Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: MOHAWK_Marchewa w Maja 22, 2013, 21:23:28
-
No od kogo?
-
Było wiele takich tematów, ale w dużym skrócie powtórzę:
To zależy. Od sytuacji twojej, jak i całej Calradii. Jeśli grasz na kodach, to rób jak chcesz. Jeśli grasz uczciwie to:
1. Dobrym pomysłem, aczkolwiek niekoniecznym, to ustawienie się w krańcu mapy, dzięki czemu nie będziemy jechani z 50 stron jednocześnie. Ale, jeśli będziemy chcieli udać się gdzieś w miejsce, do którego musimy przejść przez teren wroga, to jest to ciężkie to wykonania.
2. Wróg dobrze jeśli ma kiepską stabilność w państwie, lepiej lordów możesz na swoją stronę przekabacić, lub po prostu pokonać, bo armie na bank nie będą tak potężne jak gdyby było państwo stabilne.
3. Dobrze gdy ma kiepską sytuacje polityczną, tzn. jest jechany przez przynajmniej 4 wrogów włącznie z nami.
4. Nie zważaj na tymczasową sytuacje militarną. Jeśli zaczynasz podbój, to opóźnią twoje marsze gównianymi oddziałami, gdybyś ruszał w podbój, zbiorą siły i zmiotą. Więc widzisz. Kolejna wada bycia na krańcu mapy, bowiem jak cię napadnie 2k wroga na twoich 100 ludzi to nie uciekniesz.
Zaznaczyłem sarranidów, bowiem ich technologia wojskowa (rozumiesz, słabe pancerze, słaba piechota, średni łucznicy, nadrabiają kawalerią) jest taka sobie, średnia. W porównaniu do armii reszty władców Calradii wręcz słaba.
-
Najlepiej zacząć podbijanie frakcji, która ma co najmniej 2 - 3 wrogów. Często zaczynam od łojenia skóry Nordom, a czasami lubię też pobić Swadian. Ci drudzy zazwyczaj prowadzą wojnę z okolicznymi frakcjami - czyli wszystkimi.
-
Nordowie... Jak cię w zamku dopadną to biada tobie.
Ew. w polu można ich rozbijać kawalerią, ale co to, 150 żołnierzy (niech będzie 100 to kawaleria) na 1500 hursaklów? Nie zbyt dużo, a i tak cię zepchną do fortecy jakiejś i po tobie.
-
Ja z Nordami rozbiłem Veagirów, pozostawiając tym drugim tylko dwa zamki i dwie wsie.
Podczas wojny z nimi byłem wasalem Króla Nordów, kiedy na mapie pozostało nie podbite ostatnie miasto Khudan, odmówiłem dalszej służby Królowi, który i tak pozostał moim przyjacielem i ruszyłem na Khudan i to też fartem, bo w drodze do Khudan, zorientowałem się, że Hanat Khegricki oblega miasto, zaatakowali ale Veagirowie złoili im skórę swoimi harcownikami i łucznikami, jednak po tym pozostali odsłonięci i wraz z 100 moich huskarłów i 30 Sarraceńskich łuczników lub byli to 30 Swadiańskich kuszników(już nie pamiętam) zdobyłem miasto, walka była ciężka i długa. Veagirowie wypowiedzieli mi wojnę, a po chwili zaproponowali sojusz, mogłem zarządać od nich sporo forsy, jednak zarządałem tylko tysiąc bo bałem się, że odrzucą a miałem już dość wojny, podejrzewam, że znudził bym się gdybym nadal wojował.
Aczkolwiek gra jako wasal(miałem pod sobą 3 zamki jako lenna) była ciekawa.
Teraz mam swoje królestwo (Królestwo Polskie :D ) ze stolicą w Khudan(dobrze położone miasto), jeden zamek i 4 wsie, nikt mnie nie napada, ze wszystkimi mam sojusz, skupiam sie nad rozwojem miasta i okolicznych włości, potem mam zamiar uderzyć na wrogów moich przyjaciół Nordów, a o wrogów nie problem bo do Nordów co i rusz ktoś wyskakuje. Myślę by następnie uderzyć na Rhodocków, jednak troszkę się ich lękam, mają dobrych włócznikó/pikinierów, co potrafią zatrzymać ciężką jazdę no i w polu w walce też najgorsi nie są.
Moja Armia?
