A co innym się udaję więc czemu i ja nie miałbym się pochwalić? Co jakiś czas coś skrobię na komputerze, nic wielkiego ale lubię poddawać moje pracy opini publicznej. W ten sposób łatwiej jest eliminować własne błędy. Mam nadzieje, że mnie nie zjecie od razu.
Opowiadanie na początek króciuchne (pieprzone ograniczenie do 200 słów). Pisane na konkurs wojewódzki o tematyce "Labirynt" zajęło 3 miejsce. Wg. mnie jurorzy mocno przecenili wartość moich wypocin ale co tam:
- Coś długo nie wychodzi. - westchnął jasnowłosy młodzieniec patrząc smętnie na wyjście z labiryntu. Fakt... mijała już druga godzina od kiedy wszedł tam ten przeklęty Tezeusz aby ubić bestie, a Volna już porządnie bolał tyłek od siedzenia na ławce przed labiryntem i patrzeniem jak ta sroka w gnat na wyjście.
- Spokojnie to wyszkolony wojownik da sobie radę! Poza tym i tak nie masz wyjścia, masz tu czekać bo król kazał Ci go oprowadzić po Krecie jak skończy robotę.. - powiedział siedzący obok Tezarian i brzdąknął na swojej lutni. Od kiedy został grajkiem nie rozstawał się z tym fantem.
- Znam swoje obowiązki! Nie martwię się czy da sobie radę, tylko kiedy wyjdzie. - prychnął niecierpliwie Volna - Mógłby się pospieszyć!
- A jeśli zginie? - Spytał grajek obrzucając wyjście niepewnym wzrokiem. Volna tylko roześmiał się głośno.
-Ty idioto! On? Wszedł tam z dwudziestoma doborowymi żołnierzami gwardii królewskiej i dostał mapkę tego labiryntu od Dedala. Jak ma sobie nie poradzić? - młodzieniec splunął na ziemie ze złością
- W takim razie skoro się o niego nie martwisz to wytłumacz mi czemu jesteś taki zły?
- Powiem Ci czemu! Bo ta cała sprawa mi lekko śmierdzi! Przyjeżdża taki książę czegoś tam, brzydki jak tyłek Cerbera i handlują z naszym królem, księżniczką jakby była klaczą na targu. Co z tego, że księżniczka Artemida jak tylko spojrzała na Tego księciunia to zemdlała a sam król podobno chamował wymioty! Taki jest wyględny ten gość! Irytuje mnie takie coś ! Do tego ten minotaur. Żył on sobie spokojnie w labiryncie nikomu nie wadząc! Ba! Nie raz nie dwa w budowie pomógł. Dzieci oprowadził po podziemiach, a i wypić w karczmie z nim szło. Ale nie! Ta bestyja rani uczucia gościa i trzeba ją ubić! A nasz król z chęcią na to przystaje bo w końcu ten byk to skutek jego kazirodztwa. Idę o zakład, że minotaur siedzi teraz skulony gdzieś w kącie, licząc ostatnie minuty swojego życia.... - Volna odetchnął głęboko i spojrzał w niebo - Ale wiesz co mnie najbardziej irytuje? To, że ludzie tacy jak Ty Tezerian stworzą z tego potwora bohatera... Idę o zakład, że nasze dzieci będą słuchały opowieści o wspaniałym i przystojnym Tezeuszu, który w pojedynke wyruszył ubić krwiożerczego potwora, wyzwalając uciśniony Korynt i rozkochując swoim bohaterstwem w sobie Artemide.
- Taka nasza rola Volna... Taka nasza rola.... Ale weź się rozchmurz bo właśnie wymyśliłem wspaniały temat na wiersz uważaj. Życie jako niekończący się labirynt.... Co myślisz?
Volna tylko splunął na ziemie po czym spojrzał z kwaśnym uśmiechem na przyjaciela:
-Nie przyjmie się