Rozdział 3
Gdy kurz po bitwie już opadł, w oddali dało się zauważyć oddziały Księcia Matheasa.Po chwili, wszystkie jego wojska znalazły się w Sarimish.Starszy Wioski podziękował Cristoferowi, oraz wręczył jemu zapas żywności na jakieś 3 dni oraz zapas picia.Cristofer miał zamiar pogadać jeszcze z księciem, lecz jego strażnicy którzy go chronili nie dopuścili Cristofera do Księcia.Bunduk powiedział Cristoferowi że jeszcze kiedyś się z nim spotka ponieważ, może sięprzydać w poszukiwaniach Dustuma.Nazajutrz rano Cristofer i Bunduk wyruszyli do Tulgi zdać raport Sanjarowi.Lecz po pewnym czasie wędrówki, napotkali karawanę zmierzającą do Veluci.A więc korzystając z okazji, dokupili troche jedzenia i picia, a potem wyruszyli dalej.Podczas ich podróży do Tulgi, Cristofer i Bunduk bardzo się poznali i zostali przyjaciółmi.Gdy dotarli na miejsce kilku Khegerickich strażników odprowadziło ich na miejsce spotkania ze Sanjar Khanem, gdy już tam dotarli zobaczyli Sanjara w ślniących szatach z mieczem w ręku.Sanjar przyglądał się swojemu mieczu, gdy Cristofer i Bunduk weszli do jego komnaty, Sanjar Khan gwałtownie upuścił miecz i zawołał donośnym głosem
-Ty żyjesz..-Z niedowierzaniem powiedział Sanjar Khan-
-Tak panie, Jestem cały zdrów i pomagam Cristoferowi w odnalezieniu Dustuma, Cristofer to dzielny człowiek dobrze wybrałeś.-odpowowiedział Bunduk
-Ale..Ale..widziałem jak umierasz, w bitwie pod Shariz.Niewierze własnym oczom.
-Pewien człowiek mnie uzdrowił, i teraz w końcu moge stanąć przed tobą.-Po tych słowach Bunduk uklęknął.
Ich rozmowa trwała bardzo długo, rozmawiali przez ponad 3 godziny.Cristofer i Bunduk opowiedzieli jak obronili Sarimish, Sanjar ich za to pochwalił i dał sakiewkę w której było 1000 denarów.Potem rozmyślali jak dopaść Dustum Khana.Aż w końcu, doszli do tego że pojadą do Sułtanatu Sarranidzkiego i bedą służyć Sułtanu Hakimowi, aż w końcu wyciągną od niego potrzebne informacje.Sanjar Khan zgodził się na to.2 dni później, Cristofer i Bunduk wyruszyli do Shariz.
25 dni później
-Widzę Shariz!-Zawołał Bunduk
-Pustynia, nie cierpie jej.-Zaczął narzekać Cristofer
Gdy dotarli na miejsce strażnicy zaczęli gadać w nieznanym języku lecz na szczęścię Sanjar Khan wysłał za Cristoferem i Bundukiem tłumacza, Gdy już przeszli bramy udali się do gospody aby wynająć pokój na miesiąc, i tam zrobili sobie centrum dowodzenia.Bunduk miał za zadanie zaciągnąć kilka osób to ich poszukiwań, bo we dwóch nie dali by sobie rady a Cristofer udał się na spotkanie z Thorem, był on dowódcą straży.
-Witaj-Zawołał Cristofer-
-Czego tu szukasz, nie chcesz mieć chyba kłopotów co?-Thor zagroził Cristoferowi-
-Nie nie, ja chciałbym wstąpić do straży, wiem że muszę wykonać kilka zadań aby przejść do straży, mój przyjaciel mi o tym powiedział-Cristofer grzecznie odpowiedział
-tak lecz, jeśli chcesz wstąpić do straży będziesz musiał przekonać kilka ważnych osób, takich jak: Veron,Harold,Rui i ja.Wykonaj dla nich kilka zadań, to może cie poprą.A teraz zmykaj!-Podpowiedział Thor-
Cristoferowi nie chciało się wykonywać tych głupich zadań, ale musiał dla dobra sprawy.Jak skończył rozmowę z Thorem wrócił do Gospody tam już na niego czekał Bunduk, Bundukowi nie udało się znaleść odpowiednich osób.A Cristofer, od jutra musiał zacząć robić zadania.Cristofer i Bunduk wymyślili sobie hasło, było ono potrzebne aby wejść do ich kryjówki, A brzmiało ono: Śmierć.Cristofer uznał że takie będzie najlepsze, po wymyśleniu hasła poszli spać.
Kolejny dzień, rano
Gdy Cristofer wstał, Bunduka już nie było w ich kryjówce.A więc, Cristofer zabrał się do pracy i zaczął szukać Verona, znalazł go na arenie, gdy Cristofer wszedł na arene zobaczył Verona który pokonuje 2 przeciwników na raz szybkim i silnym ciosem z ostrza.Cristofer zobaczył, jakiś herb na zbroji Verona.Po chwili zauważył że to herb Sanjar Khana.Po walce, Cristofer zaciągnął Verona do kąta i powiedział.
-Szukam Dustum Khana muszę go zabić, zauważyłem twój herb, czy ty też go szukasz?.-zapytał Cristofer
-Tak-odpowiedział Veron
-Gospoda w centrum miasta, pokój 242, hasło śmierć-Te informację podał Veronowi Cristofer, po czym zniknął z jego oczu-
ps. Teraz staram się stawiać przecinki żeby było to czytelne pokazujcie mi jeszcze gdzie mam błędy a ja je będe starał się je poprawiać.