100Huskarłów(piechota) 30 łuszników saraceńskich(strzelcy) i 15 najemnych jeźdźców( (kawaleria) z tym że tych chcę wymienic na rycerzy i obecnie szukam najlepszej jednostki, bo dopiero od paru dni zacząłem stosowac kawalerię, po tym jak prawie odniosłem klęskę gdy trafiłem na oddział Veagirskich rycerzy albo Saraceńskich, prawie mnie rozgnietli swoją ciężką jazdą, straciłem prawie wszystkie jednostki, i sam ledwo uszedłem z życiem dobijając ostatnich wrogów, którzy już byli w odwrocie) posiadam obecnie w garnizonie polowym (w zamku 150, w Khudan 350) i niestraszny mi nikt.
W POLU Grupuję piechotę i strzelców tych drugich stawiam 20 kroków za piechotą na wzniesieniu, jeżeli nei ma wzniesienia to kombinuje by chociaż trochę byli wyżej, zdarza sie, ze jest pąłsko to w tedy stawiam ich 30 krokó za piechotą, a sam wraz z kawalerią ruszam na przeciw, manerwrując od boku uderzam w oddział wroga rozbijając go, łucznicy robią swoje, a gdy wróg jest w zasięgu huskarłów, zasypują go gradem toporów i bitwa kończy się.
PODCZAS OBLĘŻENIA grupuję piechotę na murach, strzelcó zostawiam na pozycjach, i sam staję w pierwszej lini przy wyłomie karając wroga dwuręcznym wielkim mieczem wymieniając go od czasu do czasu na szybszy jednoręczny mistrzowski miecz chowając sie za tarczą huskarła.
Sposób na Veagirów?- Jak najszybciej pozbądź się z pola ich łuczników, albo przynajmniej większości ich, bo są naprawdę świetni a bez nich są bezbronni i odsłonięci. Podczas gdy twoi Łucznicy prowadzą ostrzał, a od przodu są ubezpieczani przez piechotę ty wykonaj manewr na tyły wroga i od tyłu ścinaj V. łuczników jak grzyby w lesie. Dobrym mykiem jest ustawienie kawalerii, zgrupowanei, udanei sie na tyły wroga i nakazanie kawalerii ruszyć za toba, przejadą po wrogach jak po błocie, co ułatwi zadanie łucznikom i piechocie, by ich dobić. Często też kawaleria dobija właśnie już ostrzelanych walczących w piechocie żołnierzy.
Sorry, się rozpisałem.
-
Takiego posta jakiego napisałeś to nigdy nie widziałem. Ale pochwalam Cię za chęć napisania takiej ilości tekstu. Przypomniałem sobie jak łatwo się zdobywało zamki Swadian - może ich piechota nie jest taka zła.
Edit: Przepraszam chodziło mi, że nie jest taka dobra.
-
Królestwo Polskie. Heh. Widzę że każdy tak nazywa swoje świetne państewko :D Witaj w klubie.
-
Ja tez zawsze nazywam frakcje Księstwo lub Królestwo Polskie :) a tak w ogóle to najlepiej zacząć według mnie od khergetów jak masz rhodoków z pawężami to strzały khergickie ci nie straszne a na bliski kontakt bez koni khergici to ...
totalni idioci Np. jak podczas ataku na zamek 150 na 150 bez zmniejszonych obrażeń straciłem tylko 30 ludzi.
-
Np. jak podczas ataku na zamek 150 na 150 bez zmniejszonych obrażeń straciłem tylko 30 ludzi.
Jaki % trudności?
-
Przy ataku na zamek ważne jest by uderzyć szybko i wbić sie na mury, i to jest nasze zadanie. by zrobić trochę miejsca na kilku naszych wojaków, potem oni zrobią miejsce następnym, jeżeli zaczynamy tracić jednostki na murze, w tedy musimy dopomóc naszych towarzyszy w walce. Często miałem tak, ze biegałem juz po dziedzińcu i niszczyłem spawnujące się jednostki wroga, a moi walczyli na murach, połowa była jeszcze na drabinie.
@up.
Podejrzewam, że obrażenia na najłatwiejszym i jakiś głupi poziom inteligencji wroga. No chyba, że w tym zamku nie było łuczników.
-
Na pewno nie polecam podbijać na początku Rhodoków - są trudniejsi do oblegania niż Nordowie, z racji świetnych strzelców. Jeśli się do nich w porę nie podejdzie, można stracić całą armię.
