Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Ankieta

    Czy podoba ci się opowiadanie ?

    Superowo!
    0 (0%)
    Dobrze
    1 (3.6%)
    Nawet Nawet
    4 (14.3%)
    Nie umies pisać
    9 (32.1%)
    Kicha
    14 (50%)

    Głosów w sumie: 28

    Autor Wątek: Opowiadanie: Cristofer  (Przeczytany 3656 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Opowiadanie: Cristofer
    « dnia: Kwietnia 24, 2011, 22:10:24 »
    Wprowadzenie: Cristofer szalony bandyta... Bierze kto da więcej zabił już bardzo dużo osób...Przybywa do Carladii świata przestępstw,miłości,zdrady i królów którzy bezwzględu na wszystko dążą do władzy nad całą Carladią.Cristofer przybywa do Carladii w poszukiwaniu pieniędzy,sławy, i panienek...Lecz los tak jak los...Życie Cristofera sie zmienia.

    25.04.2011

    Ciąg dalszy nastąpi...

    26.04.2011
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #1 dnia: Kwietnia 24, 2011, 22:59:59 »
    Taaa...
    Wstęp ma rozśmieszyć?
    Bez obrazy ale wstępem tego nie nazwę. Mogłeś puścić plotkę w ShoutBoxie, póki czegoś nie napiszesz. Teraz może Cię przygnieść presja czasu, jeżeli wyjdzie Ci dobrze. Na przyszłość jak będziesz miał około pół strony tekstu kartki A4, to możesz zaczynać.
    Dodatkowo pierwsze co już mnie zdenerwowało:
    [...]Bierze kto da więcej zabił już bardzo dużo osób[...].
    Między słowami więcej a zabił powinien być przecinek.
    « Ostatnia zmiana: Kwietnia 25, 2011, 11:56:05 wysłana przez wesch96 »
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Theoden

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 309
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #2 dnia: Kwietnia 25, 2011, 09:55:26 »
    Hmmm... Jak dla mnie to te "Wprowadzenie" o ile można je tak nazwać wygląda dla mnie jak Wprowadzenie z M&B: Warband. Ale to mniej istotna sprawa. Jak dla mnie to jest zbyt krótkie, gdyby co najmniej zajmowało około jak napisał wesch96
    Na przyszłość jak będziesz miał około pół strony tekstu kartki A$, to możesz zaczynać.
    to bym się zgodził. Postaraj się i rozwiń te Wprowadzenie, bo nie zdziwiłbym się gdyby Admini zamknęli ten temat.
    Pozdrawiam
    Theoden.

    Offline Aldred

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 542
    • Piwa: 16
    • Płeć: Mężczyzna
    • No Trance No Life.....
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #3 dnia: Kwietnia 25, 2011, 11:41:18 »
    Popieram Theodena. Nijak nie można na razie ocenić bo i nie ma czego. Tekst który napisałeś nadaje się moim zdaniem na co najmniej "reklamę' przyszłego opowiadania. Do jakichkolwiek uwag przejdę gdy zamieścisz rozdział pierwszy. Do tej pory czekać nam pozostaje.
    Zwycięstwo nie wymaga tłumaczenia,porażka na nie nie pozwala.Wymówki to schronienie dla słabych.-Wielki Książe Ostlandu Hals von Tasenick.

    http://adi88pl.wrzuta.pl/audio/88OeZEtUsq1/kingdom_of_trance_nev_year_2012_adi_mix
    Pora promować muzykę trance i swoją twórczość;)

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #4 dnia: Kwietnia 25, 2011, 13:23:10 »
    Wiem nie można tego nazwać wprowadzeniem ale nie miałem czasu.
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #5 dnia: Kwietnia 25, 2011, 13:54:22 »
    Rozdział 1

