Moi drodzy Forumowicze, na wstępie jestem wdzięczna że wyraziliście swoje opinie te pozytywne jak i nie :) ale jak by nie było dla mnie każda opinia jest na wagę złota.
No to może najpierw
Według mnie nie powinli robić z tego Simsow bo według mnie to by powstało gdyby do wiosek dodali takie pierdołki bo końcu co to rycerza obchodzi co oni sobie tam skrobia maja płacić podatki i tyle
No moim zdaniem większy profit ma się ze sprzedanego chleba niż z ziaren pszenicy czy zmielonej mąki, skoro w wioskach budujemy Młyn to co komu zaszkodzi zbudować Piekarnię ?
Moją pierwszą grą jaką zagrałam były Worms :D kamikadze i te inne sprawy :D. Drugą natomiast była The Settlers i nie widzę problemu by ekonomie "zapożyczyć" z właśnie settlersów czyli:
Pole pszenicy>Młyn>Piekarnia = Big Profit :D
/ - Mleko- - Serownia = ser w końcu jest Ser w grze prawda?
/ - Mięso - - Rzeźnik = Mięso też jest w grze soczyste jak i te suszone ;)
farma krów- - Skóry ------------- Zakład Garbowania skóry = Zbroje skórzane
\
/ - z drewna możemy pozyskać tarcze które w połączeniu ze skórą krowy dawała by większą wytrzymałość
Tartak
\ - z tego tartaku ze sprzedaży drewna można by ściągać dodatkowy profit nie w setkach denarów lecz w określonym %
Takich drzewek produkcyjnych mogło by być naprawdę więcej.
Napoleon kiedyś powiedział że ”działania militarne są zaledwie dalszym etapem Dyplomacji przy użyciu bardziej przekonywujących środków” nie pamiętam dokładnie jego powiedzenia, ale mniej więcej miało to takie przesłanie.
A więc Generalnie rozchodzi mi się o to że wypowiedzenie wojny nie było by niczym łatwym Ponieważ:
- Do wypowiedzenia wojny jest potrzebna Armia którą trzeba za czegoś utrzymać (Denary)
Do wypowiedzenia wojny potrzeba też produktów z których zrobimy i utrzymamy Armię Tarcze, Zbroje , Broń.
A armia musi tez coś jeść prawda :)
I co wy się uczepiliście tych The SIMS ? Co ma piernik do wiatraka ? Ja tutaj wspomniałam o ekonomii gry, a nie o zapotrzebowaniach wieśniaków w sex, jedzenie , hobby i temu podobne.
Moim zdaniem naprawdę lepiej by się grało gdyby była taka ekonomia w grze dzięki któremu nie trzeba mordować wszystkiego co się rusza na ekranie, a zmuszała by troszku do myślenia, co gdzie wybudować, w co zaopatrzyć wioskę i temu podobne gra nabrała by lepszego smaku, a już nie wspomnę po powodzie do dumy że budujemy coś co ma naprawdę sens. A tak to co przejedziemy się po paru wioskach zaczepimy paru natrętnych gości piastujących stanowisko Bossa w kompanii skopiemy im pupska i co … co to ma być ? To je za proste panie Havranek, i brak tego czegoś.
Teraz to ja się zastanawiam nad tym co ja napisałam, bo nie wiem czy wy zrozumiecie mój tok myślenia :/