Pff...tak właściwie to, po co w ogóle powstają cRPG, skoro nie ma pełnej swobody działania i dialogów jakie byśmy chcieli?
Bo jest na nie popyt. ;)
RPG powinno dawać jak największe możliwości graczowi tak by, jak bodajże Proud kiedyś pisał "można było wybrać w barze czy wolimy drinka:sączyć,pić haustami czy przez słomkę czy co tam jeszcze chcemy" dlatego czemu odbierać mu nawet taką kosmetykę i półśrodek jakim jest możliwość stworzenia swojej postaci?
Ja też jestem za tym, by gracz mógł odegrać taką postać, jaką będzie chciał. Jest tylko jeden problem - ograniczenia techniczne. Gdy pozwala się graczowi stworzyć dowolną postać, o dowolnym wyglądzie, charakterze, cechach, przeszłości etc. to wypadałoby również późniejszą rozgrywkę planować tak, aby faktycznie te wszystkie rzeczy były przez świat w grze "widziane". A to jest niewykonalne. Co z tego, że wybierzesz sobie gburowatego krasnoluda, skoro nie możesz się zachowywać jak gburowaty krasnolud i twoje kwestie dialogowe brzmią tak samo, jak gdybyś grał uroczym, charyzmatycznym elfem o melodyjnym głosie, czy ludzkim paladynem. Wówczas całe role-playing traci sens.
Gdy gracz otrzymuje na starcie określoną postać do prowadzenia, wtedy twórcy gry mają jakąś szansę na to, by wszystko jakoś zebrać do kupy i nawet dać graczowi jakiś zakres wyborów, który jednak będzie pasował do postaci. Jest wtedy spora nadzieja na to, że to się uda i postać okaże się wiarygodna, kompletna. W przypadku, gdy gracz może stworzyć dowolną postać, takie coś jest niemożliwe. Klimat, wczucie w świat dostaje po tyłku właśnie dlatego, że później nasza postać jest traktowana "uniwersalnie". Weźmy na przykład Baldur's Gate 2. Można sobie było tutaj trochę zaszaleć przy tworzeniu postaci, wybrać jej płeć, rasę, charakter, profesję... fajnie. Szkoda tylko, że miało to marginalny wpływ na dalszą część odgrywania postaci. Niektóre dialogi lekko się różniły, czasem quest przebiegał inaczej, ale nie było takich sytuacji zbyt wiele. Nie było więc możliwe, by tak naprawdę poczuć graną przez siebie postać. Że co? Że grało się w Baldursa świetnie i że doskonale można się było wczuć w prowadzoną postać? Można i tak powiedzieć, ale tylko dlatego, że nie ma się porównania, jak wyglądałaby ta gra, gdyby postać była całkowicie z góry narzucona. Wierz mi, że gdyby goście z Black Isle uznali, że główny bohater ma być np. elfickim łowcą, to naprawdę tak byś się poczuł w trakcie dalszej gry i na każdym kroku wiedziałbyś, że właśnie elfickim łowcą jesteś, bo tak traktowałby Cię świat gry. Miałbyś kwestie dialogowe elfickiego łowcy, questy elfickiego łowcy etc... Nie miałbyś żadnych wątpliwości co do tego, jaką postać odgrywasz. Nie miałbyś też uczucia, że kwestie wypowiadane przez Twoją postać są mdłe i zbyt "uniwersalne", jak na jej klasę czy charakter. Im bardziej określona byłaby postać, tym wczucie w nią byłoby lepsze i tym bardziej zapadłaby Ci ona w pamięć.
Do czego zmierzam? Do tego, że możliwe jest stworzenie wiarygodnej postaci (i świata, który wiarygodnie będzie na nią reagował), z którą gracz bardzo się zwiąże emocjonalnie, gdy ta postać jest z góry narzucona. W przypadku, gdy można sobie samemu wykreować dowolną postać, takie coś staje się technicznie niewykonalne.
Spróbuj sobie wyobrazić jak wyglądałaby gra Wiedźmin, gdyby gracz mógł sobie stworzyć swego herosa od zera. Nawet gdyby chodziło tylko i wyłącznie o stworzenie własnego wiedźmina, a nie postaci innej rasy i klasy, to cały klimat, cała fabuła, wszystkie dialogi w dalszej części gry dostałyby po dupie, bo twórcy gry nie mogliby tego robić pod konkretną osobę. Jasne określenie głównego bohatera daje właśnie tą przewagę, że można wokół tej konkretnej osoby stworzyć świat bardzo wiarygodny, dzięki czemu gracz naprawdę poczuje odgrywaną przez siebie postać.
LoL.Wymień(proszę).
Nie chce mi się teraz szukać, wymienię więc tylko cztery gry, które zarazem są pierwszymi, które przychodzą mi na myśl jako "najlepsze cRPG":
- Betrayal at Krondor
- Planescape: Torment
- Deus Ex
- Wiedźmin
Tylko nie spoileruj, bo może dzięki temu w którąś z tych "wybitnych" "fabularnych przygodówek" (tak przygodówek, bo ograniczanie pola manewru odrazu eliminuje to jako dobre cRPG).
Ktoś tu nie rozumie sensu słów "odgrywanie roli" i raczej nie jestem to ja... :)
Inna sprawa, że gry komputerowe automatycznie łączą się z ograniczaniem pola manewru, nie może być inaczej. Kwestią sporną jest tylko zakres i rodzaj ograniczeń. Można sobie myśleć, że im większa swoboda, tym dla gry lepiej. Ale to nieprawda. :)
Na sesjach - owszem. W grach komputerowych - nie. Tutaj wyobraźnię zastępują ciągi zer i jedynek, które monitor wyświetla jako grafikę, karta dźwiękowa odtwarza jako dźwięk/muzykę, a procesor przekłada na zachowanie postaci niezależnych. Wyobraźnią można co najwyżej upiększyć sobie nieco ten obraz, stworzony przez PieCyka.
To już zależy o jakiej grze mówimy.Jeśli chodzi ci o Obliviona i tym podobne to fakt ,ale, jeśli masz na myśli Baldursa, w którym można było bogatą wyobraźnią załatać wiele niedociągnięć(jak, chociażby twarze wieśniaków,ich głosy) to się mylisz.
Jak to się mylę, skoro piszesz dokładnie o tym, o czym ja pisałem? :D Czytanie ze zrozumieniem się kłania. ;) Wyobraźnią można sobie wypełnić luki, niewiele ponadto. Ma ona znaczenie podczas sesji, miała w bardzo starych grach cRPG, gdzie świat był przedstawiony za pomocą opisów, a nie grafiki, do współczesnych gier jest już jednak niepotrzebna. Owszem, czasem przydaje się i może nieco upiększyć rozgrywkę, ale nie jest wymagana. Grając skupiasz się na tym co widzisz i słyszysz, odbierasz świat wirtualny tymi właśnie zmysłami, zamiast go sobie wyobrażać (na co zresztą nie ma czasu).
Myślę, że czas kończyć offtop, bo chyba za daleko od tematu odeszliśmy. Możesz odbierać sobie gry cRPG jak tam chcesz, możesz oczekiwać od nich czego tylko chcesz,mnie tam nic do tego. Nie głoś jednak herezji, że narzucenie graczowi określonego głównego bohatera uniemożliwia wczucie się, czy w jakiś sposób ujemnie wpływa to na rozgrywkę. Jest wręcz przeciwnie (chyba że autorzy gry totalnie spieprzą sprawę).