Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Kroniki Calradii  (Przeczytany 14103 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #45 dnia: Grudnia 24, 2010, 11:58:38 »
    Również życzę wesołych świąt, smacznej wieczerzy, spędzonej w miłej atmosferze i z wieloma prezentami.
    A co do twojej zapowiedzi: to o czym napisałeś to niezbyt istotny szczegół, można już się skłonić do narkotyków, pamiętam, że nie były to jakieś nowości w średniowieczu, być może za wcześnie mimo wszystko, ja jednak wolałbym się dowiedzieć co dalej z Cesarstwem
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Leinnan

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1537
    • Piwa: 61
    • Płeć: Mężczyzna
    • Szczęść Boże, służby i loże
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #46 dnia: Grudnia 24, 2010, 14:20:47 »
    Dopalacze to przecież w wczesnym średniowieczu były.
    Tacy "berserkerzy" zjedli parę grzybków ziół czy innego "dopalacza" i nie czuli bólu.
    trzeba pamiętać że opium jest jednym z najmocniejszych środków znieczulających.
    Marycha nie, bo po tym to zero agresji, to by było prędzej do "wizji".
    Mit der Dummheit kämpfen die Götter selbst vergebens
    steam | slavic castles |  last.fm | moddb.com | Stary, najlepszy lider Sclavinii

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #47 dnia: Grudnia 24, 2010, 20:11:50 »
    Tak więc przybyłem do Was wreszcie z nowym rozdziałem. Życzę miłego czytania.


    Opowieść o Delaronie

    Część II
    Rozdział III "Wojna nie jest przerwą pokoju, to pokój jest przerwą wojny"

    Delaron wraz z towarzyszami wyruszył na odsiecz atakowanej wiosce. Miał u swego boku swych najlepszych wojowników. Ujeżdżali oni potężne, wielkie, niezwykle mężne, swadiańskie konie. W ręku trzymali długie włócznie, u pasa miecze. Na głowach nosili piękne, żelazne hełmy przyozdobione czystym złotem. Korpusy ich chroniły doskonałej jakości swadiańskie kolczugi wykonane w najlepszej kuźni w Praven specjalnie dla nich. Wzmacniane one były niewielkimi, lśniącymi w słońcu łuskami. Na plecach nosili niedźwiedzie i dzicze skóry. Ich wzrok był skierowany ku dowódcy. Byli oni elitą kawalerii, dumą swego rodu. Wywodzili się z pomniejszych rodzin swadiańskich. Od wczesnego dzieciństwa nauczano ich, jak ważną w rodzie funkcję pełni kawaleria. Tłumaczono im, że jak dorosną, to oni będą najlepsi, niepokonani, niezwyciężeni. Budzono w nich ducha walki. Już we wczesnej młodości ćwiczyli jazdę konną i walkę mieczem i lancą. Śmiali się z pieniądza i z ludzi, dla których był on najważniejszy. Dla nich najważniejsze były ich ród, koń, lanca, miecz i duma. Nigdy się nie kłócili, zawszę posłuszni dowódcy szli do walki nawet z liczniejszym przeciwnikiem. Zwali się Ranterthion. Ich zadaniem było chronić głowę rodu. Podczas bitwy pod Praven chronili córkę lorda Garenholda. Teraz na ich czele stał Delaron. Dumny, silny, i jak zawsze mężny, u pasa miał swój wierny, wspaniały miecz, Daliar, w ręku lancę. Jechał na swym wiernym rumaku, Kardasie. Na plecach miał skórę górskiego niedźwiedzia, bestii, którą kiedyś zabił by stać się mężczyzną. Zdał test i teraz zrozumiał, że nie zmieni przeszłości, a musi walczyć o swą przyszłość.

