Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: Morzan122 w Kwietnia 08, 2012, 12:33:50
-
Jaka była najpiękniejsza bitwa w której uczestniczyliście grając w M&B?
Ja najprzyjemniej wspominam moment, kiedy atakowałem jakiś nordycki zamek Kergitami. Nie kazałem im atakować tylko podeszłem i razem ostrzeliwaliśmy wrogi zamek. W pewnym momencie Nordowe wyszli z zamku zaczęli szturmować w rozproszonym szyku moich łuczników. rozstrzelali wszystkich nim ktokolwiek podszedł na odległość miecza.
-
Dla mnie każda bitwa w kryjówce Sea Raiders jest piękna - głównie (i w zasadzie tylko) ze względu na lokację, w której przeprowadzany jest atak. Gdyby jeszcze SI nie było tak tępe...
Jeśli chodzi o standardowe bitwy. W sumie każda jest mizerna, monotonna i bez polotu...
Zdecydowanie wolę jakieś walki ze "scenariuszem", np mapa przełęczy na szybkiej bitwie.
Pozdrawiam!
-
Sam na 54 korsarzy. Yeah.
-
Mniej więcej to samo co Inkaska.W kilka grup napadło mnie około 40 Stepowych Bandytów :) Dobrze że Warhorse`a miałem:))
-
Grupa dezerterów(24) - Płacę im haracz
Za jakiś czas... Grupa dezerterów (41+2) - Płacę jeszcze wyższy haracz
Potem... Stepowi bandyci (26) - No chyba żarty sobie robicie?!
-
Bitwa między moim pokiereszowanym oddziałem Nordów z czterokrotnie liczniejszą vaegirską armią.
-
Pewnie mieli tylko jazdę bez piechoty? Tacy już są Veagirzy.
-
Moja Khergicko-Nordycka armia kontra Swadiańscy kusznici i ryczerze konni, na górzystym terenie :)
-
Finałowa bitwa w turnieju na wymaksowanym poziomie trudności, w której postawiłem wszystkie moje pieniądze, i którą... przegrałem xD
Oczywiście mówię o grze "realistycznej" - zapis po opuszczeniu każdej lokacji(automatyczny)
-
Dla mnie każda bitwa w kryjówce Sea Raiders jest piękna - głównie (i w zasadzie tylko) ze względu na lokację, w której przeprowadzany jest atak. Gdyby jeszcze SI nie było tak tępe...
Jeśli chodzi o standardowe bitwy. W sumie każda jest mizerna, monotonna i bez polotu...
Zdecydowanie wolę jakieś walki ze "scenariuszem", np mapa przełęczy na szybkiej bitwie.
Pozdrawiam!
True story !
Walka na przełączy z 15 piechociarzy i 5 łuczników Nordów na około 70 bandytów. Niestety, dostałem w beret :)
-
120ludzi nordyckich na 600 vaegirow na nie łatwym poziomie, i win! Formacja i vegirzy rozgromieni
Albo na modzie władca pierscieni: jak to obaliłem zady Saurona i na bitwie z nim gdy go ustrzeliłem podnioslem jego bron, i mumakla na Hita o_O pote z gorki, i tak stałem sie nowym władca Mordoru, "juz wtedy było wiadomo ze bedzie najlepszy" :D
-
Ha ja kiedys sam jeden rozgromiłem paredziesiąt dezerterskich -ciach-
Byli na koniach więc to nie byle co ;d
Proszę ograniczać swoje wulgaryzmy.
-
Na trudności 10% to ja Ci bym lorda sam rozwalił.
Obrona Shariz 400 luda mieszanego vs 2000 Sarranidów z 10 razy, średnio co miesiąc/ 2 tyg przychodzili.
-
Gruubo :D
Tylko bronienie zamku jest w 50% łatwiejsze od nermalnej bitwy ^^
Nie ma co gadac o Singlu, wszyscy na Multi!
-
Teraz na multi warto pograć na 1.4.3.
Wersja 1.5.1. jest fatalna.
-
Fakt, tylko jestem w tym ciemny, jak sie akualizuje? ^^ chyba cos tam na poczatku gdzie kody na Singla wlaczasz co?
-
Najlepiej kupić oryginała, to samo się będzie aktualizować.
