Np. ludzkie mięso, mmm pyszności i do tego +7 do morale armii! Ale strzeż się, ponieważ surowe mięso szybko się psuje, a jeśli w porę tego nie zauważysz, to wiesz na pewno jakie będą konsekwencje.
Najdziwniejsze jest to, że grając krasnoludami, gdy dałem moim chłopakom mięsa ludzkiego, nawet nie wybrzydzali :O
Głodny krasnal zeżre wszystko :D . Ja ostatnio postanowiłem porzucić mego rekonstruktora Arnoru oraz oblężenie (nie moje ofc.) Dol Guldur i pobawić się w konnego łucznika. Oczywiście po stronie dobra, więc wybrałem sobie Rohan. Pół godziny ładowań i znów w świecie Śródziemia ^^ . Początek był, jak zwykle, nudnawy... przed dwie realne doby łatwe bitwy, ale co działo się potem... gdzieś tak po dwóch miesiącach gry, gdy miałem poziom dwudziesty wojna zaczęła się NA CAŁEGO. To nie był tylko walki z liczącymi zaledwie po sto stworów bandami orków... to była prawdziwa wojna :P . Siły Mordoru, Isengardu i złych ludzi postanowiły chyba rzucić wszystko po tym, jak rozgromiłem razem z Erkabrandem połączone siły Dunlandczyków i Variagów w okolicach Anduiny (The fuck? Skąd oni się tam wzięli? Dobre pytanie :P ). WSZYSCY dowódcy Isengardu i Mordoru (poza Rzecznikiem chyba, bo specjalnie sobie podjechałem pod Osgiliath żeby sprawdzić) wybrali się do walki. Hordy ludzi z Haradu i Umbaru atakowały Gondor od południowych prowincji. Isengard i Dunlandczycy podbili jedno z miast Marchii (te pierwsze przy Isengardzie, nazwy nie pamiętam) i ruszyli na Helmowy Jar, gdzie, o dziwo, skryło się chyba pół Rohanu. Tutaj SI zawiodła, bo praktycznie reszta kraju była pusta... cóż, komp zawsze ma dziwne zachowania. Ahhh... cóż to była za bitwa. Bardowie Eorlingów wciąż układają o niej pieśni, pieśni o śmierci Erkabranda i Hamy, o ciężko ranionym królu Theodenie, marszałku Eomerze, o poddających się panach Rohirimów. Ale wtedy jeden człowiek stanął na ich czele. Młody Efiran, jasnowłosy dowódca jeźdźców z Zachodniej Bruzdy, razem ze swym mieczem Gurthangiem, starożytnym ostrzem pochodzącym ze skarbca smoka Skata, rozbił ciemność światłem. Wojownicy z Bruzdy, jeźdźcy ze stolicy, łucznicy z górskich warowni stanęli pod jego sztandarem, wspólnie odpierając ataki wroga. Tak... ten dzień długo będzie zapamiętany... lecz to jeszcze nie koniec! Nie! Bowiem gdy możni panowie Eorlingów ruszyli dobić upadającą potęgę Orhanku, sam król Theoden, z dwoma adoptowanymi książątami, Eomerem i Efiranem ruszył na czele siedmiu setek jeźdźców na odsiecz Gondorowi. Bowiem Minas Tirith było pod wrażym oblężeniem. Oddziały orków z Barad-Dur, Minas Morgul i doliny Udun miały już szturmować miasto. Wspomóc im w tym mieli oczywiście Variagowie z Khandu i jeden oddział wojowników z Haradu. Ahhh... ta walka była tak wielka, okropna i mordercza, że mogłaby być wypełnieniem drugiej przepowiedni Mandosa, starczyłoby tylko żeby Morgoth przybył z Pustki. Wpierw Eorlingowie spadli jak błyskawica na oddziały orków z Minas Morgul (wnioskuję tak, bo większość z tych dwóch drużyn była spod tamtego godła :E ) . Reszta armii się zapomniała (znowu głupota SI...) i zamiast rozbić armię króla Rohanu zaczęła szturmować miasto... Rohirimowie przebili się i stanęli na murach Mundburga. Ten moment bitwy jest bowiem najsmutniejszy... poległych nikt nie mógł zliczyć... umarł Król Theoden, umarł marszałek Eomer, padł od ran namiestnik, jego krewniak, książę Imrahil z Dol Amroth, Forlong Gruby z Losarnach (tak, ci panowie jechał do stolicy zamiast ratować swoje miasta...)oraz (powiedzmy) siostra następcy króla, Eowina... Lecz mrok Mordoru musiał ustąpić, bowiem dwie bojowe dusze ukazały się podczas bitwy. Syn namiestnika, Faramir, pomścił swych żołnierzy padłych w Osgiliath (tak btw. wciąż nie wiem jakim cudem przeżył) a Efiran pomścił swego króla. Tak załamała się potęga wschodu... nic nie stało na przeszkodzie między Wieżą Czat a Wieża Złych Czarów. Dwóch dowódców przedarło się przez Osgiliath i Cair Andors, zdobyło Morannon i Minas Morgul. Zniszczenie obozów ludzi ze wschodu i południa było jeno formalnością... (wielkim zdziwieniem dla wszystkich było spotkanie strażnika Halbarda i syna Elronda, Elrohira u wybrzeży Gondoru, walczących z piratami O.o . Niestety, Elladan, Elrond, Thranduil i Haldir zginęli podczas walk o Mroczą Puszczę. To tak dla tych, co lubią elfy). Ogółem ta kampania była tak piękna, jak i smutna. Straty wielkie, zwycięstwa jeszcze większe... szkoda że całą nagrodę zgarnął jakiś kurdupel, który wlazł do Mordoru. Ogółem, mimo że mod jest praktycznie beznadziejny, to ma w sobie to coś, co pozwala w niego grać dłuuuuugie godziny. A na zakończenie:
http://www.youtube.com/watch?v=LDtpRYAAt3A