Zawsze bardzo kuło mnie w oczy jak widziałem wielką odsiecz elfów i Eomera dla Rohanu w Helmowym Jarze, kto czytał ten wie dlaczego. :sMnie też, doliczę do tego śmierć Hamy, w książce była bardziej bohaterska.
Kiedyś bardzo mnie zastanawiała mnie jedna rzecz, mianowicie skoro z Szarej Przystani do Amanu płynęli powiernicy Pierścienia m.in. Gandalf, Bilbo i Elrond to czemu Sam nie odpłynął razem z nimi?Zwłaszcza, że Sam odegrał niemal kluczową rolę wspierając Froda.
To nie patos, ale podniosły nastrój!!!!! NASTRÓJ!!!!! ;)Dokładnie, cudowny nastrój! :)
Bo był tympy.Spodziewałem się bardziej wyczerpującej wypowiedzi. Poszukałem, poczytałem i dowiedziałem się, że Sam w wieku prawdopodobnie 61 lat opuścił Shire i jako ostatni Powiernik Pierścienia wypłynął do Amanu.
Spodziewałem się bardziej wyczerpującej wypowiedzi. Poszukałem, poczytałem i dowiedziałem się, że Sam w wieku prawdopodobnie 61 lat opuścił Shire i jako ostatni Powiernik Pierścienia wypłynął do Amanu.Właśnie, to było takie trochę bez sensu IMO.
Mój ulubiony bohater? Ciężko powiedzieć oprócz tych flagowych postaci Władcy Pierścieni polubiłem Toma Bombadila. Ciekawostką jest to, że był jedyną postacią na którą Jedyny Pierścień nie działał. :>Niestety, pominęli go w filmie, tak jak te, no... upiory z Kurhanów? Jakoś tak to się zwało. Nie pamiętam, bo po polsku czytałem jak byłem jeszcze w gimbazjum, ostatnio czytam WP i Hobbita po angielsku, zatrzymałem się obecnie na oblężeniu Helmowego Jaru a.k.a. Helm's Deep.
Nie!Wygląda to naprawdę ciekawie, chociaż ja pamiętam, że jeszcze jak do gimnazjum chodziłem, to na odwrocie mapy do "Ryzyka" przykleiłem wydrukowaną mapę Śródziemia, podzieliłem na "prowincje" i z wykorzystaniem figurek z "Ryzyka" graliśmy z kolegami :P
Łoto chodziło:
http://portal.strategie.net.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=791:wojna-o-piercie-encore&catid=20:recenzje-gier-planszowych&Itemid=119
Właśnie, to było takie trochę bez sensu IMO.Czemu bez sensu?
Niestety, pominęli go w filmie, tak jak te, no... upiory z Kurhanów? Jakoś tak to się zwało.Tak upiory z Kurhnów jak i Starą Wierzbę pominęli.
Czemu bez sensu?Dla mnie bez sensu było to "rozbicie" odejścia Sama i Froda. O ile dobrze pamiętam, przyczyną odejścia Froda było to, że długo hmm... "przebywał" z pierścieniem, i musiał opuścić krainę... A Sama to niby nie dotyczyło?
Łabędzich rycerzy niestety też... jak i księcia Imrahila. A szkoda bo bardzo lubie wojowników z Dol Amroth.I innych Strażników, czy jak się tam zwali po polskiemu :P
Ja tam lubię Sarumana i Golluma. ;)Mi pasuje wyobrażenie Alana Lee, choć uważam je za nieco hmmm staroświeckie? Tzn. jak najbardziej pasuje do baśniowego Tolkiena, ale kojarzy mi się z romantyzmem, a czasem nawet prerafaelitami... natomiast kiepsko mu 'Źli' wychodzą imho.
Jest taki artysta, którego polecam - Rodney Matthews, on i Ian Miller są dla mnie najbliżsi oddania klimatu Władcy Pierścieni, chociaż Alan Lee nie jest zły.