-
Dziękuję za takie badziewne aktualizacje, szczerze powiedziawszy.
-
Spokojnie sobie uprawiam camping na mapie ruiny, aż tu nagle jakiś jeździec zabił mnie od tyłu.
Super, tylko... dlaczego nie słychać kopyt!?!?!?!?!
-
Cudowna bitwa Swadi vs. Nordowie. Nie byłoby w tym nic pięknego, gdyby nie to, że bitwa była ogromna i chyba największa, w jakiej walczyłem. Swadii - ok. 950 Nordowie - ok. 1100. Walka trwała baaardzo długo i była wręcz świetna. Poziom trudności 90%. Świetne szarże kawalerii, ostrzał kuszników a potem wbiegająca piechota. Oczywiście bitwa wygrana przez Swadie. Po bitwie został nas ok. 400.
-
Miałem 100 vaegirskich żołnierzy większość łuczników, na 700 Nordów. Poziom trudności Trudny. Miałem na 100% pole bitwy ustawione więc było ich hmm dużo ^^ Mój ekwipunek to War Horse bodajże, War Bow i 2 paczki strzał oraz Elite Scimitar. Na samym początku rozstawiłem swoje oddziały łucznicze i garstkę piechoty na wzgórzu przy krańcu mapy. A sam na koniu odwracałem uwagę całej armii i krążyłem i strzelałem blisko wzgórza. A moi łucznicy ich "niszczyli". Niestety wszystkich nie dało się odciągać co najwyżej kawalerię tak więc szybko zginęli. A ja jeździłem i strzelałem. Gdy wystrzeliłem wszystkie strzały, jechałem do skrzynki z inwentarzem i sobie uzupełniałem strzały. Wygrałem tą bitwę po około 40 minutach walki. Trochę tego było ^^ Bitwa toczona na Native.
Pamiętam jeszcze dużo bitew ale tą zapamiętałem najbardziej ;)
-
Żeby tak czasem AI nie szarżowało wprost na nas :(
-
Był taki mod gdzie po jakims czasi pojawiala sie na brzegu wielka armia i pełno lordów coś w stylu rzymian. Grałem hmm no okey przyznam na skillu ale mialem ok 230 wojowników ich bylo coś ponad 14000.. bitwe rozgrywałem ok 1.5h na mapie battlesizerem maks 200
-
To był najazd trupów co z więźniów swoich robili?
-
Sword of Damocles dokładnie. A te trupy to był addon do tego moda.
-
Aaahhh...
Bitwa w Dzikich Polach!
Ok 50 Husarzy w tym 12 weteranów, potem szarza! Jzk w Ogniem i Mieczem( film) wyjazd kawalerii z pod murów Zbarażu. I wcieli sie w szeregi Wojska Zaporoskiego, poezja jak jeszcze potem zatoczyliśmy koło i wjechaliśmy jeszcze raz w nich! Bitwy na otwartym polu z oddziałami skrzydlatej Husari sa zawsze zwycieskie. Przypomniałem im bitwe Pod Kircholmem!
Szkoda tylko że w Dzikich Polach nie ma czegoś takiego jak- koń staje dęba jak usłysze szamotanie skrzydeł Husarzy.... To by było epickie. ^^
-
Tak naprawdę, dźwięk wydawawany przez skrzydła husarz to mit, a tak nawiasem mówiąc, nie powinienes tego pisac na forum OiM Dzikie Pola?
-
Obrona zamku 350 moich głównie to było jakieś 75% Rhodok Sergeant's i Sharpshooters kontra 1450 Nordów. Oczywiście wygrana ze stratami 50%. Osobiście zabiłem ze 100 :P z kuszy strzeląjąc w głowę i stojąc z boku z długim toporem atakując mocno z góry.
Oblężenie miasta 40 Rhodok Sergeantów i 60 Sharpshooterów kontra 400 Sarranidów. Wygrana ze stratami 25%. Sam zabiłem z 50 strzelając z kuszy i podnosząc bełty wbite w mury lub zostawione przez nieprzytomnych bądź martwych moich sharpshooterów.
Bitwa moich 115 Sarranid Mamluke + 9 NPC kontra 600 khergitów. Wygrana ze stratami 33%. Chyba ze 40 renowna dostałem :D
-
Aaahhh...
