Ja na zamek biorę setkę wysokopoziomowych (rycerze, huskarle, mamelucy, siostry miecza itp) i 30 niskopoziomowych (oczywiście nie "oderwani od pługa wieśniacy" tylko tak raz czy 2 awansowani) celem zapełnienia luki w załodze (jeśli zamek przypadnie mnie, to się dośle, a jak komuś innemu, to się... nie dośle :D, ważne, żeby wytrzymał do czasu elekcji). Na miasto podobnie, tylko biorę tak z 50-ciu "poborowych" (ostatni rzut, jakby co) + zawodówka. W charakterze strzelców mi się sprawdzają w/w siostry, w jakimś modzie są nawet żeńskie odpowiedniki kchergickich łuczników konnych (te jeszcze szybciej mordują wroga). Jak tylko wpadam na mury, to biegnę w przeciwną stronę do respawnu wroga celem zdjęcia wrażych strzelców, potem zchodzę z murów i morduję strzelców wroga (czasem są na placu, czasem naprzeciwko mnie na murach - ja po wejściu biegnę w lewo i wykaszam strzelców, a wróg respawnuje się z prawej - robię sobie spacerek przez wrogie miasto i zachodzę wroga od tyłu (a głupie ai nie reaguje na moją wycieczkę i zaczyna mnie tłuc jak ja juz zaliczam kolejnego nieświadomego żołnierza).