     U jego boku jechał Aldarian i piękna Arianda. Delaron podczas wyprawy rozmawiał z nią bardzo długo. Gdy na jej palcu zobaczył pierścień zaręczynowy od razu zapytał o niego. Znał symbol, który na nim widniał. Był to symbol Aldariana. I wtedy Delaron wszystko zrozumiał. Miłość była sekretem Aldariana, skrywanym przez niego nawet przed Delaronem. Kiedy skończył rozmowę z dziewczyną chciał zamienić słówko z zawstydzonym przyjacielem, ale wnet przybyło troje jeźdźców. Dwoje nosiło kaptury, a ten, który im przewodził miał rysy twarzy Khergity. Jak się okazało był to wysłannik Nizara I. Delaron nie chciał usłyszeć niczego więcej. Ci ludzie to byli jego rodzice. Rozradowany niczym dziecko Delaron zszedł z konia tak jak zrobili to jego krewni i rzucił im się w ramiona. Zdziwił go jednak ubiór rodziców, a raczej ojca, gdyż matka nosiła zwykłe, khergickie szaty. Jak się okazało, ojciec wiedziało napaści na wioskę, i chciał za wszelką cenę wyruszyć wraz z synem. Delaron szanował ojca i nie miał zamiaru mu się sprzeciwiać, mimo iż od jego ostatniego "polowania" u boku lorda Garenholda minęło już niemal dwanaście lat.

    Po chwili oddział gotów był do dalszej drogi. Wszyscy wyruszyli coraz bardziej zbliżając się do celu podróży. Jechali przez gęsty las pełny najróżniejszej zwierzyny. Kiedy dotarli na miejsce ujrzeli coś, czego się nie spodziewali. Wioska była otoczona ostro zakończonymi palami powbijanymi w ziemię, uniemożliwiającymi szarżę kawalerii. Mieszkańcy stali w centrum otoczeni przez niewielką grupę Vaegarów. Najwięcej przeciwników stało wokoło młyna. Można było usłyszeć z niego wrzaski. Pośród nich słychać było wyzywający głos kobiety. Kolejni wrogowie wchodzili do młyna znikając w budynku i po chwili pojawiając się w najmniej oczekiwany sposób, bowiem wypadali, a raczej ich zwłoki wypadały przez okno prosto do wody niedaleko koła wodnego. Biorąc pod uwagę stertę ciał przy brzegu rzeki można było stwierdzić, że kobieta w budynku co najmniej udawała niedostępną dla tych barbarzyńców.
    Delaron postanowił zainterweniować, potrzebował jednak do tego Rhodoków, gdyż nawet mężni Rantenthion nie dali by rady takiej zgrai przeciwników, i to w dodatku pieszo. Z pomocą przybyła Arianda ze swym rogiem wojennym. Na jego dźwięk z lasu wybiegły dziesiątki rhodockich wojów ruszających prosto na wroga. Delaron nie miał zamiaru czekać na to co będzie i ruszył pieszo wraz z towarzyszącym mu oddziałem prosto na wroga. Bardzo rzadko to wojska Delarona miały w ogóle jakąkolwiek przewagę, ale tym razem była ona tak wielka, że zakończyła się całkowitą rzezią przeciwników i stratą zaledwie pięciu mężnych Rhodoków. Delaron natychmiast ruszył w stronę młyna. Kiedy otworzył  drzwi rzuciła się na niego młoda dziewczyna, młodsza od niego o kilka lat. W ręku trzymała ostry miecz, który bez problemu wbiła w kolczugę, a także w bok wojownika. Delaron z jękiem zgiął się z bólu, a dziewczyna, gdy tylko rozpoznała swadiański ekwipunek poczęła błagać o wybaczenie. Domysły Delarona były prawdziwe. Był tego pewien, szczególnie po tym jak dziewczyna szybkim, dość niezdarnym i nieostrożnym ruchem wyrwała miecz z jego boku zadając mu kilkakrotnie większy ból niż przy jego wbijaniu. Była to Losiren, córka lorda Garenholda, młodzieńcza miłość Delarona, z którą musiał się rozstać dwa dni przed testem męskości. Więcej jej nie zobaczył, aż do teraz. Nie myślał jednak o niej. Nie myślało niczym. Leżał bowiem na ziemi zwijając się z bólu i powoli tracąc świadomość tego co się dzieje...