Najlepiej zacząć od Veagirów - swego czasu wpadło mi do głowy takie przysłowie - nie możesz przekraść się do miasta Veagirów? - Podbij je. Na murach straszne z nich masło, jedyny problem jest taki, że pod koniec dają najlepsze jednostki. Dlatego ja ustawiam się na jakiejś wieżyczce i staram się eliminować strzelców - bo jeśli się skumulują, to może być nieciekawie (właściwie to robię tak w oblężeniach każdej frakcji).
-
Osobiście zaznaczyłem Sarranidów bo nowym graczom łatwiej ich pokonać, jednak zalecam zajęcie się Rhodokami na początku aby nie mieć nieprzyjemnego late-game'u oraz mieć dostęp do bardzo przydatnych w oblężeniach piechurów i strzelców.
-
Grałem jako Swadian, Nord i Vaegir :)
Swadia - porażka, samo ułożenie terenu jest lipne, mają dobrą jazdę ale reszta słaba.
Nordowie - kosa na podbijanie zamków, trochę huskarlów i łuczników i każde miasto klęka, no chyba że to Rhodockie miasto :D
Vaegirowie - mają wszystko na równym poziomie - jazdę, łuczników(nawet nawet ) i piechotę.
Bij Vaegirów na początku, mi się z nimi walczy najłatwiej :)
-
Nikt tu nie pisze o Khergitach, a są nie są oni wcale tacy łatwi do pokonania. W zamku gdy się bronią to zasypują wroga gradem strzał, a w polu wiadomo - lekka jazda nęka piechotę.
-
Vaegirowie - mają wszystko na równym poziomie - jazdę, łuczników(nawet nawet ) i piechotę.
Bij Vaegirów na początku, mi się z nimi walczy najłatwiej :)
Na jakich kodach grasz :P ?
Vaegirowie mają najmocniejszych strzelców w całej grze (konkurencją są dla nich Rhodocy, ale z racji że mają kuszę, a szybkostrzelność daje Vaegirom przewagę, to oni są najlepsi).
Po za tym, ich piechota jest taka jaka innych frakcji. Kawaleria... Powiem, że bardzo dobra. Nie byle jaka, nie wypasiona. Można ją porównać do Swadiańskiej, czy też Khengieckiej.
-
Jaki % trudności?
84% moja armia to byli w większości rhodocy wyszkoleni prawie na maksa.
-
Na jakich kodach grasz :P ?
Vaegirowie mają najmocniejszych strzelców w całej grze (konkurencją są dla nich Rhodocy, ale z racji że mają kuszę, a szybkostrzelność daje Vaegirom przewagę, to oni są najlepsi).
Po za tym, ich piechota jest taka jaka innych frakcji. Kawaleria... Powiem, że bardzo dobra. Nie byle jaka, nie wypasiona. Można ją porównać do Swadiańskiej, czy też Khengieckiej.
Z kawalerią nie przesadzają... w porównaniu z Swadianami to Vagierscy Rycerze są słabiutcy, piechota też dobra, nie ma co się równać do Nordów czy Rodoków ale nie jest taka zła, a co do strzelców to się nie wypowiem bo osobiście nigdy ich nie szkolę :P
-
Zaznaczylem Swadian, bo u nich latwo sobie wykroic jakies ladne ksiestwo (Ja jak mam jeden zamek nazywa sie Hrabstwo zalozmy Grunwalder, jak 2 juz ksiestwo, okolo 4 to juz wlk ksiestwo, a jak zniknie jakies krolestwo to albo przejmuje jego nazwe, albo wymyslam swoja). Oczywsice, nie polecam ataku 60 na zamek z malym garnizonem, bo jedynie co zdobedziesz to szlachectwo. Czasami tak robie, ale tylko po zeby szybko wyslac wiadmosc do jakiegos pana zeby zostac szybko jego wasalem. Nie polecam tez tracenia pierdylionu (ktos pisal ze nawet 600) dni na relacje z lordami, ani na wkladanie pierdylioniu wojsk do setek miast i zamkow, tylko posiadajac kilka posiadlosci jak najdalej na uboczu (najlepiej Sarranidow, bo maja kiepskie zbroje). I wtedy trzeba wykorzystac okazje i szybko oglosic niepodleglosc :P
-
3 razy na poważnie grałem od nowa i zawsze Vaegirowie dali sobą pomiatać jak chciałem :)
Wystarczy podjechać do strzelców i już Vaegirowie nie stanowią problemu, bynajmniej dla moich Nordyckich żołnierzy, nie wiem kim gracie ale mi z paroma huskarlami się ładnie ich zmiata :)
-
Vaegirowie mają najmocniejszych strzelców w całej grze (konkurencją są dla nich Rhodocy, ale z racji że mają kuszę, a szybkostrzelność daje Vaegirom przewagę, to oni są najlepsi).
