Nie wiem czy to dobry dział do opowiadań, jeśli nie proszę o przeniesienie.
Opowiadanko, a dokładniej wstęp do jednej z kampanii w systemie autorskim mojej skromnej osoby.
W roku 347 III ery Królestwo Kentaru pustoszyła armia Czarnego rycerza Qulenthasa. Jego armie paliły wsie, zdobywały miasta a ludzi zabijali w rytualnych ofiarach aby odradzali się jako ożywieńcy walcząc po stronie Qulenthasa. Nieumarłe hordy parły niestrudzenie na północ do Brejiku – stolicy Kentaru. Ich marsz na stolice zatrzymał wraz z oddziałem konnicy Taerthas, syn Kostena króla Kentaru, rycerz Zakonu Płonącego Orła. W trakcie obrony brodu na rzece Tresna, Taerthas wypatrzył Czarnego rycerza i związał się z nim w walce. Walka była wyrównana ale decydujący cios zadał Qulenthas zabijając księcia. W międzyczasie król Kosten szykował się do obrony stolicy. Kopano wilcze doły, gromadzono zapasy na długie oblężenie, zwoływano pospolite ruszenie, ciosano bale do balist i zbierano kamienie do katapult. Do króla przyszedł nieznany nikomu wojownik i poprosił monarchę o oddział więźniów przeznaczonych na stracenie, którzy mieli wywalczyć sobie wolność. Król zgodził się, uzbroił straceńców a nawet dał konie z królewskich stajni. Głowa Zakonu Płonącego Orła, ojciec Naterin, dał im swoje błogosławieństwo. Tak wyekwipowani ruszyli na spotkanie ze śmiercią. Armię Qulenthasa spotkali dwa dni drogi od stolicy. Dowódca więźniów Arkhon zaszarżował na Czarnego rycerza i zaczął go ciąć swym półtoraręcznym mieczem. Na początku nieumarły miał przewagę ale po chwili szala zwycięstwa przechylała się na stronę Arkhona, aż w końcu ten zadał śmiertelny cios Qulenthasowi. Czarny rycerz umierając zapowiedział swój powrót po trzech stuleciach, a gdy wydał ostatnie tchnienie jego armia rozpadła się w pył. Gdy Arkhon wrócił do zamku nadano mu tytuł szlachecki oraz ziemie na południu. Więźniów natomiast zwolniono i przywrócono im prawa mówiąc że odkupili już swoje winy.
Jest rok 647 III ery. Czarny rycerz to postać do straszenia niegrzecznych dzieci Bohaterska śmierć Taerthasa śpiewana jest przez każdego minstrela w królestwie Kentaru. Król Kosten zyskał przydomek Zwycięzca, a jego ród do tej pory dzierży koronę. Ziemie Arkhona mimo spaczenia nieumarłą plagą są żyzne i dają plon. Królestwo Kentaru przez sąsiadów postrzegane jest jako kraina mlekiem i miodem płynąca. Kraj jest szczęśliwy. Do czasu gdy jeden z doradców króla ginie w zagadkowych okolicznościach a na połudzniu znów pojawiają się nieumarli…