    CDN     
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 25, 2010, 16:21:03 wysłana przez kargul »

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #48 dnia: Grudnia 25, 2010, 00:15:09 »
    Wszystko zaczyna się wyjaśniać i wszystko idzie po myśli bohaterów :)
    Trochę w pierwszej części raziła mnie przewaga słów: dumny, niezwyciężony itd. Wiesz o co chodzi ale to szczegół :)
    Ten Delaron to ma pecha :) Ciągle obrywa, ale cóż tak to jest być walczącym cesarzem.
    Dziękuję za pociechę w te święta i najlepszego!
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #49 dnia: Grudnia 25, 2010, 15:14:46 »
    Dzięki za komentarz. Rozumiem, że trochę przesadziłem ze słowami, które wymieniłeś i muszę się z tym zgodzić. Chodziło mi o to, by jak najlepiej oddać siłę i wyjątkowość gwardii przybocznej Delarona. Odegrają oni wielką rolę w przyszłych wielkich bitwach. Aha nie chcę niczego zdradzać, ale kolejne rozdziały będą dzieliły się na kilka części. Będą opisywać one prawdziwą Wielką Wojnę, a tak na prawdę to trzy jej największe bitwy. Mam zamiar podzielić je na kilka części każdy. Np. najnowszy będzie wyglądał mniej więcej tak: 1. dalsze losy Delarona i wyjaśnienia, przedstawienie planu bitwy, walczących stron i co najważniejsze dokładny opis dowódców i największych wojowników. 2. Droga na przyszłe pole bitwy, przygody, które się podczas niej wydarzyły, opis wojsk obu stron konfliktu, opis rozmieszczenia oddziałów i pola bitwy, 3. dokładny opis bitwy, pojedynków i starć, do których podczas niej dojdzie. Taki mniej więcej będzie schemat kolejnych trzech rozdziałów. Każdy będzie składał się z trzech podrozdziałów o formie podobnej do tej, którą przedstawiłem. Kolejny rozdział, a raczej jego pierwsza część już w poniedziałek, jeżeli wystarczy mi sił po powrocie z "wycieczki" do wujka do Kozienic. Jeżeli nie to ujrzycie kolejną część we wtorek. Jeszcze raz dzięki za komentarz, a co do pecha Delarona, to nie bój się, oberwie on jeszcze nie raz i to już w pierwszej bitwie. Otrzyma po niej przydomek "Mężna Pierś". Zdobycie go będzie dla niego co najmniej baaaardzo nieprzyjemne.

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #50 dnia: Grudnia 25, 2010, 16:01:46 »
    [...] Zdał test i teraz zrozumiał, że nie zmieni przyszłości, a musi walczyć o swą przyszłość.[...]  

    Rozdział bardzo mi się podobał, ale znalazłem chyba mały błąd w tym zdaniu.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #51 dnia: Grudnia 25, 2010, 16:20:22 »
    Dzięki za komentarz, a ten błąd to zamiast "nie zmieni przyszłości" miało być "(...) przeszłości". Zaraz to poprawię dzięki za zwrócenie uwagi.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #52 dnia: Grudnia 26, 2010, 00:06:11 »
    Ja prawdopodobnie w poniedziałek nie będę miał dostępu do internetu, (nocka u Dziadków :)).
    Delaron Mężna Pierś, zdradziłeś kolejny smaczek, podsycasz ogień, oczekiwania są wielkie:
    - opisy strategii i taktyk na nadchodzącą bitwę (na to czekam z niecierpliwością)
    - same walki, pojedynki
    - dalsze losy bohaterów i ich miłosne rozterki, wybacz ale tu już chyba wszysko jasne.
    Pozdrawiam, pamiętaj... żadnej presji...
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #53 dnia: Grudnia 26, 2010, 09:29:52 »
    Mężna Pierś... hmm... podejrzewam, że Delaron zostanie trafiony z łuku w pierś lub osłoni kogoś przed ciosem... chociaż wszystko się może zdarzyć.

    EDIT:
    Fajnie by było zagrać w moda z fabuła i itemami z tej opowieści...
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 27, 2010, 13:16:35 wysłana przez Gacek3000 »

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #54 dnia: Grudnia 28, 2010, 16:31:15 »
    Witam Wszystkich po raz kolejny. Jak obiecywałem dziś ukarze się pierwsza część rozdziału pierwszego części trzeciej. Co do moda na temat opowieści to no cóż... może jednak będę miał jakieś zajęcie na wakacje :).