Po mojemu to Sarranidzi są z ich strzelcami na równi, albo moze nawet i lepsi, nie wiem bynajmniej przed moimi klekają narody. ja mam w piechocie tylko nordów(weterani, wojownicy i huskarły) i sarranidzkich elitarnych łuczników, i to jest najlepsze zestawienei póki co. Z Rhodokami jeszcze nie walczyłem ani z Khegritami, bo po prostu ich się obawiam. Veagirów własnie przed momentem zmiotłem z Mapy, zniknęli.
3 razy na poważnie grałem od nowa i zawsze Vaegirowie dali sobą pomiatać jak chciałem :)
Wystarczy podjechać do strzelców i już Vaegirowie nie stanowią problemu, bynajmniej dla moich Nordyckich żołnierzy, nie wiem kim gracie ale mi z paroma huskarlami się ładnie ich zmiata :)
Widze, że podobny styl gry mamy, dokłądnie to samo odczucie mam i ta samą technikę stosuje co ty i póki co jest git. Chociaż wiem, że na Khegritów, bede musiał dorzucić kilku łuczników więcej, bo ich konni łucznicy potrafia tymi swoimi manewrami troche szkody narobić. A Rhodokowie- tutaj będzie musiała iść Elita, wiem to. Tylko Elitarni piechociarze, strzelcy i jeźdzcy inni nei majaszans powodzenia.
Veagirowie wyeliminowani, teraz troszkę odpocznę, poodpieram ich nędzne ataki no i będzie z nimi sztama, chciałbym żeby kilku ich lordów do mnie przeszło jednak nie wiem jak, zaraz będe musiał napsiać temacik. Kiedy sytuacja w państwie, będzie znośna biorę na cel Swadię jej dobrą jazdę i słabą piechotę.
-
Zaznaczylem Swadian, bo u nich latwo sobie wykroic jakies ladne ksiestwo (Ja jak mam jeden zamek nazywa sie Hrabstwo zalozmy Grunwalder, jak 2 juz ksiestwo, okolo 4 to juz wlk ksiestwo, a jak zniknie jakies krolestwo to albo przejmuje jego nazwe, albo wymyslam swoja). Oczywsice, nie polecam ataku 60 na zamek z malym garnizonem, bo jedynie co zdobedziesz to szlachectwo. Czasami tak robie, ale tylko po zeby szybko wyslac wiadmosc do jakiegos pana zeby zostac szybko jego wasalem. Nie polecam tez tracenia pierdylionu (ktos pisal ze nawet 600) dni na relacje z lordami, ani na wkladanie pierdylioniu wojsk do setek miast i zamkow, tylko posiadajac kilka posiadlosci jak najdalej na uboczu (najlepiej Sarranidow, bo maja kiepskie zbroje). I wtedy trzeba wykorzystac okazje i szybko oglosic niepodleglosc :P
Rozumiem, że skoro taki jesteś zaawansowany, to masz odznaczenie związane z posiadaniem całej Calradii jako własnego królestwa?
-
Chociaż wiem, że na Khegritów, bede musiał dorzucić kilku łuczników więcej, bo ich konni łucznicy potrafia tymi swoimi manewrami troche szkody narobić
Dam Ci dobry sposób.
Ustawiasz piechotę w szyku, najlepiej na małym wzniesieniu.
Za nimi 10-30 kroków ustawiasz strzelców i jazdę.
Gdy leci na Ciebie cała masa Khergitów, wtedy Ty wyjeżdżasz przed szyk Twoich wojaków bokiem, blokując ich natarcie. Jeśli zablokujesz 10 jeźdźców , to oni zablokują pozostałych stu i się zrobi korek :P
Wtedy dajesz komendę żeby wszyscy poszli do ataku. W ten sposób Twoi wojownicy uniemożliwią ucieczkę khergitów - po prostu ich zablokują swoim ciałem albo pozabijają konie. Paru khergitów ucieknie z tej pułapki ale np 20 a 100 to jest różnica.
Jeśli walczysz np 100 vs 300 to po pojawieniu się pierwszej fali i zabiciu jej, pojawi się druga ( o ile masz ograniczoną liczbę ludzi na bitwie - ja tak mam) - wtedy ustawiasz szyk w ten sam sposób i nie przejmujesz się tymi uciekinierami bo musisz zrobić zasadzkę na nową falę.