Bitwa w Dzikich Polach!
Ok 50 Husarzy w tym 12 weteranów, potem szarza! Jzk w Ogniem i Mieczem( film) wyjazd kawalerii z pod murów Zbarażu. I wcieli sie w szeregi Wojska Zaporoskiego, poezja jak jeszcze potem zatoczyliśmy koło i wjechaliśmy jeszcze raz w nich! Bitwy na otwartym polu z oddziałami skrzydlatej Husari sa zawsze zwycieskie. Przypomniałem im bitwe Pod Kircholmem!
Szkoda tylko że w Dzikich Polach nie ma czegoś takiego jak- koń staje dęba jak usłysze szamotanie skrzydeł Husarzy.... To by było epickie. ^^
Husaria rozgromila Szwedow pod Kircholmem, a nie Kozakow ;D
-
4000 rozjechało 11000 Szwedów, ale nie jestem pewien, wiem tylko, że Chodkiewicz dowodził
-
Husaria rozgromila Szwedow pod Kircholmem, a nie Kozakow ;D
Wiem wiem... Chodziło mi o samą szarze i pogrom nad liczniejszą armią.
-
Jedną z moich najlepszych bitew to była ostateczna bitwa o Suno ;] Podbiłem już całe Królsetwo Swadii tylko nie to miasto.
Miałem 3tys (gram na skryptach) ludzi a zostało mi tylko 1 000 strata wielka ale przynajmniej podbiłem tych drani.
-
Moje ostatnie 2 bitwy i trochę starsze...
Będąc jeszcze z Vaegirami zostałem marszałkiem przewodzącym armią, która miała za zadanie zniszczyć Khergitów. Stykneły się 2 kampanie, moich 700, ich 800. Walkę wygraliśmy chyba ledwo. Zostało nas z 300 zdolnych do walki.
Odwrót pod zamek osłaniający wejście po przez góry na nasze terytorium. 2 dni odpoczywania. Idziemy na Khergitów. I kolejna, liczniejsza kampania, już z innymi Nojonami i samym Chanem. Nas 550, ich 800. Cięższa bitwa... Gdy początek był najtrudniejszy... Ustawienie na nich szyku było ciężkie, ale ustawić ich na małym wzgórzu by mieć czas uformować cavalry - było konieczne. Po tym jedziemy zgrupowaną kawalerią na nich. Rozbijamy 1 falę Khergitów tracąc z 5 ludzi (Khergitów z 50 czy może więcej) i kolejny atak. Tym razem rozproszony atak na nich bez żadnego szyku. Na ok. 150 martwych Khergitów, średnio 80 naszych pada trupem, gdyż główne siły to lancjerzy w dużej ilości z ciężkim uzbrojeniem.
Najgorsze było, gdy zostało nas niecałe 300 a ich 500 :-< Głównie przez śladowe ilości hp.
Tym razem idziemy na nich bez rozkazu, co potem było bardziej skuteczne, gdyż na 90 ich zabitych, naszych pada chyba 20, góra 30.
Tak ciągnie się bitwa i ciągnie. W sumie nas zostało z 95, wiec wszyscy się rozeszli. Po tych bitwach tak powstrzymaliśmy Khergitów, że tylko było wybijanie małych oddziałów co się na naszym terenie pałętały. Nie mieli już szans zdobyć żadnego miasta ani zamku, my naturalnie też nie.
To były moje największe bitwy z Khergitami, na tamtym poziomie gry to byli oni udręką....
Teraz pora na bitwy, co zdarzyły się ostatnio.
Ja, i wszyscy moi lordowie toczymy wojnę z Vaegirami. Wyznaczyłem sobie za cel, by 5 ich twierdz zdobyć jeszcze w tej wojnie. No to jedziemy! 1, 2 twierdza padły. Pora na zamek Radoghir. Tym razem napadła nas armia Vaegirów pod wodzą samego króla licząca prawie 1200 ludzi. Nas 750, więc co to dla nas! Proste szyki, obstawienie piechoty i łuczników by odwrócić uwagę kawalerii. Wtedy część mojej grupy kawalerzystów im dopomoże, a reszta wraz ze mną idzie na lekką piechtę i siekamy ich bez prawie żadnych strat. Tak wykrwawieni Vaegirowie przegrali z nami do reszty podczas gdy nam zostało 500 ludzi.