Tolkien w wstępie do Władcy wyjaśnia też, że Saruman mógł sam zbudować swój pierścień, a ludzi podbić hobbity, ale to nie jest ta konwencja, no znowu HUtH masz rację, podoba mi się to skojarzenie z falami alfa, ładne. ;) Samemu Tolkienowi przeszkadzało, że byle płachta zasłania Palantir i uniemożliwia patrzenie złemu OKU, a przecież przenika on wszystko "ciało, kamienie, lasy", bo jest magiczny! No i to, że Nazgule bojąc się wody przekroczyli Isenę, i to, że Gollum wchodzi za drużyną do kopalni, gdy zawaliło się wejście. Potem za dużo czasu zmarnował na prostowanie takich pierdół.Psychofani mogą ci to wszystko wytłumaczyć, zracjonalizować i w ogóle :P Nie bardzo czaję jak niby Saruman miałby stworzyć Pierścień, tzn. skąd miałby takie know-how, Orodruinę w pobliżu i tyle Zła? To nie byłoby to samo, no ale teoria Sarumana-Chińczyka-podrabiacza ciekawa. Z tym Okiem to jest zupełnie jak jakaś fizyka u Pratchetta, trzeba dostosować myślenie :P Może Palantiry redukowały 'ostrość wzroku' Oka... Nazgule i przekraczanie rzek to w ogóle jest dla mnie dziwne, wolałem się nad tym nigdy nie zastanawiać, dla świętego spokoju. A Gollum jest jak jakiś kafkowski konstrukt, agent systemu, przeniknie wszędzie...
Mój ulubiony bohater? Ciężko powiedzieć oprócz tych flagowych postaci Władcy Pierścieni polubiłem Toma Bombadila. Ciekawostką jest to, że był jedyną postacią na którą Jedyny Pierścień nie działał. :>
Do tego pytam co się stało z Valarami i Majarami :/ ( jestem dopiero w trakcie czytania Silmarilliona ) jak coś to wiem że Sauron, Szeloba, Balrog to Majarowie, ale dlaczego nikt z dobrych ich nie ubił ;( ?Ja to co? Valarowie siedzieli sobie w Amanie, a Majarowie się tłukli między sobą. W końcu Gandalf, Saruman, Radagast również byli Majarami.
Ogólnie słyszałem też o tym że Gandalf z pierścieniem pokonałby luźno Saurona, ale sam stałby się o wiele gorszy niż on, nie pamiętam kto o tym się wypowiadał. Może ktoś potrafi powiedzieć coś więcej?Prawdopodobnie chodzi o wspomniane wyżej pochodzenie. Obaj byli potężnymi duchami, powstałymi w tym samym czasie, w tym samym celu. Myślę, że to do pewnego stopnia wyrównywało ich pozycję, przynajmniej od strony teoretycznej.
Jest wyjaśnilem czemu Tom Bombadil nie wykorzystał swojej odporności?Bo tak naprawdę nie wiadomo kim on jest. Tolkien nigdy tego wyjaśnił w żadnej książce. Można zakładać, że był on również Majarem, ale nie sądze by takie było założenie Tolkiena. W jednym z listów, dał jasno do zrozumienia, że Bombadil z całą pewnością nie był avatarem Eru, chociaż nie można wykluczyć również tego że był to jeden z Valarów. Najbardziej prawdopodobne, że była to forma Manwego, tak jak Złota Jagoda mogła być formą Vardy. Ale ta teoria ma tyle samo "za" jak i "przeciw"
Jestem wielkim fanem świata LoTR, ale nigdy nie mogłem przełknąć książek Tolkiena :(Podczas narady w Rivendell była myśl, żeby Pierściań dostał Tom, jednak on ciągle powtarzał, że nie interesują go interesy innych.
Jest wyjaśnilem czemu Tom Bombadil nie wykorzystał swojej odporności?
Ogólnie słyszałem też o tym że Gandalf z pierścieniem pokonałby luźno Saurona, ale sam stałby się o wiele gorszy niż on, nie pamiętam kto o tym się wypowiadał. Może ktoś potrafi powiedzieć coś więcej?Też gdzieś o tym słyszałem. Podobno (miał tak mówić Tolkien) w alternatywnym Śródziemiu, gdzie Gandalf wziąłby Pierścień dla siebie robiłby straszniejsze rzeczy, niż jeśli Sauron by go miał, ale czy to prawda to już nie wiem.
