Generalnie mi to wisi, ale jednak te Twoje wywody Lygrysie są utopijne.
To działa na zasadzie: Tu podzielimy tych na grupy, do grupy damy dowódców, generał sobie steruje i przygotowuje wymyślne manewry, po czym wydaje rozkaz i wszystko działa jak w zegarku.
Ale prawda jest taka, że nic nie będzie działało jak w zegarku, bo albo ludzie nie będą się potrafili uspokoić, albo się pogubią te oddziały, na TS będzie hałas, ludzi nie dosłyszą rozkazów i z tych wyobrażeń wielkiego, epickiego Waterloo zostanie jedna wielka strzelanina, gdzie nie będzie jednej linii tylko poszczególne grupki graczy starające się upolować kapitana czy innego wroga.
Może i łatwiej takie coś przygotować technicznie, ale w praktyce wszystko się posypie i to nie będzie przypominało, tych wspaniałych dwuszeregów, które oddają równe salwy i na jeden wspólny okrzyk, rzucają się do wroga, a konnica flankuje od boku... Do tego nie da rady się zbliżyć w najmniejszym stopniu.