Dokładnie, na końcu filmów zwykle jest napisane skąd muzyka i tutaj też masz :) The Witcher i King Arthur.
Generalnie często słychać u niego Hansa Zimmera (trudno się dziwić, to chyba jeden z najlepiej opłacanych kompozytorów muzyki do filmów, ale ostatnio i gier, jeśli nie ten najlepiej opłacany) i ogólnie dużo świetnych soundtracków. Świetne dogranie muzyki do obrazu to jeden z największych atutów jego filmów.
Według mnie gość jest niesamowity, bo choć jego filmy często jeszcze wymagałyby dopracowania, aby móc na prawdę coś znaczyć, to jednak potrafi zrobić z gry (która, patrząc po youtubie, nie wydaje się wcale stworzona do filmów) produkcje niosące dawkę emocjonalną niewiele odbiegającą od filmów z budżetami w milionach dolarów...
Chodzi właśnie o klimat. Niby oglądam M&B, a jednak przeżywam go tysiąc razy bardziej i jedynie niedoskonałości silnika fizycznego gry przypominają o tym, że to tylko gra, nie "prawdziwi aktorzy". W filmach AI wydaje się na poziomie bliskim realizmowi momentami, co też świadczy o zdolnościach autora.
Włączam potem M&B i okazuję się, że to jednak tylko gra...
Innym ciekawym aspektem jest to, że filmy często pokazują to, co na co dzień widzimy w grze. Tyle tylko, że my widzimy to z jednej perspektywy, a tu nagle mamy świetne ujęcia niespotykane w normalnej grze, które pozwalają po prostu podkreślić piękno tej gry, jak i prawdziwej wojny (tak, wojna jest piękna, stąd tyle filmów o niej).
Wszystko to, co robimy w normalny dzień klikając zwyczajnie myszką tutaj jest pokazane z najpiękniejszej strony :) Dla mnie jeden z najlepszych motywów gry to podcinanie konia nacierającego z naprzeciwka kawalerzysty... "Uda się czy nie?" - to przecież to daje największą frajdę w tej grze. Gdy nasz bohater jest na wycieńczeniu, a jednak to my zwalamy przeciwnika z konia, nie on nas.
I właśnie te filmy mają taki potencjał dlatego, że robią dokładnie to, do czego dążą wszystkie hollywoodzkie superprodukcje w wojennych klimatach - nakładają widzowi ciarki na skórę.
Facet ma genialne predyspozycje, bo prawie nie mając środków potrafi wyciągnąć to, co najpiękniejsze w obrazie wojny, a podejrzewam, że nie jestem jedynym facetem, na którego działa to o wiele bardziej niż najbardziej romantyczne romansidło ;]
Żal tylko, że muzyki, która jest w tym wszystkim tak ważna, przy poważniejszych produkcjach już tak prosto nie wykorzysta.