Mam nadzieję że wyobrażasz to sobie mniej więcej, bardzo to pomaga w walce z konnicą :)
-
Polecam Rhodków pierwszych obalić, ja zwykle ich jako pierwszych podbijam :P
-
Dam Ci dobry sposób.
Ustawiasz piechotę w szyku, najlepiej na małym wzniesieniu.
Za nimi 10-30 kroków ustawiasz strzelców i jazdę.
Gdy leci na Ciebie cała masa Khergitów, wtedy Ty wyjeżdżasz przed szyk Twoich wojaków bokiem, blokując ich natarcie. Jeśli zablokujesz 10 jeźdźców , to oni zablokują pozostałych stu i się zrobi korek :P
Wtedy dajesz komendę żeby wszyscy poszli do ataku. W ten sposób Twoi wojownicy uniemożliwią ucieczkę khergitów - po prostu ich zablokują swoim ciałem albo pozabijają konie. Paru khergitów ucieknie z tej pułapki ale np 20 a 100 to jest różnica.
Jeśli walczysz np 100 vs 300 to po pojawieniu się pierwszej fali i zabiciu jej, pojawi się druga ( o ile masz ograniczoną liczbę ludzi na bitwie - ja tak mam) - wtedy ustawiasz szyk w ten sam sposób i nie przejmujesz się tymi uciekinierami bo musisz zrobić zasadzkę na nową falę.
Mam nadzieję że wyobrażasz to sobie mniej więcej, bardzo to pomaga w walce z konnicą :)
Widzę kolego, ze mamy na prawdę wiele wspólnego, właśnei tak walczę jak to opisujesz, z każdym jest taka taktyka, kto tylko ma większą ilość konnych, karawany, swadia, V.rycerze, właśnie tak jak mówisz. Ustawiam szyk, łuczników tak jak móisz, no i wale na jazdę, zatrzymując ich. Ale na Hanat na pewno będę musiałwzmonić to i owo.
-
Khergici są na tyle denerwujący, że, łucznicy konni nie atakują wręcz tylko strzelają. Jeśli grasz piechotą masz dwa sposoby na ich rozwalenie. Możesz czekać jak skończą im się strzały albo weź do ealki dużo strzelców. Ja używam ciężkiej jazdy, która rozwala lansjerów, ale z konnymi łucznikami muszę się napocić.
-
Eee tam. Wystarczy trochę drzewek i SI robi swoje ;p
A jeśli jest czyste pole, to i tak zdarza się, że robią debilne ruchy. Khergici to taka frakcja, której SI niszczy potencjał.
Poza tym, to wystarczy jeździć po polu i sami się napatoczą. Albo samemu z łukiem hasać.
-
Osobiście nie mam problemu z debilnymi łucznikami gdy mam ich 5-15 do wsparcia "Swadiańskiej zgniatarki", ale niestety lordowie dzielą podczas awansów po równo i ~50% łuczników w armii nie ma miejsca do manewrowania.
-
Osobiście zaznaczyłem Sarranidów bo nowym graczom łatwiej ich pokonać, jednak zalecam zajęcie się Rhodokami na początku aby nie mieć nieprzyjemnego late-game'u oraz mieć dostęp do bardzo przydatnych w oblężeniach piechurów i strzelców.
Oj tam, właśnie lepiej jak poziom trudności trochę wzrasta w miarę postępów rozgrywki.
Poza tym, widzę tu sporo pochwał Veagirskich strzelców - w oblężeniu może są jakimś problemem, ale w polu to nie za bardzo. Tym bardziej, że lordowie z reguły mają ich kilku na całą armię, później nawet nie mają ich wcale. U Veagirów najwięcej problemów sprawiają rycerze, czy to w polu, czy w oblężeniu.
-
V. Łucznicy są doskonali przy obronie murów jak i w polu, tylko w dużej ilości. Fajny zestaw z nimi można zrobić, podobnie jak Saranidzcy łucznicy, z tym że podczas walki wręcz idzie im gorzej, taki łucznik stoi i strzela i nie ma szans w starciu z konnicą ale tak jak mówię, w dużej ilości robia pogrom, pamiętam jak bawiłem się jakis czas temu, miałem 60 łuczników i 10 w piechocie Nordyckich Weteranów/Wojowników, V.Łucznicy ostrzeliwali wroga i wielu z nich zabiło, a ci niedobici, dobijani byli przez latające wszędzie topory, oddział 70 Rhodoków został rozbity bez problemu.
