ognia. Przecież pisałem o tym, wszystko co mamy nowego to umysł. W teorii. I nie pindol mi tu o Bogu, bo ostrzegałem, że jego w poście moim nie będzie. I wyraźnie napisałem, że nikogo tu nie chce obrażać. Jak się nie podoba, to się nie czyta.

Ps.: Własnie o tym pisałem wczesniej. Najlepiej wymyślić sobie super boską istote i przypisać jej wszystko. "Bo to musi pochodzic od Boga! Nie ucz Katolików! Jesteśmy najlepsi i nasza wiara jest prawdziwa! Bla bla bla, swoje teorie zachowaj dla siebie! Blah blah blah blah blah blah! Blah blah blah blah? Blah blah!"

Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Idilyon w Marca 11, 2010, 20:46:53
Cytuj
Ps.: Własnie o tym pisałem wczesniej. Najlepiej wymyślić sobie super boską istote i przypisać jej wszystko. "Bo to musi pochodzic od Boga! Nie ucz Katolików! Jesteśmy najlepsi i nasza wiara jest prawdziwa! Bla bla bla, swoje teorie zachowaj dla siebie! Blah blah blah blah blah blah! Blah blah blah blah? Blah blah!"

Nie.To właśnie ateiści się zachowują,jakby byli najmądrzejsi i najlepsi na świecie :P Jeszcze nie słyszałem katolika,który by tak mówił,a ateistę-nie raz :P

Rozmowa z ateistą:
-Cześć.
-Siema.
-Dlaczego nie chodzisz do kościoła?
-Bo jestem ateistą.
-A dlaczego jesteś ateistą?
-Bo nie chce mi się chodzić do kościoła.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Dzejkobs w Marca 11, 2010, 20:57:39
no to fajnych znasz ateistów...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Marca 11, 2010, 21:36:09
Dobra spoko, nie napinajmy się chłopak ma swoje zdanie, lubi się grzebać w endorfinach ;p, Ja mam swoje i tyle. Nie spamujmy ;p.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Verinen w Marca 12, 2010, 14:58:57
Jedna sprawa mnie niezmiernie ciekawi... Otóż tą sprawą jest działalność pana K. Jackowskiego, z którego usług korzysta rzekomo nawet policja :)
Co myślicie o tym gościu?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Pifcio w Marca 13, 2010, 10:09:55
Jedna sprawa mnie niezmiernie ciekawi... Otóż tą sprawą jest działalność pana K. Jackowskiego, z którego usług korzysta rzekomo nawet policja :)
Co myślicie o tym gościu?

Jasnowidz?? Może wróżki jeszcze do tego spełniające marzenia, może jakieś czarownice, czarne koty?? ludzie!!! to nie średniowiecze...ehhh...


Ive endorfiny działają i są to zwykłe związki chemiczne (peptydy), które wytwarzane między innymi przez nasz mózg poprawiają nam samopoczucie i stąd takie pozytywne wrażenia... Ale wracając do Twojej wypowiedzi, cyt: "ja mam swoje zdanie i tyle" ... to masz błędne zdanie, bo jesteś po prostu zaślepiony swoimi przekonaniami i nie bierzesz pod uwagę, że coś może istenieć obok czegoś...

Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Marca 13, 2010, 10:33:00
Ludzie!! Ten wątek nie jest o rozmowach na temat religii, ale o naszych odczuciach związanych ze śmiercią. Niech administracja najlepiej to zamknie bo ostanie posty bardzo daleko odbiegają od pierwotnego tematu.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Pifcio w Marca 13, 2010, 10:58:19
Ludzie!! Ten wątek nie jest o rozmowach na temat religii, ale o naszych odczuciach związanych ze śmiercią. Niech administracja najlepiej to zamknie bo ostanie posty bardzo daleko odbiegają od pierwotnego tematu.

No właśnie nie do końca odbiegają... religia, jak i Bóg dla większości tutaj przesiadujących ludzi wiążę się z narodzeniem i co tutaj jest omawiane również ze śmiercią... dla katolika rozważanie na temat śmierci jest równoznaczne z rozważaniem na temat Boga, czyli drogi gdzie później nasza dusza będzie podąrzała... dla ateistów to raczej rozmowa o funkcjonowaniu naszego organizmu, fizjologii, zachowań, reakcji...


Edit@down: A kto powiedział, że to było skierowane do Ciebie?? to akurat nie na temat...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Verinen w Marca 13, 2010, 11:00:59
A kto powiedział,że wierze w skuteczność tego gościa?? Chodzi mi o to, że dziwne jest to,że policja korzysta z jego usług.Tyle.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Plopp w Marca 13, 2010, 17:32:02
Wg. mnie jest to nadmuchane, czyli kolo ma reklamę a media sensację;)

A co do mojego poglądu na śmierć i życie(wiarę w boga):

Wieżę w boga bo tak jakoś wyszło. Na dzień dzisiejszy, extra mam spokojne sumienie, bliskich znajomych na wszystkich półkulach... No i oczywiście koło 600 mil. braci;]

Zakładam, że po zaniechaniu czynności biologicznych (czy jak to tam nazywacie) jest życie niematerialne. A jeśli nawet się mylę to nie będzie przecież komu tego żałować... heh... A nóż widelec to co piszą w biblii nie jest bajką i gdybym odrzucił zbawienie od przeznaczonego każdemu człowiekowi końca, poszedłbym do piekła o wiele gorszego niż te którym straszą nianie niegrzeczne dzieci?... Była by bida i nawet ruska mafia by mi nie pomogła.   

Czy się boje? Nie.   

A teraz trochę spamu;))

Nikt nie ma prawa nikogo obrażać... A ja osobiście mam do pewnej grupy ateistów to samo co do satanistów... a mianowicie to, że są sobie osoby obnoszące się z tym tak nachalnie, że aż idiotycznie... Zaczynają swoje wypowiedzi od "jestem ateistą", co rusz słyszy się "ksiądz to pedał", "w boga wieżą debile"... a jak już kogoś zirytują to piszą "jak się nie podoba to nie czytaj" lub "mamy wolność słowa".       
Zachowują się tak jakby zielonoświątkowiec modlił się glosolalią w autobusie a żyd biegał z siusiakiem na wierzchu w miejscu publicznym.

Panowie ateiści...
Za przykład dam wam mojego dziadka... Mój dziadek, człowiek nauki i rozumu, ateista... Gdy babcia prosi go o to by odprowadził ją do kościoła, on nie wyskakuje jej z tezami typu "człowiek powstał z małpy", "Boga niema"... tylko niemało że odprowadza babcie ale i wchodzi z nią do kaplicy... siedzi przy niej trzy godziny(nabożeństwo ewangeliczne)... wstaje do modlitwy, śpiewa pieśni, siedzi spokojnie na kazaniu i pewnie liczy samogłoski... ale za nic nikt obcy nie domyśliłby się, że jest na nabożeństwie bo jako szlachcica wychowano go, że kobietom się nie odmawia.       
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Owicz w Marca 13, 2010, 23:04:17
Oczywiście że się boję śmierci, zresztą każdy powinien mieć jakieś odczucie do tego zjawiska. Wyobrażam sobie to jako stan, wktorym znajdowaliśmy się przed narodzeniem, lub przejściem do innej perspektywy (nie niebo/piekło). Ci ze śmierci klinicznej widzą ponoć tunel i światło. Może to nie jest złudzenie, lecz przechodzenie duszy przez ten świat?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Arto w Marca 14, 2010, 12:27:25
Cytuj
Ci ze śmierci klinicznej widzą ponoć tunel i światło. Może to nie jest złudzenie, lecz przechodzenie duszy przez ten świat?
Albo w podświadomości pomyśleli sobie "zaraz zobaczę tunel i światło" i widzą to co chcą. Może śmierć to stan niekończącego się snu? Nie wiem i na pewno nikt z nas się o tym nie dowie do puki sam nie zaniemoże.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: ShadowBlade w Kwietnia 26, 2010, 22:15:05
Z jednej strony boję się śmierci,a z drugiej nie. Mam dwie teorie: albo po śmierci jest nic ( a raczej go nie ma), albo jest druga kraina (nie do opisania, może każdy sam sobie ją tworzy? Przeciętny człowiek wykorzystuje 4-5% swojego mózgu, wybitni geniusze ok 8%, pomyślcie sobie jaką mielibyśmy władze i jakie stany mogli byśmy osiągać wykorzystując 100% swojego umysłu). Ja osobiście wolałbym, aby prawdziwa była ta druga opcja, chciałbym żyć w krainie, pełnej łąk, lasów, gór, rzek, gdzie człowiek żył by w idealnej harmonii z naturą, coś ala Nangijala a raczej Nangilima z moim zdaniem świetnej książki (czytałem ją bardzo dawno temu) pt. Bracia Lwie Serce. Śmieszy mnie również większość katolików - wierzy, że istnienie człowieka sięga ok. 3 tys. lat? Nie wierzy, że kiedykolwiek istniały dinozaury? A tak poza tym, to czemu rzekomo zwierzęta niby nie mają duszy? Skoro zwierzęta jej nie mają to człowiek też nie, tak ogólnie rzecz biorąc to człowiek też jest zwierzęciem, tyle, że inteligentnym.
Ile może być planet na którym żyją istoty inteligentne, myślące - i nie chodzi mi tu o zielone ufoludki, mogą być podobni do nas, żyć własnym życiem, mieć prace, rodzinę, swoje marzenia, hobby, wierzenia, przecież wszechświat jest nieskończony, a więc i takich planet może być nieskończenie wiele.