    Cristofer pierwszym lepszym statkiem przypłynął do Carladii.W 1 dzień jego pobytu zaczął zmierzać w strone kraju zwanego Khanat Khegericki.Po wielu dniach wędrówki spotkał pewnego człowieka miał on na sobie purpurowe szaty oraz niósł ze sobą worek pełen jedzenia oraz picia w pochwie trzymał mały sztylet na wypadek ataku nieznajomego zwierzęcia lub człowieka.
    -Gdzie zmierzasz wędrowcze?-Zapytał donośnym głosem Cristofer-
    -Nie twoja sprawa..A po za tym co cię to obchodzi?-Odpowiedział bezimienny-
    Cristofer był zdziwiony zachowaniem nieznajomego miał ochote wbić mu sztylet w głowe ale niestety nie miał przy sobie nic oprócz marnego dzbanka wina.Cristofer wiedział że bez odpowiedniego wyposażenia nie da rady przetrwać w Carladii chociaż tygodnia.
    -Nieznajomy wędrowcze czy gdzieś niedaleko znajduję się miasto w którym mógłbym odpocząć?-Zapytał grzecznie Cristofer
    -Jasne na północ z tąd leży miasto Narra udaj się tam-Oznajmił człowiek w purpurowej szacie-
    Cristofer bezzwłocznie udał się na północ po 3 dniach wędrówki głodny i wycieńczony dotarł do pobliskiej karczmy w mieście Narra.Cristofer miał przy sobie kilka denarów które zabrał ze swojego rodzinnego kraju.
    -Poproszę dzban dobrego piwa i kurczaka-Zawołał Cristofer do szynkarza-
    -Już podaję-Odpowiedział
    Po podaniu posiłku Cristofer najadł się i wypił.Przypadkowo usłyszał rozmowe 2 Khegerickich kupców którzy umuwili się w tej właśnie Karczme.
    -Słyszałeś? Sanjar Khan chce opanować Sułtanat Sarranidzi i szuka zdolnych wojowników do swojej armii-Powiedział 1 kupiec-
    -Co? Przecież moja rodzina tam mieszka...O NIE...-Zakłopotał się 2 kupiec-
    -Spokojnie jutro o świcie wyruszę i zabiore twoją rodzine i...-Przerwał mu mowe dźwięk głośno otwierających się drzwi-
    Po chwili do karczmy wparowało około 30 Khegerickich Lansjerów.
    -Z rozkazu Sanjar Khana mamy pojmać człowieka który zwie się Cristofer i przyprowadzić go do władcy.-Przemówił dowódca-
    Cristofer gdy to usłyszał rzucił się w ucieczkę a następnie pogonili za nim lansjerzy.
    -Za nim! nie pozwólcie mu uciec-Zawołał dowódca wojsk-
    Cristofer przemierzał Narre w szokującym tempie.Lansjerzy w cieżkich zbrojach nie mogli go dogonić aż w końcu zagrodziło mu drgoe kilku miejskich strażników.Wtedy jeden Khegericki Lansjer uderzł Cristofera w głowe po czym Cristofer zemdlał.Pozostali wzieli Cristofera i zaczęli go nieść do Tulgi.

    2 dni później

    Cristofer obudził się w miejscowych lochach.Nie mineło nawet 5 minut a strażnik więzienny zawołał.Obudził! obudził się!.Do więzienia wszedł sam władca Waleczny Sanjar Khan.
    -Gadaj!gdzie Dustum Khan!nasi zwiadowcy donieśli że z nim gadałeś!-Zaczął wykrzykiwać na wszystkie strony Sanjar Khan-
    -Nie!Nie! nie wiem kto to jest widziałem tylko że miał purpurową szate! Nie chciał zdradzić mi swojego imienia!-Wystraszony Cristofer tłumaczył się
    -Hmm...dobra...Zabierzcie go do mojej komnaty!-Wydał rozkaz Sanjar Khan-
    Gdy Cristofer dotarł do komnaty władcy dowiedział się że jest to Sanjar Khan.Slyszał już o nim kiedyś.
    -Mam dla ciebie propozycje.Jeśli przyniesiesz mi głowe Dustuma Khana mojego odwiecznego wroga nagrodze cię tytułami oraz sławą.Co ty na to?-Złożył propozycje Cristoferowi-
    -Sławę powiadasz ?-Zapytał Cristofer-
    Po chwili namysłu Cristofer zgodził się.
    -Jutro o świcie wyruszasz.Alayen!Alayen! daj mu zbroje lamelkową i miecz.-Wydał rozkaz-
    Alayen natychmiastowo wyposażył Cristofera.Cristofer przymierzył zbroje itp. a potem zapadł w kamienny sen.Z rana Cristofer ubrał swoją zbroje a miecz włożył do pochwy.O 9 rano wyruszył na poszukiwania.Pierwszym jego celem było miasto Ichamur.Tam narodził się Dustum Khan.A więc Cristofer wyruszył w podróż do Ichamura.Miał zamiar przepytać mieszkańców...Jednak nie wiedział co go czeka...

