Cześć. Jakoś mnie wzięło na granie w Native, dobiłem do wasala Rhodoków, potem własnej wioseczki i sztandaru, no i krążyłem w poszukiwaniu wroga. Zbierałem nordyckich rekrutów i na grabieżcach, czy sea riderach ich powoli awansowałem. Kiedy miałem już "komplet" dołączyłem się do Króla Gravetha w poszukiwaniu wroga. Moja armia wyglądała mniej więcej tak - bohaterowie i kilku najemników stanowiło konnicę. Miałem sporo kuszników i strzelców (rhodockich), paru weteranów-włóczników i sierżantów i resztę stanowili nordyccy piechurowie, których obiecałem sobie dotrenować na Huskarlów. I tak oto, z niewielkimi stratami, rozwalaliśmy armie Swadii, moje siły wchodziły jak w masło, a ja spędzałem miły wieczór na rżnięciu wrogów piką. Jednakże, w pewnym momencie armia pobiegła za Królem Yaroglekiem. No cóż, lecim, może król wpadnie. Jednakże nie przewidziałem własnej marności w walce z łucznikami. Szybko padałem od strzał, moja armia nawet nie miała jak dobiec. Moja taktyka odwracania uwagi i czekania na piechotę poszła w... ekhm, okolice Narry. Bez mojej pomocy armia była dziesiątkowana, liczebność wojsk Yarogleka szybko przerosła naszą liczebność. Na chwilę obecną się wycofałem. No i nadal nie wiem, w jaki sposób mógłbym pokonać ich armię. Ktoś może spotkał się z podobnym problemem i dał mu radę? :P