A tak z innej beczki. Przecież na pyłku kurzu może też być życie, jakieś organizmy tylko, że tak mikroskopijne, że nawet nie wiem jakim mikroskopem czy nie wiem co jeszcze ich nie ujrzymy, może uznacie mnie za debila.... ale myślę, że to jest możliwe, może tak samo jest w naszym przypadku?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Maja 10, 2010, 20:48:07
W sumie to ziemia, [lub jak kto woli "wszechświat"] może być tylko jakimś małym "pyłkiem kurzu" w jakimś wielkim świecie. Choć jestem katolikiem to dla mnie jest śmieszne [i pewnie się bóg z nas śmieje ;x] że nie wierzymy nie możemy wierzyć w dinozaury i inne tego typu "nasze poprzedniki"... Przecież nauka już dawno określiła że są organizmy od nas o wiele mniejsze ale również szuka większych o wiele od nas. Choć na razie nic nie znalazła to nauka nie może zaprzeczyć że jest życie [pewnie nawet bardziej rozwinięte] na innych planetach... Ale przecież na naszej planecie "podobno" było życie które coś, lub ktoś, zakłóciło lecz, które było od nas o wiele bardziej rozwinięte. A nasza zagłada ma "podobno" zacząć się pod koniec 2012. Wiem że się pewnie zaśmiejecie ale ja wieże że może nastać "koniec świata" który tak naprawdę tylko zatrze to co się do dziś [i będzie się działo] dzieje i wszystko zacznie się od nowa...

A co do śmierci to sam nie wiem, ale raczej podobnie jak shadow nie jestem w 100% przekonany czy rzeczywiście jest takie coś jak piekło, niebo, czyściec. Po prostu myślę że jak ktoś ma zmartwychwstać [za dobre życie doczesne] to to się stanie a jak był "zuy" to po prostu dla niego koniec i tyle... Choć może jest takie coś jak "druga szansa" i wszystko jest z duszy "kasowane" i człowiek rodzi się w tym świecie na nowo [ale tak od razu, nie chodzi mi o zmartwychwstanie], bo w końcu ile razy się mówi że "Gdy ktoś umiera to ktoś inny się rodzi"...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: DimoN w Maja 15, 2010, 08:59:28
Ja się śmierci boje.Najgorsze by było to jak by ktoś ,z tego że jak umarłam sam by się zabił. :/
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Jedes w Maja 22, 2010, 19:11:29
Bardziej się boję śmierci rodziny niż mojej własej. Na swoją mam wyj*bane!
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: MikiBar w Maja 22, 2010, 21:02:46
Bardziej się boję śmierci rodziny niż mojej własej. Na swoją mam wyj*bane!
Hehe. Dokładnie. Ja mam tak samo. Rodziny i wszystkich bliskich mi osób.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Plopp w Maja 22, 2010, 22:56:07
Ja też tak miałem... Po pogrzebie matki mojego kolegi naszły mnie refleksje (zacząłem współczuć)... "co by było gdyby moja matka umarła"... I w drodze z cmentarza do domu zdążyłem się poryczeć otrzeć łzy i jeszcze raz się poryczeć. Potem jak matka z ojcem gdzieś wyjeżdżali i spóźniali się z powrotem to się zaczynały czornoje myśli;\ Po godzinie dostawałem ataku nerwicy i kołatania w klacie... Na każdy dźwięk karetki zamierałem przekonany, że zaraz przyjdzie dyrektor i mnie zwolni abym zdążył się pożegnać z rodzicami itp...

No ale jakoś to mi z czasem przeszło;))

 
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: SirSalvadin w Maja 22, 2010, 23:17:57
Tak jak wy Panowie. Bardziej obawiam się śmierci bliskich szczególnie ważnych mego serca. Jeszcze kilka lat temu miałem problemy z zasypianiem z tą myślą ale jakoś połatałem wszystko i już jest ok.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Fudi w Maja 22, 2010, 23:50:59
Boje się śmierci, to oczywiste. Ta właśnie świadomość jednorazowości odepchneła mnie od wiary, gdy uświadomiłem sobie fakt, że umre, predzej czy puźniej, ogarneło mnie takie przerażenie, że żaden Bóg, godziny spędzone w kościele i na lekcjach relgii nie mogły mi pomóc. Bo jak to oprawca może być wybawcą? Szczerze? To bardzo zazdroszcze wszystkim tym, którzy mają ten dar - wiare.

To forum fanów M&B ?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: oskareczekeczek w Maja 23, 2010, 01:53:04
Nie boję się specjalnie swojej śmierci. Przestraszę się jej kiedy podejdzie, a do tamtej pory raczej nie zamierzam zaprzątać sobie tym głowy. Mam świadomość że kiedyś mnie nie było i kiedyś mnie nie będzie, a że nie mogę się dowiedzieć co się ze mną stanie gdy już odejdę, w ogóle się nad tym nie zastanawiam. Wiem że mogę umrzeć w każdej chwili, dlatego staram się żyć pełnią życia.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Plopp w Maja 23, 2010, 08:52:59
To forum fanów M&B ?

Pewnie większość forumowiczów to fani M&B. Ale są i tacy co fanami nie są.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Zagłoba Kmicic w Stycznia 21, 2011, 13:28:34
Ja także wierzę w reinkarnację,bo przecież dlaczego człowiek jak umrze ma już nic nie czuć,nie widzieć,nie słyszeć.Ja nie wierzę w jakiegoś Jezusa,boga itp.Nie wierzę i tyle nie ma też żadnych aniołów,duchów,diabła,demonów itd.A zresztą sami się kiedyś przekonamy jak to jest umrzeć.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: kubacho w Stycznia 21, 2011, 13:40:02
Jasne że się boję. Koniec. The End. Wszystkiego i na Zawsze. Kurtyna w dół i bye bye piękny świecie.
Ale jak to bywa strach nie przepełnia mnie na codzień. Wiem że umrę ale kiedyśtam w bliżej nie określonej przyszłości. Nie myslę o tym strachu ale czai się gdzieś tam czeka na sytuacje ekstremalne, gdzie śmierć wydaje się alternatywą i wtedy o sobie przypomina. Dlatego lubię skoki na linie. Masz uczucie że śmierć jest blisko (choć to nieprawda w sumie) i dlatego już po skoku masz niesamowitego kopa. Udało ci się! Bez strachu wobec śmierci życie byłoby monotonne ;D
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: matilon w Stycznia 21, 2011, 15:33:31
Ja nie czuję żebym się bał, ale też bym się nie bał. Jestem tak jakoś po środku.
Za to boję się, że śmierć dotknie moich najbliższych. Mimo tego, nie czuję bym płakał na ich pogrzebie. Nie umiem przez takie rzeczy płakać.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Shary w Kwietnia 25, 2011, 13:57:03
Ja wieże że jak umrę po prostu odrodzę się jako ktoś inny, bez pamięci o wcześniejszym życiu, Ale i tak się boję śmierci, ale
Bardziej się boję śmierci rodziny niż mojej własej. Na swoją mam wyj*bane!
Ja takżę :(
Szkoda że życie jest takie krótkie, jeśli umrę to wolę umrzeć z czystą duszą (jeżeli to co napisałem na początku to nie prawda to nie zamierzam iść do piekła lub czyśca),  ważne żeby dożyć wnuków i potomstwa :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Kwietnia 25, 2011, 14:09:11
Czy boję się śmierci? Nie.
Może później się to zmieni, ale w tej chwili zastanawiam się co się stanie gdy umrę. Czy jest jakieś życie pośmiertne? Czy nadejdzie reinkarnacja? Czy trafię do nieba/piekła/czyśćca, a jeśli tak, to czy powstanie jakaś nowa dusza, która trafi na ziemię?
To moje wszystkie przemyślenia na temat śmierci, a przynajmniej na razie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Kwietnia 25, 2011, 22:02:21
Każdy odczuwa pewien lęk przed śmiercią... Ważne jest, aby nauczyć się z nim radzić. Nie może on nas paraliżować. Jestem praktykującym katolikiem, więc nie martwi mnie pytanie "Czy jest coś po śmierci?". Bardziej przejmuje mnie wyobrażenie tego, że będę istniał wieczność. Na nic mi myśl, że pewnie trafię do czyśćca, a potem do nieba (albo prosto do nieba)...

