A ja powiem dlaczego byłem, chyba jednym największych przeciwników tatarów. Byśmy mieli bitwę z konnymi łucznikami, gdzie ciężkozbrojni zakonni zamiast walczyć i cieszyć się eventem biegaliby w kółko za tatarami na kucykach, którzy by strzelali i uciekali. W ferworze bitwy wielu z Polskich Rycerzy widząc, że tatarzy zabierają im fragi z zazdrości zmienią sobie oddział. No jeden w tą czy w tą nikt nie zauważy. Ale na Grunwaldzie będzie 200 osób... takich cwaniaków znajdzie się co najmniej 30. Miną dwie minuty i będę miał najazd Khergitów. Dlatego skupiamy się tylko na ciężkozbrojnej konnicy, aby ludzie walczyli między sobą, trzymali się scenariusza i mieli okazję obejrzeć parę reżyserowanych scenek w świecie WB, a nie mysleli o tym jak to fajnie mieć kucyka między nogami i zapas strzał w kołczanie...