No tak, bo wprowadzono tzw "geografię". W najlepszym wypadku, nasza maksymalna prędkość to 0.25 w stosunku do 1.0 z poprzednich strategusów. Do tego lasy i góry mocno spowalniają, (do 0.075 czy 0,025 nawet), a przejście przez np rzekę, to praktycznie zero, dlatego trzeba chodzić mostami, po płaskich długich prostych. Do tego wejście do lokacji, wymaga praktycznie bycia w niej, więc sztafety są martwe. Wydaje się, że generalnie zmienimy strategię z centralnego planowania do działań rozproszonych grup operacyjnych. Być może zrobimy tak, że każdy będzie budował własną armię, sam ją uzbrajał, a tylko przed większymi bitwami będziemy zbierać się w wielką hordę. Postarajcie się spojrzeć na to pozytywnie, teraz każdy będzie takim jakby mini wasalem zakonu. Podzielimy się na zespoły, po kilku, max dziesięciu myślę, a większe ilości zespołów będziemy zbierać tylko podczas brania lokacji i w trakcie większych potyczek. Brzmi naprawdę interesująco. Do tego możemy się spodziewać małej wewnętrznej rywalizacji o wielkość i siłę danego zespołu/oddziału. Zacznijcie się wstępnie organizować, tylko bez budowy dream teamów.... musimy równo rozłożyć siły w całej frakcji. Przykładowo: zespól: Hetmana, Tota, Dalhiego, Blackitta, Gorna, Okochy, mój, Lora, New Playera, Luci, Yody itd itd, aż do uzyskania liczby 16, bo tyle zespołów nam trzeba, do tego dochodzą specjaliści tj, kupcy, kurierzy, szpiedzy - fajnie się zapowiada.
W miarę nabywania wiedzy o nowej mechanice, będziemy się dostosowywać do sytuacji, ale zarysowany plan wygląda na bardzo prawdopodobny.
Dzielmy się wiedzą i pomysłami, dyskutujmy.