Miałem jakiś czas temu pewien sen:
Na naszą szkołę napadli jacyś terroryści. Trzymali wszystkich na sali gimnastycznej, a ja próbowałem uciec, jednak jeden z "tych złych" stał za ścianą i mnie zatrzymał. Zacząłem go prosić, błagać wręcz o uwolnienie itd... On jednak przystawił mi lufę do głowy i kiedy miał już strzelać napadła mnie tylko jedna myśl: "A więc tak to jest umierać..."
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Conrad Shieldcrusher w Kwietnia 25, 2011, 23:42:24
Za dużo Counter Strike'a, Arthasan. Lepiej ćwicz konnicę w WB :D
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Blitzwing w Kwietnia 26, 2011, 00:36:37
Bardziej boimy się śmierci osób których kochamy, bo to my będziemy musieli potem cierpieć. Stanu w którym przeleciało mi życie przed oczami raz się doczekałem, leżąc na dnie jeziorka : p Ale od czego ma się kolegów. Od tamtego czasu przestałem się bać o swoje życie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Gedeon Jerubaall w Kwietnia 26, 2011, 13:04:27
Bardziej boimy się śmierci osób których kochamy, bo to my będziemy musieli potem cierpieć. Stanu w którym przeleciało mi życie przed oczami raz się doczekałem, leżąc na dnie jeziorka : p Ale od czego ma się kolegów. Od tamtego czasu przestałem się bać o swoje życie.
podkreślenie Gedeon.
Zaimponowałeś mi tym wnioskiem. BTW obawiam się bolesnej śmierci, potem nie wiem co ..., może słońce przed Tobą? może tak? może nie? daleko stąd? a może bliżej, choć teraz zdaje się, że nie można bliżej świata, nie wiem.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Conrad Shieldcrusher w Kwietnia 26, 2011, 21:50:38
Czego tu się bać, "Raz matka rodziła i raz się zdycha". Bardziej należy obawiać się bólu towarzyszącemu śmierci niż samej śmierci.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Seahawk w Czerwca 28, 2011, 15:10:28
Cóż zdaje mi się że ja boję się śmierci, a właściwie samego momentu umierania. To musi byc dziwne uczucie jak się umiera. Ale wierzę w niebo, piekło itp. dlatego też staram się nie dokuczac innym ludziom oraz zwierzętom. Nacodzień nie myślę jakoś szczególnie o śmierci no bo właściwie po co? Będę o niej myślał jak będę umierał. Bo przecież życie jest za krótkie żeby o niej myślec. Rzecz jasna szanuję ludzi o innych poglądach na ten temat. Mam wrażenie że w programach naukowych profesorzy, doktorzy itp. próbują udowodnic chrześcijanom i innym takim, że bóg nie istnieje, chcą zniszczyc u nich wszelkie przekonania "nieracjonalne" . Niektórzy chcą dowodów na istnienie boga. Cóż gdyby Jezus nagle pojawił się w telewizji (na wszystkich kanałach), stał na rogu każdej ulicy wszyscy by w niego wierzyli bo go widzieli. A Jezus w Biblii (dla co niektórych księdze bluźnierstw) mówił cosik na ten temat.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Solejók w Czerwca 28, 2011, 17:28:38
Mój poprzedniku ty.. Po pierwsze, pisze się Bóg. Po drugie, temat jest o śmierci, a ty poświęciłeś jej połowę posta, resztę zostawiając na przemyślenia dotyczące istnienia Boga. Po trzecie, nie warto rozmawiać o takich rzeczach, bo wywołasz neverending dyskusja. No, ale jak już, to cię zapytam : Skoro ludzie by chcieli objawienia Boga, wtedy nie byłoby to już wiarą, fakt. Tylko teraz zadam ci pytanie, to po co w ogóle wierzyć, skoro nie ma żadnych normalnych dowodów oprócz książki napisanej ileś tam lat temu, w której informacje mogą być równie dobrze wyssane z palca? Po-co-wierzyć. Nie ma to sensu, nikt nie przestrzega tego dekalogu, mało osób zajrzało kiedykolwiek do Biblii (mówię o wierzących). Odpowiedz mi więc na pytanie : Po co mam wierzyć w coś, co mi nic nie daje i nie ma powodów, by miało coś dawać i istnieć?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Hofiko w Czerwca 28, 2011, 17:47:42
Twierdzisz, że to naukowcy są agresywni? Krucjaty, mówi Ci to coś? Kobiety, dzieci, i staruszkowie zarzynani na najwymyślniejsze sposoby przez rycerzy Boga, z krzyżami na surcotach, i z błogosławieństwem Watykanu? Palenie na stosie po czymś, co było jawną kpiną procesu? Jak się przyznasz to cię zabijemy a jak nie przyznasz to pójdziesz na tortury, a wtedy patrz punkt pierwszy? Spalenie i zdelegalizowanie wszystkich dzieł wielkich filozofów i myślicieli sprzed Chrystusa, bo to ,,zue i pogańskie''? Człowieku, nie denerwuj mnie... czasy, gdy do głosu doszła religia to najciemniejszy i najstraszliwszy okres w historii świata...

(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Czerwca 28, 2011, 18:16:25
Twierdzisz, że to naukowcy są agresywni? Krucjaty, mówi Ci to coś? Kobiety, dzieci, i staruszkowie zarzynani na najwymyślniejsze sposoby przez rycerzy Boga, z krzyżami na surcotach, i z błogosławieństwem Watykanu? Palenie na stosie po czymś, co było jawną kpiną procesu? Jak się przyznasz to cię zabijemy a jak nie przyznasz to pójdziesz na tortury, a wtedy patrz punkt pierwszy? Spalenie i zdelegalizowanie wszystkich dzieł wielkich filozofów i myślicieli sprzed Chrystusa, bo to ,,zue i pogańskie''? Człowieku, nie denerwuj mnie... czasy, gdy do głosu doszła religia to najciemniejszy i najstraszliwszy okres w historii świata...

(click to show/hide)
Podaj mi nazwę krucjaty, którą dowodził jakiś papież. Świecki feudał to żaden duchowny. Mogę Ci także powiedzieć że "Imię róży" to żadna powieść historyczna i cyrki jakie tam odprawiała inkwizycja to literacka fikcja. Święte Oficjum na tle średniowiecznych sądów zapewniało duże możliwości do obrony. Zainteresuj się skąd inspiracje czerpali Ojcowie Kościoła czyli święci Augustyn i Tomasz.
Równie dobrze ja mogę wypominać jakie to mroczne czasy nastały w ateistycznej Rosji Sowieckiej bądź w Demokratycznej Kampuczy, a to czasy mniej odległe niż średniowiecze, więc ofiary są lepiej udokumentowane.

Jak tuż tak masz offtopować to trzeba było się już wstrzymać.

EDIT Down: Nie będę tu dalej offtopował.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Hofiko w Czerwca 28, 2011, 18:29:06
Sowieci nie zabijali ludzi w imię braku boga, tylko w imię rewolucji komunistycznej.

Nie wydaje mi się, żeby feudałowie zwołali sobie synod i zmusili papieża żeby pobłogosławił masowe mordy na Arabach.

A jeżeli chodzi o moją wiedzę o niesprawiedliwych procesach o czarownictwo, to bynajmniej nie czerpię jej z beletrystyki. A już sam fakt, że ludzie byli potępiani i zabijani za odmienne zdanie niż kościół zdecydowanie obala tezę Seahawka o tym, że to ludzie nauki nastają na kościół i wpajają mu swoje teorie, podczas gdy ten pozostaje bierny.