     
    Opowieść o Delaronie
    Cz.III "Wojna !!!"
    Rozdz.I "Bitwa pod twierdzą Dhorak"

    Cz.I "Plan"

    Delaron odzyskał świadomość. Kiedy się zbudził, zauważył, że znajduje się w namiocie, najwyraźniej rhodockim. Rana zadana przez Losiren już się zagoiła. Zdziwiło to wojownika, gdyż była ona bardzo głęboka. Stało się tak dzięki doskonałym rhodockim uzdrowicielom, którzy za pomocą ziół i wywarów znacznie przyspieszyli gojenie się rany i nie dopuścili do zakażenia. Delaron ubrał się po czym wyszedł na zewnątrz. Jak się okazało znajdował się w ogromnym obozie w środku lasu. Pomiędzy drzewami stały liczne namioty, a w centrum obozowiska znajdowało się coś, co bardzo przypominało targowisko. Delaron zaczął zwiedzać osadę, ale już po chwili przybył do niego Aldarian mówiąc, że musi stawić się na Radę Dwunastu. Jak się okazało była to rada założona przez lorda Garenholda już dość dawno, jeszcze przed wielką inwazją vaeragów. Rada składała się z dwunastu największych dowódców Calradii, trzech Swadian, trzech Vaegirów, dwóch Rhodoków, trzech Nordów i jednego Khergity. Delaron miał być jako przyszły cesarz Trzynastym. To on miał mieć decydujący głos w radzie. Aldarian zaprowadził Delarona na miejsce. Siedzibą Rady był wielki, pięknie przyozdobiony namiot. Wystrój wnętrza zadziwił Delarona. Na środku pomieszczenia stał okazały, przyozdobiony rzeźbionymi głowami zwierząt stół. Wokół niego stało dwanaście krzeseł, zaś na podeście przy krawędzi stołu stał drewniany, pięknie ozdobiony tron. Przed każdym krzesłem stała figura wojownika symbolizująca pochodzenie siedzącego przy niej dowódcy. Swadian symbolizował jeździec z lancą w jednej i z mieczem w drugiej ręce. Vaegirów przedstawiał wojownik z przepięknym łukiem i kołczanem strzał. Przed Nordami stały figury rosłych mężczyzn z oburęcznymi toporami w dłoniach. Rhodoków przedstawiono jako wojowników z dzidą w jednej i z toporkiem w drugiej ręce i ze skórą niedźwiedzia na plecach. Khergici przedstawieni zostali jako Jeźdźcy z łukami i strzałami w dłoniach. Wszystkie figury i meble wykonane były z drewna pozyskanego z powalonych przez żywioły drzew. Jedna figura była niezwykła, była bowiem większa od innych. Przedstawiała ona wojownika w pięknej zbroi i z mieczem, i tarczą w rękach. Ona jedna wykonana była z czystego srebra. Jej głowę zwieńczała wspaniała złota korona. Była to figura Wielkiego Cesarza, stojąca przed tronem, na którym zasiąść miał Delaron.