    ...Ciąg dalszy nastąpi...




    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #6 dnia: Kwietnia 25, 2011, 14:16:42 »
    Moje największe zastrzeżenie: to jeden długi dialog. Powinieneś opisać miejsca i postacie, z którymi Cristofer ma do czynienia.
    Po za tym, kto uwierzyłby nikomu znanemu na słowo? Sanjar Khan nie mógł nic wiedzieć o zdolnościach Cristofera i mógł równie dobrze zatrudnić rolnika...

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #7 dnia: Kwietnia 25, 2011, 14:21:50 »
    Dziękuje w następnym rozdziale się poprawie.
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #8 dnia: Kwietnia 25, 2011, 15:52:32 »
    Rozdział 2

    Gdy Cristofer wędrował do Ichamaru spotkał karawane która zmierzała do Tulgi.Właściciel karawany powiedział że na północny-zachód z tąd znajduje się Ichamur.Cristofer podążył tą drogą.Gdy dotarł na miejsce zobaczył ogromne miasto tętniące życiem.Kupcy handlowali swoimi towarami inni walczyli na arenie oraz plotkowali ze sobą największym zainteresowaniem wykazał się cyrk pt. "Śmiechy" Cristofer wstąpił na chwile do cyrku ale potem przypomniał sobie o swoim zadaniu a więc wyruszył porozmiawiać z handlarzem końmi ponieważ Dustum Khan był świetnym konnym wyjownikiem.
    -Dzieńdobry czy możesz mi coś powiedzieć o Dustum Khanie ?-Zapytał stajennego Cristofer-
    -Oczywiście...A więc posłuchaj...Dustum Khan urodził się w tym mieście wraz z Sanjar Khanem gdy ich ojciec zmarł mieli się podzielić królestwem na pół lecz wtedy Dustum Khan był po za granicami miasta a więc Sanjar Khan ogłosił się jedynym Khanem.Od tamtego czasu rywalizują ze sobą Dustum Khan próbuje odzyskać tron lecz Sanjar walczy zaciekle i wszystkie próby sabotażu nie udają się.Ostatnio słyszałem że Sanjar Khan wynajął najemnika który zwie się Cristofer...To on ma zabić Dustuma...hehehe...Nigdy mu się to nie uda...-Gdy stajenny skończył swoją opowieść Cristofer zapytał-
    -A to niby dlaczego ?-Cristofer zapytał ze zdziwieniem-
    -Dlaczego pytasz ? Dustum jest bardzo przebiegły w każdym mieście ma swoje wtyki i ludzi nigdy i to prze nigdy Cristofer nie przedostanie się do niego...A poza tym założe się że Cristofer to zwykła ciamajda nawet nie potrafi władać ostrzem...-Stajenny obraził Cristofera
    -Ciamajda...Ciamajda...chciałbym żebyś poznał jedną tajemnice-Szyderczo oznajmił to stajennemu
    -Ja jestem Cristofer!-Po tych słowach Cristofer na wielu oczach wbił miecz w serce stajennego.Stajenny chlusnął krwią padł na kolana i zmarł.Wszyscy zaczeli krzyczeć po łacińsku: Assasino! Assasino!.To znaczy zabójca.Po chwili Cristofer musiał wymieniać ciosy ze strażnikami miejskimi na szczęście Cristofer jest doświadczonym wojownikiem a więc szybkimi ruchami pociął swoich przeciwników po czym uciekł z Ichamaru.Cristofer zamierzał pójść do Tulgi aby opowiedzieć Sanjarowi co tu zaszło.