(click to show/hide)

EDIT UP: Jeżeli tak, to luknij do spoilera. : >
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: wasil1603 w Lipca 04, 2011, 15:08:19
Podaj mi nazwę krucjaty, którą dowodził jakiś papież.


No wiesz Hitler też nie stawał w pierwszym szeregu z bronią i walczył (mówię o 2 WŚ,wiem że podczas 1 WŚ walczył,ale wtedy to były inne Niemcy),ale czy możemy powiedzieć że jest niewinny???Nie gdyż to on wydawał rozkazy,podobnie można powiedzieć że to nie on i Stalin byli odpowiedzialni za podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow,bo przecież nie byli tam osobiście.Papież w średniowieczu rządził i prowadził własną politykę i to on był odpowiedzialny (przynajmniej w większej części) za krucjaty,a co do często podawanego przez obrońców wiary argumentu "przedawnienia",że niby Kościół jest cool bo przecież to że mordował kilkaset lat temu to już dawno i się nie liczy,pytam czy żyliście w czasach Hitlera?Raczej nie.Podejrzewam także że wasi rodzice nie pamiętają tamtych czasów (choć mogę się mylić),więc nazizm też był dość dawno temu,ale czy to oznacza że powinniśmy wybaczyć nazistom?Inkwizycja,więc Grievousie sądzisz że to wszystko bajeczki wyssane z palca,jest wiele źródeł mówiących inaczej,ale przecież każdy wie,że Galileusz był podstępnym łotrem,a głoszona przez niego teoria to herezje i został słusznie osądzony -.-,że tylko Kościół ma rację.Możliwość obrony jakie to wspaniałe,że zupełnie niewinnego człowieka brano na proces w którym mógł się bronić,co i tak raczej nic mu nie dawało gdyż najczęściej był skazywany.Wyobraź sobie jak byś się poczuł,gdyby ktoś twoją wiarę w Boga (bez urazy) uznał za herezję,przyszłaby policja pobiła cię,nawyzywała i siłą zaciągnęła do sali tortur.Jak rozciągaliby tobie kończyny zmuszając do przyznania się do winy,której nawet nie znasz bo jesteś niewinny,a następnie zanieśli cię na proces w którym mógłbyś się bronić tylko po co?By dostać dodatkową porcję tortur.Jednak zbytnio dałem się ponieść falom offtopu,gdyż i tak ciebie nie przekonam,pewnie gdyby papież(de facto nieomylny) kazał ci skoczyć w ogień,albo strzelić sobie głowę bo po dokonaniu tego zostałbyś zbawiony,tak byś uczynił.

Wracając do tematu to ja raczej nie boję się śmierci mimo,że jestem ateistą,co ma być to będzie,ważne by dobrze się bawić :),a także uczynić jak najwięcej dobrego,dlatego studiuję medycynę gdy jest się dobrze pamiętanym to jest się także w pewnym stopniu nieśmiertelnym,bo twoja istota będzie istnieć w umysłach innych ludzi,takie są moje przemyślenia.Religa jest w pewnym sensie moim wzorem,dowodem,że na przekór tym obleśnym katolom (złym katolikom,pokroju moherów)można być ateistą i być moralnym,czynić dobro i umrzeć z satysfakcją że coś się zmieniło na lepsze w tym szalonym świecie.(Tak wiem jestem zbytnim idealistą).Latający potwór spaghetti odcedzi moje czyny :).


EDIT:Przepraszam i dziękuję za poprawienie mnie,wiedziałem że Galileusz został zrehabilitowany tak jak Giordano Bruno,co nie zmienia faktu że zostało to zrobione dość późno i nie doczekał się przeprosin za życia,ale lepiej późno niż wcale.Zapomnijmy o Galileuszu.Jednak taki Kazimierz Łyszczyński nie doczekał się rehabilitacji o ile mi wiadomo.W przedawnieniu nie chodziło konkretnie o Grievousa tylko ogólnie o argument często (choć nie zawsze) podawany przez obrońców wiary,podobnie jak niektórzy ateiści mówią,że wiara jest irracjonalna,a ja takiego argumentu nie użyłem.Chociaż on też coś podobnego powiedział,ale w temacie o religii.Potraktowałem to trochę zbyt osobiście,zmienię na liczbę mnogą tam gdzie trzeba.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Argaleb w Lipca 04, 2011, 15:38:48
Cytuj
Inkwizycja,więc sądzisz że to wszystko bajeczki wyssane z palca,jest wiele źródeł mówiących inaczej,ale przecież każdy wie,że Galileusz był podstępnym łotrem,a głoszona przez niego teoria to herezje i został słusznie osądzony -.-.

Nie wiem czy wiesz ale kościół oficjalnie zrehabilitował Galileusza. To tak gwoli ścisłości, raczej zły przykład podałeś.

I napisz gdzie Grevious mówi o przedawnieniu.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Haller w Lipca 04, 2011, 15:42:58
Nie rozumiem, jak religię można porównywać do wiary : )
Religie tego świata, to nic innego jak organizacje przestępcze, żerujące na portfelach, i umysłach głupich ludzi, którzy tego nie widzą.
Wiara to coś innego. To coś czego tak łatwo niemożna wytłumaczyć. Wierzyć można w co się tylko chce. Jedni wierzą w Jezusa, inni w Allaha jeszcze inni w Niewidzialnego Różowego Jednorożca czy potwora Spaghetti.
Jeszcze inni odrzucają wiarę w jakiegokolwiek boga stworzyciela, jednak wierzą w coś innego. Jak np w ogromną potęgę naszego umysłu czy jakieś naukowe teorie. Każdy wierzy w co się mu podoba i nie powinniśmy nikomu narzucać swoich racji. Religie miały być czymś, jak zbiorowiskiem osób wyznających dane bóstwo, jednak wynikło z tego coś innego. Coś bardziej przykrego. Coś co nęka nas do dziś. Między innymi właśnie przez to wynikają światowe konflikty... czy świat bez religii nie byłby lepszy?

Czy boję się śmierci? Samej śmierci nie, jednak lękam się w jaki sposób umrę : ) Czy będzie to bolesne czy może jednak nie ; )
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Argaleb w Lipca 04, 2011, 15:51:16
Tyle tylko że to religie, przynajmniej niektóre narzucały swoim wyznawcom pewne normy moralne i etyczne. Bo czyż 10 przykazań Bożych kościoła katolickiego nie są czymś lepszym niż Kodeks Hammurabiego? Bez nich nie powstałoby wiele współczesnych systemów prawnych.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Hofiko w Lipca 04, 2011, 16:00:44
Czechy to kraj, z którego Sowieci wyzuli resztki religii, zlikwidowali kościół etc. Jest to państwo, w którym religii prawie nie ma, jeden z bardzo niewielu ateistycznych krajów na świecie (może jedyny, nie chcę strzelać). I co? Biegają tam ludzie po ulicach z kałachami? Nie ma prawa? Panuje chaos? Nie, Czechy to dobrze rozwinięty kraj, należy do Unii, stabilnie egzystuje na arenie międzynarodowej polityki. Bez Boga? Jak to możliwe?!

A z tego co mi wiadomo, współczesne prawodawstwo dużo czerpie z rzymskiego, które nie miało w sobie ani krzty chrześcijaństwa. I nie sądzę, że bez religii nie byłoby
dobrych ludzi, zwłaszcza chrześcijańskiej (nieważne jakie rzeczy będziecie opowiadać o ,,nagonce na biedny kościół'', to co mówią jego przeciwnicy to w większości prawda i nic tego nie zmieni).
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: wasil1603 w Lipca 04, 2011, 16:28:06
Tyle tylko że to religie, przynajmniej niektóre narzucały swoim wyznawcom pewne normy moralne i etyczne. Bo czyż 10 przykazań Bożych kościoła katolickiego nie są czymś lepszym niż Kodeks Hammurabiego? Bez nich nie powstałoby wiele współczesnych systemów prawnych.