Moja taktyka była dobra.
(http://img23.imageshack.us/img23/3898/mb11m.jpg)
-
Rozumiem, że skoro taki jesteś zaawansowany, to masz odznaczenie związane z posiadaniem całej Calradii jako własnego królestwa?
Rozumiem ze ty masz odznaczenie "Nol lajf roku"? I jesli chcesz wiedziec, moje cesarstwo "Empire du Rhönbourg" (na Florise, gdzie Swadia jest bardzo frankofonska) zaczynalo jako Baronia de Grunwaldeur, potem Hrabstwo, nastepnie Ksiestwo, potem zajalem Krolestwo Rhodokow, gdzie stworzylem panstwo "Royaume du Rhönbourg", potem podbilem Praven i kilka zamkow ktore jeszcze byly Swiadianskie, przenioslem stolice tam (do Praven) podbilem Sarranidow, potem Khergitow a potem sie znudzilo xD
-
Wiadomo. Jak zostanie 1/4 mapy tylko do podbicia, to się nudzi, i nie chce w to grać. Ale odznaczenie daje motywacje.
-
Moim zdaniem najlepiej zacząć od Rhodoków, ponieważ można ich zmieść w polu. W ten sposób osłabiamy strukturę armii oraz nie dajemy szans na rozbicie naszych armii podczas oblężenia. Może i są dobrzy w obronie twierdz ale wymiękają przy swadiańskich rycerzach.
-
A poza tym, jeśli najpierw podbijesz Rhodoków, masz nieograniczony dostęp do rekrutacji najlepszej piechoty w obronie. Ułatwi to obsadzanie nowopodbitych zamków i miast.
-
Moim zdaniem najlepiej zacząć od Rhodoków, ponieważ można ich zmieść w polu. W ten sposób osłabiamy strukturę armii oraz nie dajemy szans na rozbicie naszych armii podczas oblężenia. Może i są dobrzy w obronie twierdz ale wymiękają przy swadiańskich rycerzach.
Oj nie jest ich tak łatwo rozbić w polu, czasami potrafią zrobić nam niemiła niespodziankę. Jak widzę większość używa swadiańskich rycerzy. Może na native to działa, ale w florisie jazdę ciężko wyszkolić. Rhodocy nie są łatwi do podbijania - miasto, gdzie jest masa sierżantów i strzelców zdobędziesz? Zaznaczyłem Nordów, ale później jednak bym zaznaczył Sarranidów.
-
Niestety co prawda. 50 sierżantów, odpornych na ostrzał, odpornych na bezpośredni atak, wymaga szturmu co najmniej 50 huskarli plus towarzyszy i gracza który kasuje ich spamem znad głowy :)
Jeśli dodatkowo mają wsparcie kuszników, to należy się modlić by Twoi strzelcy ich zneutralizowali zanim pójdzie atak na mury...
Ale w polu, jak poprowadzi się konnicę od zaplecza. Idzie ich rozmieszać. Byle szyku nie trzymali. Bo atak frontalny na "jeża" jest słabą opcją. W zadek ich trzeba ładować, w zadek :)
-
W polu zwyczajna taktyka puść ich do ataku, niech sami sobie radzą nie działa. Rzeczywiście trzeba pomęczyć się z okrążaniem itp. Najgorzej jak konnica wpadnie w ciżbę sierżantów. Wtedy dzieje się tzw. sodoma i gomora. Ze zdobywaniem miast i zamków trzeba wydziwiać z puszczaniem swoich towarzyszy jako pierwszych. Później trzymamy się w wieży i odpieramy wrogów w wąskim przejściu, a strzelcy nieprzyjaciela nie mogą strzelać bo nas nie widzą. Czasami używam tej taktyki.
-
Ja zaczynam od Swadian, ponieważ mają wielkie królestwo i sprawią mało problemu.
-
Gram Swadią i początek był naprawdę obiecujący. Nie wiem kiedy, ale przejęli Veluce i nie mieliśmy żadnych wojen, a później bam! 3 wojny naraz. Nordowie zabrali nam Uxkhal i Dhirim, Rhodocy jeden zamek, Vaegirzy trzy zamki i Khergici troszkę nas pomęczyli. Ja po zebraniu jakiegoś wojska namawiałem innych lordów do ataku na zamek, no i tym sposobem odbiłem od Vaegirów dwa zamki. Teraz mamy ze wszystkimi pokój, a ja sam zebrałem na razie 34 Swadiańskich rycerzy i Nordyckich wojowników, huskarli i weteranów. Imponująca liczba to nie jest, bo huskarli tylko 8, ale samej piechoty około 30. Teraz expie ich na max i czekam aż zwolni mi się miejsce, wtedy będę rekrutował kolejnych Nordów.