    2 dni pózniej

    Cristofer stanął przed bramami Tulgi.Nie czekając szybko popędził do królewskich komnat.
    -Cristofer ! co ty tu robisz ?-Zapytał Sanjar Khan Waleczny-
    -Dowiedziałem się że Dustum jest twoim bratem ! i nie podzieliłeś się królestwem ! które mu sie należy ! w dodatku zabiłem stajennego w Ichamurze który mnie obraził.-Zaczął wykrzykiwać Cristofer-
    -Uspokój się ! podjołeś się tej misji a więc jej teraz dopełnij...Moi zwiadowcy donieśli że Dustum zmierza do Miasta Veluca w Królestwie Rhodoków jutro po południu tam wyruszusz-Sanjar uspokoił Cristofera
    -Dobrze-Cristofer się zgodził

    60 dni póżniej

    Cristofer po 2 miesiącach dotarł do Veluci.Gdy tam dotarł wybiła północ.Z oddali usłyszał krzyki.
    -Pomocy! Pomocy!-Chłop zawołał donośnym głosem
    Cristofer z oddali zobaczył chłopa dobrze zbudowanego z kuszą i małym sztyletem napadniętego przez 5 bandytów.Silny męższczyzna leżał na ziemi i przyjmował ciosy 5 bandytów.Cristofer bezzwłocznie rzucił się mu na ratunek.Pierwszy bandyta rzucił sie na niego z rękami Cristofer w tym czasie zamachnął się i uderzył bandytę z ręki bandyta upadł.Cristofer wykorzystał to i zatopił swoje ostrze w brzuchu bandyty potem szybkim wślizgiem przejął kusze nieznajomego i zabił nią 2 bandytów.Pozostałych 2 gburów uciekło daleko w głąb miasta.
    -Dziękuje ci.Ty zapewne jesteś Cristofer słyszałęm o twoich wybrykach w mieście Ichamur.-Oznajmił Nieznajomy
    -Tak...A ty kim jesteś ?.-Zapytał Cristofer-
    -Mam na imie Bunduk jestem kusznikiem na służbie u miejscowego lorda zwie się on Książe Matheas.-Zdradził swoje imie-
    -Miło mi Bunduk.ale co robisz w środku nocy?-zapytał Cristofer-
    -To samo co ty.Szukam Dustuma.Sanjar Khan myśli że nie żyje...A może...Przyłącze sie do ciebie?-Bunduk Złożył propozycje Cristoferowi-
    -Jasne chętnie przyda mi się pomoc.choć do lasu rozbijemy tam obóz i sie prześpimy jestem bardzo zmęczony-Oznajmił Cristofer-
    Po tych słowach wyruszyli do pobliskiego lasu aby rozbić obóz...

    Nazajutrz rano

    Słońce tego ranka świeciło jak nigdy.Gdy Cristofer się obudził zobaczył Bunduka z jeleniem na ogniu.
    -Upolowałeś jelenia?-Zapytał Cristofer-
    -Nie gadaj tylko jedz-Bunduk z uśmiechem na twarzy zwrócił się do Cristofera-
    Po zjedzeniu śniadania Cristofer poprosił Bunduka o opisanie mu Księca Matheasa.Bunduk rozpoczął mowe.