Cóż, Sapkowski też do Sagi dodał trochę swojej ekspresji i fascynacji legendami arturiańskimi, mam rację? Wszak każdy artysta w swoim dziele stara się wyrazić swoje odczucia/osobowość/przemyślenia/zarobić kasęChyba nigdy nie czytałeś żadnego wywiadu z Sapkiem, za posądzanie go o wyrażanie swoich odczuć/osobowości by się strasznie oburzył i odgrażał :P
szkoda że Tolkien umarł :(
A atlas Śródziemia jest kapitalny, strasznie spodobało mi się porównanie do odpowiedników pomysłów Tolkiena z rzeczywistymi. I wszystko co wymyślił Tolkien jest mniejsze, np. Moria nie jest tak głęboka jak prawdziwe kopalnie, Mallorny są mniejsze niż baobaby. Ładnie to podsumowali, że siła Tolkiena nie leży w rozmachu, ale w klimacie. PRAWDA!Tzn chodzi o filmy? Chyba powinni wielkimi literami na plakatach pisać 'uwaga: adaptacja, a nie przełożenie 1:1'...
Nie chodzi o filmy, w atlasie masz obliczone rozmiary budowli, odległości i tak dalej na podstawie tego ile czasu drużyna gdzieś szła, czy poprzez analogię z innymi budowlami, czy kopalniami, zamkami, albo na logikę. Dla tego to jest takie genialne!Hmmm jak dla mnie to trochę bez sensu, rozwala licentiam poeticam, ale dobre do rpg :P
No i wyszło, że wszystko jest mniejsze! Np. Isengard. jest mniejszy od Wenecji, którą udaje, a Minas Tirith od Konstantynopola. Tak moi drodzy, na początku świat Władcy wcale nie był fantasy, ale potem fani tak długo przekonywali Tolkiena, że jednak jest, że się zgodził. Z uprzejmości i troszeczkę dla pieniążków.W jakim sensie nie był?
To taki smaczek. Dla normalnych ludzi totalnie bez znaczenia. :)Nie no, to już jest zniewaga!
Syn Orodretha, król Noldorów, był jednym z głównych dowódców w wojnie z Sauronem, ale zginął z jego ręki pod Barad-dur.
NO TO JAKIM CUDEM PRZEGRALI? :DNie nauczyli się jeździć i walczyć z grzbietu konia to się na nich zemściło :D
Dlatego też w grach tak dużo funu daje stworzenie sobie elitarnej armii uruków, która niszczy wszystko, to takie oddanie im sprawiedliwości :PNie, nie, nie, nie wolno bić dobrych, trzeba rozjeżdżać dziadostwo Sarumana hehehe.
Jeźdźcy na wargach, uzbrojenie, ich wściekłość, siła. A jednak na ziemię pada jeden po drugim.Z drugiej strony Rohirrim, znakomity jeździec, z solidną włócznią, tarczą, równie dobrze uzbrojony a nawet lepiej, broniący swego kraju. Mniej groźny? Nie sądze. :)
Jeśli chodzi o Hobbita, a dokładnie "Pustkowie Smauga" nie podoba mi się to, gdy elfy (Legolas, Tauriel) zabijają orków, jak chcą.Legolas w tym filmie to w ogóle jest z gumy :P
A te miecze uruków...tym się pewnie jak cepem macha :D Są nienaturalnie szerokie i nie wyglądają na skuteczne w fechtunku. Przypierniczyć bez finezji tak, tylko wątpliwe czy takie coś przejdzie w walce z wyszkolonym żołnierzem hehe.W takiej bitwie to liczy się pierdzielnięcie, że tak powiem :P Poza tym tak jak jak to widzę w filmie, to Uruk-hai posługiwali się tym tak jak człowiek mieczem.