    Kiedy wszyscy usiedli Aldarian zapoznał Delarona z jeszcze nieznanymi mu dowódcami.
    Pierwszym był Nizar I. był to niewysoki mężczyzna o krótkich włosach z tyłu uformowanych w krótki kucyk. Był umięśniony i widać było po nim, że nie jedną bitwę wygrał i nie jednego człowieka zabił. Miał skośne, małe oczy o zielonkawym odcieniu. Jako drugiego Delaron poznał Gurtanga Młota. Był on rosłym, niezwykle silnym Nordem. Miał jasne, krótkie włosy i krótką, niechlujnie przystrzyżoną brodę. Jego oczy były niebieskie, twarz dość nieforemna, "przyozdobiona" głęboką szramą biegnąca przez całą jej długość. Na jednym oku wojownik miał bielmo. Kolejny był Urdmor. Tak samo jak Gurtang był Nordem. Ich wygląd prawie się nie różnił. Jedyną różnicą było to, że Urdmor nie miał rany na twarzy i bielma na oku. Był też trochę niższy, bardziej krępy i miał dłuższe włosy. Kolejnym poznanym przez Delarona wojownikiem był Bardior Silny. Był to niski, krępy Rhodok. Jego długie kruczoczarne włosy i broda niemal dotykały ziemi. Na jego twarzy nie można było zauważyć jakichkolwiek uczuć. Miał brązowe, prawie się ze sobą stykające oczy. Przez środek twarzy biegła brązowa linia będąca symbolem ludu któremu przewodził. Następny był brat Bardiora, Kaldmor. Był jego zupełnym przeciwieństwem. Uśmiechnięty, wysoki, noszący krótką dokładnie przystrzyżoną brodę wydawał się nie nadawać ani na wojownika, ani na dyplomatę. Jak się okazało był najlepszym łowcą w plemieniu. Następny był brat bliźniak  Firdfolda. Był niemal identyczny. Różnili się charakterem, bowiem Parmir był znacznie bardziej porywczy i wojowniczy. Kolejnym wojownikiem był Valgdorf. Był podobny z wyglądu do Kaldmora, jednak nie miał brody, a jego włosy miały kolor rudy. Tak samo jak Rhodok był doskonałym łucznikiem. Ostatnim z dowódców był Radoghir. Był umięśniony i wysoki. Miał krótkie, brązowe włosy, zielonkawe oczy i miłe, spokojne rysy twarzy. Nie miał brody. Wszystkich pozostałych Delaron znał osobiście, byli to Arianda, Aldarion, Galdhorn, Firdfold i Ulfarn. Kiedy Delaron poznał już wszystkich rozpoczęła się dyskusja.

    Jej tematem było to, w jaki sposób zabić Grunda Żelazną Pięść i jego armię stacjonującą w Khudan. Delaron wysłuchał propozycji dowódców, jednak żadna z nich nie dawała wystarczających szans na powodzenie. Wtem Delaron wpadł na pomysł, który od razu przedstawił pozostałym. Uważał, że powinni wykorzystać pomoc niedobitków sandariańskich. Było ich prawie dziesięć tysięcy, z czego prawie połowa miała swoje obozy niedaleko Khudan. Od dawna otrzymywali oni zapasy w zamian za nękanie wroga. Delaron uważał, że gdyby wysłać niewielki oddział sandarian, który miałby sprowokować atak, można by sprowadzić wrogów nawet pod Twierdzę Dhorak, blisko której stacjonowało około dwudziestu tysięcy żołnierzy buntowników. Vaegarzy byli nieustępliwi w pościgach, a także łatwo było ich urazić i sprowokować atak. Szczególnie ich dowódcy byli porywczy. Vaegarzy mogli gonić nawet nielicznego wroga przez wiele dni, przez co bardzo łatwo byłoby sprowadzić ich w pobliże Twierdzy, na równinę otoczoną niewielkimi wzgórzami. Aby Sandarianie nie polegli dogonieni przez znacznie wytrzymalszego wroga, dostawaliby regularnie zapasy, i byliby wspomagani przez niewielki oddział Khergitów, który spowalniałby wroga. Pomysł miał wielkie szanse na powodzenie i po krótkiej dyskusji został zaakceptowany. Dowódcy zaczęli obmyślać taktykę nadchodzącej bitwy. Najpierw jednak zastanowili się ile wojsk są w stanie wystawić podczas wojny. Swadianie razem z Delaronem mogli wystawić do walki osiem tysięcy piechurów, siedem tysięcy konnych i trzy tysiące łuczników. Nordowie mogli przygotować siedem tysięcy doskonałych piechurów i drugie tyle dobrych łuczników. Khergici byli w stanie wystawić pięć tysięcy lansjerów, i dwa tysiące konnych łuczników, a Vaegirowie mogli przygotować do walki dziesięć tysięcy łuczników i drugie tyle piechurów. Rhodokowie zaś mogli wystawić dwanaście tysięcy swych mężnych wojowników. Delaron dowodził najpotężniejszą armią w Calradii, potężniejszą nawet od Vaegarskiej. Była ona jednak mniej liczna niż wroga. Dowódcy mogli wystawić pod Twierdzę Dhorak zaledwie dwadzieścia tysięcy wojska, nie licząc sześciuset Ranterthion i około sześciu tysięcy Sandarian-mieczników. Rada spodziewała się, że Vaegarzy rozstawią swe siły na wzgórzach by obronić je przed kawalerią, na przedzie ustawiając łuczników. Gdyby tak zrobili to Unia Zjednoczonych Plemion (tak zwał się ich sojusz) mogłaby wygrać bez problemu. Zmęczeni wrogowie dodatkowo osłabieni przez Khergitów byliby zdani na łaskę łuczników Unii, zaś ich strzelcy byliby zbyt słabi by stanowić zbyt poważne zagrożenie. W ten sposób oddziały włóczników byłyby w rozsypce, co umożliwiłoby szarżę ustawionych na tyłach wroga Ranterthion z Delaronem na czele. Oszołomieni wrogowie zbiegliby ze wzgórza, przez co naraziliby się na atak pozostałych dwóch tysięcy kawalerzystów. Bitwa byłaby wygrana, a Grund martwy. Znając porywczość jego, i jego ludzi plan miał ogromne szanse powodzenia. Był jednak jeden problem. Delaron mógł prześlizgnąć się tylko ze swą gwardią. Dlatego możliwym było, że wrogowie nie zaczęliby uciekać i Delaron niechybnie by zginął. Problem rozwiązali Nordowie. Ich szarżą byłaby druzgocąca w skutkach dla wroga, przez co oszołomiony wróg zacząłby na pewno uciekać na widok kawalerii spychającej go w stronę wroga. Dodatkowo sam udział Delarona miał wielkie znaczenie, gdyż wieść o zabiciu przez niego Durdana i zdziesiątkowania oddziałów Vaegarskich rozeszła się po całej Calradii błyskawicznie. Rozpoczęły się przygotowania do bitwy...