Kontynuacja oblężenia. Zdobywamy wreszcie ten cholerny zamek, no cóż, innych już nie zdobędziemy, nie na tej wojnie.
Obstawa garnizonu, już wszystko cacy, ja sobie odpoczywam i szkolę armię rekrutów na grupkach bandytów z tajgi w liczbach po 60 na moją armie rekrutów.
W pewien dzień, nadchodzi kolejna armia pod dowodzeniem króla, słabsza i z innymi lordami, ale i tak bardzo niebezpieczna. Nachodzą myśli o porażce z Khergitami, którzy plądrowali wioski i udało im się zdobyć jeden zamek pod koniec wojny.
Trza uciekać i zebrać armię pod stolicą! Kilku tylko się zjawiło, ja zabrałem rycerzy z garnizonu i ruszamy. Nas może 350, ich już tylko na szczęście 1000. A że to sama piechta, część tylko jest kawalerią i rycerzami, pokonujemy tą armię taką taktyką jak we wcześniejszej bitwie, jednak już bez grup, co tak właściwie też się sprawdziło. Najpierw kawaleria za mną, a potem do ataku. Część na kawalerie się rzuci, a reszta posłucha i ruszy na mięso armatnie. Po padnięciu ich kawy reszta nas dobija siły wroga.
W co ciężko uwierzyć, pozostało nas jeszcze 150 ! Mimo że 4/5 byli ranni, to wróg przegrał, i sam król pisał do mnie w sprawie pokoju chyba ze 3 razy. W końcu nic nie dam rady już zdobyć, więc musimy to zaakceptować.
Te bitwy i zwycięstwa były bardzo ważne, ale też największe. Była jeszcze wojna z Nordami. Vaegirzy vs Nordowie, nas 800, ich 1300 ale to inna sprawa.
-
Walka całkiem niedawno się działa. Broniłem mojego Ahmerrad przed Sarranidami. Miałem 74 ludzi, głównie strażnicy karawany itp. oraz kilku rycerzy. Ich kampania liczyła dokładnie 474 ludu. Tak więc wziąłem mój morgensztern i wielki topór bojowy masywnego wyglądu, ustawiłem się w pozycji bojowej (tuż za blanką muru) i zacząłem ciąć. Walka była długa, 10 minut pewnie trwała. Ale zwycięstwo było słodkie. Nabiłem poziom oraz umiejętność władania dwuręczniakiem wzrosła z 189 na 213. Straty nie były duże. Zostało nas bodajże 37.
-
Sarranidzi są słabi. Ja w oblężenia a szczególnie na obronę preferuje najlepszy łuk na jaki nas stać, 2 kołczany strzał oraz Wielki Długi Berdysz. Jak się strzały skończą i pod drabinką mało już naszych kompanów to bokiem się stanie i naparza ile wlezie po łbach i na hita ma każdego gościa.
-
Sarranidzi nie są aż tacy słabi.. Inkaska jaki poziom trudności? Ja ledwo broniłem sie 400 chopa vs 2k Sarranidów.
-
Sarranidzi nie są aż tacy słabi.. Inkaska jaki poziom trudności? Ja ledwo broniłem sie 400 chopa vs 2k Sarranidów.
400 vs 2k to i nieźle siętrzymałeś to znaczy,że są słabi... Dla mnie nie są źli nawet lubię nimi grać ; P
-
400 vs 2k to i nieźle siętrzymałeś to znaczy,że są słabi... Dla mnie nie są źli nawet lubię nimi grać ; P
To nie znaczy że oni są słabi, to znaczy że ja jestem najlepszy :P.
Łatwo nie było, bo za 2 tygodnie znowu w pełnym pakiecie wracali, tak do końca wojny. Nie darowali mi tego Shariz.
-
Skromny...Cóż jakby mnie obchodziło ile masz woja i jaki jesteś dobry skoro jest w grze takie coś jak cheaty :) Wiec każdy może sobie zmyśleć...
-
Skromny...Cóż jakby mnie obchodziło ile masz woja i jaki jesteś dobry skoro jest w grze takie coś jak cheaty :) Wiec każdy może sobie zmyśleć...
