Wyprawa na Północ... mmmm... jedna z ulubionych gier dzieciństwa. Ahhh, jak można nie lubić ustawiania każdemu wikingowi jego roli, wymyślania historii adekwatnej do imienia, dbania o jedzonko i spanie... No i do tego fabuła osadzona w lubianych przeze mnie klimatach mitologii Nordyckiej. Później dorwałem Ósmy Cud Świata, ta część już nieco mniej mnie wciągnęła (choć może to wiek :) ) ale też grało się świetnie.