Ogólnie Tolkien poszedł strasznie na widowiskowośćrozumiem, że chodzi o Jacksona :)
Gondorczycy z taką armią jak w filmie byliby nie do pobicia praktycznie, takich orków to by tysiącami mogli rżnąć z niewielkimi stratami hehe. Każdy zbroja płytowa, taki murek tarcz i włóczni to potęga, nie mówiąc o szarży ich kawalerii.No właśnie te wszystie zbroje są jak z papieru, bo ani jednym ani drugim nie pomagają :P
Nie nauczyli się jeździć i walczyć z grzbietu konia to się na nich zemściło :DNo wiec po to tyle tych pancernych pikinierów mieli ze wsparciem kuszników, jak na mój gust Rohańczycy to nie husaria, więc daliby radę, poza tym jeszcze wargi, czyli kolejna formacja przeciwko kawalerii... jak na mój gust Rohan w filmie powinien mieć przerąbane. Oczywiście nie uwzględniając fabularnych wydarzeń rodem z Fangornu, zresztą w filmie nie ma ataku Huornów z tego co się orientuję, a jest istotny
Easterlingowie wyglądają fajnie, szkoda tylko że Tolkien nie pokazał ich kawalerii noszących zbroje w tym samym stylu co piechurzy. Jak są zgodni z Tolkienem? Nie pamiętam, dawno nie czytałem.Fajny design, ale tu znów mamy armię klonów, tak jakby ten Rhun był silnym państwem z ujednoliconym wojskiem, trochę to dziwne. I trochę też dziwnie wygląda w Third Age, Rhun jest potęgą, złote pancerne armie, dziwnie to wygląda imho, ja to nieco inaczej widziałbym, żołnierze nie w złocie, ale w czymś jak brąz czy mosiądz(bo powiedzmy takie tam mają złoża i taką technologię) i oczywiście nie tak ujednoliceni, i nie tak pancerni...i nie zjednoczeni...
Ale tym, czym najbardziej mnie Jackson wkurzył, jeśli chodzi o ukazanie armii jest brak rycerzy z Dol Amroth. Nie wiem jak mógł ich pominąć...Heh, oglądając film, mozna odnieść wrażenie, że Gondor to jedynie wysokie góry, kawałek doliny z Anduiną, połowa Osgiliath i wielkie Minas Tirith. Reszta nie istnieje :)
W tej zasadzce filmowej w drodze do Rogatego Grodu po równo i jedni i drudzy padali.Tam akurat tak, ale dajmy na to Hobbita. Z jednej strony chcesz, żeby "dobrzy" utłukli jak najwięcej orków, goblinów itd. ale z drugiej strony denerwuje cię to, że utłukli ich zbyt dużo i to na jeden kontakt. Z taką szybkością jak Legolas chyba nawet Geralt nie walczył...
Z drugiej strony Rohirrim, znakomity jeździec, z solidną włócznią, tarczą, równie dobrze uzbrojony a nawet lepiej, broniący swego kraju. Mniej groźny? Nie sądze. :)No dobra, faktycznie. Jeźdźcy w dużej liczbie budzą strach. Ale nadal nie podoba mi się to, że orkowie przy nich to tak, jak słabi rabusie walczący z wyżej wspomnianym Geraltem.
rozumiem, że chodzi o Jacksona :)Oczywiście, pomyłka :)
W takiej bitwie to liczy się pierdzielnięcie, że tak powiem :P Poza tym tak jak jak to widzę w filmie, to Uruk-hai posługiwali się tym tak jak człowiek mieczem.No zgoda.
No wiec po to tyle tych pancernych pikinierów mieli ze wsparciem kuszników, jak na mój gust Rohańczycy to nie husaria, więc daliby radę, poza tym jeszcze wargi, czyli kolejna formacja przeciwko kawalerii... jak na mój gust Rohan w filmie powinien mieć przerąbane. Oczywiście nie uwzględniając fabularnych wydarzeń rodem z Fangornu, zresztą w filmie nie ma ataku Huornów z tego co się orientuję, a jest istotnySkoro tak... Rohan miał również piechotę, łuczników konnych i normalną kawalerię uderzeniową, był bardziej mobilną siłą. W filmie wielu Rohirrimów nosi znakomite zbroje i oręż. Tu już się możemy wdawać w gdybologię raczej, bo Jackson nie pokazał np. bitwy na Isenie. Byśmy mieli lepsze argumenty wtedy w tej dyskusji.
