Ostatnio pomyślałem, że może sprawdziłbym jak tam działa TLD na Warbandzie, skoro już sporo czasu minęło i jest lepiej połatany. No i zdziwiłem się, bo oprócz (jak na razie) trudności z zaliczeniem questu w Fangornie wszystko działa elegancko(jak na warbanda, heh).
Gram oczywiście Numenorejczykiem w Mordorze, bo najmroczniej i najśmieszniej... wysyłasz orków jako przeszkadzajki, a samemu wycinasz wszystko co się rusza... realizmu czy balansu nie ma, trochę to denne, bo bez problemu mogę wycinać całe oddziały, siekać Enty, itd., ale przecież nie jestem żadnym Nazgulem...
Ale do sedna:
Ile trwa przechodzenie kampanii i dobicie do maksymalnej rangi? W czasie w grze i w czasie rzeczywistym? I jak to zrobić możliwie najszybciej? :P
Najwyżej jestem na poziomie 4 w Mordorze, gram jakoś chyba już 15 godzin w to, w grze mam prawie 40 dzień... I zaczyna się ten moment, kiedy mod zaczyna mi się nudzić, bo przypomina grinding z podstawki czy innych modów. Nie ma nawet kogo atakować za bardzo, bo co wyskoczy jakaś armia Gondoru czy Rohanu, to od razu jest eliminowana... Mam zasuwać tylko z towarzyszami robić questy? Z tego co widzę, to jeszcze sporo do takiego osłabienia nacji, żeby zacząć je eliminować... Oczywiście samemu nie można oblegać, a zanim AI zdecyduje się na szturm to mija z tydzień...
a, jeszcze mhroczny obrazek na koniec :P
(http://i.imgur.com/NBbPGH3.jpg)
(http://static.televisionando.it/televisionando/fotogallery/625X0/80547/ornella-muti-fuma.jpg)
Nie no opowiadaj, ja słucham, a raczej czytam.
No właśnie ja też czułem te cięcia, to chyba przez ten system machania myszką - to się sprawdza,...
Ale póki co najlepszą grą dla mnie jeśli idzie o wczuwkę jest Mafia, kurcze tam się aż czuło ciężar broni. Jak się zmieniało pociski w rewolwerze i wypadały na ziemię, to aż miałem ochotę pozbierać te dobre. :)
Jakkolwiek w MiB można się zapaść, cokolwiek by nie mówić, jednak z tymi koniami to nie pykło, to wyobraź sobie że walnąłbyś żywego konia z całej pary, powiedzmy grabiami, to kuń by nie stał i nie czekał na następny cios. Póki co najlepsze konie są w Red Dead Redemption, ale to jest bardzo zaawansowany model.
Jeśli chodzi o prostotę i funkcjonalność to MiB wygrywa.
Jakoś nie przemawia do mnie pomysł prowadzania broni palnej do gry, w której strzelanie z pistoletu wygląda tak idiotycznie...
Po angielsku, w sensie że ich wyszkoleni łucznicy... no o ile u Elfów to rozumiem, to w Gondorze tylko najlepsze jednostki powinny tak strzelać, a w tym modzie wszyscy strzelają co najmniej dobrze i dopiero w najlepszej zbroi słabsze łuki nie przebijają mi jej...
Zresztą tu chodzi o to, że jest za duży dysonans między łatwością siekania wszystkich w zwarciu, a śmiertelnością od ostrzału, bo ataki w zwarciu nie zadają mi tak dużych obrażeń jak strzały.
W każdym razie... WRESZCIE:
(http://i.imgur.com/21cOlFa.jpg)
Wprawdzie nie było to zbyt efektowne unicestwienie... był szturm(btw. spodziewałem się czegoś fajnego, a to po prostu była bitwa w bramie...), ale nieudany... no cóż elita Gondoru(i ŁUCZNICY) vs. masa małego brzydkiego plugastwa, wiadomo jaki wynik.
Ale kilka dni później ponowienie oblężenia i co? Chyba zagłodzenie, bo żadnej bitwy nie było :D Jak na mój gust bardzo to było niecne i Złe, dać ludziom zwyciężyć tylko po to żeby zdechli z głodu :P Takie hemingwayowskie... no, bez przesady, to tylko M&B...
Więc teraz trzeba pokazać Sarumanowi co to znaczy zwyciężać...
(http://i.imgur.com/7yThez5.jpg)
gratis nasz forumowy kolega... Gam Ling z Chin, bo jakiegoś smoka ma na głowie... tzn chyba to smok(ba dum tsss):
(http://i.imgur.com/dqZa6ME.jpg)
Jak dotąd ograniczałem się do starć z patrolami, karawanami, konwojami jeńców, itp.(fajnie że są zachowane te grupy z bety M&B) i mniejszymi grupami Elfów, no to się jakoś dało, ale...
... jest bardzo fajna rzecz w tym modzie, czyli możliwośc śmierci dowódców. I dalej - pozostaje po nich grób, który - jeśli gość był dobry, a ty zły - można zbezcześcić, dwa takie bezeceństwa i otrzymuje się cechę 'despoiler'(to by było chyba 'plugawiciel'? piękne słowo), co daje cykliczny boost do influence(kurde jakbym wiedział o tym wcześniej!), jeśli gość był zły(chyba też dobry), jak i ty, to można złożyć przysięgę zemsty i przez następne kilka dni trzeba choć jedną armię określonej nacji pokonać. Po spełnieniu przysięgi zostaje się 'oathkeeper' i kolejny cykliczny boost do influence. Są to dość łatwe do zdobycia cechy i znacznie ułatwiają grę, bo influence'u ciągle brakuje.
W każdym razie podjąłem się pokonania 90-osobowej armii Orophina czy jakoś tak z Lothlorien nieco mniejszą moją plugawą i nie najlepszą drużyną... No i, że tak powiem ze slangu z RL - to był mordor, musiałem prawie wszystkich wyciąć w pojedynkę. W sumie to nie rozumiem po co w ogóle tym Elfom niestrzelająca piechota, to jest jakaś nieco dziwna niekonsekwencja, bo im rośnie efektywność wraz ze wzrostem liczby łuków, bo potrafiliby położyć szarżę konnych, mają zasięg większy niż reszta strzelców(właściwie przez całą mapę...), a i w zwarciu dają radę i wycięli mi najmhroczniejszą ciężką kawalerię.. . Ich tarczownicy to taka osłona, bo i tak prawie że nie mają z kim walczyć po ostrzale... Generalnie prawdziwa maszyna wojny, tym bardziej straszna, bo Dobra :D
Ja nie narzekam, jest dobrze, Galadhrimowie mają niszczyć plugastwo, ale gameplayowo to już przesada, żeby 40 łuczników orków nie potrafiło położyć ani jednego tarczownika cofając się przez pół mapy dla ciągłego ostrzału lol. Co to Noldorowie w mithrilu byli czy jak? :)
W końcu... robota mojego bohatera stanie się łatwiejsza
(http://i.imgur.com/dJYZBxD.jpg)
Przeszedłem :P
Kiedy znów zaczęły się te oblężenia a ja mogłem tylko czekać to zrezygnowałem z normalnego gameplaya i 'pokonałem resztę frakcji kilkoma klikami...
(http://i.imgur.com/VI7FfMs.jpg)