    CDN     

    Offline karolusek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 19
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #55 dnia: Grudnia 28, 2010, 23:56:02 »
    No no no wszystko przeczytałem i bardzo mi się twoje wypracowania podobają !

    Oby cię wena twórcza nie opuściła.
    Może kiedyś zostaniesz pisarzem ;pp tego ci życzę.

    Pozdrawiam
    -"Panie Generale jesteśmy otoczeni !"
    -"Świetnie zatem możemy atakować w każdym kierunku" :)



    "Dla prawdziwego mężczyzny łzy kobiety powinny być największą porażką."

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #56 dnia: Grudnia 29, 2010, 02:10:19 »
    Nie chcę psuć nic z tego co napisałeś.
    Świetnie, monumentalna bitwa zbliża się... poznaliśmy największych taktyków, strategów i wojowników Calradii, a niektórzy mieli opisane swoje specjalności, czekam na opis bitwy, fragmenty w których to wspomnisz przykładowo Valgdorf'a który swoimi strzałami kładzie wrogów wokół, bardzo ładnie opisałeś taktykę nadchodzącej bitwy, ale nieco zbyt mało uwzględniłeś Vaegirów, ich decyzje, pod wpływem takiego zagrożenia daliby się tak zmanipulować? Nie twierdzę, że to irracjonalne, być może Vaegirzy zawierzają swoje bitwy ich Bogom? Liczą w siłę oręża nie umysłu? Z niecierpliwością czekam na przebieg bitew!
    Pozdrawiam.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #57 dnia: Grudnia 29, 2010, 11:12:27 »
    Vaegarzy są dziwnym plemieniem, gdyż nie patrzą na to co irracjonalne, a co nie. Ich największą siłą jest ich liczba i Strażnicy (elita łuczników, których posiadają niemal dziesięć tysięcy), a także doskonała piechota wojowników uzbrojonych w berdysze i chronionych przez zbroje łuskowe. Ogólnie Vaegarzy posiadają ok. cztery razy tyle wojska co Unia (czyli całkiem sporo, a z tego ponad połowa to łucznicy). Oprócz tego są niezwykle wrażliwi na obelgi, szczególnie źle reagują na nie dowódcy, którzy od razu stają się porywczy i prowadzeni żądzą zemsty (przynajmniej niektórzy). W dodatku Vaegarzy to politeiści. Czczą trzy bóstwa :
    - Maldir - bóg wojny, któremu składają ofiary przed i w trakcie wojny, wierząc, że im obfitsze będą tym większe zyski i mniejsze straty poniosą w wojnie, często ich delikatnie mówiąc "fanatyczni" wodzowie składają nawet ofiary z kilku jeńców, by ubłagać bóstwo,
    - Waldir - bóg zwycięstwa, Vaegarzy  wierzą, że im obfitsze będą ofiary dla niego, tym większa szansa na zwycięstwo i mniejsza na porażkę,
    - Zaldir - bóg przegranej bitwy, Vaegarzy składają mu ofiary i modły w nadziei, że nie pomoże ich wrogom w zwycięstwie.
    Oprócz tego Vaegarzy wierzą, że Waldir i Zaldir ciągle ze sobą walczą i są bardzo zazdrośni o ofiary tego drugiego. Wierzą, że jeżeli któreś z bóstw otrzyma choćby trochę większą ofiarę, od razu narazi się na zazdrość drugiego, która przerodzi się szybko w walkę.

