Scenariusz:
- Polskie oraz Moskiewskie regimenty rozstawiają się na wyznaczonych pozycjach.
- Wojska moskiewskie rozpoczynają ostrzał polskich pozycji.
- Część chorągwi husarskiej niszczy przeszkody znajdujące się na drodze do obozu, następnie wracają na swoje pozycje.
- Wszystkie chorągwie husarskie rozpoczynają szarże na wojska moskiewskie. Po nieudanej szarży polska jazda wraca na swoje pozycje.
- Husaria ponownie szarżuje. Szwedzka rajtaria próbuje powstrzymać polską husarie. Walkę wygrywa jazda polska - wraca na swoje pozycje.
- Na pole walki wychodzi polska piechota oraz armata.
- Po oddaniu kilku salw piechota polska szarżuje z szablami na wojska moskiewskie. Po chwili walki, wycofuje się.
- Szwedzcy najemnicy przechodza na polską strone.
- Nastepuje ostateczny atak wojsk polskich.
Wszystko ładnie ale zamierzacie trzymać się tego scenariusza??
Rozumiem że Rajtarzy mają dać się zabić?
Nie bardzo rozumiem kto w ogóle będzie chciał grać po stronie Moskiewsko-Szwedzkiej skoro z góry wiadomo że będą musieli lamić i dać Polakom wygrać?
Wycofanie wojsk? Jak wy sobie to wyobrażacie? W Warbandzie niemal nie ma szans by przegrywająca strona zdołała się wycofać zwłaszcza jeżeli będzie zamieszanie. Rozumiem że Rosjanie będą musieli przestać robić cokolwiek by Polacy mogli "historycznie" się wycofać?
Przejście Szwedzkich najemników na Polską stronę? Trzeba by dorobić szwedzkie jednostki do Armii Moskiewskiej i Polskiej. Albo tylko Moskiewskiej - ale wtedy będzie farsa z teamkillami a tego sobie nie wyobrażam...
W ostatecznym ataku wojsk Polskich Rosjanie mają za przeproszeniem "dać du*y" i dać Polakom wygrać? A co jeśli jakimś cudem zwycięży Moskwa?
Rozwiążcie proszę te kwestie, a zaspokoicie moją ciekawość:)