Przyznam, że części z was wypisywanie absurdów wychodzi wprost świetnie, tyle że absurdalne są całe wasze wypowiedzi. Ludzie, wymądrzacie się (mówię do części), a fakt jest taki, że o średniowieczu wiecie tyle co nic. Poczytajcie sobie trochę, niekoniecznie w internecie, sieć bywa nierzetelna. Najbardziej rozwaliła mnie wypowiedź o tym, że zwykłe, nie-szlacheckie żołdactwo nie jest w stanie zabić rycerza w ciężkiej zbroi. Wystarczy, żeby ściągnięto go z siodła lub ubito pod nim konia, by tłuszcz go otoczyła i utłukła. Żeby nie wyjść na niekonstruktywnego, podam nazwę świetnej książki - Wojna w średniowieczu autorstwa Contamine Philippe.
Żeby nie robić tu kompletnego offtopu dodam dwa wyjątkowo drażniące mnie absurdy:
- Dlaczego żołnierzy nie można rekrutować w miastach poza tawernami? W średniowieczu zazwyczaj niemal całość miejskich garnizonów zajmowały milicje formowane na miejscu.
- Dlaczego, gdy podczas przeprowadzania rewolty w państwie trafisz wraz z pretendentem w ręce wrogiego króla, on nie przeprowadza egzekucji na kandydacie do tronu? Rozumiem, że lordowie pozostają przy życiu, ale pretendent mógłby zginąć bez większego uszczerbku na grywalności.