Myśl sobie co chcesz, ale nieraz przegrałem, bo takich bitew było sporo :)
-
Sarranidzi nie są aż tacy słabi.. Inkaska jaki poziom trudności? Ja ledwo broniłem sie 400 chopa vs 2k Sarranidów.
Wszystko na najtrudniejszy (wielkość bitwy też największa). Ponadto gram kobietą, ale nie wiem czy coś to zmienia. Tych kilku rycerzy dało dużą różnicę, bo stali przy wyłomie i zasłaniali mnie tarczami.
@ Rapodegustator Według mnie Wielki Długi Topór Masywnego Wyglądu (nie mam pewności jak to się pisze) jest lepszy. Ma większy zasięg i większe obrażenia (56). Gram łuczniczką, ale jeśli jest oblężenie i się bronię, to go nie biorę, bo jeśli opuszczę miejsce koło blanki, to żołnierze tak będą się pchać, że już tam nie wrócę.
-
Wielki Długi Berdysz ma zasięg 155, wada to to, że konno można tylko pchnąć. Ze względu na zasięg i obrażenia +50 jest moim zdaniem najlepszy na wyżynanie lekkiej, czyli cienkiej piechoty Sarranidów.
-
Wielki Długi Berdysz ma zasięg 155, wada to to, że konno można tylko pchnąć. Ze względu na zasięg i obrażenia +50 jest moim zdaniem najlepszy na wyżynanie lekkiej, czyli cienkiej piechoty Sarranidów.
Morgensztern lub młot wielki wojenny, są lepsze, bo blok przebijają. Obuchy i Kłuciaki mają premie do puszek.
-
Morgenszteny przebijają blok jak ma się dużo siły, młoty to już co innego. Ale młoty wojenne są ciężkie i na wielkość bitwy 150 są cienkie, zwłaszcza jak jesteśmy sami przy wyłomie czy tylko z paroma naszymi kompanami.
Berdysz jest szybki, zasięg bardzo duży, no i działa przeciwko tarczom. Jedno mocne uderzenie i tarcza leży, a biegłość duża to zamach szybszy i zdąży się go pociachać.
Dodam też, że tym berdyszem łatwo wykonać wszelakie i proste zmyłki, które NPC nie zbyt ogarniają. Młotem jest trudniej, morgensztenem też można, ale obrażenia to +40.
-
, morgensztenem też można, ale obrażenia to +40.
Ale morgenszternem nie trzeba robić zmyłek, bo jak sie wrag broni to mu przebije blok.. I nie trzeba mieć dużo siły, tu o biegłość chodzi.
-
Wiem o co chodzi, ale mówię że tym berdyszem można mu rozwalić tarcze, a nawet jak kozaczy z blokami bronią to prosta zmyłka i masz go na hita.
-
Wiem o co chodzi, ale mówię że tym berdyszem można mu rozwalić tarcze, a nawet jak kozaczy z blokami bronią to prosta zmyłka i masz go na hita.
Jak 3 Cie otoczy to nie ma czasu na zmyłki tylko prujesz po łbach.
-
@Rapodegustator
Może mam zryte spolszczenie, ale u mnie Wielki Długi Berdysz ma zasięg coś ponad 120.
Dziś broniłem Khudan przed Nordami. Było ich ponad 1200, nas może ze 300. Tam jest strasznie wąski mur i nie mogłem przebić się do wyłomu. Na szczęście jakimś cudem wszedłem na blanki i stanąłem tuż przy wyłomie, nad żołnierzami. Co ciekawe, Nordyccy Łucznicy nie bardzo mogli mnie trafić, bo moja postać szybko się kołysała (przy wykonywaniu ataku do przodu). Jednak to, co dobre szybko się kończy. Jakiś Huskarl trafił mnie toporkiem w głowę, no i koniec walki.
-
Chyba masz zryte spolszczenie albo nie ta broń. Jest do kupienia berdysz z takim zasięgiem.
Podpowiem ci może jak ja radzę sobie z oblężeniami (zwłaszcza przeciwko nordom):
Mam ten łuk i 2 kołczany strzał. Łuk na siłę naciągu minimum 6, więc silny. + berdysz z zasięgiem 155.