Fajny design, ale tu znów mamy armię klonów, tak jakby ten Rhun był silnym państwem z ujednoliconym wojskiem, trochę to dziwne. I trochę też dziwnie wygląda w Third Age, Rhun jest potęgą, złote pancerne armie, dziwnie to wygląda imho, ja to nieco inaczej widziałbym, żołnierze nie w złocie, ale w czymś jak brąz czy mosiądz(bo powiedzmy takie tam mają złoża i taką technologię) i oczywiście nie tak ujednoliceni, i nie tak pancerni...i nie zjednoczeni...Armii klonów się niestety nie uniknie w fantasy. W historii mamy bardzo szeroki wachlarz uzbrojenia, w fantastyce ciężko takie coś wymyślić. W Third Age Rhun to właściwie kopia filmowego, tylko dorzucili tą zajebistą kawalerię w złotych ladrach. Większość Easterlingów powinna biegać w jakichś fioletowych szmatach, czy jakie oni tam nosili :P
Heh, oglądając film, mozna odnieść wrażenie, że Gondor to jedynie wysokie góry, kawałek doliny z Anduiną, połowa Osgiliath i wielkie Minas Tirith. Reszta nie istnieje :)No szkoda właśnie, armia Gondoru była różnorodna a tutaj wszyscy na jedno kopyto.
Tam akurat tak, ale dajmy na to Hobbita. Z jednej strony chcesz, żeby "dobrzy" utłukli jak najwięcej orków, goblinów itd. ale z drugiej strony denerwuje cię to, że utłukli ich zbyt dużo i to na jeden kontakt. Z taką szybkością jak Legolas chyba nawet Geralt nie walczył...Dlatego lubię jak w filmach często ukazują szeregowych żołnierzy. Nie ma wtedy cyrków, polegających na tym, że jeden z głównych bohaterów biega, zabija wrogów którzy jak durnie podstawiają się pod miecz (bez skojarzeń :)
Skoro tak... Rohan miał również piechotę, łuczników konnych i normalną kawalerię uderzeniową, był bardziej mobilną siłą. W filmie wielu Rohirrimów nosi znakomite zbroje i oręż. Tu już się możemy wdawać w gdybologię raczej, bo Jackson nie pokazał np. bitwy na Isenie. Byśmy mieli lepsze argumenty wtedy w tej dyskusji.Hmm no rzeczywiście zapomniałem o tych łucznikach konnych, mogliby sporo nabroić :P Ale już z szerokiego strategicznego punktu widzenia dałoby się poświęcić więcej sił, żeby wyeliminować takie oddziały, a ich odtworzenie jest na pewno trudniejsze niż zakucie uruka w zbroję i danie mu kuszy, włóczni, miecza i tarczy.
Armii klonów się niestety nie uniknie w fantasy. W historii mamy bardzo szeroki wachlarz uzbrojenia, w fantastyce ciężko takie coś wymyślić. W Third Age Rhun to właściwie kopia filmowego, tylko dorzucili tą zajebistą kawalerię w złotych ladrach. Większość Easterlingów powinna biegać w jakichś fioletowych szmatach, czy jakie oni tam nosili :PNie no, tu się muszę z tobą nie zgodzić w każdym słowie wręcz :P
pierdzielnięcie - słowo klucz! Teraz powinna się zalogować beanshee i wyjaśnić nam z naukową precyzją jak dokładnie rozkłada się siła uderzenia na mieczu i tasaku, jakim podlegają one prawom ze względu na ograniczenia związane z metalurgią itp. Czyli rozwinąć termin pierdzielnięcie o niezbędne dane.W Mythbusterach mówili, że w 2/3 długości miecza od rękojeści jest największe pierdzielnięcie. A sprawdzali w ten sposób katany, więc to MUSI być prawda.
W ogóle to pomysł poważnego podejścia do fantasy jest świetny! Całkowicie niepotrzebne zajęcie - HURA! :)Na święta przychodzą do głowy różne pomysły na marnowanie czasu. Poza tym to po prostu nie da się oglądać obojętnie takich głupot jakie są w najnowszym Hobbicie :)
Do odgrywanie roli orków wzięto ludzi którzy interesują się walkami w karate, judo itp. Do roli elfów ludzi o wyglądzie modeli. Aktorzy przenoszą nieświadomie poprzez ruchy napięcie psychiczne, które tworzy dynamikę postaci.A modele nie mogą interesować się karate czy judo? :P Bardzo ciekawe to z przenoszeniem napięcia psychicznego, zaraz będzie coś o ezoteryce? :)
Wyobraźmy sobie starcie zawodników walczących w klatkach z panami reklamującymi koszule nocne, na kogo stawiacie?
No to macie odpowiedź na pytanie o starcie elfów z orkami.