    Książe Matheas to wysoki i szczupły 40 latek.Urodził się w Sarimish rhodockiej bogatej wiosce jako syn doświadczonego żołnierza na służbie u Króla Gravetha.Szybko nauczył się walczyć oraz doradcy Króla wysłali nauczycieli aby nauczyli go pisać i czytać.Podczas tej nauki nauczył się dworskich manier.Gdy durósł jego wioska została splądrowana przez ich odwiecznego wroga Sułtana Hakima ma on pod władzą Sułtanat Sarranidzi.W dzisiejszych czasach prowadza oni wojne.Lord Matheas udowodnił swoją waleczność w bitwie pod Shariz gdzie uratował Króla Gravetha z pod szponów śmierci.Od tamtego czasu znany jest jako Książe Matheas i ma pod swoim władaniem miasto Veluca.Jest marszałkiem królestwa Rhodoków oraz jest najlepszym z Rhodockich wojowników.
    -A więc jest wzorem Bohatera?-Zapytał Cristofer
    Tak jest to bohater.
    Po tej pogaduszcze wyruszyli dalej do Sarimish.Wioska Sarimish dalej nie może się pozbierać po napadzie Sułtana Hakima.Lecz wieśniacy nie narzekają na tutejsze życie Bunduk powiedział że poczeka w gospodzie gdy tym czasem Cristofer pójdzie do Starszego wioski i kupi jedzenie i picie na podróż.Gdy Cristofer wszedł do domu starszego wioski....
    -Witaj-Przywitał się Cristofer-
    -Witaj ty zape...-Zanim starszy wioski dokończył do jego domu wpadł jakiś wieśniak ze sztyletem i krzyknął
    -Prosze pana! bandyci atakują naszą wioske!palą wszystko co sie da musimy się bronić wojska Księcia Matheasa są za daleko!-Z przerażeniem krzyczał posłaniec-
    -Cristoferze! pomóż nam wiemy kim jesteś całe Królestwo Rhodoków wie! pomóż nam a zostaniesz nagrodzony złotem!-Błagał Cristofera Starszy Wioski-
    Cristofer szybkim susem pobiegł do gospody i powiedział Bundukowi co sie dzieje oraz natychmiast zmobilizował wojska i wszedł na pobliski mór aby zobaczyć jak wygląda sytuacja.W oddali zobaczył około 50-60 bandytów z toporkami i pochodniami szarżujących w strone wioski.Chwile póżniej z gotową kuszą stanął obok niego Bunduk i zaczął miotać bełtami.Świst...Świst...Świst... kilka bełtów poleciało w strone bandytów w oddali było widac jak kilku z nich pada.Po czym Cristofer krzyknął.
    -Zamknąć brame! Przygotować się! łucznicy ustawić się na mórach-
    wtedy obok niego staneło 10 wieśniaków z łukami i strzałami.Wieśniacy byli słabo wyszkoleni na 50 wystrzelonych strzał padło zaledwie 10 bandytów.Reszta 40 bandytów byli juz pod bramami i zaczęli palić Palisade.Wszyscy zeskoczyli z murów i czekali na nadchodzących bandytów.Palisada spaliła się w kilka minut i wtedy bandyci weszli do wioski.Pierwszy szarzował ich dowódca z ogromnym toporem i tarczą oraz kolczugą.Cristofer wiedział że nie są zbyt wyszkoleni a więc ruszył pierwszy zadał dwa zbędne ciosy dowódcy ale na nic on je parował tarczą chwile po tych ciosach rozgorzała wielka bitwa.Mimo przewagi liczebnej wieśniaków przegrywali aż do czasu.Bitwa trwała 30 minut gdy Cristofer ranił kolejnego przeciwnika zobaczył kilkanaście strzał które ranią kolejnych bandytów dopiero po 5 minutach zobaczył oddział Księcia Matheasa liczył on ponad 200 osób połowa oddziału to byli łucznicy w skórzanych zbrojach dzięki czemu poruszali sie o wiele szybciej niż piechota.Pozostali bandyci uciekli.

    ...Ciąg dalszy nastąpi...

    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Yoda

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 546
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #9 dnia: Kwietnia 25, 2011, 15:56:40 »
    Moje pierwsze, główne, choć nie jedyne spostrzeżenie. Aczkolwiek przeczytać tego nie potrafię.

    Na większości klawiatur koło literki "m" masz taki magiczny znaczek, dzięki któremu sens zdania może się diametralnie zmienić. Postaraj się go używać, ponieważ póki co nie da się tego czytać. Zdania bez ładu i składu.

    EDIT:
    Po prawej stronie od literki "m" oczywiście ;)

    Offline Hofiko

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2329
    • Piwa: 20
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #10 dnia: Kwietnia 25, 2011, 16:03:38 »
    Przykro mi, ale poddałem się po pierwszym akapicie. W tekście jest od groma kolokwializmów, błędów gramatycznych i ortograficznych, miejscami zdania zupełnie nie mają sensu.

