To co zazwyczaj robi się podczas lekcji w szkole, to przecierz minimum. A pozatym gdybyś wynosił z lekcji 100% wiedzy, to byś to szybko zapomniał. Impuls przechodzący przez mózg musi wielokrotnie przejść tą samą drogę, aby informacja została utrwalona. Stąd też większość osób uczy się w sposób wielokrotnego powtarzania. Co innego by było, gdyby nauczyciel miał prawo żądać wiedzy z rozszerzonego zakresu materiału, który był przerobiony tylko w podstawie. Nie zadając tego do domu, nie może tego zrobić. Nie żebym był jakiś wielkim zwolennikiem prac domowych, ale jeśli chcesz coś w żyicu osiągnać to bez pracy nic nie osiągniesz. "Wiedze, sam z siebie własną pracą musisz dobyć" jak to mawiał Mickiewicz. Poza tym nie mam zamiaru nikogo tutaj przekonywać. Głupia sprawa, że Polska staje się wylęgarnią analfabetów.