Ja miałem sławy trochę poniżej 200, latałem, robiłem zadania, ale nawet Ci z 30 przychylności do mnie nie chcieli się dołączyć.
To się zirytowałem, wytrułem połowę garnizonu w Warszawie i korzystając z możliwości bicia się w wąskiej bramie - rozgromiłem te 250 jednostek ze strata około 40 żołnierzy :) Trzeba tylko dobrą tarczę kupić i ciąć po łbach ;)
Jeszcze chodzą głosy, że też od szacunku zależy, czy się do Ciebie przyłączą czy nie.
Kto mi powie, gdzie można w ogóle sprawdzić poziom szacunku, bo nie widzę? :D