    Rozdział 2

    Gdy Cristofer wędrował do Ichamaru

    Ichamuru.

    Cytuj
    spotkał karawane która zmierzała do Tulgi.

    Spotkał karawanę zmierzającą do Tulgi.

    Cytuj
    Właściciel karawany powiedział że na północny-zachód z tąd znajduje się Ichamur.

    Ichamur jest ważnym elementem zdania, a tutaj przedstawiłeś to tak, jakby znalazł się on tam tylko przypadkiem. ,,Właściciel karawany powiedział że Ichamur znajduje się na połnocny zachód STĄD.'' <--- Tak lepiej.

    Cytuj
    Kupcy handlowali swoimi towarami inni walczyli na arenie oraz plotkowali ze sobą

    Kupcy walczyli na arenie?

    Niestety. Tego się nie da czytać. Yoda dodał to co miałem zamiar tutaj jeszcze napisać: interpunkcja jest absolutnie niezbędna.
    Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości - Jarosław Kaczyński


    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #11 dnia: Kwietnia 25, 2011, 17:29:05 »
    Postaram się to wszystko poprawić w 3 rozdziale
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #12 dnia: Kwietnia 25, 2011, 18:06:02 »
    Rozdział 3

    Gdy kurz po bitwie już opadł, w oddali dało się zauważyć oddziały Księcia Matheasa.Po chwili, wszystkie jego wojska znalazły się w Sarimish.Starszy Wioski podziękował Cristoferowi, oraz wręczył jemu zapas żywności na jakieś 3 dni oraz zapas picia.Cristofer miał zamiar pogadać jeszcze z księciem, lecz jego strażnicy którzy go chronili nie dopuścili Cristofera do Księcia.Bunduk powiedział Cristoferowi że jeszcze kiedyś się z nim spotka ponieważ, może sięprzydać w poszukiwaniach Dustuma.Nazajutrz rano Cristofer i Bunduk wyruszyli do Tulgi zdać raport Sanjarowi.Lecz po pewnym czasie wędrówki, napotkali karawanę zmierzającą do Veluci.A więc korzystając z okazji, dokupili troche jedzenia i picia, a potem wyruszyli dalej.Podczas ich podróży do Tulgi, Cristofer i Bunduk bardzo się poznali i zostali przyjaciółmi.Gdy dotarli na miejsce kilku Khegerickich strażników odprowadziło ich na miejsce spotkania ze Sanjar Khanem, gdy już tam dotarli zobaczyli Sanjara w ślniących szatach z mieczem w ręku.Sanjar przyglądał się swojemu mieczu, gdy Cristofer i Bunduk weszli do jego komnaty, Sanjar Khan gwałtownie upuścił miecz i zawołał donośnym głosem
    -Ty żyjesz..-Z niedowierzaniem powiedział Sanjar Khan-
    -Tak panie, Jestem cały zdrów i pomagam Cristoferowi w odnalezieniu Dustuma, Cristofer to dzielny człowiek dobrze wybrałeś.-odpowowiedział Bunduk
    -Ale..Ale..widziałem jak umierasz, w bitwie pod Shariz.Niewierze własnym oczom.
    -Pewien człowiek mnie uzdrowił, i teraz w końcu moge stanąć przed tobą.-Po tych słowach Bunduk uklęknął.
    Ich rozmowa trwała bardzo długo, rozmawiali przez ponad 3 godziny.Cristofer i Bunduk opowiedzieli jak obronili Sarimish, Sanjar ich za to pochwalił i dał sakiewkę w której było 1000 denarów.Potem rozmyślali jak dopaść Dustum Khana.Aż w końcu, doszli do tego że pojadą do Sułtanatu Sarranidzkiego i bedą służyć Sułtanu Hakimowi, aż w końcu wyciągną od niego potrzebne informacje.Sanjar Khan zgodził się na to.2 dni później, Cristofer i Bunduk wyruszyli do Shariz.

