Dobra, ale tak wogóle kocham te stare bandy, lata 60, 70 i 80. Tamte zespoły miały taką jakąś autentyczność, taką "aurę", która od razu rzuca się w oczy. Widać że kochali to co robili, a to przenosiło się na publiczność. Nie mówię, że wszystki dzisiejsze zespoły są sztuczne i skomercjalizowane, ale nie wiem jakby się starali i pokazywali, że komercja ich i tak nie dotknęła to nie jest do końca prawdą. Ostatnio w pewnym programie wokalista Comy mówił jakby z odczówalnym lekkim żalem, że to Feel'owi (sic!) udało się coś osiągnąć i dostać w media (nie wiem może tylko ja to tak zinterpretowałem). Czytałem oraz oglądałem krótki wywiad i maly clip z zespołem Slipknot, który zarzuca całej niemal branży, że pożera ją komercja, a panowie co robią? Emitują w/w spot w MTV i VIVA, które tą komerchą żyją.
Wiem, że nie da się żyć tylko przeszłością i słucham wielu zespołów również tych, które zżarła lub zżera w pewnym sensie komercja, choćby bodaj najbardziej skomercjalizowany zespół metalowy Metallice, którą ten syndrom dopadł na początku lat 90.
Jest to komercja, ale jednak trzeba ją odróżnić od komercji np. Hip Hop'owej czy Pop, bo zespoły metalowe wypływają do coraz szerszego grona słuchaczy i trafiają do mass mediów, ale jednak zachowują resztki tej antycznej autentyczności z lat 70 i 80 i grają to co im się podoba, najbardziej w tym względzie lubię i szanuję zespół Slayer, który mimo upływu lat nie zmienia swojej muzyki i dalej słychać to że panowie mają, jak to sami mówią "Mamy wszystkich w d***e i gramy to co nam się podoba, a jak komuś to się nie podoba to niech się j***e i nas nie słucha bo my go nie potrzebujemy"- tak w jednym z wywiadów mówił Kerry King.
Na osłodę wrzucę link do mało znanego zespołu
http://www.youtube.com/watch?v=CB17uWuBrL0