Generalnie film to opowieść o tym jak mały tchórzliwy kurdupel przechytrzył MEGA SILNEGO DRANIA, a słabe i nieliczne armie, które nie wierzyły w zwycięstwo pokonały liczne doskonale wyekwipowane i zmotywowane oddziały.Hmm. Nie zgadzam się. I co? I jajco.
Nie no, tu się muszę z tobą nie zgodzić w każdym słowie wręcz :POk racja, przestrzeliłem xD Ale pisząc to, chciałem przekazać że twórca takiej fantastycznej armii, aby nie zrobić klonów musi po prostu mieć dużo koncepcji na zrobienie dla nich uzbrojenia (chociaż bardziej opancerzenia). Co nie jest łatwe, stąd właśnie klony. Rohan to akurat mieszanka prawdziwego uzbrojenia z różnych okresów historycznych z domieszką fantasy, Jackson się tu wysilać nie musiał zbytnio, co innego u żołnierzy Gondoru, który był specyficzny a do stworzenia takiej armii trzeba uruchomić niezłą wyobraźnię. Co jeszcze lepsze, żeby żołnierze Gondoru nie nosili praktycznie uniformów, jakim można nazwać te fajowe płytówki to musiałby stworzyć dodatkowe rodzaje jakichś kirysów, tarcz itp.
-Czemu piszesz, że w fioletowych szmatach? :D Jakoś nie widzę związku :) Ten złoty design i łuski wziął się od niby jakiegoś kultu smoczego w tamtych stronach. Całkiem prosto i elegancko wymyślone, ale trochę za mało... To wygląda tak, jakby w Rhunie panowała jakaś despotyczna fanatyczna kasta kapłanów i totalne państwo militarne, stąd ta unifikacja wojska, które jest super uzbrojone i w ogóle, a cała reszta państwa to jakiś ciemiężony lud :PPiszę o fioletowych szmatach, bo Rhun w filmach wygląda jakby składał się z samej elity. Większość wojowników nie powinna biegać w tych złotych łuskach (tyczy się to też Gondoru, gdzie każdy ma płytówkę). Bo trzeba przyznać, że ci Easterlingowie, których zaserwował nam Jackson wyglądają na jakąś znakomitą, elitarną piechotę.
wątpię, żeby Tolkienowi kiedykolwiek przez głowę przeszła myśl o tak doskonałej musztrze i szyku...Hehe też mnie to drażniło akurat, Stara Gwardia Napoleona się chowa przy nich :)
a słabe i nieliczne armie, które nie wierzyły w zwycięstwo pokonały liczne doskonale wyekwipowane i zmotywowane oddziały.Ja Ci zaraz dam słabe, nieliczne to może i tak (ale na pewno nie kawaleria Rohanu, kilka tysięcy jeźdźców potrafi czynić cuda na polu bitwy, kilkaset też, jak to chociażby historia krucjat pokazała :) ale to nie są synonimy. :D
Co do szarży rohańczyków, to nawet husaria zatrzymała się pod Wiedniem gdzieś pod Parkanami, zaś ci mogli wdeptać w ziemię wszystko razem z mamutami. Proszę Gamling,...No ale co chcesz, jeźdźcy uderzyli, zmasakrowali pierwsze szeregi, reszta orków zaczęła spierniczać, Rohirrimowie ich pogonili, zobaczyli mumakile, przegrupowali się, uderzyli ponownie ponosząc przy okazji ogromne straty, coś dziwnego? I tak to jest bardziej realistyczne niż bitwy z np. Gladiatora, gdzie przeprowadzano frontalną szarżę kawalerii w lesie i staczano ogniste kule...
Przylazły Wielkie Drzewa i zgniotły armię która wprawiłaby w zdumienie Ulricha von Jungingena.Masz na myśli pare goblinów z Isengardu? ;)
A przy okazji Gamling, masz fajowską tapetę! :)Dzięki, tylko nie wiem o jaką tapetę Ci chodzi. :D
Scena w Helmowym Jarze [...] Co się stało? Przylazły Wielkie Drzewa i zgniotły armię która wprawiłaby w zdumienie Ulricha von Jungingena.Nie przypominam sobie, żeby w Helmowym Jarze były Enty. W każdym bądź razie było ich (orków) dość dużo (10 tys?). A obrońców znacznie mniej. W sumie wszystko szło dobrze (realistycznie) gdy nadjechali Rohhirimowie i zmiażdżyli taką armię...