No tak w kręgu chrześcijańskim panuje stereotyp,że ateista to od razu człowiek niemoralny,zły,sługa szatana,komunista,faszysta itp.Nie twierdzę,że tak sądzisz Argalebie,ja również nie twierdzę,że każdy ksiądz jest zły,ba nawet sądzę,że Jan Paweł 2 słusznie został uznany świętym,gdyż był dobrym człowiekiem,(mimo popełnienia kilku błędów w stylu wyświęcenia paru zbrodniarzy wojennych,pomińmy to milczeniem).Jednak w 10 przykazaniach 3 pierwsze są zupełnie bezsensowne dla ateistów no bo jak mam czcić kogoś kto wg mnie nie istnieję,poza tym to że były przykazania,nie znaczy że ludzie je przestrzegali. "Zasady są po to żeby je łamać."To tak jak z ślubem ludzie myślą,że w jakiś magiczny sposób rozwiąże wszystkie problemy,małżeństwo będzie szczęśliwe itd.,a często się rozwodzą,podobnie jest z przykazaniami to tylko papier (pardon 2 tablice)który nie zagwarantuje że człowiek będzie dobry.Kolega Hofiko podał dobry przykład cieszę się,że mamy wspólne zdanie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Vernon Roche w Lipca 04, 2011, 16:56:44
Polecam naprawdę dobry serial, który leci ostatnio na HBO. Serial nosi nazwę "Rodzina Borgiów".
Nie to, że coś sugeruję, ale chcę po prostu powiedzieć, że Kościół jako instytucja czynił czasami i czyni nadal rzeczy, które w niektórych przypadkach nie przystoją osobom duchownym tym samym tracąc w oczach co niektórych wierzących. Przykładem może być znany wszystkim i "uwielbiany" Ojciec Tadeusz (tak to ten od radia).
Aczkolwiek wiara potrafi także czynić cuda niezależnie od tego, czy wierzymy w Chrystusa, czy Allaha, lub nie wierzymy wcale, czy chodzimy do kościoła, modlimy się regularnie, czy też nie.
Zgodzę się z Hallerem, że każdy wierzy w co innego oraz z Hofiko, że niektórzy radzą sobie bez wiary i religii. Argaleb także ma rację, gdyż pewne reguły rozwinęły się właśnie przez religie, lub zostały przez nie rozpowszechnione.
Nie da się stwierdzić i postawić jednoznacznej tezy, czy wiara i religia są złe, czy dobre, czy przydadzą się w życiu, czy będą tylko piątym kołem u wozu.

Szczerze mówiąc niektórzy ateiści są lepiej poinformowani o innych religiach od wyznawców danego kultu za co my, momentami, powinniśmy się wstydzić.

Odpowiadając na pytanie nie boję się śmierci. Czego się tu bać? Boję się jedynie, że nie zdążę się pożegnać z rodziną, załatwić spraw, założyć rodziny, czy wychować potomstwa. Tego, że śmierć przyjdzie nieoczekiwanie i nie będę mógł już zobaczyć bliskich oraz tego co będzie po drugiej stronie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Gregoriian w Lipca 05, 2011, 10:58:54
Polecam naprawdę dobry serial, który leci ostatnio na HBO. Serial nosi nazwę "Rodzina Borgiów".
Nie to, że coś sugeruję, ale chcę po prostu powiedzieć, że Kościół jako instytucja czynił czasami i czyni nadal rzeczy, które w niektórych przypadkach nie przystoją osobom duchownym tym samym tracąc w oczach co niektórych wierzących. Przykładem może być znany wszystkim i "uwielbiany" Ojciec Tadeusz (tak to ten od radia).
Aczkolwiek wiara potrafi także czynić cuda niezależnie od tego, czy wierzymy w Chrystusa, czy Allaha, lub nie wierzymy wcale, czy chodzimy do kościoła, modlimy się regularnie, czy też nie.
Zgodzę się z Hallerem, że każdy wierzy w co innego oraz z Hofiko, że niektórzy radzą sobie bez wiary i religii. Argaleb także ma rację, gdyż pewne reguły rozwinęły się właśnie przez religie, lub zostały przez nie rozpowszechnione.
Nie da się stwierdzić i postawić jednoznacznej tezy, czy wiara i religia są złe, czy dobre, czy przydadzą się w życiu, czy będą tylko piątym kołem u wozu.

Szczerze mówiąc niektórzy ateiści są lepiej poinformowani o innych religiach od wyznawców danego kultu za co my, momentami, powinniśmy się wstydzić.

Odpowiadając na pytanie nie boję się śmierci. Czego się tu bać? Boję się jedynie, że nie zdążę się pożegnać z rodziną, załatwić spraw, założyć rodziny, czy wychować potomstwa. Tego, że śmierć przyjdzie nieoczekiwanie i nie będę mógł już zobaczyć bliskich oraz tego co będzie po drugiej stronie.

Może dlatego nie wierzą, bo przez dużą wiedze stracili wiarę?
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: ShadowBlade w Lipca 05, 2011, 11:33:00
Może dlatego nie wierzą, bo przez dużą wiedze stracili wiarę?
Nie, to nie to.

Tak na poważnie: czyli twierdzisz, że nie powinniśmy się rozwijać bo możemy stracić wiarę? Kościół do tego dążył, bo głupkom można było łatwiej wciskać kity.
To, że ktoś nie wierzy nie znaczy że jest mądrzejszy (ja jestem Ateistą, a jednak nie uważam się za mądrzejszą osobę od kogoś wierzącego)


(click to show/hide)

Śmierci jako takiej się nie boję, obawiam się tylko reakcji rodziny, kiedy umrze nam ktoś bliski nagle ogarnia nas pustka.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Vernon Roche w Lipca 05, 2011, 19:13:31
ShadowBlade masz rację, ta dyskusja zmierza do nikąd. Niedługo może dojść nawet do kłótni, a przecież nie o to tu chodzi.

Pragnę więc przeprosić wszystkich, jeżeli ktoś czuje się urażony.

PS: Serial jest naprawdę the best. Polecam.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Dravic w Lipca 09, 2011, 13:25:34
Czy boję się śmierci?

To pytanie jest dla mnie banalne. Nie, nie boję się śmierci, bo czego miałbym się bać?
Staram się żyć dobrze, w zgodzie z Chrystusem. I wiem, że nagrodą będzie Niebo.
Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, moja dusza odpłynie do nieba i koniec, kropka, jeśli chodzi o ten świat.
A w Niebie - nikt dokładnie nie wie, jak będzie, ale wszyscy wiedzą, że będziemy tam szczęśliwi.
Ufam Bogu i wierzę w Chrystusa, wierzę w zbawienie oraz wierzę w Niebo.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: ShadowBlade w Lipca 09, 2011, 13:43:08
Cytuj
I wiem, że nagrodą będzie Niebo.
Ty nie wiesz, ty tak poprostu myślisz, wierzysz w to. Wiedzieć można coś jeśli jest to namacalne i pewne.
Nikt nie może powiedzieć, że wie że jednorożce istnieją bo ich nikt nie widział.
I proszę Cię nie pisz mi tu o jakichś objawieniach.

Sorry za offtop, ale nie mogłem.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Dravic w Lipca 09, 2011, 14:09:18
Ja - wiem. Ty - nie musisz wiedzieć.

Wiem, bo tak mówi Pismo Święte.  Bo w nie wierzę. A ono jest namacalne i pewne.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Solejók w Lipca 09, 2011, 14:45:20
Podaj mi racjonalny dowód :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Ozwan w Lipca 09, 2011, 15:15:00
Wiem, bo tak mówi Pismo Święte.  Bo w nie wierzę. A ono jest namacalne i pewne.

Ja tam jednak wolę wiarę w królewnę Śnieżkę. Przynajmniej tam nie ma ściem co parę stron odnośnie okoliczności jej narodzin i do tego są skrzaty. Skrzaty są fajne.

PS. Na twoim miejscu to bym srał po gaciach przy takiej postawie, bo ta twoja religia za jeden z kardynalnych występków nominuje pychę, a niby czym innym jest taka niezachwiana pewność żeś godzien i w ogóle.
PS2. Z cyklu ciekawostki religioznawcze, żeby czytanie tego tematu miało jakąś wartość dla czytelnika: wiecie że instytucja niewolnictwa zaczęła się od Noego? 

