I co w tym ciekawego? To nie jest Call of Duty, które ma przyciągać efektami, Warband ma zachęcać trybem multiplayer gdzie potrzebny jest skill, a gdy gra się bardziej na poważnie, to nie ma czasu, by patrzeć jak wrogowi sika krew z bebechów ani by nasłuchiwać jak wrzeszczy przeciwnik, którego cięliśmy w ramię. Dodam tez, że w ferworze warki i przypływie adrenaliny wojownicy czasem nie czuli bólu wcale i konali w ciszy...
Krótko mówiąc, rzecz zbędna oraz trochę...dziecinna. Mnie tam nigdy nie kręciły takie sceny, bo nie ma w tym nic fascynującego ani tym bardziej interesującego.