Tylko trzeba było od razu mówić w Edoras, że majta nam Isengrad i Saruman bo u nas to żywopłot walczy z nas, a w pałacu Namiestnika dynda nam Mordor, bo jak my im nekromancje pokarzemy to chociaż oni robią to już całe wieki, to aż im w pięty pójdzie. A Eowina to mamuta przecina w pół, na kolację podając szaszłyk nazywany u nas "szaszłyk epoka lodowcowa".Zgadzam się. Władcę nekromancji pokonuje kobieta...
... a do stworzenia takiej armii trzeba uruchomić niezłą wyobraźnię.Ktoś kto się bierze za fantasy i komu dali na to pieniądze, raczej ma taką wyobraźnię :P Ogólnie nie jest źle, wprawdzie ja wizji Jacksona nie kupuję, ale sporo fajnych, wyrazistych pomysłów jego ekipa stworzyła i widać było to na tyle podobające się ludziom, że ten design jest teraz w każdym tworze jaki wychodzi, szczególnie w grach.
Bo trzeba przyznać, że ci Easterlingowie, których zaserwował nam Jackson wyglądają na jakąś znakomitą, elitarną piechotę.No tak to wygląda... choć stawiając się na jego miejscu, to masz powiedzmy jedną scenę w filmie na pokazanie jakichś posiłków z zupełnie innej kultury, to musisz to zrobić wyraziście, żeby było wiadomo, że to jacyś inni i takie sklonowanie pewnie jeszcze bardziej temu pomaga. Ot, amerykańskie myślenie, żeby świat filmowy dla widza był czytelny, dla nas, jakichś freaków Tolkienowo-fantastycznych z Europy trudno to skumać :P
Szkoda że go pominęli, bo jak dla mnie jedna z ciekawszych postaci obok np. Thorina.
Co do przejęcia się śmiercią trójki krasnoludów, to też czuję "niedosyt", bo przejąłem się jedynie śmierci KiliegoTak, jak u mnie. Tylko Kiliego było mi szkoda...
No, dobra panowie. A co powiecie na temat najnowszego Hobbita?Pisałem w wątku filmowym i nie chce mi się wracać wspomnieniami do tego kiczowatego koszmarku, któremu nawet nie wychodzi bycie parodią :(
Gdzie te całe legiony?To są klony, chyba było widać, takie same zbroje, wzrost, wyhodowali to wszystko... ;)
Kolejna sprawa - za mało realizmu. To niby fantastyka, no ale chociażby w fizyce. Legolas skacze po spadających skałachNie no to jest czepialstwo z tym Legolasem, rozumiem, że można się przyczepić, do wielu innych głupot, ale ten blondas, jak wiadomo z Drużyny, akurat potrafi chodzić po śniegu - czyli jakby nie było - PO WODZIE, więc skakać po spadających (idealnie równo spadających jak w jakiejś platformówce) kamieniach na pewno potrafi i pewnie ćwiczył to nie raz :D
...nie mówiąc już o tym, że jego tam w ogóle nie powinno być, jeśli z książki dobrze pamiętam.Musiałbyś zabić Blooma, żeby go nie było. A pewnie to byłoby za mało, więc Jacksona też. I jego żonę. Może wtedy... mniejsza o film wtedy :D
Btw. te całe "pojedynki" herosów IMO zbyt spektakularne były.Były durne, przeciągniete, i bez sensu :P
ale, żeby kłaść orków w grubych żelaznych hełmach uderzeniami czoła...Hahahah, ale to akurat było spoko, owszem durne, ale generalnie ja lubię w Hobbicie te wszystkie slapstickowo zabawne sytuacje, szkoda tylko że reszta filmu jest poważna jak pogrzeb.
Najtrafniejsza opinia o ostatniej części filmu to : http://www.filmweb.pl/film/Hobbit%3A+Bitwa+Pi%C4%99ciu+Armii-2014-662242/discussion/Bitwa+Pi%C4%99ciu+Armii+jest+gniotem,2569307A sobie przeczytam potem.
