Opieranie się na argumencie historycznych proporcji konni/piesi w poszczególnych armiach to moim zdaniem kiepski argument. Z dostępnych frakcji tylko u Kozaków i Szwedów dominowała piechota (nie wiem jak u Osmanów, ale sądzę że kawalerii mieli i tak więcej niż w armiach zachodnioeuropejskich). Zresztą nie ma to znaczenia, bo zawsze można przyjąć, że robimy bitwę będąca starciem małych oddziałów wysłanych na rozpoznanie (tudzież grabież) i użyć wyłącznie kawalerii i dragonii. W każdym razie bitwy z większą ilością kawalerii są ciekawsze i szybsze.
Kawaleria okazuje się taka zabójcza, bo każdy chce robić pif-paf i nie ma w ogóle pikinierów, którzy chronili by strzelców w otwartym polu. Zresztą wystarczy spojrzeć na
pamiątkowego screenshota czerni z ostatniej bitwy (początek ostatniej rundy) - padł rozkaz aby w miarę możliwości organizować sobie muszkiety i amunicję. Można było podnieść z pola bitwy muszkiet, amunicje, szablę i jednocześnie zachować pikę, a ile osób je zachowało? Jakieś 5 minut później zostaliśmy dosłownie rozjechani przez kawalerię i nie wiem czy choć jeden z nich zginął.
Co do oblężeń to moim zdaniem Zbaraż i fort mogą się okazać o tyle kiepskie, że atakujący nie ma wielkiego pola manewru, czy możliwości ukrycia swoich ruchów. Byłoby dobrze, aby atak był możliwy z każdej strony i atakujący mógł markować szturm w jednym miejscu, po to by zaraz uderzyć na inne.
Poza tym widzę, że dragonię w następnym event'cie po obu stronach mają obsadzać randomy. Zastanawiam się czy to jest dobry pomysł biorąc pod uwagę, że to raczej bardzo użyteczna formacja. Na przykład pozwala uchwycić jakąś dobrą pozycję zanim zrobi to przeciwnik (patrz ruiny na wzgórzu wczoraj). Chociaż sądzę, że jako randomy radziliśmy sobie całkiem nieźle to raczej jest to zadanie dla jakiegoś zgranego klanu.