2
Calcardia, stepy khergickie
Lipiec,1257r.
Następnego ranka Lord Emil, zbierając pochwały, wyruszył ze swoim oddziałem z powrotem do Zamku Uhhun, swojej siedziby. Kiedy dotarli już do zamku jeden ze strażników poinformował lodra o jednym wydarzeniu:
-W zamku jest dyplomata khergicki. Przybywa od samego Sanjara Chana. Powiedział, że ma ważną sprawę do omówienia z Tobą, Panie.
-Wpuściliście go?- rzekł lord
-Ależ bez obaw Panie, nasi żołnierze są przy nim. Nic się Tobie nie stanie, Panie.- odrzekł strażnik.
Lord Emil wchodząc do swojej komnaty zauważył siedzącego khergita. Natychmiast wstał i powiedział do lorda:
-Salam Alejkum drogi Emilu z Ismirali!- powiedział dyplomata.
-Witaj. Czego chcesz?- odrzekł lord.
-Przyjechałem tu z polecenia naszego chana. Kazał mi przyjść po więźniów. - powiedział khergit.
-Jakich więźniów?- odpowiedział lord.
-Tych, co pojmałeś w bitwie pod tym zamkiem.
-Poczekaj chwilę.
Lord wyszedł na zewnątrz. Zajrzał do lochów. Były puste.
-O jakich więźniów mu chodzi?- powiedział do siebie lord.
Lord Emil po długim czasie zorientował się o co chodzi. Dyplomata domaga się tych khergickich harcowników, których Lord Emil przed tygodniem wysłał do Reyvadin, do więzienia, albo nawet na karę śmierci. Lord wszedł do komnaty i powiedział do dyplomaty:
-Ech, pod moją nieobecność więźniowie uciekli.
-No nic, bywaj!- odpowiedział dyplomata
Wtem do Lorda Emila podszedł wartownik i powiedział:
-Przecież wysłałeś ich do Reyvadin, Panie. Stamtąd już nie wrócą. Tak jak reszta jeńców wysłanych na roboty przy Zamku Sungetche.
Wtem do komnaty lorda wbiegł rolnik w poszarpanym ubraniu i cały poraniony.
-Co się stało?- powiedział lord.
-Źle, bardzo źle!- odpowiedział rolnik.
-Bandyci? Znowu?- rzekł lord.
-Gorzej! O wiele gorzej! Khergici!- odrzekł rolnik
I zaczęła się rozmowa. Rolnik opowiadał, jak on i kilku jego towarzyszy wybrali się w daleką podróż do Curaw, by sprzedać plony. Niedaleko Ichamur zostali zaatakowani przez khergitów. Z tej karawany tylko on został żywy. Rolnik podejrzewa, że oddział khergitów podążał za jego śladem.
Nagle do komnaty wbiegł zwiadowca vaegirski i zaczął krzyczeć:
-Nieprawda! To byli khergici, ale wieśniacy!
Wszystkich znajdujących się w komnacie opanowało zdziwienie.
-Wszyscy wiemy, że na stepach panuje bieda. Na terenach khergitów jeszcze gorsza. Słyszałem pogłoski od khergickich handlarzy, że czasami khergiccy wieśniacy wybierają się na ,,polowania" na karawany. Spowodowane jest to tym, że w wioskach jest taka bieda, że aż piszczy. Nie mają co jeść i pić. Czasami chłopi z innych khergickich wiosek atakują inne khergickie wioski- opowiadał zwiadowca.
-Tak było u nas podczas Imperium Calcardzkiego. Dobrze, przemyślę sprawę.- odrzekł lord.
C.D.N...