Lol, Trebron, kto powiedział, że czujemy się lepsi od reszty bo przeczytaliśmy coś Tolkiena? :PPrzeczytaj komentarze na filmwebie i te żałosne bóle dupy. Chodzi mi ogólnie o retardów co przeczytały parę książek i jarają się jaką to wyrafinowaną rozrywkę sobie znaleźli non stop próbując pokazać jak to gardzą tymi "nieoczytanymi" - masa teraz takiego ścierwa w internecie, prawie jak plaga kindermetalów z 5 lat temu. Pamiętasz te sytnaturki typu
Z resztą, dla mnie dobrym pomysłem było umieszczenie Legolasa i Tauriel i wszystkich nieksiążkowych elementów, ponieważ wątpię czy bym wydał te 2 dychy na film w którym wiedziałbym w 100% co się stanie.A choćby po to, żeby zobaczyć, jak jest to przedstawione w filmie? Zresztą pewnie tylko niezbyt wielki procent widzów czytał książkę. Dużo ludzi po prostu lubi filmy i chodzą na nowe produkcje, choćby po to, żeby zobaczyć, jak się napieprzają.
Ja tutaj myślę, jak HUtH. Można było zrobić to inaczej z podobnymi zyskami.Wytwórnia, ekipa filmowa i reżyser to nie instytucje charytatywne. Z "podobnymi" zyskami...? To nikogo nie zadowala - miały być one maksymalnie wysokie jak tylko możliwe. Nie lubię Śródziemia ani tym bardziej nie czytałem Tolkiena ale jeśli mieszkałbym blisko jakiegoś miasta z kinem to kupiłbym bilet na nowego Hobbita żeby obejrzeć sobie sieczkę.
Niektórzy chyba nie rozumieją, że taki film ma się po prostu sprzedać - przez co jest zrobiony tak żeby mieć niższą kategorię wiekową a nie zadowalać Tolkienowych fanbojów którzy i tak w 99% mają ból dupy po obejrzeniu filmów inspirowanych na podstawie ich ukochanych opowiastek. Jak taki ktoś pisze że się zawiódł i pieprzy "w książce było inaczej" - czego masa na Filmwebie. to ja nie wiem czego oczekiwał po filmie w który wsadzono grube miliony i one się muszą zwrócić z nawiązką, jasna sprawa że odbiorcą jest ogół a nie "superinteligentne" mole książkowe które często uważają siebie za lepszych od innych tylko dlatego że preferują taką a nie inną formę rozrywki. Ja obejrzę film jak będzie w TV ale tylko żeby zobaczyć trochę rozwałki.
Wytwórnia, ekipa filmowa i reżyser to nie instytucje charytatywne. Z "podobnymi" zyskami...? To nikogo nie zadowala - miały być one maksymalnie wysokie jak tylko możliwe. Nie lubię Śródziemia ani tym bardziej nie czytałem Tolkiena ale jeśli mieszkałbym blisko jakiegoś miasta z kinem to kupiłbym bilet na nowego Hobbita żeby obejrzeć sobie sieczkę.Kurde, czy ktoś tu mówi, że nie ma być sieczki? Ma być, ma być tysiące żołnierzy, podniosła muza, dramatyczne sytuacje i cała reszta blockbusterowej gigantyczności, ale bez kiczu, przeciągania i wielu wątpliwej jakości pomysłów... Ludzie i tak pójdą, wystarczy trailer pokazujący zmultiplikowanych żołnierzy i Thorina z Dildem eee z Bilbem, w końcu to ostatnia część. I to wygląda tak, jakby ekipa za bardzo już się nie starała tego ogarnąć, bo przecież i tak się zwróci, a na koniec mogą sobie pofolgować i użyć wszystkich śmiesznych pomysłów jakie mieli. Mi się niezbyt podoba, że ktoś sobie w taki sposób "maksymalizuje zyski"... zresztą teza, że akurat w przypadku ostatniej części Hobbita durnowatości maksymalizują zyski jest wątpliwa.
Ale Tolkien nie żyje
Ale Tolkien nie żyjeNo dobrze, siedzimy już przygotowani, z notatnikami na kolanach, skupieni, spokojnie, gotowi.
Można postawić granicę dla debilizmów i twórcy mogą to robić z czystej chciwości, tak samo jak Tolkien. Tylko muszą jeszcze to umieć zrobić, nie ważne co nimi motywuje!I nie wiem o co chodzi. Że niby Tolkien napisał wszystkie te książki o Ardzie i wymyślał języki, bo był chciwy?