Piechocie i kawalerii (jeśli taka będzie :P) każe utrzymać pozycję tuż przy wyłomie i grupuje ich jak najbardziej. Szybko ustawiam się na jeden z boków by można ostrzeliwać nordów na drabinie od pleców (wchodzą ładne hedy). Tak strzelam uważając by samemu nie oberwać toporkiem czy zostać trafionym. Kiedy strzały się kończą - nie wbijam na wyłom, rozglądam się obok za jakimiś strzałami (często łucznicy giną po prostu) i ostrzał trwa dalej. Gdy już braknie strzał, jak najszybciej wbijam na drugą stronę gdzie są inni łucznicy. I znowu strzelamy.
Jak już ich całkiem braknie, oceniam sytuację. Jeśli zdechło naszych dość sporo, wroga nie wystarczająco, a przy wyłomie jest nas mało, czym ruchy tam! Pozwalam przynajmniej trzem stać na wyłomie, a ja obok. I tak trwa walka.
Również jak wroga zdechło dużo, staram się ich pozabijać ile się da by zmniejszyć maksymalnie moje straty.
Po ok. 700 dniach gry, mam garnizon z ok. 150 rycerzami i tam innymi, ale tamta taktyka sprawdzała się też na dużo liczniejszych rhodoków czy khergitów w Curaw czy Khudan. Na np. 400 vs 1800.
-
I prawidłowo. Również jestem zwolennikiem tego ustawienia, bo inne nawet mi nie przychodzi do głowy - brak potrzeb i pomysłów (zob. też: Pkt. 1a) postu (http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=10513.msg208045#msg208045)).
Ja sam działam kuszą (chyba nawet mieliśmy przyjemnośc dyskutowac nt. wad i zalet kuszników i łuczników w innym temacie). Zawsze miałem zestaw: kusza, bełty, miecz i tarcza, ale właśnie przy takich bitwach, gdzie wbija dużo przeciwników, dokupiłem drugi kołczan bełtów zamiast tarczy, a myślę o trzecim jeszcze. Jak kolega pisze - broń się zawsze jakąś podniesie. Może nie taką wypasioną, jak nasza, ale wojownik polski ma walczyc tym, co mu wpadnie w ręce (wpływ partyzantki na doktrynę wojenną :) ). Nie ma co grac kozaka jak inni lordowie, że po rycersku pchają się do przodu. Bez dowódcy żołnierz głupieje (w grze po prostu koniec bitwy i niekorzystne statystyki), więc my akurat mamy przetrwac jak najdłużej. Na wieżyczce strzeleckiej wytrzymamy dłużej niż w środku "młyna", chocby nie wiem, jak kto dobrze walczył. Za dużo się dzieje po prostu.
Niemniej jednak to miały byc wspomnienia, a nie poradnik. Dołączę się do tych, co właśnie obronę twierdzy najmilej wspominają. To strzelanie do nadchodzących wrogów można określic po prostu tytułem filmu: "Snajper - Wróg u bram" :) Naprawdę idzie odczuc satysfakcję widząc, ile daje nasze wsparcie. Gdy najlepsza wroga jednostka lub dowódca pada po trafieniu między oczy albo w ucho, nawet po przebiciu gara, który nosi. Na cel idą najlepsze jednostki albo te najbliżej muru - nawet jak pocisk nie zabije, to chłopaki dokończą resztę. W końcu jednak przyjdzie taki moment, że amunicja się skończy. Zresztą już po wyczerpaniu pierwszego kołczanu lepiej już się bujnąc po jakieś ostrze, żeby przypadkiem nie zostac z pięściami, gdy wróg wpadnie. Najfajniej, jak złapię coś o dużym zasięgu. Słusznie chwalicie berdysze, dobre są też topory, ale sentyment mam do "kościuszkowskiej" kosy :) Zresztą, kto w tych ciężkich czasach chodzi na miasto bez kosy? Niesamowity widok, jak przeciwnik dostaje w czachę z góry. Owszem, gra nie robi tu cudów animacji, ale dla wyobraźni wystarczy. Po takiej rzeźni wszyscy cali we krwi. Ciekawe, kto to pierze, jak żona daleko za linią frontu :)
-
Jak już mówimy o broniach, zauważyłem że topory dwuręczne Sarranidów są overpowered.
