Wojacy nie lubią być w dużej armii, bo wtedy nikt nie zwraca na nich uwagi. Są po prostu rhodockim strzelcem, zamiast Staszkiem z Jamiche. A co do walk, to po to są żołnierzami, żeby walczyć. Logiczne, że na wojnie łatwo się wzbogacić, więc ludzie chcą walczyć, by szybciej zdobywać majątek. Nie po to się zaciągnęli, żeby siedzieć w karczmie, daleko od domu. I tak można to sobie tłumaczyć.
Ale i tak nie wiem o co wam chodzi. Ja mam 120 ludzi w armii i morale rzadko kiedy spada mi poniżej "powyżej przeciętnej". Wystarczy mieć jedzenie i dużo walczyć (i wygrywać). Dobrym sposobem jest w wolnych chwilach atakowanie bandytów, bo w końcu nic tak nie podnosi morale, jak wybicie uciekających dezerterów ;)