Cytuj
rzekł: Niech będzie przeklęty Kanaan! Niech będzie najniższym sługą swych braci … Niech Kanaan będzie sługą Sema", Rdz 9, 20n

Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lipca 09, 2011, 16:51:43
http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=1105.195

W innym już temacie przypominałem Wam, abyście dyskusje o religii i takich tam kontynuowali w odpowiednim miejscu.
Radzę Wam przenieść cały ten cyrk do tematu, który dałem powyżej.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Crims w Lipca 28, 2011, 13:45:12
Śmierci zaczynamy się bać gdy robimy się starzy i zdajemy sobie sprawę, że już coraz bliżej, lub gdy leżymy w szpitalu/domu i wiemy że może przyjść po nas w każdej chwili. Młodość sprawia iż myślimy, że jesteśmy nie śmiertelni. Mimo wszystko nawet z tego tematu można wywnioskować iż bardziej boimy sie odejścia osób , które szczerze kochamy niż nas samych.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Sierpnia 05, 2011, 20:16:25
Wszyscy dowiemy się tego po śmierci.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: anagram999 w Sierpnia 16, 2011, 14:45:24
A co myślicie o przepowiadaniu daty śmierci? Znalazłem ciekawy artykuł na ten temat.
oto link:
http://sites.google.com/site/news048/
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Haller w Sierpnia 16, 2011, 15:13:19
Hahaha! Kolejny test trzepiący kasę na kretynach... Nie mów mi, że wierzysz w takie bzdety -_-
Z ciekawości sam miałem zamiar zrobić ten test, ale nie będę płacił za poznanie daty śmierci...
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Solejók w Sierpnia 16, 2011, 15:54:45
To coś jest obfite w rzeczy typu ''Powinienem umrzeć już 2 lata temu'' i nie warto o takim gów*ie dyskutować.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Akame w Października 12, 2011, 17:52:50
Jestem chrzescijaninem choc do kosciola czesto nie chodze, moge nawet powiedziec, ze wcale to te gadanie ksiedza na religii jednak mi troche w glowie siedzi: ze jest niebo, mrugniesz okiem i jestes gdzie sobie chcesz, latanie, siedzenie na chmurach itd :D takie rzeczy akurat sa spoko i mam nadzieje, ze jesli niebo istnieje to Bog bedzie milosciwy i mnie tam przyjmie, ale kiedy mysle o piekle,czysccu czy duchach to zaraz wlaczam cos smiesznego na youtube typu wielki mix zeby o tym zapomniec bo potem siedzi mi to caly dzien w glowie i niepotrzebnie o tym mysle :P Od zawsze bylem ciekawski a zarazem wrazliwy co do takich tematow i wole ich unikac, jak umre to umre, a co bedzie dalej? Nie wiem, powiem tylko, ze zaczne sie zastanawiac nad tym co bede robil po smierci dopiero po moim trupie :D

@Edit

Dorzuce jeszcze, ze za dzieciaka zalowalem tego, ze jestem czlowiekiem i zawsze chcialem byc psem, a kiedy zrozumialem, ze to nie bedzie mozliwe to zaczalem sobie wmawiac ze nigdy nie umre. Hehe za mlodych czasow to sie mialo pomysly, a jesli istnieje reinkarnacja to powroce do swoich mlodzienczych pomyslow i zostane psem najlepiej takim bernardynem bo jak jeszcze nawet do zerowki nie chodzilem to sie naogladalem filmow z serii Beethoven i tak juz lubie te psy :D

@Edit 2

Polecam strone www.paranormalne.pl czytalem tam kilka razy o reinkarnacji i zyciu po smierci, mozna ciekawych rzeczy sie dowiedziec np historia w ktorej 8 letni chlopiec pochodzacy z Anglii ciagle opowiadal mamie o swoim dawnym zyciu w jakims innym miescie, ze byl tam taki i taki pies, taka i taka kobieta itd. wkoncu pojechali do tamtego domu, chlopiec opowiadal historie rodziny ktora w tym domu mieszkala i obecna wlascicielka rzeczywiscie sie z nim zgadzala, nawet w telewizji to raz bylo :P
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Kamillo18 w Października 12, 2011, 18:16:44
Przypadków reinkarnacji było wiele.
Np. na Discovery oglądałem, jak chłopak opowiadał, jak to jego poprzednie wcielenie walczyło w II Wojnę Światową.
Nie wiem jak to się dzieje, że część osób ma takie drugie wcielenia, a troszkę mnie to ciekawi.

Co do śmierci - na każdego przyjdzie czas. Grunt to się jej nie bać, bo "Kto się boi jest niewolnikiem". A na serio ! Śmierć przychodzi niespodziewanie i nie doszukuje się Ciebie jak w "Oszukać Przeznaczenie", że zdjęcia z aparatu fotograficznego mówią, jak umrze kolejny "klient". Do śmierci także przygotować się nie można. Jedna z powieści biblijnych mówi, że dwie osoby szykowały się na śmierć itd. a trzecia.... zwyczajnie robiła codzienne zajęcia i trafiła do nieba. Tak jest !
Jednak ważne, by nie umierać w cierpieniu. Niektórzy mówią, że jak umierać, to nie w samotności.
No i nie przejmować się kiedy przyjdzie nasz czas... tego nikt nie wie. No chyba, że ktoś jest szajbusem i zamierza sobie sam zakończyć życie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Solejók w Października 12, 2011, 18:56:39
No cóż, nie wiem, czy wiele osób o myślach(i przyszłych czynach)samobójczych zdołałoby się zastanowić nad tym, co robią ... Ja nie byłem w takim stanie, ty chyba też, więc nie piszmy o czymś, czego nigdy nie czuliśmy..
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: eRRoR13 w Października 12, 2011, 19:07:56
Przyznaję, że kiedyś nie wierzyłem w tą reinkarnację, a przynajmniej tak nakazywała mi moja religia. Jednak po poście Kamilo postanowiłem o tym trochę poczytać. Okazało się, że wśród 895 przypadków dzieci, które twierdzą, iż pamiętają swoje poprzednie wcielenia (lub pamiętają je wedle opinii dorosłych), znamiona oraz wrodzone defekty przypisywane poprzednim wcieleniom notowane były w 309 przypadkach, co stanowiło 35%. Znamiona te miały odpowiadać ranom (zwykle śmiertelnym) lub innym znamionom na ciele nieżyjących osób, których żywoty były pamiętane przez dzieci. Bardzo zaciekawił mnie też pewien fragment, który pozwolę sobie zacytować: "Dzieci, które pamiętają swe poprzednie wcielenia można odnaleźć we wszystkich częściach globu, jednak najprędzej dotrzeć do nich można w krajach Azji Południowo-Wschodniej. Zwykle mówią one o swych poprzednich wcieleniach w okresie, kiedy uczą się mówić, zazwyczaj między drugim a trzecim rokiem życia. Wspomnienia te zanikają zwykle w wieku 5-7 lat. Choć niektóre z dzieci dają nam tylko niejasne informacje, w wielu przypadkach uzyskujemy od nich szczegóły dotyczące nazwisk i wydarzeń pozwalających na identyfikację zmarłej osoby. W niektórych przypadkach zidentyfikowana osoba znana jest rodzinie dziecka, choć nie jest to regułą. W dodatku do dających się zweryfikować informacji na temat zmarłej osoby, wiele dzieci wykazuje zachowania (takie jak np. fobie), które nie występowały u innych członków rodziny, ale odpowiadały zachowaniu zmarłej osoby.". Powiem wam, że zaciekawiło mnie to, i jeśli jest to prawda, to nie powinniśmy bać się śmierci. Jednak nasze życie nie jest takie łatwe, i opiera się na wierze w życie wieczne.

Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 12, 2011, 21:09:40
Cytuj
Jednak nasze życie nie jest takie łatwe, i opiera się na wierze w życie wieczne.

Masz rację, życie nie jest takie łatwe. Śmierć taka jest.