Grałem na multi w deathmatcha, biorę ten topór i co się okazuje? Przeciwnik nie jest w stanie zablokować moich uderzeń,
bronią macha się tak szybko, że jest po prostu nie fair. W ogóle cały ekwipunek tej frakcji jest za bardzo zróżnicowany.
Wydaje mi się, że twórcy skupili się TYLKO na tworzeniu nowego państwa, a nie zupgradowali innych państw.
-
Bronie Sarranidów - tak, kiedyś, jak byłem newbem, też chwaliłem te bronie. Wtedy toporki i topory Sarranidów były pro. Machały tak szybko, że moja nieudolność doprowadzała do zgonu (lub ciągła walka). Jednak, po miesiącu, nabyciu już jakiegoś doświadczenia, te toporki straciły swoją wartość. Berdysze Vaegirskie - wymiatają, jednoręczne toporki bojowe Nordów (te 2 najdroższe) - najlepsze bronie jednoręczne. Wchodzą tu jeszcze glewie i tasaki rhodockie. Tasaki jednoręczne są 2 najlepszą bronią WB. Ten dwuręczny ma wadę, że jest cholernie drogi, więc normalnie używam glewii. Tasak lepszy, słabszy zasięg, ale na wrogu jest to kompletnie nieodczuwalne, na glewii - bardzo, bo zasięg tam niewiele daje.
Eryk1983S - co do oblężeń, to dzisiaj zdobyłem Khergitom Khudan, zamek Sungetche i jeszcze jeden zamek na południowy-wschód od Sungetche (zapomniałem nazwy). Mając 2 miasta i 8 twierdz, nikt nie ma szansy dojść do oblężenia. Jestem już po prostu nie do pokonania, wystarczy teraz tylko obmyślać taktyki na atak w oblężeniu.
-
Eryk1983S - co do oblężeń, to dzisiaj zdobyłem Khergitom Khudan, zamek Sungetche i jeszcze jeden zamek na południowy-wschód od Sungetche (zapomniałem nazwy). Mając 2 miasta i 8 twierdz, nikt nie ma szansy dojść do oblężenia. Jestem już po prostu nie do pokonania, wystarczy teraz tylko obmyślać taktyki na atak w oblężeniu.
Powiem Ci tak: żebyś się nie zdziwił. Gdy będziesz miał już pół mapy oraz wojnę z jakimś królestwem, to będą przejmować zamki z każdej strony i ciężko jest nadążyć z odbijaniem. Można mówić, że są lordowie, ale na duże państwo potrzeba ich wielu, a utrzymać ich w zgodzie graniczy z cudem. Ach! zapomniałbym. Przecież są garnizony. Niby tak, ale żeby utrzymać 300 osobowy garnizon złożony ze Swadiańskich Zbrojnych i Kuszników Weteranów płaciłem 5000 denarów. A to tylko jedno z wielu miast/zamków, które trzeba zapełnić.
Dobra. Koniec "straszenia". I tak potem jest tak łatwo, że gra przynudza.
-
W zgodzie? Jak na razie mam 6 oddanych mi lordów, relacje na 100, i nie kwestionują tego co robię, nigdy. A niedługo, przybędzie mi jeszcze paru takich. Obstawa granic wcale nie jest taka trudna, najpierw jadę całą północ zdobyć, i tak po woli na południe.
-
Cóż mogę dodac? Pomyślności w rozwoju królestwa. W każdym razie to ogólna reguła, że duży obszar trudniej obronic. Inkaska zauważa wysokie koszty garnizonu, a naprawdę lepiej zdążyc samemu do walki, by dowodzic osobiście niż kto inny ma to spieprzyc i dac pozabijac nasz ciężko uciułany garnizon. Niestety, król nie zawsze ma czas latac wszędzie i musi miec od tego ludzi. Jakby nie było, gra świetnie oddaje system feudalny, wszystkie jego plusy, a przede wszystkim niedociągnięcia. Trzeba się po prostu w tym świecie odnaleźc.
W każdym razie chyba schodzimy z tematu...
-
Szkoda, że dodali koszty za upgrade wojsk :(
-
Szkoda, że dodali koszty za upgrade wojsk :(
Dobrze, że koszt apgrejdu dali, bo zbyt mocną armie byś miał.
-
Co? Jak masz z faktorii i z taryf po 10k tygodniowo, te upgrade są praktycznie nie zauważalne.