    25 dni później

    -Widzę Shariz!-Zawołał Bunduk
    -Pustynia, nie cierpie jej.-Zaczął narzekać Cristofer
    Gdy dotarli na miejsce strażnicy zaczęli gadać w nieznanym języku lecz na szczęścię Sanjar Khan wysłał za Cristoferem i Bundukiem tłumacza, Gdy już przeszli bramy udali się do gospody aby wynająć pokój na miesiąc, i tam zrobili sobie centrum dowodzenia.Bunduk miał za zadanie zaciągnąć kilka osób to ich poszukiwań, bo we dwóch nie dali by sobie rady a Cristofer udał się na spotkanie z Thorem, był on dowódcą straży.
    -Witaj-Zawołał Cristofer-
    -Czego tu szukasz, nie chcesz mieć chyba kłopotów co?-Thor zagroził Cristoferowi-
    -Nie nie, ja chciałbym wstąpić do straży, wiem że muszę wykonać kilka zadań aby przejść do straży, mój przyjaciel mi o tym powiedział-Cristofer grzecznie odpowiedział
    -tak lecz, jeśli chcesz wstąpić do straży będziesz musiał przekonać kilka ważnych osób, takich jak: Veron,Harold,Rui i ja.Wykonaj dla nich kilka zadań, to może cie poprą.A teraz zmykaj!-Podpowiedział Thor-
    Cristoferowi nie chciało się wykonywać tych głupich zadań, ale musiał dla dobra sprawy.Jak skończył rozmowę z Thorem wrócił do Gospody tam już na niego czekał Bunduk, Bundukowi nie udało się znaleść odpowiednich osób.A Cristofer, od jutra musiał zacząć robić zadania.Cristofer i Bunduk wymyślili sobie hasło, było ono potrzebne aby wejść do ich kryjówki, A brzmiało ono: Śmierć.Cristofer uznał że takie będzie najlepsze, po wymyśleniu hasła poszli spać.

    Kolejny dzień, rano

    Gdy Cristofer wstał, Bunduka już nie było w ich kryjówce.A więc, Cristofer zabrał się do pracy i zaczął szukać Verona, znalazł go na arenie, gdy Cristofer wszedł na arene zobaczył Verona który pokonuje 2 przeciwników na raz szybkim i silnym ciosem z ostrza.Cristofer zobaczył, jakiś herb na zbroji Verona.Po chwili zauważył że to herb Sanjar Khana.Po walce, Cristofer zaciągnął Verona do kąta i powiedział.
    -Szukam Dustum Khana muszę go zabić, zauważyłem twój herb, czy ty też go szukasz?.-zapytał Cristofer
    -Tak-odpowiedział Veron
    -Gospoda w centrum miasta, pokój 242, hasło śmierć-Te informację podał Veronowi Cristofer, po czym zniknął z jego oczu-


    ps. Teraz staram się stawiać przecinki żeby było to czytelne pokazujcie mi jeszcze gdzie mam błędy a ja je będe starał się je poprawiać.
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Hofiko

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2329
    • Piwa: 20
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #13 dnia: Kwietnia 25, 2011, 18:48:39 »
    Gdy kurz po bitwie już opadł, w oddali dało się zauważyć oddziały Księcia Matheasa.Po chwili, wszystkie jego wojska znalazły się w Sarimish.

    Po chwili to troszkę dziwne sformułowanie - armie nie przemieszczają się w ciągu chwil. ,,Wkrótce'', ,,wkróce później'', ,,niedługo'', bardziej by pasowały.

    Cytuj
    Starszy Wioski podziękował Cristoferowi, oraz wręczył jemu

    Mu. A zapasów nie można wręczyć, bo są niepoliczalne. Wręczyć można klejnot, kwiaty, prezent, kij, kamień, ale nie zapasy.

    Cytuj
    zapas żywności na jakieś 3 dni

    Słowa ,,jakieś'' w takich sytuacjach używa się tylko i wyłącznie w języku mówionym.

    Cytuj
    oraz zapas picia.

    Kolokwializm.

    Cytuj
    Cristofer miał zamiar pogadać jeszcze z księciem,


    Rażący kolokwializm, zwłaszcza zestawiając go ze słowem książę.

    Cytuj
    lecz jego strażnicy którzy go chronili nie dopuścili Cristofera do Księcia.