Osobiście myślę, że Sułtanat Sarranidzki jest najłatwiejszy do podbijania. Całe wojsko jest przeciętne, ale później mogą być problemy, gdyż blisko nas są Khergici i Vaegirzy.
-
Wydaje mi się, że najlepiej zacząć od państwa w którym są żołnierze z którymi Ci się najlepiej walczy. W moim przypadku najlepiej zacząć od Swadii, bo lubię konnicą wbijać się w wroga i sobie dobrze radzę ;) 3 państwa bez problemu podbiłem. A Rhodoków na koniec wolę zostawić :> Więc najlepiej wybrać to z którymi Ci się najlepiej walczy, takie moje zdanie.
-
Większość bije Swadię - nie dziwię się temu. Państwo na środku mapy, dlatego prowadzi wojnę z prawie wszystkimi.
Osobiście myślę, że Sułtanat Sarranidzki jest najłatwiejszy do podbijania. Całe wojsko jest przeciętne, ale później mogą być problemy, gdyż blisko nas są Khergici i Vaegirzy.
To prawda, wojsko Sarranidów jest raczej słabsze, nie mają żadnych rewelacyjnych jednostek. Ale są na końcu mapy i strasznie upierdliwe jest jeżdżenie do nich z jednego końca mapy do drugiego np. wtedy jak chcesz nająć Nordyckich rekrutów.
-
A ja się dziwię jednej rzeczy. Zajmując miejsce Swadii królestwo gracza samo staje się celem dla wszystkich dookoła. Co jak co, ale zwykle oznacza to wojnę na 2 fronty...
-
Czytałem gdzieś tutaj, że po dwóch latach gry inne królestwa nie wyzywają cię do wojny ot tak, tylko wtedy, gdy będzie jakaś przyczyna. Swadia często sama wyzywa innych do walki, po prostu głupota NPC, więc przejęcie ich nie oznacza toczenia 2-3 wojen naraz.
-
Ja podbój mapy zaczynam od Kergitów : centralne położenie generuje dochody z handlu, lekka kawaleria sprawdza się w polu przy flankowaniu, a łucznicy konni wsparci najenikami to dobra obsada zamku. Warunek : wcześniejsza dobre układy z królami i lordami Swadian i Vaegirów. Można ich przekonac do współpracy ( z wszystkimi konsekwencjami) i wzmocnic armię o silne jednostki jazdy oraz łuczników.
W drugiej kolejności rozbijam Sarranidów. Gram na średnim trudności, ale w tym rozdaniu nie mam specjalnych kłopotów z ciężką piechotą.
-
Ja ostatnio tocząc krwawą wojnę z Khergitami, przekonałem się o sile ich kawalerii. Jeśli ktoś chce wymiatać w polu, to niech rekrutuje lansjerów, napsuli mi tyle nerwów, że szok. Wybijali mi Swadiańskich rycerzy i piechociarzy jak kaczki.
-
Lansjerzy tacy silni? Rozwalają swadiańskich rycerzy? Bardzo dziwne. Może i Khergici wymiatają w polu, ale zdobywanie ich miast i zamków nie jest trudne. Słabe opancerzenie nadrabiają szybkimi końmi. Jeśli walczysz z nimi w polu, radzę ustawić się na wzgórzu i na nich czekać. Prosta taktyka, ale stosuję ją bardzo często i mnie nie zawiodła.
-
Nie no, gościu, jak gość ma 150 samych lansjerów a ty 20 rycerzy i 30 piechociarzy to nie ma co się dziwić.
-
Trzeba kupić rekrutów i wyszkolić ich na ostatni poziom. A tak odbiegając od tematu to trochę dziwne, że zwykły chłop może się stać rycerzem. Powinno być tak, że rycerzy najmujesz tylko w mieście.
-
Nie na temat :P Nie rozpoczynajmy offtopu o rekrutacji z chłopów rycerzy.
