NIFN, z całym szacunkiem, ale co ma jedno do drugiego? Rozumiem, że łucznicy byli w szmatach, ale tylko regularne wojska, a nie tworzono dla nich ciężkich zbroi z prostego powodu - po co im? Oni uciekają, nie walczą, ale my jesteśmy Lordami, a nie regularnym wojskiem, więc nie widzę w tym nic złego jeśli ktoś ma rumaka, łuk i zbroję płytową.
Otóż ma... Zbroja płytowa ogranicza wykonywanie pewnych ruchów ramion, przez swoją wagę, jak i naramienniki. Nosząc ciężkie opancerzenie (a zwłaszcza rękawice kolcze, płytowe, łuskowe, zamknięte hełmy... itp) i używając jednocześnie broni, która sama w sobie wymaga siły naciągu, sprawnego oka i zwinnych palców jest po prostu... groteskowe. Innymi słowy jest to wykorzystanie ułomności gry (tak jak bunny-hop w "Thief: The Dark project").
Cheat to oszustwo, a nie ułatwianie sobie gry więc nie widzę nic złego w tym że ktoś gra dla zabawy - bo przyjemności z tego mało - na 1/4-1/2 obrażeniach. Jakbym na początku zaczął grać na normalnych dmg to by mnie chyba szlag trafił, zwłaszcza że na początku gość nas kamieniem zabije.
No wiesz... Cheatów także można używać pod pretekstem "ułatwień" -- patrz szybki awans jednostek, dorzucanie sobie kasy, zmienianie statystyk...
Tylko, czy wyjście z gry po przegranej bitwie i wczytanie save'a na nowo tuż przed nią, w celi wygrania jej, to nie jest swego rodzaju oszustwo?
Osobiście gdy zaczynałem swoją zabawę z M&B w opcjach od razu ustawiłem sobie obrażenia normalne i ostro na początku po dupsku dostawałem. Z biegiem czasu, gdy oswoiłem się z grą, to i najwyższy poziom trudności zaczął wydawać mi się zbyt banalny (kamienie na gołą klatę to pikuś). Dziś mogę zacząć grę na najwyższym "współczynniku trudności", dodając sobie własne, dodatkowe ograniczenia (np biegać tylko z młotem dwuręcznym :P ) i dorobić się ogromnych fortun... Ta gra jest po prostu łatwa, jak się ją opanuje :P
Co o cheatów... Za czasów beta testów nie wyobrażałem sobie gry bez kodów, bez gotowego builda postaci oraz bez aktywnego cheat mode a nawet edit mode.
Jeśli miałbym dorabiać się huskarla, by sprawdzić, czy z nim wszystko w porządku w klasyczny sposób, to bym po prostu zdechł przy tym monitorze marnując czas na coś, co działało jak należy, kiedy mógłbym sprawdzić 100 innych rzeczy...
Dlatego więc Testy OiM bardzo odepchnęły mnie od M&B, pozostawiając taki niesmak, że na samą myśl już jestem zmęczony ślęczeniem przed monitorem, wypełniając zadanie "Podbij Lachów, bo to gnoje", w którym muzę wejść na scenę bitwy i wciskać [CTRL] + [SHIFT] + [F4], dopóki nie pojawi mi się napis "Bitwa wygrana (...)". Wszystko po to, by sprawdzić, czy gra się nie sypie po wypełnieniu zadania...
Wbrew pozorom testowanie gier również bywa męczące... ale jedni muszą się namęczyć, by drudzy mogli się "dobrze" bawić.
Pozdrawiam!