    Dlatego też zawsze składają im obu równe, niezbyt duże ofiary, najwięcej oddając Maldirowi, który jest bezstronny. Vaegarzy wierzą, że on zasługuje na najwięcej, ponieważ od niego zależą losy całej wojny, a nie tylko jednej bitwy.

    Dodatkowo Vaegarzy wierzą w czwarte bóstwo, nie związane bezpośrednio z wojną. Jest to Uldir, bóstwo śmierci i zarazy. Vaegarzy wierzą, że ubłagać go mogą jedynie Uldarowie, trędowaci kapłani. Są to pustelnicy z różnych regionów Calradii i gór Geroi przyprowadzeni na ziemię Vaegarów by składać modły do Uldira. Vaegarzy wierzą, że trędowaci to jego wybrańcy, którzy w zamian za swoją ofiarę (pokrycie swego ciała zarazą) otrzymują w darze możliwość przepowiadania chorób, zaraz, epidemii itp.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #58 dnia: Grudnia 29, 2010, 16:32:45 »
    Ostatni akapit... pomysłowy! Sienkiewicz się nie umywa :)
    Dziękuję po stokroć! To się nazywa porządny opis kultury! Czyli już rozumiem, że napewno Vaegirzy będą straceni...
    Czekam na bitwę, nie zakłócam więcej spokoju, pisz w najlepsze!
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Dravic

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 674
    • Piwa: -1
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #59 dnia: Grudnia 30, 2010, 11:21:46 »
    Całkiem fajnie się to opowiadanko  rozwija. Wiesz, co ci podpowiem? W regularnych opowiadaniach/powieściach, które nie chcą wyłamywać się z kanonu, nie używamy nawiasów - do przypomnienia czegoś lepiej już użyć gwiazdki * lub stworzyć nawias za pomocą meandr naszego języka. Nie powinno używać się także liczb arabskich, piszemy je słownie! żadnych "1, 2-óch" itp - NIGDY w żadnym opowiadaniu. Lepiej napisać "jeden, dwóch". Nie używaj też zbyt wiele "itd., itp.". Kolejność jest nieprzypadkowa. Ogólnie jak ktoś czyta jakiś tekst zawierający te skróty na głos, to nie wymawia "itd.", ale "i tak dalej". Teraz przeczytaj sobie na głos w pełnej wersji: "chorób, itp., itd.". Niezbyt się układa głos, prawda? A spróbuj tak: "chorób, itd., itp.". Lepiej, prawda?
    Np. to zdanie bez nawiasów zbudowałbym tak:

    Vaegarzy wierzą, że trędowaci to jego wybrańcy, którzy w zamian za swoją ofiarę, czyli pokrycie swego ciała zarazą, otrzymują w darze możliwość przepowiadania chorób, zaraz, epidemii czy innych zagrożeń ze strony natury.
    -i oczywiście saga Sienkiewicza- Wiedźmin