-
Lansjerzy tacy silni? Rozwalają swadiańskich rycerzy? Bardzo dziwne. Może i Khergici wymiatają w polu, ale zdobywanie ich miast i zamków nie jest trudne. Słabe opancerzenie nadrabiają szybkimi końmi. Jeśli walczysz z nimi w polu, radzę ustawić się na wzgórzu i na nich czekać. Prosta taktyka, ale stosuję ją bardzo często i mnie nie zawiodła.
Sam byłem zdziwiony. Nie dość, że ich konie są szybsze od Swadiańskich, to jeszcze wytrzymałe. Zanim ja takiego zwale z konia, to muszę się ostro namachać tym mieczem. Może lepsi od kawalerii Swadiańskiej nie są, ale konkurencją tak. Nawet Vaegirscy rycerze mi takich strat nie robią.
A tak w ogóle, to wczoraj przekonałem się o sile Rhoodockich kuszników. Jechaliśmy tam chyba z 500 chłopa na 180 Rhoodoków. W mgnieniu oka wybiliśmy im całą piechotę, ale za Chiny ludowe nie mogliśmy wedrzeć się na plac i rozwalić kuszników, dopiero za drugim podejściem. Starty były duże - jeśli tak to mogę ująć.
//Nie no, gościu, jak gość ma 150 samych lansjerów a ty 20 rycerzy i 30 piechociarzy to nie ma co się dziwić.
Jeszcze w mojej karierze Warbandowej nie widziałem gościa z 150 lansjerami. Bitwa była wyrównana, ale co tutaj dużo mówić, lansjerzy z tymi długimi włóczniami? ciachali piechotę co chwile i uprzykrzali życie moim rycerzom. Sam teraz myślę nad tym, aby ich rekrutować, ale mam często wojny z Khergitami, a nie chce psuć morali.
-
Khergickie konie to stepowe konie, rumaki i chyba łowcy. Na pierwszym miejscu jest tu stawiana szybkość, a później wytrzymałość. Nie dziwota, że przeganiają ciężkie, opancerzone rumaki Swadów.
-
Przecież nie pisałem, że jestem zaskoczony, że są tacy szybcy, tylko, że są tacy wytrzymali.
-
Wytrzymali albo ty słaby ;) Lansjerzy mają też opancerzone konie co nie?
-
XD
Chyba nikt nie zauważył, że to pytanie to trolling...
Podbijanie zacznij od Sarracenów, taki tam klanik drugi na świecie, nie powinno być problemu!
-
Moim zdaniem najlepiej atakować Swadian i Sułtan Sarandzki. Swadia i tak zawsze toczy ze wszystkimi wojny.
-
Mądrze prawisz! Swadię zaatakują ze wszystkich stron, co sprawi, że stanie się łatwym celem.
Poza tym wystarczy mieć odpowiednią liczbę najsilniejszych jednostek z frakcjii (około 50), żeby rozwalić tych rycerzyków w trzy d*py!
-
Lol a u mnie Swadia prawie caly Khanat Khertików czy jak o się pisze xD podbiła. Wojny ma tylko 2. Jakoś uważam, że swadia wcale słaba nie jest a przynajmniej w polu.
-
Gość po prostu ma jakieś problemy. Pewnie nie może z nimi wygrać, więc na forum próbuje się wyżyć. :)
Chyba nikt nie zauważył, że to pytanie to trolling...
Jakie pytanie? Jeśli to do mnie, to sam żeś troll. :) Stwierdzam po prostu fakt. Konie mają mega wytrzymałe, co już pisałem, a oni sami nie są łatwym przeciwnikiem w polu.
-
Moim zdaniem najsłabsze frakcje to rhodacy i sułtan
A nie powiedział bym że swadia to słabiaki raz podbili Narre,zamek unduzaq, zamek uhhun,zamek unidga,zamek logira,Thir,Sargoth,zamek Jelbegi,zamek knuddar i Velcue o.O ale stracili uxhal więc swadia nie jest taka słaba
-
Jeśli już to Rhodocy lub Rhodokowie i Sułtanat a nie Sułtan, bo to władca tego kraju. To że Swandia podbiła tyle to pewnie ty byłeś jej wasalem, sami nie dali by rady, nawet w korzystnej sytacji politycznej, więc twój argument jest inwalidą. Co nie zmienia faktu że Swandia ma świetną kawalerię, ale na zamki nie jest dobra.
-
Jak się czepiasz pisowni państw, to sam pisz poprawnie. Swadia. Tam żadnego 'n' nie ma.
-
Moim zdaniem zacznij od Rhodocków potem problemu nie będziesz miał :P