Najlepszy aspekt gry ;)
Zyskać można na tym całkiem sporo denarów. Warto inwestować w skill trade, bo pomaga to ustalać w miastach na jakim towarze można się najlepiej wzbogacić. Tylko warto zainwestować w dobry oddział do ochrony. Najlepiej konny i nie najemników, bo zbankrutujesz. W moim wypadku oddział 20 vaegirskich rycerzy starczał na prawie każdą ewentualność. Radzę też zabrać do ekwipunku kilka koni, aby szybciej przemieszczać się z towarami. Opłaca się też stawiać manufaktury, chociaż nie wiem co robić, aby zyski były dobre, bo przykładowo w manufakturze kowalskiej, w Curaw żelazo i tak jest najtańsze, a zyski nie przekraczają 600 denarów. W każdym razie jak znajdziesz dobre miasto, które produkuje sporo żelaza i zaczniesz je sprzedawać z zyskiem około 230 denarów za sztukę, to sprawnie wędrując z miasta do miasta w tydzień spokojnie 25000 denarów zarobisz. Osobiście uważam, że handel żelazem jest najbardziej opłacalny, ale nawet na rybach można sporo zarobić, chociaż ryby najlepiej kupować nad morzem i sprzedawać gdzieś u Sarranidów, czy Khergitów, a tam wole się nie zapuszczać, bo masa problemów z konnymi bandytami, nieraz po 60 w oddziale. I aby zajmować się handlem w zasadzie najbardziej opłaca się nie dołączać do żadnego królestwa, bo na wypadek wojny manufaktury we wrogich miastach nie dostarczają dochodów, a tak to będąc neutralnym stracimy tymczasowo dochody tylko z manufaktur z obleganych miast. Ewentualnie polecam robić jako najemnik, podpisując miesięczną umowę z królem. Żołd w granicach 150-200 denarów częściowo może zastąpić utratę na czas wojny jakiejś manufaktury. A i nie trzeba jeździć z tym głupim sztandarem nad głową :P