Mimo wszystko nie staraj się wliczać wszystkich do swojego toku myślenia. Ja nie wierzę w życie wieczne i nie wierzę w reinkarnację. Nie czuję potrzeby wiary w takie rzeczy. Umrę, to umrę, a co się stanie, to zobaczymy. Teraz nie zaprzątam sobie głowy i moje życie nie opiera się na takich rzeczach. Jak już wspomniałem, umrę to umrę i zobaczę co mnie czeka. Jak życie wieczne, wśród aniołków, lub prędzej w moim wypadku u Rogatego w piekle, to wybuchnę śmiechem. Jak życie wieczne na zielonych łąkach Valhalli, to się nawet ucieszę. Jak reinkarnacja, to chyba od razu skoczę z mostu, bo psem nie zamierzam być. Najprawdopodobniej wszystko się zwyczajnie skończy, moje ciało spłonie, bądź w gorszym wypadku zjedzą je robale. No trudno, tak już jest.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Blitzwing w Października 12, 2011, 21:11:45
Nie wyjaśnimy tego za naszego życia zapewne. Czy to na prawdę reinkarnacja, czy może jakaś wyższa "pamięć" i potwierdzenie że nic w naturze nie ginie.
Jeśli niebo istnieje, fajnie byłoby gdyby trafiały tam również zwierzęta. Może to dla niektórych dziecinne, dla mnie nie. Swojego psa kochałem jak członka rodziny, śni mi się czasem w nocy, odruchowo zostawiam dla niego miejsce na łóżku. :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 12, 2011, 23:26:05
Masz rację, za życia śmierci nie zbadamy. To abstrakcja można rzec. Możemy jedynie spekulować na temat, na który nawet nasza wyobraźnia nie zna odpowiedzi. W każdym razie, rodzimy się, żyjemy i umieramy. Normalne i nie ma się czego bać.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Setebos w Grudnia 06, 2011, 21:32:38
Nie obawiam się czegoś na co nie mam najmniejszego wpływu, osobiście nie wierzę w życie wieczne ani reinkarnację, aczkolwiek chciałbym by śmierć nie była końcem ale mój ścisły umysł nie jest w stanie zaakceptować czegoś tak nielogicznego jak istnienie po zniszczeniu ciała (a konkretnie mózgu bo tam jest nasze jestestwo, chyba że ktoś wierzy w duszę).
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Skrzetusky w Grudnia 06, 2011, 21:42:36
Czemu mam się bać czegoś co jest jedyna pewna rzeczą na tym świecie?Chociaż może jest obawa ale tylko dlatego ze nie wiem co jest po śmierci.Osobiście mam nadzieje ze reinkarnacja.Kiedyś gdzieś słyszałem o fajnej tezie ze każda istota po śmierci odradza się ponownie w postaci takiej na jaka zapracowała w poprzednim wcieleniu.Fajnie jak by tak było.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Gregoriian w Grudnia 06, 2011, 22:04:54
Jeśli to prawda, to w następnym życiu będe leniwcem.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Hector w Grudnia 07, 2011, 21:31:10
Ja umarłem 8 lat temu, wiec smierci sie nie obawiam. To tylko kolejny etap.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Askorti w Grudnia 07, 2011, 22:05:57
Śmierć? Nie rozumiem czego tu się bać. Czy boje się napisów końcowych filmu? Ostatniego zabitego przeciwnika w grze? Ostatniej nuty w piosence? Dla Mnie samego mój własny koniec nie ma żadnego znaczenia. Bo co z tego, że zginę? jak będę martwy, to będzie mi to już wszystko jedno, nieprawdaż? Nie wierzę w Niebo, czy Piekło, więc nie mam powodu bać się następstw moich czynów za życia.
W ogóle koncepcja karania kogoś za jego czyny dopiero po śmierci jest śmieszna.
A fakt, że istota na wskroś zła ma torturować złych ludzi jest jeszcze śmieszniejsza.  Moim zdaniem Piekło lub jego odpowiedniki powstało w umysłach kapłanów, by wierzący mieli motywację, by być dobrymi. To nie jest nic innego, jak kolejny sposób manipulacji masami ludzi.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Skrzetusky w Grudnia 07, 2011, 22:22:37
Fajnie by było jak by istniało niebo.Na okrągło wódka ,dzi***,konserwy.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Husasz w Grudnia 07, 2011, 22:26:27
Fajnie by było jak by istniało niebo.Na okrągło wódka ,dzi***,konserwy.

Twoje wyobrażenie nieba bylo kiedys zrealizowane przez sektę Assasynów.
Wystarczyło trochę pieniędzy i zamek żeby stworzyć potężną sekte dla której jej czlonkowie skakali do przepasci od zachcianki ich guru..
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Ephedrinum w Grudnia 08, 2011, 00:23:44
Na początek - w chwili gdy piszę tego posta boję się śmierci, gdyż ostatnio trochę sobie porozrabiałem. Jestem osobą wierzącą w Boga i życie po śmierci, o jakim mówi katolicyzm. Moja wiara wraz z wiekiem rośnie. Jak wiadomo, w dzieciństwie wpajano mi tę religię, ale teraz, gdy zaczynam myśleć "samodzielnie" dochodzę do wniosku, że moi rodzice dobrze postąpili chrzcząc mnie.
Przeżywam chwile, gdy myślę jak ateista, lecz powoli zaczynam rozumieć swoje błędy. Zawsze negowałem prawdziwość Biblii myśląc o Bogu we własny wymyślony sposób. Kilka tygodni temu poczułem się zagubiony duchowo. "Zaślepiony" szukałem w internecie jak ten dureń dowodów na istnienie Boga. Rzuciłem to i sięgnąłem po Biblię... No  i póki co znalazłem odpowiedzi na dotychczasowe dręczące mnie pytania.'Dowiedziałem się, że szukanie Boga współczesną nauką to bezsens i że to co dla człowieka jest tą wielką mądrością (np nauki ścisłe) to u Boga jest błahe i głupie.  Dlatego nikt nigdy nie udowodni,'że Bóg to wymysł ludzki bo próbując to udowodnić, człowiek jako istota mała i nic nie znacząca wygląda tak,jakby rzucał w pewnym sensie Jemu wyzwanie i był najmądrzejszy. Z tego wniosek, że jedynie wewnętrznie można samemu sobie to udowodnić - duchowo.
"Trochę wiedzy oddala od Boga, dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem”" Ciekawe zdanie. Myślę, że chodzi tu o znajomość Biblii między innymi.

Chyba trochę wyjechałem za obszar tematu śmierci. Napisałbym jeszcze pare akapitów, ale zwrócę się w tej chwili we właściwym kierunku.

Piekło. Wierzę, że istnieje. Wielu mówi, że nie może istnieć bo Bóg jest dobry i miłosierny. Owszem jest, ale radzę zwrócić uwagę na słowo 'sprawiedliwość', która również jest przymiotem Boga. Załóżmy, że piekła nie ma. Mordercy, wszyscy ludzie emanujący agresją, złem oraz dobrzy ludzie - wszyscy oni idą do nieba. To nie jest sprawiedliwość bo wszyscy pośmiertnie są zrównani i nagrodzeni wiecznym szczęściem. Po to mamy życie ziemskie, aby czyniąc dobro zasłużyć na tę nagrodę. Ci co czynią zło, lekceważą przykazania (które z kosmosu wcale nie są) nie zasługują na nic dobrego bo sprzeciwiają się Bogu. I aby była ta sprawiedliwość, której wszyscy ludzie oczekują, Bóg musi dać do zrozumienia tym złym, że postępowali źle. Dlatego istnieje piekło i czyściec. W naszych czasach wydawać się to może głupią bajeczką, nie do pomyślenia. Żyjemy w XXI wieku, gdy nauki rozwijają się piorunująco szybko i religijne myślenie zaczyna być zasłaniane. To jest powodem takiego, a nie innego rozumienia Biblii, szczególnie widocznego u ateistów, którzy z mojego punktu widzenia muszą przeważnie wszystkiego się czepiać, byle słówka. No oczywiście na pewno nie wszyscy tacy są. :D ale znam takich i to duuużo.

W chwili obecnej gdy mam na sumieniu trochę grzechów boję się bo śmierć może przyjść nagle, ale ufam Opatrzności :).
Zachęcam do głębszej refleksji nad wersetami Biblii bo naprawdę lepiej szukać odpowiedzi w niej, niż powoływać się tylko na sferę świeckich nauk.

Pozdrowienia! :) Dziękuję za uwagę !

PS. Chociaż kto wie... Być może to właśnie ludzie "duchowi" są w stanie udowodnić istnienie Boga w sferze naukowej, a nie na odwrót, że udowodnić nieistnienie. Zjawiska; cuda : obraz Matki B z Guadelupe, obecność Jana Pawła II przy niektórych egzorcyzmach - podobno niektórzy go widzą, genialna budowa wszechświata wskazująca istnienie "projektanta" itp.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: proud w Grudnia 08, 2011, 13:38:14
Miałem już odpisać na post powyżej, ale... usunąłem to co pisałem, bo nie chce mi się znowu wchodzić w "oświecony" temat. :p

Nie mogłem się jedynie powstrzymać przed jednym (taki ze mnie troll) - "Trochę wiedzy oddala od Boga, dużo wiedzy usuwa go zupełnie"©.

© Copyright by Proud
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Ephedrinum w Grudnia 08, 2011, 15:31:20
No wiesz...Jeśli przy szukaniu Boga posługujesz się tylko doświadczeniem; naukami ścisłymi to nie będziesz mógł powiedzieć, że Boga nie ma.
Przecież właśnie już sama Biblia każe szukać "duchowo". A to już sprawa osobista, dlatego nic nie mam do ateistów (a przynajmniej do tych, którzy nie posługują się naukami ścisłymi by mi coś udowodnić).

A więc...

