Witam, to mój pierwszy post tutaj.
Gram w tą grę, bo podoba mi się system walki, ale w zasadzie nic poza tym. Fajnie, że grę oparli na skryptach, ale mogli by ją chociaż przetestować i te skrypty dopracować;]
No więc do rzeczy:
1) Co mi daje bycie marszałkiem? Jak mogę z tego zrezygnować? Ten temat
http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=1370.0 nie za bardzo cokolwiek rozjaśnił... Tutaj pojawia się jedna z niekonsekwencji w grze - niekonsekwencja pomiędzy możliwościami gracza, a możliwościami AI.
Problemy w wyżej wspomnianym wątku - dlaczego gdy jakiś lord jest marszałkiem, to 20 lordów za nim biega i oblegają zamek, a ja mogę się dołączyć do "kampanii" gdy ich przypadkiem znajdę na mapie; za to gdy ja jestem marszałkiem, to nie ma żadnej możliwości zebrać tylu lordów (chociaż mam 2x więcej renomy niż marszałkowie AI) a opcja "chcę zorganizować tutaj armię i rozpocząć kampanię" nic nie daje (naprawdę nikogo z Was nie wpienia ta sytuacja??); do tego "mam dla ciebie zadanie - chodź za mną" działa tylko na określony czas i jeśli oblegam zamek dłużej niż 2 dni to zostaję wreszcie sam (czyli niekonsekwencja - jakim cudem marszałek AI utrzymuje 20 lordów przez cały czas oblężenia); poza tym dlaczego mogę kazać lordom splądrować wioskę, a oblegać zamek to już nie?? (nie będą marszałkiem miałem takie możliwości, jeśli się choć odrobinę postarałem!!!)
2) O co chodzi ze sprzedażą niewolników w artykule
pc_maniaca w poradach do gry M&B? Rozumiem, że w warband sobie postanowili to wycofać i każdego nieważne od lvla można odsprzedać za marne 50 denarów?
3) Będąc marszałkiem ZMUSIŁEM (patrz pkt. 1 ;) ) lordów żeby towarzyszyli mi podczas oblężenia (bo zdobycie zamku jest banalnie proste, tylko gra sztucznie nie pozwala na obleganie zamków, chyba po to, żeby mieć jakąś wątpliwą radość z toczenia "niezwykle trudnej do wygrania" wojny? a tak naprawdę co widzę jakiegoś lorda to ma wymowny opis pod swoim imieniem "Podróżuje", no śmiech na sali)
4) Teraz pytanie bardziej luźne - udało Wam się chociaż raz przejść kryjówkę bandytów na najwyższym poziomie trudności? Gdy mam tą misję lub po prostu wchodzę do kryjówki, to muszę ustawiać obrażenia przeciwników na 1/4 bo inaczej nie wygram (6 moich vs ok. 30 czy 40 rozbójników to trochę przesada), a dysponuję swiadiańskimi rycerzami
5) Kolejna niekonsekwencja: dlaczego istnieją questy, aby dla lorda zebrać podatki z jego wsi (bo niby lord nie ma czasu, co za ściema...)? Podczas gdy z własnej wsi nie mogę nic sobie zebrać, bo jest to generowane automatycznie i dostaję 200-400 denarów tygodniowo (podczas gdy w queście jakieś 4000 denarów w ciągu 3 dni -.-). Ale to akurat jest czepianie się o szczegóły
6) Też nie rozumiem jednej rzeczy - dlaczego zazwyczaj wojny toczą się do momentu, aż jedna z frakcji straci/zdobędzie zamek? Nie ma możliwości jakoś tego przedłużyć albo skłócić ze sobą bardziej frakcje? Dlaczego pokój to jest coś nieodwołalnego - dlaczego to tylko kwestia czasu (i to bardzo krótkiego czasu). Mając konnicę w armii potrafię pokonać w pojedynku 1 vs 1 lorda, który ma ilościowo 2x większe wojsko i wyjdę wtedy bez strat, ale to się w grze wcale nie liczy, bo chociaż dzięki temu królestwo potrafi nie odnieść strat (sojusznicy nie walczą, to nie przegrywają, a przeciwnicy walczą ze mną to przegrywają) a i tak nic się nie da zrobić na wojnie, bo albo marszałek śpi, albo urządza uczty albo postanawiają sobie pokój zawrzeć, bo nie mogą sobie w spokoju podróżować albo patrolować zamku ;) Być może w tym momencie zostanie moje zachowanie odebrane jako lamerstwo, no ale tak to jest jak gra się z komputerem ;] A czy jestem cierpliwy? Tak, jestem. Więc nie mówcie, że potrzebuję cierpliwości, bo tak jak pisałem w 3 pkt. to gra sztucznie odwleka nieuniknione - i na tym polega jej trudność, no i nudność.
Podsumowując lubię grę za to, że walki są trudne, ale nie lubię jej za to, że interakcja ze światem w grze jest niepotrzebnie utrudniona (albo w nieodpowiednim kontekście).
Pozdrawiam i czekam na dyskusję :)