    Dlaczego strażnicy Christofera nie dopuścili swojego pana do księcia?

    Cytuj
    Bunduk powiedział Cristoferowi że jeszcze kiedyś się z nim spotka ponieważ, może sięprzydać w poszukiwaniach Dustuma.


    Przecinki.

    Wstawka o karawanie jadącej do Veluci jest zupełnie niepotrzebna.

    Cytuj
    Podczas ich podróży do Tulgi, Cristofer i Bunduk bardzo się poznali i zostali przyjaciółmi.

    Dlaczego nie poświeciłeś nawet jednego zdania czemuś tak ważnemu jak przyjaźń dwóch głównych bohaterów? Dlaczego się zaprzyjaźnili? Mogli mieć wredne charaktery, a mogli ze sobą nie gadać. Czemu sprawy potoczyły się tak, jak się potoczyły? Oddajesz dwa zdania nic nie znaczącej karawanie a pomijasz coś tak kluczowego?

    Cytuj
    Gdy dotarli na miejsce kilku Khegerickich strażników odprowadziło ich na miejsce spotkania ze Sanjar Khanem, gdy już tam dotarli zobaczyli Sanjara w ślniących szatach z mieczem w ręku.Sanjar przyglądał się swojemu mieczu, gdy Cristofer i Bunduk weszli do jego komnaty, Sanjar Khan gwałtownie upuścił miecz i zawołał donośnym głosem
    [...]
    -Tak panie, Jestem cały zdrów i pomagam Cristoferowi w odnalezieniu Dustuma, Cristofer to dzielny człowiek dobrze wybrałeś.-odpowowiedział Bunduk
    -Ale..Ale..widziałem jak umierasz, w bitwie pod Shariz.Niewierze własnym oczom.

    Natłok błędów ortograficznych, począwszy od obślinionych szat, a skończywszy na jego mieczu(???). Plus kulejąca interpunkcja.

    W tym momencie jest dobrze, ale Sułtanowi, a nie Sułtanu. Służyć Sułtanu?

    Cytuj
    -Widzę Shariz!-Zawołał Bunduk
    -Pustynia, nie cierpie jej.-Zaczął narzekać Cristofer

    Dlaczego uciąłeś w tym punkcie? Bohater nabiera jakiś ludzkich cech, nareszcie czegoś się o nim dowiadujemy, a tu *ciach* i nie ma wątku.

    Cytuj
    Gdy dotarli na miejsce strażnicy zaczęli gadać w nieznanym języku lecz na szczęścię Sanjar Khan wysłał za Cristoferem i Bundukiem tłumacza,

    Strażnicy po przyjeździe Cristofera zrobili kurs języków dziwnych? Nie, mówili tak od urodzenia, więc nie zaczęli gadać. ,,Po przyjeździe, Cristofer miał problemy ze zrozumieniem tutejszej mowy. Pamiętał coś jeszcze z tego narzecza, jednak wciąż nie mógł dojść do porozumienia ze strażnikami.'' <--- Informacja o bohaterze plus wytłumaczenie sytuacji.

    Poprawiłeś interpunkcję, ale nadal miejscami brak sensu w tych wypowiedziach, nie zniknęły też błędy ortograficzne.
    Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości - Jarosław Kaczyński


    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #14 dnia: Kwietnia 25, 2011, 18:54:18 »
    kolejny rozdział napisze dzisiaj oraz poprawie błedy.Aż w końcu będzie dobrze ale narazie musze spadać.Zamieszcze wam krótki wiersz ale nawet nie  wiem czy wiersz oceńcie sami:

    Gdy rhodocka strzała niebo przemierza
    mnie wielka radość chwyta, ponieważ
    śmierć zawita u Khegerita, gdy na
    polu bitwy pełno Khegeritów jest
    oddziały rhodockie rządzą! każdy
    to wie, gdy wszyscy khegerici
    padną, Król Graveth ogłosi
    zwycięstwo, wszyscy tego
    pragną! ale ja kończe te
    brednie, ponieważ kraj
    wzywa do walki o nasze
    miejsce..
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.