Twoja przekształcona sentencja w stosunku do mojego posta nie ma w sobie prawdy. Matmą, chemią, fizyką i biologią oraz innymi naukami tego typu nie wykluczysz istnienia Boga.
Twoje "dużo wiedzy usuwa go zupełnie" jest fałszywe. Również sama Biblia nie przeczy samej sobie, jedynie ludzie jej nie rozumieją.

Zwracając się znów ku tematowi, w którym piszemy... Myślę, że nawet niewierzącego ogarnie na łożu śmierci lęk, przejdą mu przez głowę myśli o kolejnym życiu bo trudno mu będzie pogodzić się z całkowitą śmiercią. Będzie w nim ta nadzieja, którą tłumił przez całe życie. Teraz trudno się niektórym z tym pogodzić z racji wieku. Zrozumie się to właśnie w ostatnich chwilach.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Grudnia 08, 2011, 15:38:41
Cytuj
Zwracając się znów ku tematowi, w którym piszemy... Myślę, że nawet niewierzącego ogarnie na łożu śmierci lęk, przejdą mu przez głowę myśli o kolejnym życiu bo trudno mu będzie pogodzić się z całkowitą śmiercią. Będzie w nim ta nadzieja, którą tłumił przez całe życie i w obliczu śmierci. Teraz trudno się niektórym z tym pogodzić z racji wieku. Zrozumie się to właśnie w ostatnich chwilach.
Nie sądzę. Kilka razy byłem o krok od śmierci i ani razu takie pierdoły mi przez głowę nie przeszły. A bóg nie żyje, jak to mawiał pewien człowiek. Nie potrzebuję szukać duchowego potwierdzenia. Chyba że bogiem nazywamy coś innego, pewnego i potężniejszego niż jakieś marne wyobrażenia. Śmierci się nie boję.

http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=1105.225 Tu jest temat o religii. Proszę nie offtopować w tym.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Ephedrinum w Grudnia 08, 2011, 17:49:19
Dobra. Nic nie wskuram. Przenoszę się do tematów o modach i kończę rozmowę na ten temat.
Jeśli ja offtopowałem tutaj, to inni też,'mówiąc m.in o reinkarnacji. Już sie mnie nie czepiać. Gadajcie sobie zdrów.

ps. No cóż. Przecież to Arkhadias jest alfą i omegą. Ja wyraziłem swoje poglądy - ty je zmieszałeś z błotem wyraźnie dając do zrozumienia, że to tylko ty masz rację. Wiesz co? Ty jesteś marny. Tyle mam do powiedzenia. Nie trudź się i mi nie odpisuj, już mnie tu nie ma.  :)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Matim w Grudnia 15, 2011, 20:48:29
Mój pogląd opiera się na myśli że 2mln lat temu, kiedy pojawili się homo sapiens nie dostali niczego szczególnego, jedynie się rozwinęli ewolucyjnie (w kierunku nie zabijania zębami, tylko myśleniem). Idąc wzdłuż tej nici dochodzimy do miejsca, gdzie w ogóle narodziło się życie. Czym się odróżniamy od aminokwasów? Jedynie 4.5 mld lat ewolucji poprzez rozmnażanie. Więc albo nagle część pierwiastków dostała coś szczególenego, dzięki czemu mogą istnieć pozagrobowo, albo każda istota jest równie martwa jak kamień. Jako że jestem atyistą, pierwsza opcja odpada, i uważam że świadomość człowieka to nic więcej jak miliony sygnałów nerwowych. Patrząc tak nie ma sensu się czegokolwiek bać.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: T_o_M w Grudnia 15, 2011, 23:07:03
Śmierć, kiedy byłem małym chłopcem przyzwyczaiłem się myślach do śmierci przy tragicznych 17 końcach świata ;0 To kiedyś nastąpi nie ma co się zastanawiać od tym tylko trza: Myśleć o tym co jest teraz a przyszłość i przeszłość odstawić ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Xasan w Grudnia 16, 2011, 00:34:51
To może ja się wypowiem krótko na temat i niezbyt na temat ;).

Na pierwszą myśl:"Czy boję się śmierci?" Myślę sobie, kurde, czego tu się bać, w końcu dowiem się czy coś jest dalej, co mnie czeka. Zmienię się w jakiegoś karalucha, którego ktoś rozdepnie, bo taki obrzydliwy robak nie ma prawa żyć. Może trafię do Chrześcijańskiego nieba, w co wątpię (ponieważ jestem bardziej skłonny wierzyć w reinkarnację, niż kompletne bujdy), a może do piekła lub czyśćca. Później znowu myślę, że fajnie byłoby prowadzić beztroskie życie jako duch, który ukrywa się w opuszczonym domu. A może wszystko trafię do hadesu? Czyli wychodziłoby na to, że lepiej jest umrzeć i żyć w raju, niźli żyć na zasranym świecie, na którym jest tyle zła i krzywdy.

Następnie jednak dochodzę do wniosku, że co z moimi bliskimi? Co z ludźmi, którym na mnie zależy? Jest w końcu tyle rzeczy, które trzymają mnie na tym świecie, dla których bym nie chciał odejść. Ludzie, których kocham, którym zawdzięczam wspaniałe chwilę w moim życiu lub drobnostki, które wywołują uśmiech na mojej twarzy. Dla czegoś takiego jest warto żyć i nie chciałbym tego NIHUJA stracić. Mam głęboko w dupie, czy dostanę w jakimś zasranym raju wszystko czego pragnę, ale nie będzie tam ludzi, do których się przywiązałem i ciężko byłoby się z nimi rozstać.

Kolejną sprawą jest to, że jeśli o samą śmierć chodzi, to chciałbym żeby była jak najmniej bolesna i szybka, nie koniecznie dla mnie. Nie chciałbym, aby moja rodzicielka lub brat widział, jak mnie ktoś torturuje lub konam w męczarniach, ponieważ byłoby im ciężko pozbierać się po tym. Sama śmierć jako dla siebie samego mnie nie przeraża, ale podejście do tego na luzie, czyli "najwyżej umrę i kij z tym, może będzie lepiej", jest egoistyczne i dziecinne. Człowiek powinien myśleć nie tylko o sobie, ale także o bliskich mu osobach, ponieważ to właśnie te osoby będą cierpieć przez lata, a nie nieboszczyk.

Tak więc odpowiadając na pytanie, czy boję się śmierci, odpowiem: tak, z powodów, które wymieniłem wyżej.

Teraz mały offtop.
Jestem ciekawy, ile userów w moim lub podobnym wieku do mojego, tak naprawdę się zastanowiła nad swoją odpowiedzią w tym temacie. Najprościej jest pomyśleć, że czego tu się bać, jak umrę to umrę i hooy lub w ogóle nie myśleć i pokazać w internecie jakim to jest się "kozakiem". Jeśli ktoś porównuje nas do naszych pra pra... pra przodków, to gratuluję, bo jak dla mnie, to umysł człowieka jednak się rozwiną. W tamtych czasach, jeśli ktoś bliski umarł, to trudno, reszta musi przeżyć. Teraz jest inaczej, po starcie bliskiej osoby tj. ojciec lub brat nie powiemy sobie "Stało się to się stało, grunt by plemię przeżyło. Nie ma co się zamartwiać". Jeśli ty tak potrafisz, to nic tylko pogratulować. Mi niestety uczucia na takie coś nie pozwalają, więc porównywanie tych czasów do tamtych jak dla mnie jest głupie i mija się z celem. Oczywiście jest to twoje zdanie, do którego masz prawo, ale nie wiem czy to do końca przemyślałeś. Wszystkich postów w tym temacie nie przeczytałem, więc nie mam na czym się jeszcze wzorować, więc chyba już zakończę ten temat, bo jest późno, a muszę rano wstać.

To by było tyle ode mnie.
Tytuł: Odp: Śmierć - boisz się?
Wiadomość wysłana przez: Solejók w Grudnia 16, 2011, 07:39:58
Popieram twój pogląd, Xasan. Czasem pod impulsem myślałem o odejściu z tego świata, czułem się żałośnie. Nigdy jednak tego nie zrobiłem, bo zawsze myślałem o tym, że zranię tym bliskich. Po kilku dniach sytuacja staje się lepsza..a gdybyś popełnił samobójstwo, to ominęły by cię te dobre rzeczy, które później napotkałeś.

Co nas jeszcze czeka? Nie wiemy, bo nikt raczej nie powrócił sobie skądś tam, żeby nas powiadomić, co się z nami dzieje po odejściu. Dlatego według mnie bezcelowe są spekulacje na ten temat.