Gregoriian ma rację. Ostatnio miałem taką historię:
Napadam na Suno swoją setką ludzi, u nich w garnizonie było też około setki. Suno mieli akurat Rhodocy - ach jak oni podbijają, zawsze najwięcej terytoriów widzę zielonym kolorem :) Przez ich strzelców zabili mi 1/5 armii, kolejne 3/5 zostało ogłuszonych. Jednakże wygrałem i Suno było moje. Po 3 Warbandowych dniach na Suno napadli Rhodocy, i to nie byle jaka armia - 1000 chłopa na moje 100, przy czym 1/8 z tego to byli sierżanci, a 1/4 - strzelcy. Zająłem swoje ulubione miejsce - za blanką obok drabiny szturmujących i przygotowałem swój wielki młot bojowy do uderzenia. Nagle zza blanki wychynęła zakapturzona głowa Rhodockiego kusznika - ten biedny żołnierz nie miał pojęcia, że ja stałem za blanką. Jego głowa została zmiażdżona, a krew trysnęła na twarze jego pobratymców. No dobra, dość tego poetyckiego opisu, w każdym razie w ten sposób wykosiłem wszystkich agresorów przy minimalnych stratach własnych.
@DOWN:
Nie ten, ale inny :) Błogosławiony hełm garnczkowy.