Ja miałem wiele kotów, nawet bardzo wiele ;) Najlepszy był taki jeden czarny z białą plamą na brzuchu. Zwał się chojrak i był taki jakby rasowy:D Miał małą aerodynamiczną, mądrą głowę i był bardzo zwrotny. Swego czasu był to boss podwórka i postrach okolic. Kiedyś pod moim domem na balkonie jak walczył z innym kotem to aż spadli z niego (a dość wysoko było, a kot nie zawsze spada na 4 łapy) i tak tego obcego poharatał, że więcej już go nie widziałem. Swoją siłę zawdzięczal pewnie swoim treningom xD Jak byłem jeszcze mały zobiłem dla niego spadachron i go wyrzucałem z drugiego piętra. Latał jak komandos gromu. Zginął w niewiadomych okolicznościach, krązą plotki, że został zdradzony i zamordowany przez dachowca, niejakiego mruczka ^^